X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 21575

Bajki z chrześcijańskim przesłaniem

BAJKA O ZACZAROWANYCH LODACH
Czy jest na świecie człowiek, który w upalne dni nie lubiłby lodów. To przecież sprawdzony, jakże przyjemny sposób na to, aby się ochłodzić i skosztować trochę słodyczy. Wtedy wraca dobre samopoczucie i przestajemy narzekać na upalne, dokuczliwe dni.
W pewnym mieście była duża, śliczna cukiernia. Ludzie chętnie przychodzili tam, by zjeść dobre ciastko, napić się pysznej herbaty lub kawy, ale przede wszystkim skosztować niezwykle smacznych lodów. Cukiernia słynęła z tego, że oferowała gościom najlepsze lody w okolicy. Dlatego też było tam zawsze wielu klientów. W niedzielę zaś do cukierni, najczęściej po zakończonej Mszy Świętej, przychodziły całe rodziny i to był najpiękniejszy widok.
Pewnej niedzieli do cukierni przyszła rodzina z siedmioletnim chłopcem. Zamówili sobie lody i usiedli przy stoliku. Chłopiec z zainteresowaniem rozglądał się w około. Obserwował innych ludzi, wpatrywał się w zawieszone na ścianach obrazy. W cukierni panowała niezwykle ciepła, rodzinna atmosfera.
Po upływie kilku minut zamówione smakołyki zostały podane. Chłopiec zabrał się z zapałem do konsumpcji lodów. Nagle... spostrzegł w pucharku lodowym malutką karteczkę umieszczoną między kolorowymi, niezwykle apetycznie wyglądającymi gałkami lodowymi. Malutka karteczka, złożona równo na dwie połowy przypominała bilecik, który dołącza się do prezentów lub kwiatów podarowanych ukochanej przez tajemniczego wielbiciela.
Chłopiec delikatnie wyjął karteczkę i podał ją mamie. Mama półgłosem przeczytała: - ZACZAROWANE LODY. W środku natomiast widniała prośba: PODZIEL SIĘ TYM, CO MASZ Z INNYMI.
Po przeczytaniu tego zdania cała rodzina na chwilę w ciszy zamyśliła się, po czym wszyscy zaczęli spożywać dalej smaczny deser i spędzili miło niedzielne popołudnie. Po powrocie do domu mama z tatą oglądali telewizję, a syn bawił się w swoim pokoju. Nagle w wiadomościach podano, że jeden z nowopowstałych domów dziecka potrzebuje zabawek, gier i artykułów papierniczych dla swoich wychowanków.
Chłopiec usłyszał ten apel i wyłożył z szafek swoje nowe zabawki, kilka gier planszowych, nowy komplet kredek i spakował to do plecaka, który postawił w przedpokoju. Rodzice zauważyli tajemniczy bagaż i ze zdziwieniem popatrzyli na synka.
- Mamo, tato! Chcę oddać swoje zabawki i przybory szkole innym dzieciom. One bardziej potrzebują ich, niż ja. Dla mnie najważniejsze jest to, że jesteśmy razem.
Rodzice z radością popatrzyli na syna. Następnego dnia cała rodzina zawiozła prezenty dla potrzebujących dzieci.
Drodzy Mali Przyjaciele. Rozejrzycie się dokoła. Może jest obok was ktoś, z kim możecie się podzielić cukierkiem, kanapką, a nawet swoim uśmiechem. Pamiętajcie, czyńmy dobro w cichości serca, gdyż tylko wtedy jest to prawdziwy dar ofiarowany przez nas drugiemu człowiekowi.

BAJKA O SŁONECZNIKU
W bardzo dużym mieście, w którym były różnokolorowe, wysokie jak trzy lub cztery żyrafy wieżowce, z boku wielkich zabudowań mieściły się niewielkie ogródki działkowe. Ludzie bardzo chętnie spędzali tam swój wolny czas: odpoczywali, pielili, sadzili kwiaty, a także spotykali się z przyjaciółmi. Ogródki były bardzo zadbane, urocze; ponadto wiele z nich posiadało małe, prześliczne drewniane altanki.
W jednym z ogródków królowały różne kwiaty: róże, astry, mieczyki, a wśród nich był długi, smukły ozdobny słonecznik. Przyciągał on przechodzących swoim wyglądem, ponieważ miał niezwykle zgrabną łodygę, zielone liście i piękne żółto – brązowe płatki. Gdy nad ogródkiem świeciło słońce płatki słonecznika mieniły się i sprawiały wrażenie, jakby były ze złota. Przechodzący ludzie i sam ogrodnik podziwiali słonecznik, ale niestety kwiatek nie był lubiany przez swoich zielonych towarzyszy. Inne kwiaty zazdrościły słonecznikowi jego wyglądu: róża złośliwie porównywała go do chudego patyka i zdarzało się, że kuła go jednym ze swych kolcy. Kolorowe astry odwracały się od słonecznika, a mieczyki w ogóle nie chciały z nim rozmawiać, tylko dumne jak paw, pragnęły być najwyższymi kwiatami. Biednemu słonecznikowi towarzyszył smutek, żal, a przede wszystkim samotność. Był niezwykle delikatny i wrażliwy, dlatego też bardzo bolało go to, że nikt nie chce z nim rozmawiać.
Jego samotność i smutek był tak ogromny, że kwiatek zaczął więdnąć. Z dnia na dzień był coraz słabszy, a jego płatki przestawały świecić w słońcu. Mimo, iż ogrodnik podlewał go i pielęgnował, słonecznik był coraz bardziej chory.
Pewnego dnia do ogródka przyszła wnuczka ogrodnika. Zobaczyła więdnący kwiatek i zrobiło się jej go żal. Spytała dziadka: – Czy mogłabym zerwać ten słonecznik i zanieść go do domu?
– Dobrze, dziecko - zgodził się dziadek. - Z niego i tak nic już nie będzie.
Dziewczynka zerwała słonecznik i zaniosła do domu. Nalała wody do wazonu i włożyła do niego kwiatka. Codziennie troskliwie opiekowała się nim i mówiła do niego. Opowiadała o wszystkim, co wydarzyło się każdego dnia. Kwiatek, choć nie był w ziemi zaczął odżywać i znów stał się smukły. Gdy dziewczynka podchodziła do niego, słonecznik delikatnie odwracał swą kwiatową głowę w jej stronę, a jego płatki znów lśniły. Dziewczynka delikatnie dotykała płatków kwiatka i mówiła: - Jesteś dla mnie najpiękniejszy na świecie!
Słonecznik bardzo, bardzo długo mieszkał u dziewczynki.
Drogie dzieci – dbajcie o przyrodę, ochraniajcie ją i okazujcie życzliwość oraz serdeczność innym ludziom. Nie bądźcie zazdrosne, ani złośliwe. Pamiętajcie, że nasze dobre uczynki, życzliwe słowa są bramą prowadzącą do nieba.


Autor bajek: Katarzyna Dobruk
Zespół Szkół nr 1/ Szkoła Podstawowa nr 7 w Nowym Dworze Maz.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.