X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 29871

Bąbelkowa bajeczka - wierszowana bajka dla dzieci

Niezbyt daleko, i niezbyt blisko bajeczka sama wędruje,
i do snu dzieciom, jak wielki artysta - różne historie maluje.
Ta oto bajeczka, o której - zaraz tu usłyszycie,
zdarzyć się może o każdej porze,
zaś przede wszystkim - na dworze.

Wśród pięknych lasów, na wysokim wzgórzu, znajdował się staw niewielki,
a w stawie tym przez cały dzień bawiły się bąbelki.
Były one - okrąglutkie - jak piłeczka,
i błękitne jak wodna banieczka.
Śmiały się, wysoko nad wodą unosiły,
podskakiwały - ile tylko miały w sobie siły.
Latem - kąpiącym się ludziom towarzyszyły,
błyszczące ważki i ciekawskie motyle goniły,
a zimą, śpiąc pod śnieżną kołderką w zamarzniętej przez mróz wodzie,
marzyły o następnej, czekającej je na pewno! - nieznanej przygodzie.
Najmocniej marzył o niej - Bąbelek najmniejszy,
najbardziej spośród pozostałych bąbelków - pracowity, i najzdolniejszy.
Zawsze pomagał innym - w każdej sytuacji,
i nie popierał tych, którzy nie mieli w czymś racji.
Wszyscy bardzo go lubili,
i często chwalili.

Pewnego zimowego dnia, kiedy mały Bąbelek spał jeszcze smacznie,
nagle poczuł szczypnięcie w nosek, i poruszył się w łóżeczku nieznacznie.
Chciał jeszcze zdrzemnąć się troszeczkę,
i bardziej przycisnął do policzka poduszeczkę,
ale coraz mocniejsze czuł ciepło na buzi,
aż wreszcie – całkiem się obudził.
To promyczek słońca uśmiechał się wesoło,
roztaczając swój blask złoty wokoło.

- Dlaczego budzisz mnie promyczku słoneczny w środku zimy?,
Przecież wiesz, że my na wiosnę się budzimy.
- Jesteś Bąbelkiem, który na wielką przygodę zasługuje,
i zawsze chętnie po świecie podróżuje.
Chwyć moją rękę śmiało,
gdyż nie będzie to długo trwało,
jak znajdziesz się w innym, nieznanym otoczeniu,
ku twemu wielkiemu zaskoczeniu.
Bąbelek skoczył ucieszony,
bo bardzo był zadowolony,
i ledwie promyczka dotknął ręki,
usłyszał pięknej muzyki dźwięki.
A gdy otworzył oczy,
stwierdził, że nic go już tak nie zaskoczy,
jak to, co zobaczył w tej chwili.
Wyobraźcie sobie moi mili,
że siedział na ogromnym złotym flecie,
jakiego nigdzie nie znajdziecie.
A z wnętrza tego instrumentu - cudowna melodia wypływała,
i co trochę - złota nutka z niego wyskakiwała.
Każda nutka - do Bąbelka przyjaźnie się uśmiechała,
rozwijała srebrna skrzydła, i nie wiadomo w jakim kierunku – szybko odlatywała.

Po jakimś czasie, Bąbelek ogromnie tym wszystkim zadziwiony,
pomyślał, że chciałby jak te nutki polecieć w różne strony,
więc powiedział jednej z nich, że ma takie życzenie,
a ona - podała mu skrzydła - jak marzenie!
Były błękitne, a zarazem przeźroczyste jak powietrze, i błyszczące,
mięciutkie jak wata, i swym urokiem - onieśmielające!
Skrzydła same do ramion Bąbelka się przykleiły,
rozwinęły się w całej okazałości, i od magicznego fletu się odbiły.
Bąbelek poczuł się teraz jak ptaki, które tyle razy nad jego rodzinnym stawem przelatywały,
i radosnymi głosami się porozumiewały.
Leciał więc jak złote nutki, które były bardzo miłe,
i wiedział, że już na zawsze - zapamięta sobie te chwile.

