X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 21520
Dział: Świetlica

Dwanaście Miesięcy w oczekiwaniu na spotkanie ze stryjem Mikołajem

Autorski scenariusz przedstawienia mikołajkowego w świetlicy:
Dwanaście Miesięcy w oczekiwaniu na spotkanie ze stryjem Mikołajem

Postaci:
Kwiatki (im więcej tym lepiej, ok.10)
Dwanaście Miesięcy
Macocha
Córka
Pasierbica

Scena 1
Taniec pożegnalny kwiatków
/ Kwiatki wbiegają na scenę, tańczą taniec: np. „Annen Polka” / Klanza//
Kwiat 1
Jakże zimno siostry miłe
Czuć w powietrzu srogą zimę
Czas przytulić się do ziemi
I do wiosny trwać w uśpieniu
Aż nas zbudzi śpiew skowronka
Aż ogrzeje promyk słonka...

Kwiat 2
Srogi wicher huczy górą,
Zima pędzi srebrną furą.
Żaden ptak już nie zaśpiewa
Milczą nawet smutne drzewa!

Kwiat 3
Chciałoby się tańczyć jeszcze
Ale z zimna mam już dreszcze !
Nawet taniec nie pomaga
Gdy temperatura spada!

Kwiat 4
Marzną płatki, marzną listki...
Zatem pora spać nam wszystkim.
Dobranoc

Kwiat 5, 6..
/każdy z nich ziewa przeciągle, mówi dobranoc i „zasypia stulony”/
Doobraanoc...

Scena 2
Powitanie Braci – 12 Miesięcy
/ Na scenę wkracza 12 Miesięcy, tańczą taniec powitalny wokół ogniska: „Cześć hej! Cześć okay!”, następnie siadają wokół ogniska na ziemi, w tle muzyka zimowa, skrzypi śnieg, huczy wicher, muzyka cichnie- Bracia rozpoczynają rozmowę... /

Grudzień
Witajcie braciszkowie mili!
Długo żeśmy się nie widzieli.
I pomyśleć, że kolejny rok upłynął...
Nie mogłem się już doczekać tej chwili /rozgląda się/
A gdzież to stryj Mikołaj ?

Luty
Wiadomo!
Stryj Mikołaj z prezentami do ostatniej chwili krąży!

Grudzień
Ale na spotkanie z nami zdąży?

Luty /macha uspokajająco ręką/
Zdąży!
Na pewno zdąży!

Marzec
Stryj Mikołaj stanowczo zbyt ciężko pracuje!
Wszystkie dzieci serdecznie obdarowuje.

Kwiecień
Właśnie, tylko czy na pewno wszystkie dzieci
Zasługują na prezenty?

Maj
Ech! Wiecie przecież, że stryj Mikołaj
Jeśli chodzi o dobro dzieci –jest nieugięty!
Dla niego każde dziecko na kolejną szansę zasługuje
I dlatego poczciwy Staruszek w grudniu,
a już zwłaszcza szóstego- nie próżnuje!

Czerwiec
Jego wiara w dobroć dzieci
Jest doprawdy zadziwiająca...
W każdego małego człowieka wierzy do końca!

Lipiec
A tymczasem Braciszkowie kochani
Opowiadajcie coście w tym roku porabiali?
I czas nam na czekaniu szybciej upłynie,
Jak tam z tobą było Styczniu miły? – wspominaj!

Styczeń /w tle narasta na moment muzyka zimowa, styczeń wstaje i mówi/
Mrozów, śniegów nie skąpiłem...
Lasy, pola otuliłem
Śniegowymi poduchami.
Śnieżnych zasp nie żałowałem...
Dzieci sanny zażywały,
Snowboard, łyżwy, sanki, narty
Harce z górki , i bałwanki...
A ty bracie Luty, co porabiałeś?

