X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 8043
Dział: Gimnazjum

Scenariusz lekcji języka polskiego - Tego człowieka nie zapomnę nigdy. Kartka z pamiętnika Karola Wojtyły na podstawie fragmentów powieści Pawła Zuchniewicza "Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża."

(2 godz.)

Cele ogólne:

- utrwalenie wiadomości o pamiętniku jako gatunku literackim,
- inspirowanie uczniów do tworzenia własnych tekstów w oparciu o czytane fragmenty utworu,
- wzbogacanie słownictwa uczniów,
- prezentowanie własnej pracy.

Cele w jęzku ucznia:

- znasz cechy pamiętnika,
- rozumiesz czytane fragmenty tekstu,
- potrafisz napisać kartkę z pamiętnika,
- prezentujesz własną pracę.

Metody i techniki pracy: praca z tekstem, praca indywidualna, schemat oceniania, samoocena.

Środki dydaktyczne: karteczki z cechami pamiętnika, fragmenty tekstu, karty pracy, zdjęcia postaci.

Uwaga do realizacji:

Wykorzystujemy skserowane zdjęcia z książki.

PRZEBIEG LEKCJI

1. Zapisanie i podanie w zeszytach tematu lekcji.

Na podstawie wybranych fragmentów książki Pawła Zuchniewicza „Wujek Karol. Kapłańskie lata Papieża” napiszecie kartkę z pamiętnika Karola Wojtyły zatytułowaną „Tego dnia nie zapomnę nigdy.”

2. Zapisywanie w zeszytach skojarzeń do słowa wspomnienie – praca samodzielna.
wspomnienie – to, co minęło; przypomnienie, pamięć, przeżycie, przeszłość, pamiątka, pozostałość

3. Uczniowie zastanawiają się i udzielają odpowiedzi na pytanie:
Jakie znaczenie w życiu człowieka mają wspomnienia?

4. Uczniowie uzupełniają i uzasadniają w zeszytach zdanie - praca samodzielna.
Nigdy nie zapomnę spotkania z
........................................

5. Odczytanie prac uczniów.

6. Wprowadzenie nauczyciela do realizacji tematu lekcji.

W książce Pawła Zuchniewicza odnajdujemy wiele wspomnień Karola Wojtyły. Niektóre z nich dotyczą ludzi, którzy odegrali znaczącą rolę w jego posłannictwie duszpasterskim i powołaniu kapłańskim.

7. Prezentacja zdjęć wybranych postaci: Jan Tyranowski, Ojciec Pio, kardynał Adam Stefan Sapieha, kardynał Stefan Wyszyński.

8. Przypomnienie i rozdanie kartek z cechami pamiętnika jako gatunku literackiego. (Załącznik 1)

9. Czytanie po kolei wybranych fragmentów dotyczących wymienionych postaci z jednoczesnym podkreślaniem informacji o postaciach. (Załącznik 2)

10. Wspólne uzupełnianie przygotowanych kartę pracy, na której znajduje się następująca tabelka:
Postać – Jan Tyranowski, Ojciec Pio, kardynał Adam Stefan Sapieha, kardynał Stefan Wyszyński
Informacje o postaci z czytanych fragmentów (Załącznik 2 - dla nauczyciela):

11. Podanie uczniom schematu oceniania prac:

- napisany w 1 osobie,
- uwzględniona data,
- wykorzystanie informacje o postaci z karty pracy,
- poprawność ortograficzna i interpunkcyjna.

12. Samodzielne redagowanie kartki z pamiętnika Karola Wojtyły dotyczącej wybranej postaci.

13. Odczytywanie prac.

14. Samoocena według podanego schematu – ewentualna korekta prac przez uczniów.

15. Zebranie prac do oceny.

16. Zadanie domowe.

Napisz własną kartkę z pamiętnika dotyczącą spotkania z ważną dla Ciebie osobą. Nie zapomnij o uzasadnieniu swojego wyboru. Przed pisaniem przeczytaj cechy pamiętnika jako gatunku literackiego.

Załącznik 1

Cechy pamiętnika jako gatunku literackiego:

- pisany prozą,
- relacja 1-osobowa o zdarzeniach, których autor był uczestnikiem lub naocznym świadkiem,
- opowiada o zdarzeniach z pewnego dystansu czasowego,
- nie wymaga codziennego, systematycznego zapisywania, ale data pisania jest ważna.

