X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 12084

Przedstawienie z okazji Dnia Górnika "O górniku Miłoszu"

O GÓRNIKU MIŁOSZU

Narrator: - Jest wiele górniczych legend mniej lub bardziej znanych. Dzisiaj chcemy przypomnieć jedną z najstarszy, prawie zapomnianą legendę o górniku Miłoszu spod Chmielnika, który swoim uporem i ciężką pracą skarb wielki w kopalni kamienia odnalazł.
A wszystko to zaczęło się po procesji Bożego Ciała. Miłosz przyprowadził swoją rodzinę do kopalni, w której pracował przy wydobyciu kamienia.

SCENA I

(na scenę wchodzi Miłosz ze swoją córką Marysią, oboje są odświętnie obrani)

MARYSIA: (rozgląda się ciekawie dookoła) – Tatko, ale ta kopalnia duża.
MIŁOSZ: - Nie ma większej koło Chmielnika.
MARYSIA: - A tatko to gdzie pracuje?
MIŁOSZ: - Przy tamtej skale.
MARYSIA: - To ja pobiegnę po mamę i Antosia, bo bardzo się guzdrają.

(Marysia schodzi ze sceny, Miłosz zostaje sam.
Nagle zrywa się gwałtowny wiatr, słychać grzmoty, dudnienie itp., jednym słowem GROZA!!! Słychać tętent konia. Na scenę wjeżdża Ognisty Jeździec, okrąża trzy razy przerażonego Miłosza i znika w tym samym miejscu.
Wszystko cichnie.
Miłosz stoi osłupiały. Na scenę wbiega żona Hela z dziećmi,
Marysią i Antosiem)

HELA: - Miłoszu, co tu się dzieje?!
MIŁOSZ: (powoli dochodzi do siebie) – Nie wiem.
HELA: - Jak to nie wiesz?! Co tu się stało?!
MIŁOSZ: - Zagrzmiało, zahuczało, pojawił się jeździec na koniu, okrążył mnie parę razy, wjechał na ten pagórek i zapadł się pod ziemię.
HELA: (patrzy na pagórek) – Nie opowiadaj głupot, bo dzieci się boją.
MIŁOSZ: - Przysięgam, że prawdę mówię.
ANTOŚ: - Mamo, ja się boję.
HELA: - Widzisz, co narobiłeś?! Wracamy do domu.

(rodzina schodzi ze sceny)

Narrator: - Miłosz wiele myślał, nad tym co zobaczył. A im więcej myślał tym bardziej dochodził do wniosku, że był to dla niego jakiś znak.
Przypomniała mu się historia, którą opowiedziała mu dawno, dawno temu jego babcia o rycerzu Gromisławie z Opatowa, który ciężko ranny w bitwie z Tatarami nim zmarł skarb wielki koło Chmielnika zakopał. Doszedł do wniosku, że pod pagórkiem musi znajdować się ten skarb i to on ma go odnaleźć.
Udał się do nadzorcy kopalni i przekonał go do swojego pomysłu. Nadzorca przydzielił mu do pomocy kilku górników.


SCENA II

(Górnicy pracują ciężko kilofami i innym nienowoczesnym sprzętem górniczym, na scenę wchodzi Nadzorca)

NADZORCA: - Miłosz!
MIŁOSZ: (odkłada kilof i podchodzi do Nadzorcy, pozostali górnicy również przerywają pracę i przysłuchują się rozmowie) – Dzień dobry, panie Nadzorco.
NADZORCA: - Dokopaliście się do czegoś?
MIŁOSZ: - Jeszcze nie, ale ...
NADZORCA: (przerywa mu) – Miłosz, byłeś jednym z najlepszych górników w mojej kopalni.
MIŁOSZ: - Dalej jestem panie Nadzorco.
NADZORCA: - Dobry górnik to taki, na którym ja dobrze zarabiam. A ja na tobie i twojej załodze tylko tracę.
MIŁOSZ: - Przecież tutaj też łupiemy dobry kamień.
NADZORCA: - Niby tak, ale ludzie mówią, że to czarci kamień i nie chcą go kupować.
MIŁOSZ: - Panie Nadzorco, czuję, że lada dzień dokopiemy się do skarbu.
NADZORCA: - Lada dzień. Słyszę to od miesiąca. Hm. Miłosz, macie czas do wieczora. Od jutra nie będę wam płacił za kopanie tutaj.

(Nadzorca odchodzi)

MIŁOSZ: (do górników) – No chłopy, bierzemy się do roboty, bo mamy czas tylko do wieczora.
GÓRNIK I: - Wiesz co Miłosz, ja już nie chcę tu kopać. Wracam z Nadzorcą do kopalni.

(górnik odchodzi a zanim prawie wszyscy, zostaje tylko jeden)

MIŁOSZ: - Wracajcie, mamy czas do wieczora.
GÓRNIK II: - Nie wrócą. Już dawno chcieli odejść.
MIŁOSZ: - Dlaczego?
GÓRNIK II: - Boją się tego miejsca i ciebie.
MIŁOSZ: - Mnie?
GÓRNIK II: - Ludzie mówią, że jesteś opętany przez diabła.
MIŁOSZ: - Ja opętany?
GÓRNIK II: - Dziwisz się im? Zaczynasz kopać o świcie, kończysz po zmierzchu. Ciągle opowiadasz o jeźdźcu na koniu.
MIŁOSZ: - Ty też się mnie boisz?
GÓRNIK II: - Nie, ja się boję o ciebie. Wracam do kopalni.
MIŁOSZ: - Nie wierzysz mi, że widziałem tego jeźdźca?
GÓRNIK II: - Wierzę ci Miłosz, ale moja rodzina musi mieć co jeść.

