X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 2916
Rozmiar tekstu: A A A

Święta, zwyczaje i obyczaje - opracowanie

MARZANNA

Morena, Marzaniok, Śmierć, Śmiertka, Śmiercicha – to różne określenia, jakie nadawano kukle Marzanny. Stanowiła usposobienie zimy i śmierci. Wyprowadzenie jej poza granice wsi i utopienie lub spalenie było
konieczne, aby przywołać wiosnę. Obrzędu dopełniano w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, zwaną Białą, Czarną albo Śmiertną.

Począwszy od XIX wieku zwyczaj ten stopniowo zmieniał się w zabawę, w której brały udział przede wszystkim dzieci i młodzież. Współcześnie łączymy go z początkiem kalendarzowej wiosny (21 marca), kiedy to uczniowie topiąc Marzannę, wrzucają wraz z nią do wody szkolne niedole.

Obrzęd topienia Marzanny – zimy różnił się pewnymi niezbyt ważnymi szczegółami zależności od regionu Polski – do dziś jego ślady zachowały się w zachodniej i południowo – zachodniej części naszego kraju.

Jan Długosz nazwał pozbywanie się słomianej maszkary „obyczajem starodawnym” łącząc go z niszczeniem pogańskich bożków w czasach Mieszka I. Inni historycy uważali, że obrzęd ten miał chronić przed morowym powietrzem, czyli zarazą nękającą Europę. Niekiedy wskazywano na związek z tradycjami antycznego Rzymu, wydaje się jednak, iż zwyczaj topienia Marzanny ma swój rodowód obrzędach ofiarnych, umożliwiających nadejście wiosny.

Wszystkie czynności wykonywane przez uczestników orszaku, nawet teraz, kiedy jest to tylko zabawa, są obłożone pewnymi zakazami. Lepiej nie ryzykować zachowania niezgodnego z rytuałem, bo może to sprowadzić nieszczęście: nie wolno dotykać pływającej już w wodzie kukły, bo uschnie wtedy ręka; należy jak najszybciej odejść z miejsca dokonania egzekucji, nie oglądając się za siebie, bo można się rozchorować; trzeba uważać, by nie potknąć się i nie upaść, bo to oznacza śmierć w ciągu roku.

WIELKANOC

To najradośniejsze święto – zarówno w kościelnym roku liturgicznym, jak i w obrzędowym kalendarzu wsi polskiej. W niedzielę wielkanocna dzwony kościelne brzmią w szczególny sposób, oznajmiając zmartwychwstanie Chrystusa. Jak wierzono na Podhalu, mogły one obudzić śpiących w Tatrach rycerzy, by s
szli walczyć o wolność Polski. Spiżowego głosu wielkanocnych dzwonów bały się złe moce, a ludzie, słysząc ich dźwięk,wyrzucali nienawiść ze swoich serc.

Od XVIII wieku msze rezurekcyjne odprawiano nie o północy, lecz o świcie. Tradycyjnie towarzyszyła im kanonada ze strzelb, pistoletów, armat i moździerzy. Być może tę rytualną wrzawę podnoszono, aby przebudzić świat do życia.

Gdy zakończono już przygotowania, można było spokojnie zasiąść do stołu, podzielić się „święconym” i złożyć sobie życzenia wszelkiej pomyślności i zdrowia.

Na wielkanocnym stole królowało jajko, od wieków uważane za symbol początku i źródło życia. W mitologiach wielu ludów można znaleźć opowieść o jaju, z którego powstał świat. Uważano je również za znak zmartwychwstania, odrodzenia, powrotu do życia. W symbolice chrześcijańskiej zostało skojarzone ze świętem Zmartwychwstałego Chrystusa, który „wstał z grobu jaj z jaja kurczę” (Galicja XIXw.).

W ludowych wierzeniach jajo było lekarstwem na chorobę, urok, chroniło przed pożarem, pomagało zdobywać upatrzoną dziewczynę lub chłopaka, zapewniało urodzaj, szczęście i pomyślność. Taczanie jaja po ciele chorego miało „wlewać” w niego nowe siły, odradzać go. Noworodka myło się w wodzie, do której wkładano, poza innymi przedmiotami mającymi zapewnić szczęście i bogactwo, również jajo. Wydmuszki pisanek wielkanocnych położone pod drzewami owocowymi miały je chronić przed szkodnikami. Wierzono, ze rzucone w płomienie ugasza pożar.