Naraz lot skrzydeł zwolnił troszeczkę,
i Bąbelek zobaczył w oddali – różową, mieniącą się złotem - rzeczkę.
Nagle - różowa fala wysoko podpłynęła,
i naszego Bąbelka - ze sobą wzięła.

Jechał sobie teraz na jej różowym grzbiecie,
lecz gdzie jazdę miał zakończyć – zaraz się dowiecie!
Fala zawiozła Bąbelka do ogromnej jaskini,
która była w kształcie prostokątnej skrzyni.
A w jej środku różowa piramida stała,
i do Bąbelka – tak powiedziała:
„Zapraszam cię w moje progi,
dzielny przybyszu drogi!”
Podszedł więc Bąbelek odważnie,
i odpowiedział poważnie:
„Dziękuję piramido za zaproszenie,
i jestem ciekawy szalenie,
co dalej się będzie działo,
dlatego prowadź mnie śmiało!”
W tym momencie piramida na boki się rozdzieliła,
i różowa dróżka się z niej wyłoniła.
Bąbelek wszedł na nią wesoło,
rozglądając się wkoło,
i zobaczył kotka małego,
ciągle - powoli rosnącego.
Kiedy wreszcie kotek był wystarczająco duży,
zaprosił Bąbelka do odbycia z nim podróży.
Bąbelek nie tracąc więc czasu,
poszedł z kotkiem - nie robiąc hałasu.

Szli sobie, rozmawiali,
i wiele niezwykłych rzeczy po drodze oglądali,
aż doszli do różowej doliny,
i mieli naprawdę śmieszne miny,
ponieważ wszystko było tam różowe,
ani zielone, ani niebieskie czy pomarańczowe!
Różowe ludki w różowych ubrankach tam chodziły,
i różowymi oczkami na nich patrzyły.
W różowych domkach mieszkały,
z różowych talerzyków zupkę zjadały.

Serdecznie Bąbelka i kotka przywitały,
i różowymi ciasteczkami ich poczęstowały.
A później obaj na różowej karuzeli codziennie jeździli,
różową oranżadę sobie pili,
różowe ubranka zakładali,
i na różowej trampolinie skakali.

Bardzo im się to miejsce spodobało,
i chcieli, aby jak najdłużej to wszystko trwało.
Ale Bąbelkowi smutno się trochę zrobiło,
bo chociaż wspaniale mu się bawiło,
chociaż wszyscy dobrzy dla niego byli,
przypomniał sobie w tej chwili,
o swojej rodzinie bąbelkowej,
daleko pozostawionej,
nad stawem sobie żyjącej,
i bardzo go kochającej.

Z dnia na dzień Bąbelkowi coraz bardziej przykro było,
i ogromnie go to trapiło.
Widząc to, różowe ludki z troską - Bąbelka o jego smutek pytały,
a gdy już odpowiedź poznały,
zaprowadziły go do serca różowego,
w środku doliny stojącego.
Powiedziały mu, że jeżeli pragnie wrócić do domu,
musi się mocno do serca przytulić, nie mówiąc o tym nikomu.
Lecz gdyby chciał kiedyś tu wrócić – sam lub z bąbelkami,
musi wypowiedzieć życzenie tymi słowami:
„Do różowej krainy przenieść się chcemy,
bo wspaniale się w niej czujemy!”.

I Bąbelek zrobił tak jak, mu powiedzieli,
przytulił się mocno do serca, gdy go nie widzieli,
i nie zdążył nawet pomyśleć niczego,
a już zobaczył krajobraz wzgórza rodzinnego,
i znalazł się wśród bąbelków - w przejrzystej wodzie,
gdzie pluskały się w słonecznej pogodzie.
Radość z powrotu Bąbelka było nie do opisania,
a on o wszystkim - opowiadał im do samego rana.

A czy wrócił jeszcze kiedyś sam, lub z bąbelkami innymi,
do różowej krainy?
Odpowiedzcie sobie już na to sami,
moi kochani,
a może, jakichś sen wam na to pytanie odpowie?
i nową bąbelkową bajeczkę kiedyś wam opowie.



KONIEC

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.