X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 12080
Przesłano:

Mity Słowian

MITY SŁOWIAŃSKIE

Folder uczniów kl 6 wykonany w ramach projektu “Mitologia Słowian”
pod nadzorem p. Doroty Juchimiuk


Spis treści
1. Wstęp
2. Pochodzenie mitologii słowiańskiej
3. Podział bóstw
4. Podstawowe mity słowiańskie
- mit o stworzeniu świata
- mit o Sołnce I Swarożycu
- mit o drzewie kosmicznym
- mit o trójdzielności świata
- mit o stworzeniu człowieka

1. Wstęp

Słowianie to jedna z europejskich wspólnot językowych i kulturowych. Obecnie jest ich około 210 milionów osób. Należą do nich: Polacy, Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, Czesi, Słowacy, Chorwaci, Jugosłowianie, Bługarzy, Macedończycy, Bośniacy, Serbowie. Nie wiadomo dokładnie kiedy wyodrębnili się spośród innych ludów, ani gdzie pierwotnie były ich siedziby. W VI wieku po raz pierwszy pojawiła się nazwa Słowianie w relacjach historyka germańskiego Jordanesa. Słowianie zamieszkiwali wtedy rozległe przestrzenie środkowej i wschodniej Europy i przemieszczali się na południe, w kierunku morza Czarnego.
Nazwa Słowianie oznaczała „ pobratymiec w języku, dziecko tej samej mowy”.

2. Pochodzenie mitologii słowiańskiej
Mimo wielu badań, mitologia Słowian pozostaje jednym z najmniej znanym systemów wierzeń.
Bardzo trudno jest dokładnie ustalić całość wierzeń słowiańskich. Nie znany jest czas, kiedy Słowianie zaczęli czcić bóstwa, kiedy powstały mity. Badania archeologiczne dowodzą, ze kult bóstw Słońca i Księżyca pojawił się przed rozpowszechnieniem rolnictwa, czyli ok 4500 lat pne. Rozwój rolnictwa przyniósł kult Matki Ziemii, po czym rozwijał się panteon innych bóstw i ich kult.
Wiadomo, ze wierzenia Słowiańskie należą do nurtów politeistycznych (wiara w wielu bogów)

3. PODZIAŁ BÓSTW
W naszej pracy wprowadziliśmy następujący podział bóstw:
Bóstwa naczelne
Bóstwa ogniowe
Bóstwa lunarne
Bóstwa natury
Bóstwa przeznaczenia

3.1. BÓSTWA NACZELNE

PERUN – WŁADCA PIORUNÓW
„Jednego tylko uznają boga, władcę piorunów, pana wszystkiego i jemu tylko składają w ofierze woły i inne zwierzęta" (Prokopiusz z Cezarei)
Według różnych badaczy ( etnologów, archeologów ) u ludów Słowiańskich nadrzędnym bogiem był władca słońca i nieba, mogący zsyłać burze. Cześć mu oddawana związana była również z kultem ognia. Wynika stąd, że najwyższym poważaniem cieszył się Swarożyc- bóg słońca i Perun- bóg władający piorunami.
Perun to uosobienie gromowładcy, boga grzmotów i piorunów.. Kult Peruna źródłowo został poświadczony jedynie na Rusi,w Polsce brak niezbitych dowodów potwierdzających kult tego boga .Na Bałkanach poświadczony jest kult żeńskiego bóstwa imieniem Perperuna , która była partnerką Peruna. .
Był on pierwotnie bogiem bezpostaciowym. Kronikarze piszą jednak o drewnianych posągach: „ I począł panować Włodzimierz w Kijowie sam jeden i postawił bałwany na wzgórzu za dworem, Peruna drewnianego z głową srebrną i wąsem złotym”

ŚWIĘTOWIT- BÓG SKUTECZNY W WYROCZNIACH
Świętowit to główne bóstwo czczone przez plemię Słowian połabskich– Ranów zamieszkujące na wyspie Rugia.Przedstawiano go jako bóstwo, które trzyma w prawej ręce róg. Róg ten kapłan podczas świąt napełniał miodem w celu odprawienia wróżb. Atrybutem Świętowita był miecz, a świętym zwierzęciem biały koń.
Na Rugii Świętowit był bogiem państwowym- ludzie płacili mu dziesięcinę, przypadała mu w udziale część łupów wojennych. Zasięgano u niego porad w ważnych sprawach państwowych i prywatnych. Na temat plonów i urodzajów wróżono z upitego wina w kielichu trzymanym przez posąg boga lub z wielkości kołacza składanego w ofierze. Przed wyprawami na wojnę wróżono przy pomocy białego konia. Ruch konia lewą nogą oznaczał niepowodzenie, prawą zaś zwycięstwo.