Luty / muzyka nadal straszna zimowa, jeszcze straszniejsza niż w styczniu lub przynajmniej głośniejsza/
O!
Ja to się dopiero nie oszczędzałem!
Z ciotką Zimą tańcowałem,
Mrozy srogie sprowadzałem...
Świat w lodowe skułem sople!
Drżały z zimna szyby w oknie!
Kożuchy i futrzane czapy
Nie zajmowały miejsca w szafie...
Tak się napracowałem,
że najstarsi ludzie takiej zimy nie pamiętali!
W myśl przysłowia się starałem -
że, gdy mróz w lutym ostro trzyma
Wtedy krótka będzie zima.
A kiedy luty pofolguje – marzec zimę zreperuje!

Marzec / muzyka wiosenna, śpiew skowronka/
Bracie Luty, doprawdy w tym roku przesadziłeś!
Cały marzec śniegi twe i lody topiłem!
Pierwsze dni wiosny ciągle,
Zbyt wiele miały z zimy
Drżały z zimna skowronki,
Które zwykle w marcu dźwięczą,
Pod niebem wesoło niby dzwonki.
Przebić śniegów nie mogły
Przebiśniegi, krokusy, pierwiosnki-
A tak bardzo pragnęły zakwitnąć
Na powitanie Pani Wiosny.
Ludzie głośno narzekali,
Że takiej długiej zimy i późnej wiosny
Od stulecia nie miewali.
Gdy już rzeki z lodu uwolniłem,
Symbol zimy – złą Marzannę
Wisłą razem z krą puściłem!

Kwiecień /wesoła muzyka, śpiew ptaków/
Kwiecień plecień, bo przeplata
Trochę zimy, trochę lata
I ja hojnie przeplatałem,
A to grzałem, to sypałem...
Przysypałem śniegiem fiołki,
drżały z zimna leśne dzwonki!
Tak w pogodzie namieszałem,
Dobrze, że się w porę opamiętałem!

Maj /kukanie kukułki, klekot bociana, itd./
To prawda braciszku, że namieszałeś!
Cały miesiąc odkręcałem ...
Twoje figle, żarty, psoty –
jakbym nie miał swej roboty!
Wszak Maj – to młodość, miłość, raj...
Kwitną kwiaty i kasztany,
Maj to miesiąc zakochanych !
Zewsząd słychać ptasie trele,
Nocne słowika koncerty,
Świerszcze , żaby – wiosenne kapele.

Czerwiec /dzwonek szkolny, może odgłos sianokosów?/
Dzięki moim staraniom
Wonne poziomki,
Słodkie truskawki
Pięknie w czerwcowym słońcu dojrzały.
Chociaż czerwiec na maju
Zwykle się wzoruje
I jego pluchy często naśladuje,
To tym razem dałem dni gorące,
Kosy dźwięcznie brzęczały
Podczas sianokosów na łące,
Rolnicy bardzo mnie chwalili,
Pachnące siano bez przeszkód wysuszyli!
Pokochały mnie także dzieciaki
za ostatni dzwonek w szkole
i początek wakacji nie byle jaki!

Lipiec /głośne brzęczenie pszczół, radosne krzyki dzieci podczas zabaw, szum morza/
A ja starania brata Czerwca
Wiernie kontynuowałem...
O to żeby dzieciaki słoneczne wakacje miały
Starannie zadbałem!
Ich skóra nabrała złotego koloru od słońca
I zboża wspaniale dojrzały od lipcowego gorąca!
Hojnie kwieciem wonne lipy obsypałem
Oj! pszczoły się napracowały...
Zapewniam, że na zimowe mrozy
Lipcowy lipowy miód będzie doskonały!
Może nieco przesadziłem...
Ale z trzydziestu stopni nie spuściłem!

Sierpień /odgłos żniw?, klekot zbierających się do odlotu bocianów/
To prawda bracie Lipcu – nieco przesadziłeś!
Chociaż dzieciom faktycznie dogodziłeś.
Ja zmuszony byłem – ostudzić nieco twe zapały
i trochę deszczem napoić -
ziemię znękaną lipcowym skwarem !
Ale nie mogłem także poskąpić i słońca,
Bo sierpień to przecież pora żniw gorąca!
Zgodnie z przysłowiem – nie mogłem rolnikom
Wytchnienia dać- kazałem też orać i siać!
Pożegnałem także urocze bociany –
Po Bartłomieju - w daleką podróż do Afryki się udały.