Na wsi panował zwyczaj obdarowywania się pisankami. Dostawali je członkowie rodzin, dzieci chrzestne i osoby zaprzyjaźnione. Jeśli chłopakowi spodobała się któraś z panien, oznajmiał jej o tym, wręczając pisankę. Jeżeli dziewczyna ją przyjęła i w zamian dała swoją, znaczyło to, ze odwzajemnia uczucia kawalera. W niektórych regionach Polski (Śląsk, Pomorze) dorośli chowali w ogrodzie, domu lub obejściu koszyczki z kolorowymi jajkami i słodyczami. W niedzielę wielkanocna dzieci wyruszały na poszukiwanie darów, które – jak wierzyły – przyniosły im wielkanocne zajączki. Pisankami obdarowywano również zmarłych, przynosząc je na cmentarz, gdzie toczono je na mogiłach lub zakopywano w ziemi.

Pozostałością dawnych świąt zadusznych w obrzędowości wielkanocnej był krakowski zwyczaj rękawki, obchodzony we wtorek po Zmartwychwstaniu Pańskim. W tym dniu bogaci mieszkańcy Krakowa udawali się na wzgórze na Krzemionkach (legenda głosi, że jest to mogiła Krakusa), niosąc pozostałości świątecznego jadła. Zgromadzonym u podnóża biedakom i wiecznie głodnym studentom zrzucali z kopca pierniki, ciasta, orzechy i jajka.

NIEDZIELA PALMOWA

Zwana też Kwietną lub Wierzbną, była wstępem do Wielkiego Tygodnia. Wprowadzała ludzi w atmosferę wydarzeń bezpośrednio poprzedzających śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Tego dnia wierni uczestniczyli we mszy, podczas której ksiądz święcił palmy – symbol odradzającego się życia.

W kościele katolickim wierzba uważana jest za symbol zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Z jej gałęzi tradycyjnie przygotowuje się palmy wielkanocne. Gałęzie wierzby (również malin lub porzeczek) ścinano już w Środę Popielcową i wstawiano do naczynia z wodą, by zazieleniły się na Kwietną Niedzielę. Dołączano do nich tez inne rośliny: bukszpan, barwinek, borówkę, cis, widłak.
Dzisiaj miastach kupujemy palmy u ulicznych sprzedawców, czasem w ostatniej chwili przed nabożeństwem. Najczęściej wybieramy wierzbowe gałązki ozdobione baziami i bukszpanem albo znane już w całym kraju palemki „wileńskie” – misternie uplecione z suszonych kwiatów, mchów i traw. Na wsi palmy wielkanocne przygotowuje się własnoręcznie.

Palma wielkanocna miała chronić ludzi, zwierzęta, domy i pola przed czarami, ogniem i wszelkim złem tego i tamtego świata. Od dawna istniał zwyczaj połykania bazi, aby nie cierpieć na ból głowy i gardła, a sproszkowane „jagniątka” dodawano do leczniczych naparów, uzdrawiających zarówno ludzi, jak i zwierzęta. Bazie oberwane z poświęconej palmy mieszano z ziarnem siewnym, które podkładano pod pierwszą zaoraną skibę. Jeszcze dzisiaj można zobaczyć krzyżyki z palmowych gałązek wetknięte w pola, by broniły zasiewów przed burzami i gradobiciem. Po powrocie z nabożeństwa chłostano się poświęconą palmą, wołając przy tym:

Nie ja biję – palma bije.
Wierzba bije – nie zabije.
Za tydzień Wielki Dzień.
Za sześć noc Wielkanoc.

ŚMIGUS DYNGUS

Dawniej wystarczało wiadro ze studni, później zwykły plastikowy kubełek czy sikawka w kształcie pisanki. Obecnie – w XXI wieku – niewinne zabawki zostały wyparte przez najróżniejsze strzelające wodą pistolety.

Pierwsze wzmianki o śmigusie-dyngusie pochodzą z XV wieku. Wtedy były to dwa odrębne obyczaje: w czasie śmigusa oblewano kobiety wodą i smagano ich gołe łydki rózgami. Dyngus zaś oznaczał chodzenie po datki. Z czasem tradycja biczowania zniknęła.
Zwyczaj oblewania się wodą w poniedziałek po Niedzieli Zmartwychwstania, przekazany nam przez tradycję, występuje w całej Słowiańszczyźnie. Śmigus-dyngus, zwany jest też (w zależności od regionu) oblewanką, oblejem, lejkiem czy wykupem, jeśli to dzieci szły z wodą do rodziców.

Według etnografów istniały stare obrzędy pogańskie na rozpoczęcie wiosny. Wodzie przypisywano magiczną, oczyszczającą moc. Oblewanie się wodą przypominało zbiorowy chrzest Polaków, a potem Litwinów. Za króla Władysława Jagiełły synod kościelny zakazywał w święto wielkanocne wyłudzać jajka i inne podarunki świąteczne oraz gromadzić się przy studniach i stawach, ponieważ występowały liczne nadużycia przy polewaniu się wodą.