Załącznik 2

Fragmenty dotyczące Jana Tyranowskiego (1949 r.)

1 „Szkocka spojrzała na zmęczoną twarz krawca. Kiedy Lolek Wojtyła pierwszy raz przyprowadził go do willi Pod Lipkami, wiedziała już o nim sporo. Widywała go w kościele parafialnym na Dębnikach, słyszała o Żywym Różańcu, w którym Karol uczestniczył aż do wstąpienia do seminarium. Przede wszystkim była pod wrażeniem wpływu, jaki Tyranowski wywierał na jej ulubieńca. Dojrzewało w niej przekonanie, ze ten czterdziestoletni mężczyzna w jakiś sposób zastąpił Wojtyle ojca. Nie mogła nie zauważyć podobnego brzmienia głosu Karola wspominającego górskie wycieczki z tatą i opowiadającego o spotkaniach na Różanej 11, gdzie Jan mieszkał, pracował i prowadził pogadanki dla młodzieży.”

2. „Jan nie mówił wiele. A może nie używał wielu słów. A jednak od razu poczuła, ze pojawiła się między nimi nić porozumienia.”

3. „ – Pewnie gospodyni willi Pod Lipkami ciekawa, jak prosty krawiec z Różanej dogaduje się z tym tytanem intelektu? – zapytał, pociągając lekko Wojtyłę za rękaw sutanny. – Ano, radzimy sobie jakoś, co Karol?”

4. „Do tej dziecięcej radości oczu nie pasowały za bardzo siwe włosy – zaskakujący u czterdziestokilkuletniego mężczyzny znak starości (a może dojrzałości?). I mały wąsik, który czynił jeszcze wyraźniejszym jego delikatny, ale nie opuszczający go uśmiech.”

5. „Wyczytała prośbę w oczach Karola. Wiedziała, że jest strasznie zajęty: studia, asystentura, obowiązki kleryckie. Nie mógł wiele czasu spędzać przy chorym.
- Nie martw się, będę go odwiedzać – pocieszyła go.”

6. „Już po wyjeździe Wojtyły na studia Kozłowski uczynił z tej nieobecności i ze swej choroby świadomą ofiarę. Za Karola.”

7. W liście do Tyranowskiego Karol Wojtyła pisał: „To Bóg tak wyniszcza swoich najoddańszych – ten Ojciec, który własnemu Synowi nie darował. – Wyczuwam to dobrze, że Pańskie cierpienie różni się od tych innych cierpień, że to jest cierpienie pełnowartościowe, że w nim Bóg jest uwielbiony, jak mało w jakim czynie ludzkim, ze dzieło Odkupienia ma mężnego współpracownika.
Wszystko oglądam oczyma wiary.”
Tyranowski nie zdążył przeczytać listu od Karola Wojtyły.

8. „Nie chciało jej się wierzyć, że Tyranowski umrze bez pożegnania z Lolkiem, który od pół roku studiował w Rzymie. Tyle osób przychodziło do szpitala, okazywali mu przyjaźń i wdzięczność, ale wszyscy oni razem wzięci nie budzili w jego sercu takich uczuć jak Karol.”

9. „Kilka dni temu dotarł do niego list od Ireny Szkockiej, która szczegółowo opisała ostatnie dni dębnickiego krawca i jego pogrzeb. Dlaczego nigdy nie może być przy bliskich, gdy umierają? – ta myśl wiele razy go niepokoiła. O śmierci matki dowiedział się w szkole, Mundek zmarł w Bielsku, ojciec – gdy pracował w Solvayu. A teraz Jan...”

10. „Niech mi ksiądz zdradzi, dlaczego święty Jan od Krzyża tak księdza interesuje?
- Bo on nie tylko pisał o wierze. On to wszystko przeżył. To praktyk.
- To jedyny powód?
Karol zawahał się. Czy słynny profesor zrozumie opowieść o krawcu, który też był praktykiem modlitwy?
- W czasie wojny w mojej parafii na Dębnikach żył pewien krawiec – zaczął niepewnie. – On wierzył, że może zostać świętym. Wiele medytował nad świętym Janem od Krzyża. Mnie też dawał jego książki. I wie ojciec, ten człowiek sam szedł tą drogą. Niedawno umarł, a jeśli prawdą jest przysłowie „jakie życie, taka śmierć”, to umarł jako święty.”