Wrzesień /znów szkolny dzwonek, krzyk żurawi/
Kiedy polem idzie wrzesień
Rozpoczyna złotą jesień !
Pierwszy dzwonek w szkole dzwoni,
Czerwień jabłek na jabłoni...
złote grusze, no i śliwy,
sad wrześniowy- urokliwy.
Urodzaj owoców gałęzie urywa...
W spiżarniach przetworów przybywa.
W lesie grzybów wysyp niebywały,
Borowików, kurek, podgrzybków – kosze całe.
Na niebie klucze krzykliwych żurawi,
Oraz innych ptaków – liczne gromady,
Do ciepłych krajów na zimę odleciały.
Snuje się z siwym dymem babie lato,
Wykopki także – na bogato!
Jak widać – ja także nie próżnowałem!

Październik /szum wiatru w gałęziach drzew, stukanie kropel deszczu/
Złote korony drzewom dałem,
Żółci, pomarańczu, czerwieni...
Nie żałowałem!
Ani lasom, ani polom
Wszędzie było kolorowo!
W powietrzu snuło się babie lato,
Jesień dałem na bogato!
Niedźwiedź obrósł mocno w sadło,
Żeby zimę przespać twardo.
Orzechy włoskie i laskowe ,
przewróciły wiewiórkom w głowie!
I chociaż na koniec deszczu
i chłodu nie żałowałem,
to z jesiennymi szarugami nie przesadzałem.

Listopad /ponure krakanie wrony, huk wiatru/
Za moją sprawą – ostatni liść opadł,
Wiadomo- zimny, ponury Listopad!
Zresztą zgodnie z przysłowiem,
Gdy w listopadzie liść
Na szczytach drzew trzyma,
To w maju na nowe liście
Spadnie jeszcze zima.
Przecież w listopadzie goło w lesie i sadzie.
No to ja się postarałem,
Wszystkie liście postrącałem!
Lecz nikt tego nie docenia...
Tylko pierwszego listopada
Pięknie i kolorowo bywa,
Gdy zadumie i wspomnieniom
Towarzyszy złocista chryzantema !
Później już tylko wicher huczy
w gałęziach drzew ponuro,
Zmarzniętym wronom do wtóru...
Dzionki krótkie, noce długie,
Listopada nikt nie lubi-
Nawet nie ma co się łudzić!
Grudzień /melodia kolędy, piosenki Zima, zima, zima.../
Choć na dworze marzną ludzie,
Kiedy światem rządzi Grudzień,
To nikt o tym nie pamięta,
Bo przynoszę najpiękniejsze Święta !
Czas Wigilii, życzeń, prezentów,
zewsząd płynie radosna kolęda!
A do tego szóstego – imieniny stryja Mikołaja
Radość na świecie nie ustaje!
Ten dobrotliwy, brodaty Święty,
Wszystkim wokoło rozdaje prezenty!
Na mnie dosłownie – nie można się gniewać
Wszak Grudzień miłość i pokój rozsiewa.

Styczeń
My tutaj tak sobie wspominamy,
Tylko czy my się w końcu
stryja Mikołaja doczekamy?
Czas mu przecież złożyć życzenia imieninowe,
A tu noc zapada i nie widać Mikołaja...

Marzec
Zatem musimy Bracia wyruszyć mu na spotkanie ...
/wstaje, woła głośno: stryju Mikołaju, inni idą w jego ślady, wstają, nawołują: Mikołaju, schodzą ze sceny/

Scena 3
Ku przeznaczeniu – krok pierwszy: wyprawa po fiołki
/wiejska chatka, w niej Macocha , jej Córka – brudna, rozczochrana, leniwa dziewczyna oraz Pasierbica – schludna, zadbana, ładnie uczesana, w czystym fartuszku, chusteczce na głowie, bosa/

Macocha
/stara się rozczesać włosy Córki, mówi ze złością o Pasierbicy/
Jak ja tej dziewuchy Córeczko kochana nie znoszę !
Chętnie bym się jej z oczu i z chaty pozbyła.
Wszystko bym oddała,
Byle z nami pod jednym dachem nie mieszkała!
Ale ja się jej jeszcze pozbędę,
Coś wymyślę – ręczę!
W ciemny las ją wyślę,
Na zatracenie...
albo precz z izby przepędzę!
/odwraca się i woła/

A chodź no mi tutaj czym prędzej / przybiega Pasierbica, słucha ze spuszczoną głową/
Do lasu mi pójdziesz,
Natychmiast ! Teraz !
I pachnących fiołków
Cały koszyk nazbierasz!
Bez fiołków do izby cię nie wpuszczę,
Nawet gdybyś zamarznąć miała w tej głuszy!

Pasierbica /podnosi głowę, zdziwiona, rozkłada ręce/
A gdzież ja fiołki znajdę
W tym śniegu i mrozie Pani Matko?
Wszak to grudzień, a nie kwiecień Pani
Wszystko grubym śniegiem przysypane.

Macocha /ze złością, tupie nogą, krzyczy/
Szukaj, gdzie chcesz!
A bez fiołków mi się nie pokazuj
Bo ja nie zmienię swojego rozkazu!

/Pasierbica bierze koszyk i schodzi ze sceny, a na scenę wkraczają Bracia Miesiące i siadają, huczy wichura /

Kwiecień
Noc ciemna i ponura,
A stryja, jak nie ma tak nie ma...
Ani śladu, za to ktoś tu do nas zagląda...
Na przerażoną i zmarzniętą wygląda!

Pasierbica /zbliża się do ogniska/
Witajcie mili panowie!
To niezwykły widok – 12 Miesięcy naraz , w zgodzie.

Bracia Miesiące /razem/
Witajże dziewczynko!

Grudzień
Skoro poznałaś, że to my – bracia Miesiące
Powiedz zatem , który z nas ci się podoba najbardziej?

Pasierbica
Wszyscy jesteście piękni, bo wszyscy jesteście potrzebni!

Listopad
Po co przyszłaś dzieweczko
Do lasu w czasie takiej zimy?

Pasierbica
Fiołków dla macochy mam nazbierać.
Ale jakże patrzeć za fiołkami,
Kiedy wszystko śniegiem przysypane? /smutna, zapłakana, ociera oczy/
Bez fiołków do chaty wracać nie mogę
Serce me ogarnia trwoga
Przyjdzie tutaj zginąć marnie...

Kwiecień /wstaje ze swojego miejsca , zamienia się z Grudniem, muzyka wiosenna, śpiew ptaków/
Nie martw się dziewczynko
Kwiecień nie da ci zginąć marnie
Bracie Grudniu zamieńmy się miejscami
A ty idź – szukaj fiołków za tymi sosnami!

Pasierbica /pochyla się, zbiera, rozrzucone kwiaty do koszyka, żegna się z Miesiącami, schodzi ze sceny- wraca do chaty/
Dziękuję Kwietniu drogi !
Nie boję się już przekroczyć chaty progi!

Scena 4
Ku przeznaczeniu – krok drugi: wyprawa po poziomki
Macocha /łapie się za głowę, mówi do Córki, właściwie krzyczy/
O nie! Wróciła!
Jak to możliwe, że w tym zimnie
Życia nie straciła?!
Że jej wilki nie zjadły,
Zbójcy nie napadli!
To są chyba jakieś żarty!!!
/do Pasierbicy/
Fiołki masz?
Jak nie to wynocha!
Córka
Ma na pewno!
Ich zapach otacza nas zewsząd!

Pasierbica /radośnie, wręcza Macosze koszyk/
Mam! Mam!
Tak jak kazaliście Pani Matko!

Macocha /z niedowierzaniem zagląda do koszyka, kręci głową/
Jak to możliwe, że w grudniu
Wykonała to zadanie tak łatwo?! / chodzi po chacie zdenerwowana, myśli intensywnie/
Muszę wymyślić coś trudniejszego
O ! Już wiem! Niech mi nazbiera poziomek
Do koszyka tego!
/woła Pasierbicę/

W las pójdziesz drugi raz
Bo poziomek chcę teraz!
Bez poziomek nie wpuszczę do chaty!
Czy to jasne?
Zatem wynoś się
I z pustymi rękami nie wracaj!