Tego dnia chłopcy oblewali dziewczęta wodą - często wyznaczając, ile wiader przypadnie każdej dziewczynie. Liczba wylanych na dziewczynę wiader świadczyła o jej powodzeniu. Jeśli więc jakiejś nie zmoczono, był to powód do smutku. Zdarzało się nawet i tak, że rodzice takiej panny obrażali się i nie dawali datków: "Tuście dziewcząt nie kąpali, idźcie sobie dalej" - mówiono do chłopców chodzących "po dyngusie".

CHOINKA

W dawnej Polsce (XVI-XVIII w.) nie znano choinki,
zwanej też „drzewkiem”. Zwyczaj ten pojawił się
dopiero na początku XIX w. i przyszedł do nas z Niemiec.

Dosyć szybko zaczął się szerzyć wśród mieszczan i inteligencji polskiej. Zanim nastała choinka jej funkcje pełnił sad lub podłaźniczka, czyli jodełka zawieszona u sufitu wierzchołkiem w dół. Zawieszano na nich, podobnie jak na choince, wiele ozdób i świecidełek, pierników i cukierków. Na Pomorzu natomiast na początku XVIII w. rozpowszechniony był inny zwyczaj – przystrajania świecidełkami rózeg dla dzieci.

Skąd wziął się zwyczaj ubierania choinki?

Piękna góralska legenda mówi, że choinkę bożonarodzeniową zawdzięczamy...niedźwiedziowi. Gdy doszła do niego wieść o narodzeniu Jezusa, pobiegł czym prędzej do Betlejem. Martwił się tylko biedny miś, że nie miał dla Dzieciątka żadnego godnego prezentu. Postanowił ofiarować to, co było do zdobycia w lesie. Ułamał piękną choinkę i powlókł za sobą. Po drodze przechodził przez potoki, w których zamoczyły się gałązki drzewka, krople wody zamarzły na jego igiełkach i świeciły jak diamenty. Na gałęziach zasiadły ptaszki a niedźwiedź wszystko to zaniósł do szopki i przed Dzieciątkiem postawił. I od tej pory dzieci stroją choinki i wieszają na nich wszelkie świecidełka.

Co wieszano na choince?

• jabłka, owoce – symbol zdrowia;
• łańcuchy słomkowe i bibułkowe - pamiątka po wężu-kusicielu, oznaka więzów rodzinnych, które podczas świąt są szczególnie silne;
• gwiazda na szczycie drzewka - symbol gwiazdy betlejemskiej;
• świeczki na gałązkach - to okruchy ognia, który dawniej płonął w izbie przez całą noc wigilijną, aby przychodzące na ten czas dusze przodków mogły się ogrzać, symbol światła Chrystusa;
• piernikowe figurki ludzi i zwierząt, lukrowane kolorowo, posypane makiem;
• postacie Św. Mikołaja;
• błyszczące bombki o różnych kształtach;
• szklane figurki;
• cukierki;
• ręcznie wykonane z papieru zabawki.

Światełka elektryczne pojawiły się dopiero w Niemczech w 1882 r.

ŚPIEWANIE KOLĘD

Po spożyciu wieczerzy wigilijnej wszyscy
domownicy resztę wieczoru spędzali na
śpiewaniu kolęd.

W XV i XVI wieku przeważnie tłumaczono je z łaciny lubczeskiego. O autorach tych
pieśni mało wiemy. Wśród nich znalazła się m.in. dawna kolęda „Przybieżeli do Betlejem
pasterze...” Autorem kolędy „W żłobie leży” jest prawdopodobnie Piotr Skarga, a autorstwo
kolędy „Bóg się rodzi, moc truchleje” przypisuje się Franciszkowi Karpińskiemu.
Słowa innej znanej kolędy - "Mizerna, cicha stajenka licha" napisał Teofil Lenartowicz.
W XVII i XVIII w. rozkwitły pastorałki i kolędy zakonne).

MIKOŁAJ I PREZENTY

Zwyczaj obdarowywania dzieci przez św. Mikołaja przyniesiony został z Niemiec ok. 1840 roku. Według dawnego obyczaju w noc wigilijną ktoś z dorosłych przebierał się w strój biskupi i rozdawał prezenty
grzecznym dzieciom.
\ O św. Mikołaju, biskupie Miry w Azji Mniejszej z IV w. mówiono, że nie tylko roznosi dzieciom miodowe placuszki, ale i przynosi po kryjomu dziewczętom złote bryły, uwalnia skazańców, ratuje tonących.
Św. Mikołaj dawniej krążył w asyście dwóch małych aniołków oraz krzepkiego dziadka
wyznaczonego do wodzenia na łańcuchu diabła, bo on być musiał. Takie przedziwne
grono obchodziło już od rana domy, by uszczęśliwić dziatwę podarkami. Święty
Mikołaj, ubrany po biskupiemu, rozsiadłszy się dostojnie na stołku, urządzał najpierw
egzamin. Dzieci musiały odmawiać pacierz lub odpowiadać na pytania z katechizmu.
Potem aniołki w komeżkach i z wianuszkami na głowach podsuwały świętemu koszyki czy
wór ze wspaniałościami, by miał czym nagradzać. Chyba, że egzamin ktoś oblał.
Wtedy dostawał rózgę .
BOŻE NARODZENIE
Święta zwano także Godami, Godnymi lub Godnimi Świętami, Świętymi Wieczorami, Koladką. Rozpoczyna je wieczór wigilijny (24 grudnia), a kończy dzień Trzech Króli (6 stycznia). Od IV wieku Kościół uroczyście obchodzi pamiątkę narodzin Chrystusa w dniu 25 grudnia. Bogata obrzędowość Bożego Narodzenia wchłonęła wiele przedchrześcijańskich rytuałów , obyczajów, wierzeń, a nawet zabiegów magicznych. Wierzono, że ich niedopełnienie może grozić końcem świata.