WELES/WOŁOS- BÓG BYDŁA CZY PAN PODZIEMIA?

Weles jest czasami uważany za boga sławionego przez wszystkich Słowian, przez innych za bóstwo czczone tylko na Rusi. Pamięć o nim przetrwała w polskich legendach herbowej szlachty. Nie do końca wiadomo jednak , czy Weles i Wołos to jedno, czy dwa odrębne bóstwa. W folklorze Weles przedstawiany jest jako władca zaświatów – Nawii, na której łąki wyprowadza dusze . To podziemny bóg magii, przysiąg, sztuki, rzemiosła, kupców, a przede wszystkim bogactwa. W tym ostatnim wymiarze przypisuje się Welesowi opiekę nad bydłem, gdyż jego posiadanie było ówcześnie miernikiem dobrobytu. Weles był więc również patronem bydła. Prawdopodobnie św Włas- czyli św Błażej przejął u ochrzczonych Słowian funkcje Welesa.

TRZYGŁÓW- BÓSTWO O TRZECH GŁOWACH
Trzygłów to bóstwo Słowian pomorskich i połabskich. Przedstawiany był z trzema głowami. Wynikało to z roli, jaką prawdopodobnie wg badaczy pełnił- „bóg naczelny posiadał trzy głowy, bo trzema władał królestwami, to jest niebem, ziemią i piekłem”. Według jednej z hipotez kult Trzygłowa był wynikiem procesu jednoczenia się plemion i zlania się trzech lokalnych bóstw w jedną postać. Część badaczy utożsamia Trzygłowa z Welesem. Funkcje bóstwa pozostają nieznane.
Do atrybutów Trzygłowa należał czarny koń oraz święty dąb. Koń używany był przez żerców (kapłanów) do przepowiadania przyszłości, kiedy przeprowadzany był pomiędzy drzewcami włóczni ułożonych na ziemi. „..koń nadzwyczajnej wielkości, tłusty, czarnej maści i bardzo dziki, na którym nocą bóg odbywał przejażdżki. Koniem tym opiekował się jeden z kapłanów, on też przed każdą potyczką z wrogiem na podstawie zachowania rumaka przewidywał przebieg planowanego starcia.”

3.2.BÓSTWA OGNIOWE

SWARÓG
Bóg Słońca. Miał 3 synów: Swarożyca (ogień ofiarny i domowy), Dadźboga (dawca bogactw), Radogosta (Redigosta lub Radosta- np w Górach Świętokrzyskich jest Góra Radostowa).
Swaróg był porównywany z ptakiem rarogiem, płomiennookim sokołem, co miałoby być jednym z jego imion tabuizowanych. Według innych hipotez, był boskim kowalem, ojcem pozostałych bogów i stwórcą słońca, tym, który przebywa w niebie i jest bezczynnym bogiem.

DADŹBÓG/SWAROŻYC- OGIEŃ
Bóg znany pod imieniem Swarożyc był znany zarówno wśród Słowian południowych, zachodnich , jak i na Rusi. Czasami nazywano go Dadźborem. Swarożyc to bóg Słońca i ognia. Kult boga ognia był bardzo silny u Słowian skoro gospodynie jeszcze do niedawna dbały, by żar w palenisku (w kuchni, piecu) nie wygasł. O kulcie tego boga w Polsce świadczą nazwy takich miejscowości jak Swarzędz, Swarożyn, Swaroszyn. Najwięcej podań i legend związanych z kultem boga słońca zachowało się u Słowian południowych, m.in. w Bułgarii (mit o Sołnce i Swarożycu).

3.3. BÓSTWA LUNARNE

CHORS
Chorsa jest uważany za bóstwo rodzime, lunarne, wywodząc etymologię jego imienia od słowa wycharsły – "wynędzniały", co miałoby się odnosić do ubywającego księżyca, względnie do słabości jego światła wobec promieni słonecznych. Księżyc w słowiańskim folklorze odgrywał dużą rolę i traktowany był z nabożnym szacunkiem. Słowiańska nazwa księżyca, w przeciwieństwie do Europy zachodniej i południowej, jest rodzaju męskiego, co wskazuje na azjatyckie wpływy w słowiańskich wyobrażeniach o księżycu. Miał córkę Lunę.
.3.4.BÓSTWA NATURY

MOKOSZ- POGODA
To bogini deszczu, mokrej pogody i burzy. Była przedstawiana jako kobieta o dużej głowie i długich palcach, która w Wielki Post nachodziła kobiety przędzące. Być może partnerka Gromowładcy (Peruna).Mokosz pojawia się w źródłach dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa, już nie jako bogini, a demon. Była ona uważana za obrończynię kobiet i patronkę wykonywanych przez nie zajęć. Opiekowała się strzyżeniem owiec, hodowlą lnu, przędzeniem, ofiarowano jej nierzadko kosmyki wełny, kładąc je obok nożyc.