(górnik schodzi ze sceny, Miłosz bierze kilof i kopie dalej, po chwili również schodzi)

Narrator: - Miłosz codziennie rano przychodził na wzgórze i kopał zapamiętale do samej nocy, ale już nie przynosił do domu pieniędzy. Mijały dni, tygodnie i miesiące. A od północy niepostrzeżenie nadciągnęła zima, która skróciła dni i zmroziła ziemię. Bieda zagościła w Miłoszowej chacie.


SCENA III

(wnętrze chaty Miłosza, Miłosz siedzi przy stole z głową dłoniach, wchodzi
żona Hela z dziećmi)

MARYSIA: - O tatko wrócił.
HELA: (do dzieci) – Idźcie ułożyć chrust w szopce.

(dzieci wychodzą, Hela siada przy Miłoszu)

HELA: - Miłosz, co to będzie?

(Miłosz siedzi nieporuszony)

HELA: (potrząsa nim) - Miłoszu, ocknij się!
MIŁOSZ: (spogląda na nią) – Nie mogę kopać, skończył się olej w lampie.
HELA: - Daj już spokój temu kopaniu.
MIŁOSZ: - Nie mogę, czuję, że skarb jest tuż tuż. Żebym miał choć parę groszy na olej ...
HELA: - Miłoszu, od pół roku nie zarobiłeś żadnych pieniędzy a z domu sprzedałeś wszystko co się dało na te swoje wymysły.
MIŁOSZ: - Nie wierzysz mi, ale ja wiem, że tam jest skarb.
HELA: - A ja wiem, że jest zima. I boję się, że tej zimy nie przeżyjemy, bo ty masz swój skarb!
MIŁOSZ: - A mam. I wykopię go!

(Miłosz wstaje i wychodzi, Hela zostaje sama, po chwili wchodzą dzieci)

ANTOŚ: - Mamo, tata złapał kurę i poleciał do Chmielnika.
HELA: - Oszalał, zamieni naszą ostatnią kurę na olej do lampy.

(do chaty wchodzi Górnik II)

GÓRNIK II: - Dobry wieczór.
HELA: - Dobry, dobry, ale chyba nie dla nas.
GÓRNIK II: - Przyniosłem dla dzieci parę smakołyków. (stawia pudełko na stole) Miłosz jeszcze nie wrócił?
HELA: - Wrócił. Zabrał ostatnia kurę i poszedł ją sprzedać.
GÓRNIK II: - Po co?
HELA: - Skończył mu się olej w lampie i nie może kopać.
GÓRNIK II: - Spróbuję go zatrzymać.
HELA: - Tylko się pospiesz.

(Górnik II wychodzi)

MARYSIA: (patrząc na pudełko na stole) - Mamo, jestem głodna.
HELA: - Chodźcie umyć ręce i zaraz zjecie.

(wychodzą)

Narrator: - Dla Miłosza była to najdłuższa droga do Chmielnika. Zdał sobie sprawę, że jeśli szybko nie odnajdzie skarbu, on i jego rodzina wiosny nie zobaczą. Złożył sobie przyrzeczenie, że nie przerwie kopania dopóki nie znajdzie skarbu.


SCENA IV

(wchodzi Miłosz, wyciąga jedną świeczkę, zapala ją, bierze kilof i zaczyna kopać, po dłuższej chwili wchodzi Górnik II)

GÓRNIK II: - Kopiesz?
MIŁOSZ: - Ano kopię.
GÓRNIK II: - Nie świecisz lampą?
MIŁOSZ: - Za jedną kurę dostałem tylko jedną świeczkę.
GÓRNIK II: - Miłosz zostaw to i wracaj do domu.
MIŁOSZ: - Nie. Obiecałem sobie, że nie odejdę stąd dopóki nie wykopię skarbu.

(Miłosz zamachnął się i uderzył kilofem w skałę, rozległ się metaliczny dźwięk)

MIŁOSZ: (do Górnika II) – Słyszałeś?
GÓRNIK II: - Tak, uderz jeszcze raz.

(po uderzeniu dźwięk się powtórzył, Górnik II również chwycił za kilof i we dwóch zaczęli intensywnie kopać, po trwającej wiele chwil akcji wydobywczej wyciągnęli spory kufer pełny kosztowności)

MIŁOSZ: - A nie mówiłem. A nie mówiłem.
GÓRNIK II: - Niech ludzie mówią co chcą, ale nie ma większego górnika nad Miłosza spod Chmielnika.

Narrator: - Miłosz ze skarbem wrócił do domu. Ucieszyła się żona, ucieszyły się dzieci i już nigdy bieda nie zajrzała do ich chaty.
A Miłosz nie zapomniał o braciach górnikach, którzy w trudnych chwilach wspierali jego rodzinę i teraz to oni mogli liczyć zawsze na jego pomoc.
Przekazał również duży trzos dukatów na szkołę w Chmielniku i mam nadzieję, że ta tradycja ciągle jest żywa wśród górniczej braci.

Koniec

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.