X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 5925
Dział: Gimnazjum

Scenariusz na Dzień Powstańca

SCENARIUSZ CZĘŚCI ARTYSTYCZNEJ NA DZIEŃ POWSTAŃCA
(Impreza organizowana była z okazji ROKU KAROLA KRYSIŃSKIEGO w powiecie bialskim. Scenariusz wydaje się dość obszerny, ponieważ teksty piosenek zamieściłam w całości)

Część artystyczną rozpoczyna odtworzenie z płyty fragmentu pieśni patriotycznej ,,W krwawym polu srebrne ptaszę”.
W krwawym polu srebrne ptaszę,
Poszli w boje chłopcy nasze.
Hu, ha! Krew gra!
Duch gra! Hu, ha
Niechaj Polska zna.
Jakich synów ma.
,,Ostatni mazur” w wykonaniu uczniów
Jeszcze jeden mazur dzisiaj, nim poranek świta,
"Czy pozwoli panna Krysia?" młody ułan pyta.
I tak długo błaga, prosi, boć to w polskiej ziemi:
W pierwszą parę ją ponosi, a sto par za niemi.

On coś pannie szepce w uszko i ostrogą dzwoni,
Pannie tłucze się serduszko i liczko się płoni.
Cyt, serduszko, nie płoń liczko, bo ułan niestały:
O pół mili wre potyczka, słychać pierwsze strzały.

Słychać strzały, głos pobudki, dalej na koń, hurra!
Lube dziewczę porzuć smutki, dokończym mazura.
Jeszcze jeden krąg dokoła, jeden uścisk bratni,
Trąbka budzi, na koń woła, mazur to ostatni.
Fragmenty ,,Gloria victis” E. Orzeszkowej
I wleciał wiatr do lasu uradowany, zwinny, przelatywał wśród świerków, brzóz, olch i dębów, ramionami owijając pnie starych przyjaciół i skrzydłami na ich konarach, składając pocałunki przywitalne.
- Jak się macie? – szemrał i szeptał. – Coście przez ten czas widziały, słyszały? Co się u was, dokoła was działo, stawało?
A stare świerki, dęby, brzozy rozłożyste, ramionami powiewając, odpowiadały:
- Działy się tu i stawały rzeczy dziwne, rzeczy głośne, dzwoniące, płaczące, rozlegające się krzykami, jękami... (...)
- Co się tu działo? Co się tu, na tej polanie działo? Coś osobliwego, coś nadcodziennego dziać się tu musiało! Czuję krew! O! długo, przedługo ziemia wydaje z siebie woń krwi swych dzieci, ludzi! Słyszę jęki! O, długo, przedługo powietrze trzyma pod obliczem nieba jęki dzieci jego, ludzi! Tu był bój jakiś i tu były zgony! Tu były rany, tętenty koni, krzyki! Mówcie, drzewa kochane, opowiadajcie, mówcie!
Drzewa milczały, tylko po ich gałęziach przebiegł dreszcz lekki, krótki, jakby z zimna nagłego powstały, co dziwnym było w ten ciepły letni dzień.
A właśnie w tej chwili wiatr z gwałtownością u niego niezwykłą, z szumem namiętnym zapytywać począł:
- A toż co? a to co jest takiego? Tego natura nie uczyniła! To uczyniły ręce ludzkie? Tu nigdzie natura pagórków nie usypywała! Ten usypany jest przez ludzi! Kto? Po co? dlaczego? A tenże krzyżyk na pagórku, wśród liliowych dzwonków, Boże, jak mały, prosty, biedny! – co znaczy? Mówcie, drzewa, o mówcie, błagam! (...) - To jest mogiła! -Taka wielka, taka wielka, taka wielka mogiła! – zadziwił się wiatr.(...) - Śpi w niej wiele serc mężnych, spalonych na ołtarz Nabożnie wiatr wyszeptał pytanie - Jestże to mogiła bo - Bezimiennych – odpowiedział świerk. (... - Pomartych młodo , młodo... - I w mękach (...)
- Przyszli tu w kilkuset ludzi i rozłożyli się obozem gwarnym, tłumnym, pstrym od odzieży rozmaitej, pobłyskującym orężem rozmaitym. (...)
Nie niewolnicy to byli, na arkanie przemocy do boju ciągnięci, lecz dobrowolni ofiarnicy wysokich ołtarzy. Ze światłem idei w głowach, z ogniem miłości w sercach, głowy i serca nieśli wysoko. Byli silni, śmieli, gwarni i czy uwierzysz, wietrze prędki? – byli szczęśliwi. Zapewne uwierzysz, bo wiedzieć o tym musisz, że na Gwieździe, która nazywa się Ziemią, dusze ludzkie i szczęścia ludzkie istnieją w mnóstwie odmian i że, jak motyl na kwiat wybrany, dusza ludzka zlatuje zazwyczaj na tę odmianę szczęścia, która najwięcej do niej samej jest podobną. Ich dusze przyciągnęło ku sobie to szczęście, co rozkwita na wysokich górach i ma kielich purpurowy, a koronę uplecioną z cierni.