STRZYBÓG- WIATR
Strzybóg był bogiem wiatrów. Jego funkcją było rozdawanie wiatrów. Strzybóg wymieniony został wśród bogów, którym Włodzimierz Wielki wystawił w Kijowie posągi, czyniąc z nich kult państwowy. Wg "Słowa o wyprawie Igora" : " być gromu wielkiemu, iść deszczu strzałami od Donu (...), o ziemio ruska, jużeś zaszła za szełomień; oto wiatry Striboże wnucy, wieją z morza strzałami na chrobre pułki Igorowe" . Na tej podstawie wysnuto wniosek, iż Strzybóg jest bogiem wiatru, być może mieszkającym w morzu. Tym bardziej, że w litewskim strt - styreti oznacza "sztywnieć", "słupieć", miałby więc Strzybóg być bogiem lodowym, mroźnym.

SIEMARGŁ- WIATR, MRÓZ
Bóg wiatru i powietrza, powiązany z siarczystym mrozem, symbol ruchliwości, aktywności, niezbędnego do życia oddechu. Wzbudzał lęk. Żeby zjednać sobie wiatry, ludzie zaklinali je, obiecywali kaszę, zapraszali na wieczerzę. Strzybogowi przyznawano czasami czterech wnuków: wiatr północny, południowy, wschodni i zachodni.
Przedstawiano go jako uskrzydlonego olbrzyma o pucołowatych, wydętych policzkach.

PEREPŁUT- DEMON CZY BÓG?
Funkcja bóstwa jest niejasna. Niektórzy badacze uważają Perepłuta za demona, a nie bóstwo.Nie do końca wiadomo czy Perepłut był bóstwem związanym z wegetacją i urodzajem czy bóstwem wodnym
"Słowo Jana Złotoustego" donosi, iż obok Striboga i Dadźboga Słowianie "wierzą w (...) Perepłuta, którzy wiercąc się jemu piją w rogach". Imię Perepłuta pochodzić może od ruskiego pere - przez, i pluti - płynąć, a według niektórych tekst o piciu w rogach, należy przetłumaczyć jako picie na progach, porohach, a w związku z tym Perpłut byłby bogiem, który pilnował dobrego spływu i należało go przebłagać ofiarą na niebezpiecznych miejscach rzek. Inne wyjaśnienie tego imienia łączy je z putat - wikłać, plątać, w czym ujrzano boga losu, "mąciciela", który splata ludzkie żywoty. Po polsku więc imię to brzmiałoby Przepląt. Znana jest wzmianka, iż "Wenedowie nie potrafią ścierpieć, gdy dzieci kręcą się w koło, bojąc się, że może ich coś spotkać ze strony złego wroga" (wróg - sł. los). Trzeba dodać, że Władysław Jagiełło, wychowany jak Rusin, nim "wyszedł między ludzi, trzy razy się obracał w koło, i trzy razy rzucał na ziemię złamane przez siebie źdźbło". Wiercenie się, wicie, miało wielkie znaczenie w obrzędach m.in. Wegetacyjnych.