11. „ Był to apostoł bożej wielkości, bożej piękności......”

Fragmenty dotyczące Ojca Pio (1946 r.)

1. „Podczas moich studiów w Rzymie ja sam miałem sposobność poznać go osobiście. (......) Ci, którzy udawali się do San Giovanni Rotundo, aby uczestniczyć w sprawowanej przez niego Mszy św., by prosić go o radę lub wyspowiadać się, dostrzegali w nim żywy obraz Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego. Na twarzy Ojca Pio jaśniał blask zmartwychwstania. Jego ciało, naznaczone stygmatami, było świadectwem głębokiej więzi między śmiercią a zmartwychwstaniem, cechującej tajemnicę paschalną.”

2. „ – Mieszka w San Giovanni Rotundo – powiedział Starowieyski, podając przyjacielowi książeczkę, na której widniała fotografia uśmiechniętego zakonnika z dość obfitą brodą.
Uwagę Karola przykuły oczy tego człowieka: głęboko osadzone, uważne, a jednocześnie pogodne.”

3. „ – On ma dar bilokacji. Potrafi w tym samym czasie znajdować się w dwóch różnych miejscach naraz. (.......) Ludzie ciągną do niego z całej Italii, a nawet Europy.”

4. „ Wojtyła intensywnie przyglądał się ojcu Pio. Uczestniczył w wielu mszach, sam odprawił ich już przeszło setkę. Ale coś takiego przeżył pierwszy raz w życiu. Nie powiedziałby tego nikomu, ledwie sam przed sobą mógł to przyznać, ale tego poranka, stojąc nieopodal bocznego ołtarza w kościele Matki Bożej Łaskawej, był przekonany, ze dojechali ze Stanisławem znacznie dalej niż do San Giovanni Rotundo. Przed prymicjami w krypcie Świętego Leonarda zastanawiał się, jak wyglądała tamta pierwsza msza, w jerozolimskim wieczerniku. Przypomniał sobie też misteria pasyjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. Tam ludzie usiłowali odegrać to, co wydarzyło się w Jerozolimie prawie dwa tysiące lat wcześniej. On sam głęboko przeżywał wędrówkę za Jezusem dźwigającym krzyż aż na górę Żarek, kolejne stacje, wreszcie modlitwę w kaplicy grobu. Dzięki temu mógł łatwiej wyobrazić sobie wydarzenia, które rozegrały się w Jerozolimie około roku 30. Ale teraz nie musiał sobie niczego wyobrażać! To działo się na jego oczach.”

5. „Gdyby nie miał rękawiczek, każdy zobaczyłby w jego dłoniach krwawe rany. Stygmaty – ślady męki Chrystusa: kapucyn nosił je także na boku i na stopach.”

6. „Po mszy Karol ustawił się w kolejce do konfesjonału ojca Pio.”

7. „- I jak było? – zapytał, gdy Karol wyszedł na zewnątrz. – Rzeczywiście jest taki niesamowity?
- To bardzo prosty spowiednik, bystry i zwięzły – odparł lakonicznie Wojtyła. Starowieyski nie pytał więcej. A jednak nie mógł oprzeć się wrażeniu, że twarz Karola jakby lekko stężała na wspomnienie tej spowiedzi.”

Fragmenty dotyczące kardynała Adama Stefana Sapiehy (1952 r.)

1. „ – Najlepsze życzenia urodzinowe – powiedział Sapieha, podając Wojtyle rękę.
Pamiętał. 18 maja. Dwudzieste siódme urodziny Karola. Solenizant zaniemówił z wrażenia.”

2. „Jego Eminencja , Adam Stefan kardynał Sapieha przybywa do Rzymu w pierwszych dniach maja – przeczytał Karol. Z pewnością zechce spotkać się z nimi, być może nawet ich odwiedzi.
Od kilku miesięcy mieszkali w Kolegium Belgijskim przy via del Quirinale. Książę osobiście zabiegał, aby zatrzymali się właśnie tam.”

3. „Przy nim odbywałem moje seminarium: byłem klerykiem, a potem księdzem. Miałem do niego wielkie zaufanie i mogę powiedzieć, że go kochałem, jak go kochali inni księża. Często w książkach piszą, że Sapieha mnie w jakiś sensie przygotował – może to i prawda. I to jest też zadanie biskupa: przygotować tych, którzy ewentualnie mogliby go zastąpić.”