Fragmenty wiersza ,, Mazowsze” K.K. Baczyńskiego
(...)
Jeszcze tu wczoraj słyszałem trzask:
salwa jak poklask wielkiej dłoni.
Był las. Pochłonął znowu las
kaski wysokie, kości i konie.
2
Zda mi się, stoi tu jeszcze szereg,
mur granatowy. Strzały jak baty.
Czwartego pułku czapy i gwery
i jak obłoki - dymią armaty.
3
Znowu odetchniesz, grzywo zieleni,
piasek przesypie się w misach pól
i usta znowu przylgną do ziemi,
będą całować długi świst kul.
Wisło, pamiętasz? Lesie, w twych kartach
widzę ich, stoją - synowie powstań
w rozdartych bluzach - ziemio uparta -
- jak drzewa prości.
4
W sercach rozwianych, z hukiem dwururek
rok sześćdziesiąty trzeci.
Wiatr czas zawiewa. Miłość to? Życie?
Płatki ich oczu? Płatki zamieci?
(...)

Pieśń patriotyczna ,,Marsz Czachowskiego” w wykonaniu uczniów (przynajmniej trzy zwrotki)
Już was żegnam niskie strzechy,
Ojców naszych chatki,
Już was żegnam bez powrotu
Ojcowie i matki.
Marsz, marsz Роlonio,
Marsz dzielny narodzie,
Odpoczniemy po swej pracy
W ojczystej zagrodzie.

Już was żegnam bracia, siostry,
Krewni, przyjaciele!
Póki w ręku miecz jest ostry,
Nie zginie nas wiele.

Marsz, marsz i t. d.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami -
Dał nam przykład nasz Kościuszko,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz i t. d.

Kiedy zagrzmi trąbka nasza,
Pocwałują konie,
Powiedzie nas nasz Czachowski
Na ojczyste błonie.

Marsz, marsz i t. d.

Marsz przytomnie, śmiało, dzielnie,
Jako przynależy
Godnym synom ojców naszych,
Polaków rycerzy.

Marsz, marsz i t. d.

Uderz śmiało, mężnie, dzielnie,
A najgłówniej składnie,
Nie zadrżyj, choć tuż przy tobie
Nawet brat twój padnie.

Marsz, marsz i t. d.

Polak pada dla narodu,
Dla matki Ojczyzny,
Chętnie znosi głód i trudy,
А najczęściej blizny.

Marsz, marsz i t. d.

Marsz na Lublin i Warszawę,
Wypędzim Moskali.
Czas okazać męstwo nasze,
Dalej bracia, dalej!

Marsz, marsz i t. d.

Łączmy ramie do ramienia,
Bracia Galicyanie,
Gdy uderzym wszyscy razem,–
Polska zmartwychwstanie!

Marsz, marsz i t. d.

Będą błyszczeć po Rosyi
Szańców naszych groty,
I staniemy, gdzie Batory
Rozbijał namioty.

Marsz, marsz i t. d.

А gdy nieprzyjaciół naszych
Dumę poskromiemy:
Kochajmy się, żyjmy razem,
Nigdy nie zginiemy!

