Patrzę na Wasze zdjęcia ze łzami w oczach,
gdy świt za oknem wstaje w złotych przeźroczach.
Świat budzi się powoli, rozświetla się dzień,
a we mnie wciąż rośnie tęsknoty ciężki cień.
Ptaki nad dachem witają poranek śpiewaniem,
ulice pulsują zwyczajnym trwaniem.
Tylko ja stoję w ciszy przy Waszym spojrzeniu
i szukam Was cicho w pamięci, we wspomnieniu.
Wasze uśmiechy zatrzymał na zawsze czas,
zatrzymał chwile, w których był jeszcze dom i szumiał las.
Dziś tylko fotografie w dłoniach mi drżą
i łzy, które cicho po policzkach płyną.
Świat za oknem budzi się, jakby nic się nie stało,
jakby serce nie pękło, jakby nic nie bolało.
A mnie w środku rozrywa ogromna tęsknota i ból,
jakby ktoś na świeże rany wciąż dosypywał sól.
Świat idzie naprzód, nie zatrzymuje czasu,
nie pyta o smutek, nie pyta o los.
A ja wciąż przy Waszych fotografiach stoję
i w łzach szepczę cicho, jak bardzo Was kocham oboje.
Pierwsze przebiśniegi z ziemi wychodzą,
zaraz zakwitną kolorowe krokusy.
Świat pięknem dookoła znów się obsypie —
więc czemu wciąż czuję taki smutek w duszy?
— Irena Małgorzata Bielska
#zpoezjawtle
Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz 