X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 53736
Przesłano:
Dział: Poezja

Dinozaur

O, epoko mglista, w zieleni pogrążona,
Gdzie świt nad bagnem w purpurze konał,
A słońce jak złoty kielich zawisało nad knieją,
Płonąc w ciszy pradawną nadzieją.

Tam rosły paprocie wysokie jak wieże,
Liany splatały powietrza pacierze,
Wiatr młody jeszcze, wśród trzcin i wód szumu,
Uczył się pierwszych westchnień rozumu.

I szedł przez tę ziemię w potędze milczenia
Olbrzym, którego tchnął czas bez imienia.
Oko miał ciężkie jak sen tej planety,
Krok — jak wyrok zapisany w komety.

Nie znał on kresu ni słowa „przemija”.
Wieczność w jego oddechu się kryła;
A przecież i jego, władcę przestrzeni,
Objęła noc, co wszystko odmieni.

Gdzie teraz ów grzmot, co ziemię poruszał?
Gdzie cień ogromny, co niebo zagłuszał?
Została cisza w kamieniu zaklęta.
W warstwach świata ziemia tylko pamięta.

Czas jak ocean nad nim przepłynął,
Zmył jego potęgę, ślad po nim zaginął;
Gdy wśród łąk wieczornych stoisz w zadumie,
Czujesz jego oddech w powietrza szumie.

Nic na wieczność nie ginie w bezkresnym istnieniu.
Forma się kruszy, żyje w trwałym przemienieniu.
A każdy olbrzym, choć w proch się rozsypał,
W pamięci ziemi z wiecznością się witał.

Irena Bielska, zpoezjawtle

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2026 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.