X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 8962
Dział: Gimnazjum

Kształtowanie postaw i zachowań społecznych uczniów

Joanna Milewska – nauczyciel matematyki i informatyki w ZSO Nr 5 w Gdańsku.
Słuchaczka Studiów Podyplomowych: Technologie Informacyjne.

Temat: Jak realizuję bądź mogę realizować możliwość kształcenia postaw i zachowań społecznych uczniów na lekcjach z wykorzystaniem technologii informacyjnej?

Jednym z zadań współczesnej szkoły jest przygotowanie uczniów do życia w społeczeństwie informacyjnym. Nauczyciele mają stwarzać uczniom warunki do nabywania umiejętności poszukiwania, porządkowania i wykorzystywania informacji z różnych źródeł oraz posługiwania się w tym technologią informacyjną.
Ostatnio przeczytałam wypowiedź jednego z moich uczniów w przeprowadzonej przeze mnie ankiecie: „Nikt chyba nie wątpi, że sieć powoduje zmiany w stosunkach międzyludzkich. Wolę napisać mail, niż zadzwonić, o pisaniu listów w ogóle szkoda mówić.” Długo zastanawiałam się nad tym czy to po prostu zmiana sposobu porozumiewania się, czy też początek zrastania się ludzi z krzesłem i klawiaturą, utrata kontaktu z rzeczywistością...? Często słyszy się o miłości od pierwszego chata - miejsca internetowych pogawędek. Sieciowych flirtach i romansach. Wirtualnym seksie. Wszystko to, z czym większa część uczniów miała już do czynienia.
Obserwuję uczniów w bibliotece, jak rozmawiają poprzez kanały IRC (Internet Relay Chat) - fora dyskusyjne, na których swoje opinie może wyrażać wiele osób jednocześnie - oraz ICQ (wymawia się jak I seek you, czyli "szukam cię") - program umożliwiający komunikowanie się ze znajomymi. Do obsługi kanałów IRC służy bogaty zestaw komend, ale powstało już wiele wirtualnych kawiarni, które upraszczają cały proces prowadzenia rozmowy, tak że można się skoncentrować tylko na treści. Każdy z internetowych rozmówców wybiera dla siebie pseudonim zapewniający anonimowość. Dlatego kontakty w sieci różnią się znacznie od zwykłej rozmowy. Nie determinuje ich wygląd czy status społeczny uczestników, co w znacznym stopniu może wpływać na sposób postrzegania innych. Najgorsze jest to, że słyszę jak uczniowie gimnazjum dodają sobie lat i zmieniają swój wygląd nie mając pewności czy osoba, z którą rozmawiają nie robi tego samego. Często rozmawiam z nimi o tym, że nie można kreować i wymyślać własnego wyglądu, jednak mam wrażenie, że i tak to robią.
Zdarza się, że dziewczyny opowiadają mi o tym, że zakochały się w chłopaku, z którym rozmawiały przez Internet. Ostrzegam je wtedy, aby uważały, gdyż często jest tak, że zakochują się jedynie w swoim wyobrażeniu o danej osobie, patrząc na nią tylko przez pryzmat tego, co pisze.
Jednym ze sposobów pozbywania się stresu jest rozładowywanie go w Internecie. Wyładowanie negatywnych emocji, wyrzucenie z siebie wszystkiego, co nam leży na sercu, przynosi dużą ulgę. Anonimowość, którą gwarantuje sieć, bardzo w tym pomaga - przekonuje Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta. W Internecie powstają serwisy, listy dyskusyjne i czaty przeznaczone dla tych, którzy chcą się po prostu komuś wyżalić lub wykrzyczeć swoje pretensje. Sympatie, antypatie i niejednokrotnie frustracje wyrażają w sieci pseudokibice piłkarscy. Autorzy serwisów sportowych nie kasują nawet najbardziej niecenzuralnych wypowiedzi, gdyż wychodzą z założenia, że lepiej jest, gdy sympatycy drużyn piłkarskich biją się na słowa w Internecie niż na pięści na stadionach i ulicach. Dlatego bardzo ważne jest, aby uczyć młodzież kulturalnego wyładowywania swoich antypatii.
Co roku w szkole przypominam uczniom o tym, że nikt w sieci nie jest anonimowy, a wszystko to o czym piszemy świadczy przede wszystkim o tym, jacy jesteśmy. Przeprowadzam na lekcjach godziny wychowawczej pogadanki na temat: CYBERPRZEMOCY. W szkole z koleżankami organizuję Dzień Bezpiecznego Internetu, podczas którego przypominam uczniom o konsekwencjach nierozważnego publikowania prywatnych treści w Internecie.