Marsz, marsz i t. d.
,,Polska idzie” R. Kwiatkowski Wpatrz się i wsłuchaj!... Oto Polska idzie, żywcem w męczeńskiej pogrzebana trumnie, i zmartwychwstaje królewsko i dumnie po bólach zbrodni i gwałtów ohydzie, by, jako ongi, z wielkopańskim gestem zająć swe miejsce i zawołać: - Jestem!
Fragmenty ,,Wiernej rzeki” S. Żeromskiego
I fragment
- Trzymaj żywego! Żywcem go brać! Tylko żywcem! Nie waż się strzelać! Rękami bierz! Trzymaj! Osaczyć!
Olbromski słyszał ten rozkazujący krzyk. Poczuł w sercu śmierć. Na sobie miał torbę ze wszystkimi dokumentami, z tysiącem sekretów rządu, ze wszystkim, co się dokonywało i dziać się jeszcze mogło. Niósł w tej torbie jak gdyby serce walczącej Polski, którym żywa pulsowała krew. Nie mógł tej torby ani nigdzie ukryć, ani w biegu porzucić, ani zniszczyć, gdyż pędziło za nim z dziesięciu żołnierzy. Olbrzymimi skokami uciekał. Przesadzał krzaki, zmurszałe ploty, rozmiękłe zagony, rów pełen jeszcze lodu. Dopadł łąk. Ujrzał na błoniu jakoweś zarośla. Tam gnał. Lecz oto nagle przerażenie jak ogień zapaliło się w jego głowie. Niespodzianą ujrzał przed sobą – rzekę. (...) Przepadł jedyny sposób ratunku. Ciemna rozpacz oślepiła oczy.
Wtedy tajemnicza, skłębiona woda rozwarła swój czarny nurt jakoby łono. Pojął. Jęknął. Zdarł z ramienia rzemień i z zamachem cisnął skórzaną torbę – sekret Ojczyzny – w głębinę. Rzeka plusnęła – na znak – ni to głuchą odpowiedź. Zawarła się. Tysiącem zawinęła fal skarb powierzony. Popłynęła w krętą, prastarą a wiecznie nową, daleką drogę. – Westchnął. Widzieli ten jego ruch żołnierze. Dopadli go osaczając ze wszech stron.
II fragment
Tylu zginęło! Czcigodni, najszlachetniejsi, waleczni... Buty sołdatów wdeptały ich w błoto dzikiego pola! Padali z ran, bez pomocy, po lasach, bez sławy – na nic! Zwaliła się ze swego ołtarza święta idea!

,,Hej strzelcy wraz „ w wykonaniu uczniów
Hej, strzelcy, wraz! nad nami Orzeł Biały,
A przed nami śmiertelny stoi wróg.
Wnet z naszych strzelb piorunne zagrzmią strzały,
A lotem kul kieruje Zbawca Bóg.
Więc gotuj broń i kulę bij głęboko,
O ojców grób bagnetu poostrz stal,
Na odgłos trąb twój sztuciec bierz na oko,
Hej baczność! cel! i w łeb lub serce pal!

Wzrósł liściem bór, więc górą wiara — strzelcy,
Masz w ręku broń, a w piersiach święty żar;
Hej wrogi tu, a nuże tu wisielcy!
Od naszych kul nie schroni kniaź ni car.
Raz przecie już zabrzmiały trąbek dźwięki,
Lśni polska broń, jak złotych kłosów łan,
Dziś spłacim łzy sióstr, matek i wdów jęki;
Hej baczność cel i w łeb lub serce pal!

Chcesz zdurzyć nas, oszukać chcesz nas czule,
Plujem ci w twarz za morze twoich łask!
Amnestią twą obwiniem nasze kule,
Odpowiedź da huk armat, kurków trzask.
Do Azji precz, potomku Dżyngis-chana,
Tam naród twój, tam ziemia carskich hal;
Nie dla ciebie ziemia krwią naszą tu zlana,
Hej baczność! cel! a w łeb lub serce pal!

Do Azji precz, tyranie! tam siej mordy,
Tam ziemia twa, tam panuj, tam twa śmierć.
Tu Polska jest, tu zginiesz i twe hordy
Lub naród w pień precz wytnij, wysiecz, zgnieć!
O Boże nasz! o Matko z Jasnej Góry!
Wysłuchaj nas, niech korna łza i żal
Przebłaga Cię, niewoli zerwij sznury!
Hej baczność! cel! i w łeb lub serce pal!