Niezwykły czas święta realizował się w niecodziennej przestrzeni. Jej przygotowanie odbywało się zgodnie z ustalonymi regułami, dotyczącymi różnych czynności. Wszystkie, zwłaszcza ciężkie prace w gospodarstwie oraz sprzątanie i ozdabianie domu, a także jego otoczenia należało zakończyć, zanim zapłonęła na niebie pierwsza gwiazda. Gospodynie kończyły też gotowanie potraw, aby nie pracować w czasie świąt. W tym okresie obowiązywał również zakaz przędzenia i szycia.

PRZYGOTOWANIA DO WIGILII

Gospodarz rozpoczynał dzień wigilijny wyprawą do lasu po zielone gałęzie albo drzewko. Nosiła ona wszelkie znamiona kradzieży obrzędowej – las traktowany był jak tamten świat, a wyniesiona z niego choinka miała przynieść „złodziejowi” szczęście i powodzenie. Od wieków zielone gałęzie towarzyszyły sprawowaniu różnych obrzędów. Stanowiły symbol życia, płodności, radości. Zwyczaj ozdabiania nimi domów podczas Godów sięga średniowiecza i rozpowszechnił się w wielu krajach Europy.
Być może wywodzi się on z dawnego, adwentowego obyczaju ustawiania ozdobionego drzewka, zwanego rajem, w przedsionkach kościołów. Miało ono symbolizować rajskie drzewo życia, z którego, według legendy, został wykonany krzyż Chrystusa. Rozwidlone w kształcie krzyżyków gałązki wiecznie zielonej jodły zawieszano u powały pod sufitem. W Polsce południowej nazywano je podłaźnikiem, sadem, podłaźniczką, bożym drzewkiem, rajskim drzewkiem lub wiechą.

PODŁAŹNIK

Zawsze zawieszał go gospodarz. Najpiękniejsza gałąź, ozdobiona jabłkami, orzechami, kulistymi „światami” z kolorowych opłatków sklejanych śliną i różnobarwnymi łańcuchami, pozostawała w izbie. Inne zatykano lub przybijano nad drzwiami wejściowymi chałupy, w stajni, w owczarni i innych pomieszczeniach gospodarskich. Miały przynieść ludziom dobrobyt, szczęście, urodzaj i zdrowie, chronić przed złem i urokami.

SNOPY ZBOŻA

Snopki, a także słomę i siano umieszczano zarówno w chłopskich chałupach, dworach szlacheckich, jak i w magnackich pałacach. Snopy, najczęściej cztery: z żyta, owsa, pszenicy i jęczmienia, stawiano w kątach izby. Wnosząc je do wnętrza, gospodarz składał życzenia „na szczęście”, „na zdrowie”, „na urodzaj i dobrobyt”, „na to Boże Narodzenie – co by się wam darzyło, mnożyło”. Pod świąteczny, zazwyczaj biały obrus podkładano siano i czerwone opłatki dla zwierząt, a na nakryty stół sypano ziarna zbóż. Na środku stołu, na ziarnach, na chlebie albo na talerzu układano opłatek.

OPŁATKI

Zwyczaj dzielenia się opłatkiem ma prawdopodobnie rodowód szlachecki i być może rozpowszechnił się już w XVII w. Pieczono je przy kościołach i klasztorach, wlewając przaśne ciasto pszenne do żelaznych form. W pierwszej połowie XIX w. pojawiły się, znane tylko w Polsce, ozdoby wykonane z opłatka. Zawieszano je pod sufitem, nad stołem wigilijnym. Miały nie tylko chronić ludzi i ich dobytek od wszelkiego zła, lecz również zapewnić szczęście i dobrobyt w nadchodzącym roku.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2014 Bartosz Musznicki, Elżbieta Musznicka.
Wszystkie prawa zastrzeżone. | Polityka prywatności | XHTML | CSS |
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.