Zima ma urok, choć bywa surowa,
zimna w dotyku, w spojrzeniu lodowa.
Czasem przychodzi z wichrem i gniewem,
czasem jak baśń pod srebrzystym niebem.
Mróz jest artystą o dłoniach z kryształu,
maluje światy w ciszy chorału.
Na szybach kwiaty, na drzewach koronki,
iskrzą się gwiazdy jak śnieżne łąki.
Zima całuje — ukradkiem, po cichu,
szczypie policzki w figlarnym uścisku.
Rumieńce budzi, w sercach zostaje,
duszę unosi na marzeń kraje.
Czaruje bielą, światłem i ciszą,
dni jej powoli w kalendarzach liczą.
Choć bywa sroga i twarda jak szkło,
w jej chłodnym sercu dojrzewa dobro.
Bo ziemi zima jest bardzo potrzebna,
by piła roztopy, stała się żyzna.
By owadów mniej było, gdy wiosna zawita,
a słońce wróci — i życie rozkwita.
Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz 