X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 41585
Przesłano:

W leśnej szkole

Słonik Kajtuś ogromnie bał się iść dziś do szkoły. Pani Sowa zawsze była bardzo miła i dawała naklejki za pisanie ładnych liter, ale jeden z jego kolegów - Szczurek - często mu dokuczał. Dlaczego? Słonik tego nie rozumiał. Może dlatego, że był nieśmiały i nie wiedział, o czym ma rozmawiać z innymi zwierzętami? A może dlatego, że gorzej niż pozostali pierwszoklasiści radził sobie podczas zabaw ruchowych? Słonik wiele dałby za to, aby poruszać się tak zwinnie jak małpka Joasia albo kot Klemek, jednak czasami trudno było mu przecisnąć się pomiędzy szkolnymi ławkami albo podnieść kredkę, gdy ta upadła mu podczas rysowania. Nie to, aby był szczególnie grubiutkim zwierzątkiem, ale po prostu był taki jak większość słoni w jego wieku – ani grubszy, ani szczuplejszy.
Tego dnia bał się szczególnie, ponieważ w szkole miały być zawody w bieganiu, a on niezbyt dobrze sobie z tym radził. Przypuszczał, że Szczurek znowu się będzie z niego wyśmiewał, a on ponownie z tego powodu zacznie płakać.
Ze spuszczoną głową, w ponurym nastroju, poszedł do szkoły. Kiedy wszedł do klasy, od razu zobaczył nową koleżankę. Była to hipopotamica. Nie dało się ukryć – była większa i grubsza niż on!
Jak się zaraz okazało, nowa uczennica miała na imię Hipcia. Pani Sowa przedstawiła ją wszystkim uczniom i nie zapomniała o dodaniu, że Hipcia przybyła prosto z Afryki i od teraz będzie się razem z nimi uczyć.
Na przerwie dzieci z klasy zaczęły swoją nową koleżankę o wszystko wypytywać. Tylko Szczurek stał z boku ze złośliwie skrzywioną miną i już wiedział, że znalazł kolejną osobę, której będzie mógł dokuczać.
Kiedy tylko zaczynała się lekcja i dzieci szły do swoich ławek, Szczurek niby niechcący zrzucił na podłogę piórnik Hipci i podrzucił jej karteczkę, na której wcześniej zdążył napisać: Gróbas! Tłuścioch! Wynocha do Afryki!
Hipcia podniosła zrzucony piórnik, przeczytała słowa z podrzuconej karteczki i z pobłażliwym uśmiechem przekreśliła błędnie napisane Gróbas. Obok napisała poprawnie: Grubas. Oddając Szczurkowi kartkę, patrząc mu prosto w oczy, spokojnie powiedziała:
- Zrobiłeś jeden błąd ortograficzny. Poprawiłam.
Szczurek zdumiał się i zawstydził. Jak dotąd żadna osoba, której dokuczał, tak się nie zachowała! Każdy inny się przejmował, denerwował, płakał i właśnie na tym mu zależało – aby innych zdenerwować i aby się go bali, tak jak on nieraz bał się swojego taty. Już wiedział, że nie ma sensu dręczyć Hipci i nawet mu się odechciało dokuczać komukolwiek innemu.
Całe wydarzenie ze swojego kąta w sali oglądał Kajtuś. Nie wiedział, co było napisane na kartce, którą Hipcia otrzymała od Szczurka, ale był pewien, że nie były to słowa miłego powitania. Czuł, że stało się coś wielkiego.
Nagle, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, słonik przestał się bać. Kiedy pani Sowa zapytała, kto chce pomóc w sędziowaniu dzisiejszych zawodów, podniósł rękę i głośno powiedział:
- Ja.
Pani Sowa bardzo się ucieszyła i pogratulowała mu odwagi.
Słonik pomyślał, że może nie jest najlepszy w biegach, ale przecież to nie znaczy, że jest od innych gorszy i nie może wziąć udziału w zawodach w zupełnie inny sposób. Już wiedział, że od tej pory nie będzie się bał i miał nadzieję, że Hipcia zostanie jego przyjaciółką.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.