X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 41891
Przesłano:
Dział: Przedszkole

Bezpieczeństwo ważna sprawa. Adaptacja utworu H. Łochockiej "Jak wróbelek Elemelek...." przygotowana na zakończenie roku i wystawiona przez rodziców

Jest to adaptacja utworu H. Łochockiej "Jak wróbelek Elemelek...." przygotowana na zakończenie roku i wystawiona przez rodziców z mojej grupy - 4 -latki.

BEZPIECZEŃSTWO WAŻNA SPRAWA

Osoby: Narrator
Policjant
Jaś i Małgosia
Wilk i Czerwony Kapturek
Kot w butach
Krasnoludki
Złotowłosa
Drzewa w lesie

Na scenie narrator, drzewa – np. osoby owinięte szarym papierem z gałązkami liści w dłoniach do szumienia

Dowolna piosenka, tańczą wszystkie postacie, po piosence wychodzą.

Narrator: Na drodze bywa trudno i często niebezpiecznie
więc zasady ruchu trzeba nam znać koniecznie.
Drzewa: Biega wiatr po polu
biega wiatr po lesie,
strąci z drzewa listek
i w świat go poniesie.
Narrator: Droga w bajkowym lesie od samego rana
jest ogromnie uczęszczana,
gdzie popatrzeć z każdej strony
ruch panuje ożywiony.
Przelatują ptaków stada
ciągle ktoś na kogoś wpada.
Źle się dzieje, ani słowa
trzeba ruch uregulować.
Drzewa: Biega.......
(Wchodzi policjant)
Narrator: Pan policjant już na drodze
na czerwonej stoi nodze,
spojrzy w tą i w tamtą stronę
sprawdzi co jest dozwolone.
Każdy przecież bez wyjątku
powinien pilnować porządku.
(Wchodzi Jaś i Małgosia)
Małgosia: Jasiu, Jasiu drogi
odpocznijmy, bolą mnie nogi,
długo już tak chodzimy
i żadnej innej drogi nie widzimy.
Jaś: Błądzimy po lesie, błądzimy
i co my teraz zrobimy?
Tam ktoś jest, proszę pana,
niech nam pan pomoże
błądzimy od rana.
Policjant: A dzień dobry moi mili.
Małgosia: Myśmy się proszę pana zgubili.
Nie wiemy gdzie nasza chata
a tam czeka mama i tata.
Policjant: A jak wy się nazywacie?
Razem: Jaś i Małgosia
Policjant: A nazwisko?
Razem: Jaś i Małgosia
Policjant: A gdzie mieszkacie?
Jaś: W drewnianej chacie.
Policjant: Musicie mi podać adres domowy.
Małgosia: Niestety, wyleciał nam z głowy.
Policjant: Oj, to źle, niedobrze, wiecie o tym?
Zaczynają się kłopoty.
Jaś: Ale niech nam pan pomoże
bardzo, bardzo prosimy.
Małgosia: I obiecujemy dzisiaj
że adresu się nauczymy.
Policjant: Hmm, hmm i co ja z wami zrobię ?
Chodźcie, poradzę jakoś sobie.
(Policjant wyprowadza dzieci)
Narrator: Imię, nazwisko i adres
każdy powinien wiedzieć
i kiedy potrzebuje pomocy
policjantowi powiedzieć.
Na szczęście dzieci zdrowe
wróciły do swojego domu,
swój adres zapamiętały
ale nie mówmy go byle komu.
Drzewa: Biega.......
(Wchodzi Czerwony Kapturek)
Kapturek: Idę sobie do babci,
mama mnie wysłała,
idę prosto, z nikim nie rozmawiam,
tak mi nakazała.
Wilk: Sama w takim lesie?
Dokąd idziesz sobie?
Kapturek: Idę daleko, a gdzie?
Nie powiem ja tobie.
Wilk: Nie bądź taka, dziewczynko miła
ja ci pomogę, byś drogi nie zgubiła.
I koszyczek ci poniosę,
powiedz, gdzie idziesz? Proszę.
Kapturek: No dobrze, mama koszyczek zrobiła
żebym babcię odwiedziła,
mieszka tuż za lasem
jak chcesz, pójdziemy razem.
(Wychodzą, wchodzi policjant)
Policjant: Już się złego cofnąć nie da,
ot i kłopot, ot i bieda.
Na miłe słówka nabrać się nie dajcie,
z nikim obcym nie rozmawiajcie.
Nie odchodźcie z nikim
nawet jeśli ma cukierki
lub mówi, że rodziców zna
bo to błąd ogromnie wielki.
Drzewa: Biega..............
(Wchodzi kot w butach)
Narrator: Pan policjant obserwuje
a minę ma srogą,
a tu kot w butach
wędruje sobie drogą.
Zamyślony, zagapiony
w górę patrzy gdzieś na wrony.
Idzie prędko, nie uważa
nie wie na co się naraża.
I gdy był w połowie drogi
rzekł policjant – bocian srogi.
Policjant: Czy przepisy i wskazówki
wyleciały panu z główki?
Bo przez jezdnię tę brzozową
szedłeś pan nieprawidłowo.
Jezdnię przechodzi się na pasach
i nie są po to, byś po nich hasał.
Na chodniku przystań bokiem
patrz na drogę bystrym okiem.
Popatrz w lewo, popatrz w prawo
i dopiero idziesz śmiało.
Kot: Będę odtąd proszę pana
prawidłowo szedł przez drogę,
i uważnie będę patrzył
zapamiętam tę przestrogę.
Drzewa: Biega..............
Narrator: Pan policjant bocian stary
już miał wkładać okulary,
i do domu maszerować
gdy ktoś zaczął hałasować.
(Wchodzą krasnale)
Patrzy, to krasnale
śmieją się, szturchają.
Schodzą z pobocza,
na jezdni przystają.
Policjant: Tak nie można mili krasnale
cały chodnik nie jest dla was wcale.
Bo nie można jak ta gapa
po chodniku sobie człapać.
Prawą stroną, tak jest prawidłowo
by zawsze dojść cało i zdrowo.
Krasnale: Już będziemy pamiętać
i w niedzielę i w święta,
by prawą stroną chodnika chodzić
i innym w drogę nie wchodzić.
Narrator: Martwi się policjant bezpieczeństwem
i ma rację, za chwile wakacje.
Myślał, myślał i główkował
pewien plan opracował.
Policjant; Tu światła są potrzebne
czerwone i zielone. (pokazuje )
No zasady bezpieczeństwa
wreszcie ustalone.
(Wchodzi Złotowłosa)
Złotowłosa: Jaka jestem zmęczona,
tam jest domek mały
na odpoczynek dla mnie
wręcz doskonały.
Szybko, szybko jeszcze ścieżka
i hop, hop,
Policjant: Zaraz, panienko – stop.
Co to znaków nie znamy
kolorów nie rozróżniamy?
Kiedy kolor jest czerwony
wstęp na jezdnię zabroniony.
Kiedy światło jest zielone
możesz przejść na drugą stronę.
Złotowłosa: Oj, przepraszam drogi panie
za to całe zamieszanie.
Będę teraz uważała
i światłom się przyglądała.
Policjant; Mogę wreszcie iść do domu
me nauki zakończone,
wszyscy przepisy znają
bezpieczeństwo zapewnione.
Narrator: Teraz każdy mieszkaniec bajkowego lasu wie,
że zasad bezpieczeństwa należy uczyć się.
(Wszyscy wychodzą na scenę)
Razem: My już przepisy znamy
tych przepisów przestrzegamy!
I was drogie dzieci do tego zachęcamy.
Dowolna piosenka....

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.