4. MITY

Mit o stworzeniu świata

Na początku istniało tylko światło, bezkresne morze i krążący pod postacią łabędzia nad przepastną otchłanią bóg Świętowit. Bogu dokuczała samotność. Spostrzegł jednak na wodzie swój cień. Postanowił więc oddzielić cień i ciało związane z cieniem. W ten sposób powstali bogowie Swaróg i Weles.
Swaróg ze światła uplótł łódź i zamieszkał w niej, kołysząc się na falach. Weles zanurkował w głębiny i tam spędzał większość czasu. Jednakże obu bogom znudziła się monotonia morza i zapragnęli stworzyć stały ląd. Swaróg namówił Welesa, aby ten zanurkował aż na samo dno otchłani i przyniósł mu garść piasku. W czasie zbierania piasku Weles miał wypowiedzieć formułę z magicznych słów, która by zawierała ziarno współpracy. Weles miał wyrzec formułę "Z mocą Swaroga i moją". Weles dwukrotnie nurkował, ale nie mógł dosięgnąć dna bezkresnego morza. Dopiero przy trzeciej próbie, wypowiedziawszy poprawną formułę, udało mu się dosięgnąć dna otchłani i schwycić garść piasku. Jednakże Weles chciał stworzyć ziemię tylko dla siebie, więc kilka ziaren piasku ukrył w ustach.
Po wynurzeniu się Weles wyciągnął dłoń ku Swarogowi. Swaróg wziął z jego dłoni kilka ziaren piasku i rozrzucił po powierzchni wody. Piasek po zetknięciu z wodą zamieniał się w suchy ląd i rósł. Również ziarenka piasku w ustach Welesa zaczęły rosnąć. Weles zmuszony był do wyplucia pęczniejących ziaren. Tam gdzie splunął zaczęły piętrzyć się góry. Kolebka świata stworzona przez bogów była niewielka. Na tej niedużej wysepce dwaj bogowie ledwie się mieścili. Samolubny Weles postanowił sam zapanować nad światem i postanowił zepchnąć Swaroga do morza i utopić w otchłani. Kiedy tylko Swaróg zapadł w sen, Weles podniósł go i zaczął nieść go w kierunku brzegu. Ale gdy próbował zbliżyć się do brzegu, brzeg odsuwał się dalej w morze. Świat osiągał coraz to większe rozmiary w miarę tego, jak zdesperowany Weles niósł Swaroga do morza. W końcu zrezygnował.
Kiedy Swaróg obudził się, spostrzegł, że ląd się powiększył. Weles z radością przekazał mu wiadomość o tym, że świat stale się powiększa. Na początku obaj byli zadowoleni, ale Swaróg po pewnym czasie zaczął się niepokoić, że niebo stanie się zbyt małe i nie będzie zdolne dłużej przykrywać lądu. Mimo że podzielił się z Welesem swoim niepokojem, ten nie chciał go słuchać i niczym się nie przejął. Swaróg zaczął więc podejrzewać, że Weles coś przed nim ukrywa i stworzył pszczołę, którą wysłał na przeszpiegi. Pszczoła siadła cicho na ramieniu Welesa i śledziła jego poczynania. A Weles z morskich fal stworzył kozła i zaczął z nim rozmawiać. Śmiał się z głupiego boga Swaroga, który nie potrafi powstrzymać rozrastania się świata. Weles opowiedział kozłowi, że wystarczy kijem wyznaczyć wszystkie strony świata, aby ten przestał się rozrastać.
Kiedy pszczoła wróciła do Swaroga i opowiedziała mu, co słyszała, ten skręcił z fal i ze światła kij, wyznaczył nim wszystkie strony świata i rzekł "Wystarczy Ziemi". Świat przestał się rozrastać i stał się takim, jakim go dzisiaj widzimy. Bogowie popatrzyli na siebie i zaczęli się kłócić o panowanie nad niebiosami. Ale tego Świętowit nie mógł już ścierpieć. Zawołał Swaroga i Welesa do siebie i podzielił pomiędzy nich świat. Swaróg miał panować nad lądem, a Weles miał rządzić pod ziemią. W ten sposób krainy bogów zostały rozdzielone i Welesowi przypadła w udziale Nawia, kraina gdzie bóg mógł wypasać na łąkach dusze zmarłych ludzi. Swaróg zaś stał się bogiem ognia, słońca i ziemi.

Mit o drzewie kosmicznym

W kulturze Słowian zachowały się informacje o budowie wszechświata. Są one niestety rozbieżne. Przekazy z południowej Słowiańszczyzny mówią o kosmicznej górze Tiglav (znajdującej się obecnie na pograniczu słoweńsko-austriackim), która miała być centrum świata i utrzymującym jego trójdzielność (niebo, ziemia, podziemia) w ładzie. Według informacji zebranych wśród Słowaków rolę centrum świata miałyby pełnić Tatry. Z Polski pochodzą natomiast wzmianki o słupie kosmicznym wokół którego obracają się wspomniane trzy światy. Mimo obecności gór kosmicznych i słupów kosmicznych prawie wszystkie zakątki Słowiańszczyzny dostarczają informacji o kosmicznym drzewie, na którym opiera się świat.
 
Świat (wszechświat) opisywany jest mitologiczną cyfrą 3, która określa jego trójdzielność. U Słowian mitycznym drzewem jest dąb (w mitologii nordyckiej jest nim jesion). W koronie drzewa opiera się niebo. W korzeniach znajdują się zaświaty. Po środku zaś jest miejsce dla ziemi zamieszkiwanej przez ludzi - areny wpływów nieba i zaświatów. Drzewo kosmiczne wyznacza oś wszechświata wokół, której obracają się niebo, ziemia i zaświaty. Pionowy układ światów ma wymiar symboliczny, O ile niebo znajduje się względem ziemi na górze, o tyle Nawie (słowiańskie zaświaty) często umieszczane są gdzieś za morzem na zachodzie, czasami w podziemiach. Wymiar symboliczny ma także ilość gałęzi drzewa: cztery lub siedem, w zależności od przekazów ludowych.
 
Za zapewnienie ładu we wszechświecie decydują dwaj mieszkańcy drzewa kosmicznego. W koronie drzewa mieszka kur (czasem orzeł lub kruk), któremu dane jest zapiać tylko raz - na koniec świata.

Ten ptak zwany jest w folklorze ruskim żar-ptakiem, w innych miejscach rajskim kogutem. O korzenie drzewa, natomiast, oplata się wielki potwór chaosu - Żmij. Wzorując się na mitologii nordyckiej (potwór Jormungandr) można Żmijowi przypisać także rolę tego, który oplata całą ziemię chroniąc ją przed rozpęknięciem się.
 
Wspomniany kosmiczny słup wyznaczający oś wszechświata opiera się na żółwiu (wg symboliki uniwersalnej). Na podstawie informacji zebranych w Polsce słup obraca się na żabce. Żaba znana w folklorze jako zwierzę samorodne może uchodzić za istotę wyznaczającą podstawę i początek świata. Górny koniec słupa opierać ma się na sierdzieniu czyli Gwieździe Polarnej (zwanej Gwiazdą Dyszlową lub Osiową). Niekiedy słup kosmiczny jest kojarzony z osią żaren do mielenia ziarna. Folklor ruski wspomina o siedmiu słupach, na których opierał się świat w przeszłości. Każdy słup osadzony miał być na wielorybie. Najpierw trzy wieloryby odeszły, potem zmarł jeden. W ten sposób do dziś pozostały tylko trzy - według podań ludowych ilość niewystarczająca, aby utrzymać całkowity ład.
 
Skąd wzięło się drzewo kosmiczne? Niektóre źródła mówią, że w zaczątkach świata Perun rzucił swoją laską w wodę i tak wyrosło drzewo (słup), które stało się osią świata. Zdaniem innych drzewo istniało od zawsze wraz z praoceanem, a na nim dwaj stwórcy w postaci ptaków.

Mit o trójdzielności świata
 
Słowiańskie wyobrażenia wszechświata ukazują podział na niebo, świat ziemski oraz zaświaty (zwane u Słowian Nawie). Najlepszym archeologicznym dowodem trójdzielności pozostaje "Światowid ze Zbrucza", który ukazuje w górnym świecie postaci bogów (z wyraźnymi boskimi atrybutami: piorunem, rogiem). Poniżej w środkowym świecie umieszczono ludzi trzymających się za ręce. W dolnym świecie znajduje się jedna postać, która podtrzymuje świat środkowy.
 
Świat żywych
 
Świat żywych był odwieczną areną zmagań przeciwstawnych sił mitologicznych wspólnie podtrzymujących równowagę.
 
Niebiosa
 
Patrząc na wyobrażenia nieba oczyma Indoeuropejczyków zbudowane jest ono z kamienia lub krzemienia, dlatego pojawiają się na nim iskry. Niebo ma kształt kopuły. Według niektórych przekazów sklepienie nieba zbudowane jest z chleba.
 
Słowiańskie słowo określające niebo pochodzi od irańskiego "nebah" czyli chmura. Możliwe, że w zamierzchłej przeszłości na określenie nieba używano słowa pochodzącego od praindoeuropejskiego "diaus" czyli określenia boga niebios, które z czasem wyszło z użycia i zastąpiono je "niebem". Na Słowiańszczyźnie brak jest śladów istnienia boga niebios, który stworzył świat, a potem oddalił się w niebiosa pozostawiając go swoim następcom - boga stopniowo wychodzącego z zakresu mitologii oraz kultu. Niebo było domeną gromowładnego Peruna.
 
Nawie - świat zmarłych
 
Nawie czyli słowiańskie zaświaty były lokalizowane gdzieś na zachodzie za morzem. Taka wizja nie przeczy temu, że przyjmuje się pionowy układ światów na osi kosmicznej. Pionowy układ jest tu pojęciem względnym.
 
Nawie znajduje się w korzeniach drzewa kosmicznego. Jednak przyjmuje się, że Słowianie przed przyjęciem chrześcijaństwa znali tylko jedne zaśwaity (przeznaczone dla wszystkich dusz). Dopiero pod wpływem chrześcijaństwa światopogląd nowej religii rozdzielił pojęcie zaświatów na te, do których idą dusze zbawione (Raj) oraz niezbawione (Piekło).
 
Zaświaty kojarzone są z wodami (tak praocean jak w micie o stworzeniu świata), są to wody oczyszczenia z tego co ziemskie. Często w opowieściach ludowych rzeka oddzielająca Nawie od świata żywych zwana jest po prostu Rzeką Oczyszczenia, Rzeką Zapomnienia lub Rzeką Ognistą. Dusze, które przekroczyły tę rzekę nie miały już odwrotu. W wyobrażeniach Słowian podróż zmarłego do Nawii trwała 40 dni, a przewoźnikiem przez rzekę mógł być nawet sam Weles. Nawie było też krainą, do której udawały się na zimę ptaki i węże. Kojarzenie zaświatów z płazami i gadami jest typowe dla wielu ludów indoeuropejskich.
 
Dusze zmarłych u Słowian zwane były po prostu nawiami, nazwa ta jest pochodną prasłowiańskiego słowa "naw" czyli "trup". Według tradycji ludowych Bramy Nawii były czasem otwierane. Istniał wtedy bliski kontakt świata zmarłych i żywych (echa tego zbliżenia obecne są jeszcze dziś w tradycji bożonarodzeniowej).
 
Nawie było królestwem śmierci rządzonym przez Welesa, którego tron miał znajdować się po środku morza znajdującego się w centrum Nawii (wg innych źródeł tron miał znajdować się w bagnie). Inne wyobrażenia Nawii łączą je z pastwiskami, na których pasterz Weles wypasa dusze zmarłych (motyw znany też ze źródeł hetyckich i wedyjskich). Dostępu do Nawii bronił ogromny potwór chaosu - Żmij, przedstawiany jako wielki gad lub płaz oplatający korzenia drzewa kosmicznego. Inne określenia dla tego potwora (a może określenia innych stworzeń świata chaosu) to Czerw oraz Ad (na Rusi). Ze źródeł ruskich wiemy, że Ad to także nazwa Bram Nawii.

Mit o stworzeniu człowieka
 
Informacje odnośnie mitu o stworzeniu człowieka nie są jednoznaczne. Na całej Słowiańszczyźnie jest wiele różnych wersji często nie mających nic ze sobą wspólnego. Trudno jest więc przedstawić jeden mit w zrekonstruowanej postaci, która stanowiłaby część wspólną. Jedynie co do stwórców człowieka nie ma wątpliwości, byli nimi Perun i Weles (jeśli trzymać się przedstawionego powyżej mitu o stworzeniu świata) lub Bóg i Diabeł (jeśli trzymać się przekazów kronikarskich i naleciałości chrześcijańskich).
 
Zdaniem "Powieści dorocznej" człowiek został stworzony w następujący sposób. Pewnego razu Perun (Bóg) mył się w łaźni i spocił się, wytarł się więc wiechciem ze słomy i wyrzucił go na ziemię. Będący w pobliżu Weles (Diabeł) stworzył z niego człowieka. Perun zaś tchnął w niego duszę. Zatem obaj mają w tym stworzeniu swój udział, dlatego jak stwierdza kronika "gdy człowiek umiera, do ziemi idzie jego ciało, a dusza ku Bogu". Pewną wiarygodność temu przekazowi nadają dwa fakty. Po pierwsze podstawą do spisania tego mitu przez bogomilskich kronikarzy miały być słowa pogańskich kapłanów (wołchwów). Po drugie na Słowiańszczyźnie w średniowieczu istniał zwyczaj wycierania noworodka wiechciem po pierwszej kąpieli.
 
Zupełnie inny jest mit o ulepieniu pierwszych ludzi z gliny. Gdy ulepionych praludzi Bóg zostawił aby glina, z których zostali ulepieni wyschła, Diabeł podszedł i stwierdził, że nie są do końca stworzeni i dokonał pewnych poprawek. Wziął patyk i zrobił w nich kilka otworów. W ten sposób zrodził głód, wydalanie i płciowość. Ostatecznie obaj stwórcy wszczęli spór do kogo człowiek ma należeć, ostatecznie ustalili, że za życia należy do Boga, po śmierci zaś do Diabła. Ta opowieść znana jest nie tylko ze Słowiańszczyzny i uchodzi za ortodoksyjną wersję biblijną.

Mit o zachowywaniu ładu
 
Rekonstruowanie mitu o zachowywaniu ładu świata należy zacząć od przytoczenia dialogu zaczerpniętego z pewnej białoruskiej bajki:
 
" - Ubiję ciebie.
- Jak mnie ubijesz skoro się skryję?
- Gdzie?
- Pod człowieka.
- Ubiję człowieka i ciebie ubiję.
- Skryję się pod koniem.
- Ubiję wtedy konia i ciebie ubiję.
- A ja się skryję pod drzewo, tam mnie nie ubijesz.
- Drzewo rozbiję i ciebie ubiję.
- A ja skryję się pod kamień.
- Kamień rozbiję i ciebie ubiję.
- To ja się skryję do wody.
- Tam dla ciebie miejsce, tam się znajdziesz."
 
Ślady tego prostego mitu można znaleźć na całej Słowiańszczyźnie. A w ogólnej, uniwersalnej wersji znany jest nie tylko ludom indoeuropejskim, ale także w innych zakątkach świata. Zasadniczym przesłaniem tego mitu jest kosmiczna równowaga między przeciwstawnymi siłami, w przypadku słowiańskim to zapewne równowaga wyznaczana przez Peruna - pana niebios i Welesa - pana podziemnego świata śmierci. Ostatnia faza tego dialogu prowadzi do wniosku, że przedstawiciel sił chaosu ma bezpieczne schronienie w wodzie - wspominanej pierwotnej siedzibie Welesa w micie o stworzeniu świata - miejscu, gdzie nie dosięgną go gromy Peruna. Uzyskanie absolutnej przewagi przez którąś ze stron konfliktu będzie skutkować końcem świata. Zatem świat będzie istniał, gdy będzie istniała równowaga sił życia i śmierci. Konflikt przeciwstawnych wartości istnieje - lecz w pewnych fazach pewną przewagę ma Perun, w innych Weles.
 
Ogólny schemat działań będących treścią mitu jest następujący: bóstwo utożsamiane z siłami chaosu (tu Weles) często pod postacią potwora (Żmija) zatrzymuje (absorbuje, ukrywa) wody, co uniemożliwia rozkwit życia - powodują susze lub skuwają wody w postać lodu czyli zatrzymują rzeki. Ukrywanym dobrem są najczęściej wspomniane wody, czasem bydło lub kobiety. Gromowładny Perun szuka przeciwnika i odnajduje go. Uderzeniem pioruna razi przeciwnika i zmusza go do oddania tego co ukrył. Pokonany Weles odchodzi, aby ponownie powrócić i zgodnie z porządkiem kosmicznym ukryć dobra w postaci wód, krów lub kobiet.
 
Prostą analogię tego mitu spotykamy w zmieniających się porach roku. W okresie jesienno-zimowym życie zamiera, życiodajne wody ostatecznie zostają skute lodem - rzeki zatrzymują się, ziemia pokrywa się śniegiem. W początkach wiosny nadchodzi czas przebudzenia się życiodajnych sił. Pierwsza wiosenna burza (Perun uderzający piorunami w przeciwnika) powoduje pękanie lodów i topnienie śniegu, sprowadza deszcze na potrzebującą ich ziemię. Nadejście wiosny odsuwa na pewien czas koniec świata.

Mit o Sołnce i Swarożycu
Sołnka była jedną z dwóch córek Dziennicy Soły. Pochodziła ona od władcy Zerywanów Kołbia, którego kiedyś Soła uwiodła w czasie polowania. Druga z córek Soły, Sawa, urodziła się znacznie później, a poczęta została z bogiem Wodnikiem. Sawa złączyła się z Warchą, zwanym też Warszem, kniaziem nadwiślańskich Mazów i została mazońską królową.
Sołnka od początku nie chciała żadnego młodzieńca pochodzącego z ludzi, lecz kierowała swe piękne oczy ku niebu i tęsknie wzdychała do Swarożyca, który codziennie nosił po nieboskłonie swą piękną złotą tarczę. Ze wszystkich swoich sił pragnęła zostać żoną owego boga. Ojciec martwił się strasznie, ale cóż mu było czynić. Żaden młodzieniec, który zwrócił swe oczy na Sołnkę nie mógł się równać z cudownym Swarożycem. Dziewczyna z każdym dniem więdła i usychała z niespełnionej miłości. Kiedy więc stało się jasne, że nic nie zmieni jej pragnienia, ojciec złożył ofiary Krasatinie i Dziewannie, i poprosił obie boginie by zabrały Sołnkę na Dwór Słońca. Dziewanna była temu przeciwna, bo dziwnym się jej wydało by zwykła dziewczyna mogła chcieć zamieszkać z Panem Słońca, ale Krasatina, która dobrze rozumiała wszelkie istoty tęskniące do piękna.Zabrała Krasatina, Sołnkę ze sobą, skoro ją tak wytrwale i pięknie proszono. Wpierw rozmówiła się ze Swarożycem, który zgodził się przyjąć ziemską dziewkę do dworu, a nawet osobistej służby. Przykazała jednak młodej księżniczce, aby czyniąc posługi Panu Ognia Niebiańskiego, nigdy nie ośmieliła się spojrzeć prosto w jego oblicze, tego bowiem czynić nikomu nie wolno. Kto spojrzy w oczy Pana Słońca, ten nie tylko oślepnie, ale będzie musiał natychmiast odejść ze dworu. Był to jedyny warunek jaki musiała spełnić dziewczyna, resztą obiecała się zająć bogini.
Sołnka została przyjęta na dwór Swarożyca i usługiwała mu przez jakiś czas. Jej serce przepełniało szczęście, a uczucie do boga rosło z każdym kolejnym dniem. Ścieliła mu posłanie, opłukiwała go jeziornymi wodami Płeni, gdy wracał znużony i zakurzony po całym dniu. Wycierała go złotym ręcznikiem po obmyciu, a nawet parę razy zastąpiła Swarę w noszeniu złotej czaszy – czerpaka i pojeniu boga w czasie jego codziennej wędrówki po Niebie. Cały czas Sołnka czuła jego wielki blask i ciepło, które przenikało ja do samego środka. Z biegiem czasu wydawało jej się, że czuje wzrastającą wdzięczność boga i otwierające się ku niej jego ramiona. Czasami, kiedy zmęczona zasypiała pod progiem izby Swarożycowej, zdawało się jej we śnie, że Pan Słońca przychodzi do niej i kładzie się obok. Sołnka z czasem coraz bardziej pragnęła spojrzeć w oczy swego ukochanego, przytulić się do niego za dnia, pogładzić jego złocistą twarz i ucałować ogniste usta. Przestało się jej też podobać, ze musi spać pod progiem izby zamiast w jej środku.
Któregoś razu postanowiła, iż będzie tylko udawać, że śpi i sprawdzi czy się nie myli, czy Swarożyc naprawdę do niej przybywa. Jeśli tak naprawdę jest, to zdecydowała się z nim rozmówić i prosić, by wziął ją jak przystało za żonę i nie kazał dłużej spać pod progiem i nie zabraniał patrzyć w swoje oblicze. Jak postanowiła, tak zrobiła. Zamknęła oczy i oddychała powoli, ale wcale nie spała tej nocy. Noc ciągnęła się niemiłosiernie długo i kiedy już myślała nad ranem, że nic się nie wydarzy, że wszystko to tylko jej sny i pragnienia, nagle drzwi izby uchyliły się i stanął w nich Swarożyc. A potem bezszelestnie zbliżył się do jej posłania. Sołnka tak mocno zapragnęła zobaczyć swego pana, że otwarła oczy i spojrzała na twarz boga Słońca. Ich oczy zetknęły się, a jego były tak jasne, jak dwie iskrzące gwiazdy i przeniknęły ją na wskroś. Swarożyc zerwał się z posłania i bez słowa poszedł do swej izby. Sołnka przestraszyła się w pierwszej chwili, że oto oślepnie jak rzekła jej Krasatina, ale nic złego się z jej oczami nie stało. Natychmiast zerwała się z posłania, pukała do drzwi Swarożycowych, błagała, by ją wpuścił, zaklinała go i przekonywała, jak bardzo go kocha. Nie usłyszała jednak ani słowa odpowiedzi. Rankiem przybyła Krasatina i kazała jej się natychmiast wynieść. Boginki Skierki – Swarożycowe pomocnice – zakuły stopy Sołnki w żelazne trzewiki, a do ręki dały jej żelazny kostur. Nie wiedziała po co to czynią i właściwie ją o nie obchodziło. Nadal nie mogła zrozumieć dlaczego jej miłość do Swarożyca została odrzucona przez boga Słońca.
Została odwieziona z powrotem na ziemię, ale kiedy przyszła na dwór swego ojca okazało się, że on dawno już nie żyje. Nie chciano jej wpuścić na pokoje i poszczuto psami. Jako żebraczka szła Sołnka po ziemi, szła i szła nie ustawała. Każdego dnia szła naprzód, tak jak słońce każdego ranka wschodzi i idzie, póki nie dojdzie nocy, a następnego ranka znowu wstaje by iść. Kttóregos dnia, kiedy usiadła nad kałużą wody, spostrzegła, że trzewiki żelazne przetarły się jej na stopach i rozpadły, a kostur jest już całkiem starty. Wtedy poczuła znowu ciepło boga Słońca, którego ani na chwilę nie przestała kochać. Przejrzała się w zwierciadle kałuży i zobaczyła z przerażeniem, że jest już pomarszczoną staruchą be zębów, z rzadkimi siwymi włosami, suchą jak szczapa. Rozpłakała się Sołnka, bo pojęła, ze przeszła całe życie i nawet tego nie zauważyła. Swarożyc, który ją widział każdego dnia, i teraz także, idąc przez Niebo, ze swoją Złotą Tarczą, przyglądał się swej ziemskiej oblubienicy. W jednej chwili wybaczył jej świętokradztwo. Wyciągnął do niej swe ogniste ręce, uniósł ją, przytulił i złożył na jej twarzy najgorętszy pocałunek. Wielka miłość rozpłynęła się po jej sercu. Potem Pan Słońca postawił ja z powrotem na ziemi i wtedy pojęła, że oto stała się wspaniałym, młodym i wiecznym kwiatem, bo bóg zamienił ja swym pocałunkiem w słonecznik.
Powiadają, że wszystkie ziemskie słoneczniki są potomkami Sołnki zamienionej w ten kwiat przez Swarożyca. Dlatego zawsze obracają swoje głowy za słońcem, gdy ono w wędruje po niebiosach, bo darzą go takim samym uczuciem jako ich matka.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.