4. „ Już od dawna spodziewał się usłyszeć tę wiadomość, a jednak śmierć Sapiehy była dla niego bolesnym zaskoczeniem. Całe jego życie – nie tylko ten ostatni, kapłański rozdział – związane było z osoba księcia. Odkąd sięgał pamięcią, Sapieha był najważniejszą osoba w Kościele krakowskim. Jako małe dziecko słyszał o tym niezwykłym człowieku, którego Pius X mianował biskupem Krakowa na dziewięć lat przed jego przyjściem na świat. Pierwsze spotkanie w Wadowicach, w 1938, bierzmowanie przyjęte z jego rąk i ta żartobliwa uwaga o maturzyście, który zamiast na teologię wybiera się na polonistykę. A później lata okupacji, wstąpienie do konspiracyjnego seminarium i święcenia pamiętnego pierwszego listopada 1946 roku w kaplicy Pałacu Arcybiskupiego.”
Idąc Franciszkańską, przypomniał sobie, jak trzy miesiące wcześniej ta sama drogą szedł do Domu Katolickiego na walne zgromadzenie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Wtedy po raz ostatni książę ukazał się publicznie. Widać było, jaki jest słaby. Młodzi ludzie witający go w wejściu chcieli go wnieść na wysokie drugie piętro gmachu, gdzie odbywało się spotkanie. On kategorycznie odmówił. Powoli, z mozołem wszedł samodzielnie po schodach. Na Karolu zrobiło to wielkie wrażenie. Z napięciem patrzył na twardą walkę księcia z własną słabością.”

5. „Mijały tygodnie, on od czasu do czasu odzyskiwał przytomność, modlił się, czytał, a gdy już nawet na to nie miał siły, poprosił, aby zawieszono mu na szyi różaniec.”
Karol też przesuwał paciorki różańca, zmierzając na Franciszkańską. Dochodząc do kościoła franciszkanów, zobaczył grupki ludzi zgromadzonych przed kurią. Nie tylko ksiądz Kurowski domyślił się, że Dzwon Zygmunta bił nie bez przyczyny.”

6. „ – Drugiego takiego nie będzie – powiedział proboszcz.”

7. „Spośród biskupów okresu wojny, trzeba koniecznie wspomnieć postać niezłomnego Księcia Metropolity Krakowskiego...”

Fragmenty dotyczące kardynała Stefana Wyszyńskiego (1959 r.)

1. „Nominacja nowego prymasa Polski zwraca uwagę społeczeństwa na postać ks. Arcybiskupa Wyszyńskiego...”

2. „ – Czterdzieści siedem lat – ciągnął Buzała. – Młody, mało doświadczenia, a i ze zdrowiem podobno u niego nie najlepiej.”

3. „ – Za to głowę ma tęgą – Wojtyła przebiegł wzrokiem tekst artykułu, znalazł odpowiedni fragment i zaczął czytać na głos: „ – Ks. Prymas Wyszyński był przez szereg lat redaktorem. Naprzód znanego i zasłużonego miesięcznika „Ateneum Kapłańskie”, a po wojnie założonego przez Niego we Włocławku w r. 1945 tygodnika religijnego „Ład Boży”. „Ateneum Kapłańskie” jest na wysokim poziomie literackim i naukowym. Ksiądz arcybiskup Wyszyński znalazł w nim trybunę, która dała mu sposobność do dzielenia się z duchowieństwem bogatą wiedzą zdobytą na studiach w kraju i za granicą, zwłaszcza w zakresie nauk społecznych.”

4. „Ksiądz arcybiskup Wyszyński zna „radość pracy”, ale zna i jej trud. Czytelnik podziwia u autora jego znajomość techniki pracy fabrycznej aż do najdrobniejszych szczegółów i znajomość organizacji pracy męczącej ciało, a zabijającej ducha.”

5. „Nie byłoby na stolicy Piotrowej Papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, który związany jest z Twoim biskupim i prymasowskim powołaniem.”