,,Trzeba pieczętować krwią” S. Długosz
Polska!
O, ileż w jednym słowie
Może się zmieścić wielkiej treści,
Ile rozpaczy i boleści –
Nikt nie wyliczy, nikt nie powie,
Chyba że tylko polskie serce,
Co wiek przetrwało w poniewierce
I zniosło takich mąk bezedno
Od których zda się gwiazdy bledną...
Trzeba pieczętować krwią,
Co się kiedyś wyszeptało skrycie –
Trzeba młode dziś położyć życie,
Trzeba młodą pieczętować krwią!...

Fragmenty ,,Rozdziobią nas kruki, wrony” S. Żeromskiego
Przez dwie noce już czuwał i trzeci dzień wciąż szedł przy wozie.(...)
Konie były głodne i zgonione tak dalece, że co pewien czas ustawały. Nic dziwnego: koła zarzynały się w błoto po szynele, a na drabiniastym wozie pod trochą olszowego chrustu, siana i słomy leżało samych karabinków sztuk sześćdziesiąt i kilkanaście pałaszów, nie licząc broni drobniejszej.(...) Letnią porą była to rzecz wcale łatwa – owa jazda. We dnie Winnych spał w gąszczach leśnych, a konie się pasły. Teraz niepodobna było spać, ani popasać.(...)
Ale nie takie już były czasy... Jeżeli kto na tej ziemi walczył w całym i zupełnym znaczeniu tego słowa, to on, Winnych.. On jeden chodził jeszcze po broń, jeden nie upadał na duchu. Gdyby nie on, i sama partia byłaby się od dawna rozleciała na cztery strony świata. Przez długi czas tych ludzi ściganych, głodnych, przeziębłych i wylęknionych wspierał swymi szyderczymi półsłówkami i podniecał jak chłostą. Teraz, gdy już wszystko runęło na łeb w bezdenną jamę trwogi, on się jak to mówią, zawziął. (...)
Winnych patrzał przez chwilę, przymrużywszy powieki. Doznawał takiego wrażenia, jakby ktoś zagiął palec pod żyłę krwionośną w jego piersiach i wydzierał ją na zewnątrz.
- Moskale... - wyszeptał.
(...)
Ośmiu ułanów rosyjskich na pięknych koniach dopadło wozu i w mgnieniu oka ze wszystkich stron go otoczyło. (...)
- To nie chłop – rzekł do podwładnych starszy, z naszywka na ramieniu – to powstaniec.

,,Jak to na wojence ładnie” w wykonaniu uczniów
Jak to na wojence ładnie
Jak to na wojence ładnie
Kiedy ułan z konia spadnie
Kiedy ułan z konia spadnie
Koledzy go nie żałują
Koledzy go nie żałują
Jeszcze końmi go tratują
Jeszcze końmi go tratują
Śpij kolego w ciemnym grobie
Śpij kolego w ciemnym grobie
Niech się Polska przyśni Tobie
Niech się Polska przyśni Tobie
A za Twoje trudy, znoje
A za Twoje trudy, znoje
Wystrzelimy trzy naboje
Wystrzelimy trzy naboje
A za Twoje młode lata
A za Twoje młode lata
Trąbka zagra tra-ta ta-ta
Trąbka zagra tra-ta ta-ta
Rotmistrz z listy Cię wymaże
Rotmistrz z listy Cię wymaże
Wachmistrz trumnę ubić każe
Wachmistrz trumnę ubić każe
,,Rok 63” M. Czerkawska
Był taki rok, rok 63, gdy garść Polaków pełna męstwa mocy, silna nie liczbą, ale wolą ducha, chciała powalić olbrzyma północy, zerwać kajdany niewoli łańcucha. Śnieżył się styczeń. Poszli niepomni przestrogi, obliczeń, poszli, by walczyć najgodniej, najprościej, życie położyć przy budowie dzieła, które się zwało wskrzeszeniem wolności i krzyknąć światu: - Polska nie zginęła! Lasy ich skryły.
Fr. ,,Testament mój” J. Słowacki
Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba – na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...
Fragmenty ,, Echa leśne” S. Żeromski
- Przyprowadzili. Sześciu żołnierzy, on w środku. Mały, wychudły, czarny, (...) Ledwie poznać...Spojrzę na niego: Jaś, rodzonego brata ulubiony syn... Na kolanach wyhodowałem...Jakieś na nim gałgany...Twarz przez całą szerokość rozerwana bagnetem, sina, zapuchnięta. Jak wprowadzili, tak i stanął przy drzwiach. Czeka. A ty, sędzio, sądź! (...) Jewsiejenko wniósł, że może ostatnie ma życzenie. Dałem głos. Spojrzał tedy na mnie tymi pieczarami oczu, wlepił je we mnie. Staliśmy wszyscy za stołem. On podszedł blisko. Patrzy mi w oczy, ja w jego. Jakby dwie lufy pistoletowe przystawił...pamiętam surowe słowa:
- Rozkazuję przed śmiercią, i to jest moja niewzruszona ostatnia wola, żeby mój mały, sześcioletni syn, Piotr, był wychowany jako Polak, taki sam jak ja. Rozkazuję, żeby go uczyć choćby to było przeciwne sumieniu wychowawcy, jak jego ojciec zrobił wszystko, aż do samego końca. Rozkazuję mu głosem głuchym, żeby pracował dla swej ojczyzny i żeby, jeśli zajdzie potrzeba, umierał dla niej bez jednego drgnienia strachu, bez jednego westchnienia żalu, tak samo jak ja.

Pieśń patriotyczna ,,Ostatni partyzant ( słowa M. Konopnickiej)w wykonaniu uczniów
Tęga ziemia, dobra ziemia,
To nasze Podlasie.
Zmilknie jeden, to wnet drugi
Krzyknie Moskwie: ,, Zasię!”

Tam się z partią swą uwija
Pan Stanisław Brzóska;
Tak zajadły na Moskali,
Że niech ręka Boska!

Nie przepuści, nie daruje,
Tak w nim dusza sroga.
- Na to Bóg dał ręce – mówi –
Żeby pobić wroga.

Już zdławiły klęski ducha
W narodowym ciele,
A Podlasie jeszcze z Moskwą
Walczy dotąd śmiele.

Jeszcze Moskal się obziera,
Gdzie borek, gdzie wioska,
Nuż wypadnie, nuż przetrzepie
Pan Stanisław Brzóska.

Hej, ty dzielny Podlasiaku,
Szkoda nam twej doli.
Pochwycili cię Moskale,
Wzięli do niewoli.

Długo myślą, długo radzą,
Jak się pomścić krwawo.
Nie dali ci kuli w piersi,
Coś dyszał za sławą.

W Sokołowie cię na rynku
Powiesili wrogi,
Cześć ci, dzielny partyzancie,
Podlasiaku drogi!

,,Styczeń 1863” A. Niemojewski
Kto patrzył w lice styczniowe Polski,
Gdy nad tłumami gorzał sztandar krwawy,
A w oczach geniusz...
Ten nie zapomni ciebie, Krwawy Roku.
A potem okryły ich ciemne mogiły,
Lochy kazamat, pełne nocy kiru,
Dni męki krwawej i poczucia klęski,
Tajgi śnieżyste i lochy Sybiru...
Lecz w sercach nie zgasł
Znicz Polski zwycięskiej.
Bój beznadziejny, ofiara bez miary,
Przez krew, przez zgliszcza, łzy droga mozolna.
Był przedostatni etap, próba wiary,
Aby w nas dzisiaj żyła Polska wolna!...