Staram się również podczas zajęć informatyki zachęcać uczniów do nawiązywania kontaktów z osobami niepełnosprawnymi. Odwiedzamy Klub Osób Niepełnosprawnych. Jego członkowie to osoby, którym doskwiera samotność. Na ile zaowocują nasze kontakty trudno jest dzisiaj określić, jednak mam nadzieję, że może, choć kilkoro uczniów nawiąże dłuższe kontakty nie tylko e-mailowe z osobami potrzebującymi przyjaźni, pomocy i zrozumienia.
Ostatnio podczas godziny wychowawczej w mojej klasie poruszaliśmy temat spędzania czasu wolnego. I ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu jedna z dziewcząt powiedziała, że uwielbia blogować (skrót od "weblog", czyli internetowy rejestr)- prowadzić internetowy pamiętniki. I może nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie przyznała się do tego, że spędza na czytaniu zapisu codziennych wydarzeń i stanów psychicznych innych osób kilka godzin tygodniowo. Dzięki blogowi można zbudować nową tożsamość. Katarzyna Grochola twierdzi, że z tego powodu Internet bywa niebezpieczny. Sprawia ponadto, że ludzie stają się bardziej samotni - autor bloga ma wrażenie, iż nawiązał prawdziwy kontakt z innymi osobami, ale to złudne. - Kiedyś fragmenty pamiętnika czytało się jednej przyjaciółce przy kieliszku wina. Było to rzeczywiste spotkanie dwóch osób - mówi Katarzyna Grochola. Mam nadzieję, ze po naszej wspólnej dyskusji zrozumiała różnicę pomiędzy zwierzaniem się przyjaciółce ze swoich „sekretów”, a mówienie o tym całemu światu.
Kolejnym zagrożeniem są hakerzy. Haker to pojęcie wywodzące się z czasów, kiedy dostęp do komputerów, a co za tym idzie – do zapisanych w nich programów i informacji mieli tylko nieliczni: naukowcy, wojsko, rząd. Często powtarzam uczniom na lekcjach informatyki, że prawdziwy haker nie kradnie, nie niszczy, nie szkodzi. Chce sprawdzać i doskonalić swoje umiejętności. Niestety nie wszyscy hakerzy przestrzegają jednak tego kodeksu etycznego. Często internetowe włamanie powodowane jest chęcią zysku. Nawet uczniowie naszej szkoły próbują włamać się na nasz nauczycielski komputer i ściągać potrzebne im dokumenty. Dlatego tak na wszelki wypadek pomimo zabezpieczeń nigdy nie przechowuję w szkole zestawów pytań prac klasowych. Uświadamiam uczniów, że każdy, kto próbuje włamać się na czyjąś własność, w tym przypadku komputer jest przestępcą. Podaję uczniom przykłady osób, którym udowodniono hakerstwo i mówię o karach, które zostały im wymierzone. Pomimo to uczniowie uważają, że Internet jest powiększającą się wyspą, na której nie znajduje zastosowania spora część zasad prawa. I mają poniekąd rację, gdyż próby wprowadzania restrykcyjnych przepisów w świecie rzeczywistym powodują przenoszenie się do wirtualnej rzeczywistości kolejnych dziedzin ludzkiej aktywności. Na przykład.:
- reklama papierosów i alkoholu - zaostrzanie przepisów dotyczących reklamy papierosów sprawia, że ich producenci coraz częściej interesują się siecią;
- pornografia - w sieci pełno jest materiałów o takiej treści. Sławomir Bugajny, pomysłodawca i wykonawca witryny Nimfomanka.pl, szacuje, że w Internecie znajduje się około dwustu polskich stron erotycznych. Polacy lubią na nie zaglądać.
- radio i telewizja - w sieci nie są potrzebne koncesje czy pozwolenia. Nawet jeżeli jakaś stacja telewizyjna lub radiowa nie otrzyma zgody na nadawanie w tradycyjny sposób, zawsze może to robić w Internecie.
- muzyka i film - wytwórnie płytowe z przerażeniem obserwują rozwój serwisów sieciowych, pozwalających na bezpłatne ściąganie plików muzycznych mp3. Najsłynniejszym z nich jest Napster. W kolejnych procesach sądowych zarzucano mu łamanie praw autorskich. Mimo to korzystający z niego internauci nadal kompletują dyskografie ulubionych wykonawców. Jeśli uda się pokonać jeden serwis, natychmiast jego miejsce zajmą dziesiątki innych. Wkrótce z podobnymi problemami zmierzy się przemysł filmowy. Już opracowano technologię DivX, która pozwala na nagrywanie w wersji cyfrowej obrazów z telewizji i płyt DVD. Oznacza to, że użytkownicy sieci będą się bez ograniczeń wymieniać filmami. Zapewne powstaną też ułatwiające im to serwisy;
- oprogramowanie - 60 proc. programów użytkowanych jest w Polsce nielegalnie - donoszą raporty Business Software Alliance, organizacji zajmującej się ochroną praw autorskich. Rozpoczęta pod koniec 2000 r. antypiracka krucjata BSA nie przyniosła do tej pory spodziewanych efektów. Mimo ogłoszonej wówczas 45-dniowej abolicji dla piratów nie odnotowano znacznego wzrostu sprzedaży legalnych programów. Znaczy to, że odsetek pirackiego oprogramowania się nie zmniejszył.
W 1999 r. wszczęto tylko pięćset postępowań przeciwko osobom korzystającym z nielegalnego oprogramowania, a w ubiegłym roku, mimo przeprowadzenia kilku akcji, niespełna tysiąc. Mimo to rzadko słyszy się o skazaniu winnych tego procederu. Zazwyczaj sprawy są umarzane ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Dostęp do pirackich aplikacji ułatwiają także giełdy komputerowe. Jednak nawet w naszej szkole uczniowie doskonale wiedzą od kogo można kupić pirackie oprogramowanie, pliki mp3, czy gry komputerowe, itp.
Niestety Internet staje się modnym wytrychem, otwierającym drzwi do rozwiązania wszelkich problemów. Dlatego bardzo trudne jest zadanie kształcenia postaw i zachowań społecznych w XXI wieku.
Najgorsze jest jednak to, że większość rodziców nie ma najmniejszego pojęcia, jakimi grami bawią się ich dzieci. Zazwyczaj po prostu dają im pieniądze i wolną rękę przy wyborze programu. Temat gier epatujących przemocą trafił nawet na forum Sejmu. Ustawowo ma być zabronione sprzedawanie nieletnim brutalnych i wulgarnych gier komputerowych. Projekt ustawy rozpatrywany jest przez sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu. Mamy już jeden zakaz sprzedawania młodzieży alkoholu i papierosów do 18 roku życia, a ja na przerwach niestety spotykam uczniów z papierosem w ręku. Dlatego zawsze powtarzam rodzicom na zebraniach, że jedyną radą na to, aby dzieci nie identyfikowały się z grami jest nadzór tego, w co grają.
Pamiętajmy także o tym, że producenci gier wykorzystują coraz częściej zalety globalnej sieci. Miliony osób siadają każdego wieczoru przed komputerem, by jako elfy, trolle, magowie czy rycerze prowadzić drugie życie w bezkresnych wirtualnych światach fantazji. Krainy te rozciągają się na serwerach internetowych, dzięki czemu dostępne są dla wielu graczy równocześnie. Największym powodzeniem ciągle cieszą się trójwymiarowe strzelaniny. Kolejna grupa to strategie czasu rzeczywistego, w których dowodzi się oddziałami lub armatami. Najwięcej emocji budzą jednak sieciowe gry przygodowo-fabularne, w których użytkownik wciela się stworzoną przez siebie postać i prowadzi wirtualne życie. Gry sieciowe są tak atrakcyjne, że wielu graczy nie znajduje czasu na prawdziwe życie. I tak niestety czasami spotykam na zajęciach w Policealnym Studium Zawodowym, gdzie również uczę przedmiotów informatycznych słuchaczy, którzy przychodząc na moje zajęcia od razu włączają grę i nie interesuje ich nic poza nią.
Moim zdaniem bardzo trudno jest kształtować postawy i zachowania społeczne uczniów na lekcjach z wykorzystaniem technologii informacyjnej. Wszystko zależy od tego, jakiego wyboru dokonamy. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych Internet stał się już drugim życiem. Tu mają swoich przyjaciół, miłości, ... .
Zawsze jednak należy zadać sobie pytanie, ilu mam e-mailowych przyjaciół, a ilu rzeczywistych? Dopóki komputer jest jeszcze narzędziem, a nie sposobem na życie, dopóty wszystko jest w porządku.













Bibliografia:
Internetowe love story Tygodnik "Wprost", Nr 889 (12 grudnia 1999)
Michał Adamczyk: Blogomania Tygodnik "Wprost", Nr 979 (02 września 2001)
Katarzyna Latek: Cyberlek na frustracje Tygodnik "Wprost", Nr 987 (28 października 2001)
Jacek Borowski: Zatrudnię hakera Tygodnik "Wprost", Nr 3 (21 stycznia 2001)
Michał Adamczyk i Michał Karpiński: Internet wolności Tygodnik "Wprost", Nr 954
(11 marca 2001)
Cyberpiraci Tygodnik "Wprost", Nr 958 (08 kwietnia 2001)
Michał Adamczyk: Wirtualne życie Tygodnik "Wprost", Nr 32 (06 sierpnia 2000)

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.