6. „Biskup to następca apostołów, jeden z Dwunastu, filar Kościoła. I on miałby się podjąć tej misji?
- Eminencjo, ja jestem za młody, mam dopiero trzydzieści osiem lat – zaprotestował bez przekonania. Wiedział, że to ostatnia wymówka, na jaką go stać. Jeśli prymas ją przyjmie, będzie uratowany. Jeśli nie...
Wyszyński spojrzał na niego z wyrozumiałością.
- To jest taka słabość, z której się szybko leczymy – powiedział. – Proszę się nie sprzeciwiać woli Ojca Świętego. (....)
- Eminencjo, czy po wyroku skazany może mieć jeszcze prawo do ostatniego słowa?
Wyszyński spojrzał zaskoczony na swojego gościa. W jego głosie nie było już drżenia, raczej spokojna, łagodna, można nawet powiedzieć, że pogodna stanowczość.
- Chciałem o coś poprosić – ciągnął biskup nominat.
- No, o co, o co? – Prymas uśmiechnął się.
- Przyjechałem tu z Mazur. Z przyjaciół byliśmy na spływie kajakowym. Czy mógłbym do nich wrócić? Obiecałem im.
- Ksiądz naprawdę jest oryginalny. Ale dobrze.”

7. „Oto, co może człowiek sam z siebie” – stwierdził i postanowił, ze powierzy się Maryi bezwarunkowo właśnie teraz, gdy przebywa w niewoli. Po dokonaniu tego aktu poczuł głęboki spokój, który nie opuścił go przez kolejne lata. Z czasem zaczął przemyśliwać, jak podzielić się tym dobrem z tymi, którzy zostali mu powierzeni.”

8. „- Może to jeszcze za wcześnie, ale czy ksiądz pomyślał o zawołaniu biskupim? – zagadnął prymas Wojtyłę, gdy zmierzali do jadalni.
- Totus tuus.
Szybkość odpowiedzi Wojtyły zaskoczyła go, treść zawołania – jeszcze bardziej.
- Zna ksiądz Grigniona de Montforta?
- Czytałem tę książkę w czasie okupacji. Wiele mi dała.
- Mnie również – powiedział Wyszyński.”

Załącznik 2 – dla nauczyciela

Jan Tyranowski - prosty krawiec z parafii na Dębnikach, zastępował mi ojca, zawsze uśmiechnięty, radosny, troskliwy, pełen miłości i głębokiej wiary w Boga, praktyk modlitwy, spotykał się z młodzieżą, 40-kilkuletni mężczyzna, siwe włosy, mały wąsik, bliski memu sercu, choroba i śmierć była ofiarą za mnie; wierzył, że może zostać świętym, rozumieliśmy się bez słów, nazywał mnie tytanem intelektu, nie byłem przy jego śmierci.
Ojciec Pio - zakonnik z San Giovanni Rotundo, widziałem go jako żywy obraz Chrystusa cierpiącego i zmartwychwstałego, miał ciało naznaczone stygmatami – śladami męki Chrystusa (dłonie, bok, stopy) świadczące o głębokiej więzi między śmiercią a zmartwychwstaniem, przeżywający mękę Pańską, moją uwagę przykuły jego oczy: uważne, pogodne, posiadał dar bilokacji, potrafił czytać w ludzkich myślach, przewidujący, stanowczy, bystry, prosty, zwięzły spowiednik, na fotografii uśmiechnięty z obfitą brodą.
Kardynał Adam Stefan Sapieha - pamiętał o moich 27 urodzinach, byłem mile zdziwiony, kochałem go i ufałem mu, niezwykły człowiek, niezłomny Książę, Metropolita Krakowski towarzyszył mi od początku mojej duszpasterskiej misji, od kleryka do księdza, czuwał nad moją edukacją duszpasterską, wysłał mnie na studia teologiczne do Rzymu, nieustannie modlił się, pokładał wiarę i nadzieję w moje powołanie kapłańskie.
Kardynał Stefan Wyszyński - 47-letni prymas Polski, studiował w kraju i za granicą, wykształcony, redaktor pism religijnych, znał radość i trud pracy fizycznej, bezgranicznie oddany Bogu i Matce Boskiej, darzył mnie zaufaniem, wyrozumiały, stanowczy, wierzył w moje powołanie kapłańskie, głęboka wiara pozwoliła mu przezwyciężyć cierpienie podczas uwięzienia, tak jak On oddałem się cały pod opiekę Maryi.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.