Fragmenty ,,Nad Niemnem” E. Orzeszkowej
W głębi, pod ciemną kolumną kilku splecionych ze sobą jodeł, słupem padającego od nich cienia okryty, wznosił się niewysoki pagórek, kształt podługowaty i łagodne stoki mający, niby wał, niby kurhan widocznie kiedyś rękami ludzkimi usypany i jak cała ta polana niską, w nierówne kępy pogarbioną trawą obrosły.(...)
Jan i Justyna stanęli u Mogiły, na której gdzieniegdzie bujały proste i wysokie łodygi kampanuli, mające, zda się, tuż, tuż, przy najlżejszym powiewie, w delikatne liliowe dzwonki uderzyć.(...)
Kwadranse upływały, godzina prawie minęła, a Justyna siedziała jeszcze na stoku Mogiły utopiona w myślach i uczuciach prawie zupełnie dla niej nowych.
Dziecko czasu ciągnącego się pasmem ciężkim i szarym, najdalszym wspomnieniem nie sięgała ona żadnej z tych ognistych i strzelistych chwil, które serce nawet maluczkich, obejmują pożarem i rzucają w górę.(...) Ani razu w swym życiu nie widziała tych błyskawic, które z nieba ideałów zlatują w dusze mieszkańców ziemi; ani razu przed jej oczami nie wypadł z ziemi – nieba ideałów sięgający grot bohaterstwa. Nie widziała nigdy bohaterstwa, poświęcenia, podejmowanych śmierci, walk, których by pole nie mierzyło się rozległością majątku czy szczęścia jednostki, a celem były ludzkości, naród, idea. (...) W życiu narodów i jednostek bywają momenty taką miarą nieszczęść napełnione, że nic już w nich zmieścić się nie może. Takiego momentu dzieckiem była Justyna i dlatego z tej mogiły uderzyły w nią strumienie uczuć i myśli, jeżeli nie zupełnie dla niej nowych, to nigdy dotąd silnie nie zaznanych i wyraźnie nie określonych.

Fragmenty ,,Gawędy o miłości ziemi ojczystej” W. Szymborskiej
Bez tej miłości można żyć,
Mieć serce suche jak orzeszek,
Malutki los naparstkiem pić
Z dala od zgryzot i pocieszeń,
Na własna miarę znać nadzieję,
W mroku kryjówkę sobie uwić,
O blasku próchna mówić ,,dnieje”,
O blasku słońca nic nie mówić.
Ziemio ojczysta, ziemio jasna,
Nie będę powalonym drzewem.
Codziennie mocniej w ciebie wrastam
Radością, smutkiem, dumą, gniewem.
Nie będę jak zerwana nic.
Odrzucam pustobrzmiące słowa.
Można nie kochać cię – i żyć,
Ale nie można owocować.

,,Kalendarzyk z roku 1863” S. Baliński
A tymczasem w ojczyźnie po nocach u ludzi
Jakaś nowa nadzieja powoli się budzi;
,,Tak żyć nie można – mówią – niech co chce się stanie,
Pan Bóg nam dopomoże!” – I przyszło powstanie.
Historia o tym mówi strofą balladową,
Zaczynając tym słowem: ,,W czarną noc zimową...”
I tak się rozpoczęło! W zimy noce czarne...
I po raz drugi poszło na próżno, na marne,
I tamto się rozwiało, i to się rozwiewa,
Tamto było stracone, to nam stracić przyszło,
Słuchając w odrętwieniu, jak polski wiatr śpiewa
O niebie, które miało pomóc, a nie błysło.
Wśród pożółkłych na strychu rupieci
Znalazłem raz w niedzielę rano po śniadaniu
Jakieś zapiski dziadka, co był na zesłaniu.
Kalendarzyk. Rok na nim – sześćdziesiąty trzeci.
Zrozumieć trudno było tę książeczkę biedną.
Tak zbielały litery, ale zdanie jedno
Mogłem później ze wzruszeniem w duszy
Z kartek, gdzie ktoś dwa listki brzozowe zasuszył.
A takie były słowa na stronicy skraju:
,, Chociaż wszystko stracone, wierze w przyszłość kraju.
Lecz nie o cud się modlę, ale o człowieka,
Bo od ludzi zależna przyszłość, co ich czeka.
Od nich zależy tylko: zdobyć ją czy stracić,
A za wolność, - pamiętaj, - drogo trzeba płacić!”
Poznałem już te słowa, mój dziadku kochany!
A tymczasem sąsiadka, tłumiąc dźwięk pedałem,
Strunę, co brzmiała świecko, zmieniła na organy
I gra ,,Z dymem pożarów”... (tu można przerwać recytację i odtworzyć zwrotkę ,,Z dymem pożarów”. Piękne wykonanie chóralne n p. z płyty CD)
Więc znowu muzyka
(Jak wtedy ,,Warszawianką”, a teraz ,,Chorałem”)
Legendy listopadów i styczniów zamyka!...

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.