Pasierbica
Poziomek Matko?
Teraz w środku zimy?
Macocha
Natychmiast i żeby dojrzałe były!

/Pasierbica zakłada chustę, kalosze , bierze koszyk i wychodzi ze spuszczoną głową, Macocha trzaska drzwiami i głośno krzyczy do publiczności/

Jak ja jej nie znoszę!

Pasierbica / wędruje przez las, muzyka znów zimowa, straszna- huczy wicher, skrzypi śnieg, wreszcie spotyka ponownie 12 Miesięcy, siedzących przy ognisku/
Witajcie ponownie Mili panowie!

Grudzień /wstaje, pyta dziewczynki zdziwiony/
A czego ty pragniesz od nas ponownie?

Pasierbica /płacze/
Macocha pragnie poziomek pięknych, dojrzałych.
Mam do domu nie wracać bez owoców wcale!
Ale przecież poziomki w czerwcu dojrzewają...

Grudzień
Oj! Zachcianki się macochy trzymają!
Chodź bracie Czerwcu – zamieńmy się miejscami,
Nie damy zginąć marnie naszej młodej damie!
/przesiadają się , muzyka z zimowej zmienia się na wiosenną, wesołą/
Poziomek potrzebuje, będzie je miała!

Czerwiec
Idź dziewczynko za sosnę – tam poziomki rosną
Nazbieraj ile chcesz i wracaj z miną radosną!
A jeśli będziesz jeszcze kiedyś w potrzebie
Przyjdź, nie zostawimy cię samej w biedzie!

Pasierbica /schylona zbiera poziomki, głośno dziękuje Braciom , schodzi ze sceny- idzie do chaty/
Dziękuję Czerwcu kochany!
Dziękuję Bracia Miesiące mili
Żeście mnie poratowali w takiej trudnej chwili!
/a w chacie woła do Macochy/
Mam, znalazłam poziomki dojrzałe!

Macocha / zła, z niedowierzaniem zagląda do koszyka pod liście/
To są chyba jakieś czary!

Córka
Faktycznie – poziomki!
A wszystkie dojrzałe!
Słodkie, pachnące,
Jakby dojrzewały w czerwcowym słońcu!
Ty się jej matko nigdy nie pozbędziesz!
Trafiłaś na czarownicę ?! Prawdziwą jędzę!

Macocha
A właśnie, że pozbędę!

Scena 5
Ku przeznaczeniu – krok trzeci: wyprawa po talary

Córka
To wymyśl wreszcie coś naprawdę trudnego!
A nie fiołki, poziomki...
Nie potrzebujemy niczego cennego?

Macocha
Prawda!
Jaka ja głupia byłam!
Fiołki zwiędły, poziomki zjadłam...
Talarów nam trzeba!
Dlaczego wcześniej na ten pomysł nie wpadłam?!
/woła Pasierbicę i mówi/
Do lasu wynocha, ale już !
Bez srebrnych talarów nie wracaj mi tu!!!

/Pasierbica wychodzi z chaty- schodzi ze sceny, znów pojawiają się na scenie Bracia Miesiące- wchodzą na scenę siadają wokół ogniska, Pasierbica zbliża się do nich/
Maj
Ho! Ho!
Kogo my tu znów widzimy?
Czego tym razem ci trzeba dziecko?!

Pasierbica
Tak bardzo mi wstyd
Bracia Miesiące !
Ale Macocha pragnie talarów
Mają być srebrne i lśniące.
Bez talarów nie mogę wracać wcale
Ale gdzie ja bym tu talary znaleźć miała?

Grudzień
Chce talarów ? Będzie talary mieć!
Pochyl się dziecko nad ogniskiem
I weź w fartuszek tyle węgielków, ile chcesz!
Bierz! Nie martw się o fartuszek!
A jeśli macocha zapragnie czegoś jeszcze
Opuścisz ją i z nami zamieszkasz ostatecznie!

Pasierbica / nazbierała węgielków, wraca do chaty/
Dziękuję Grudniu za twe dobre serce
Wracam do chaty teraz czym prędzej!
/woła do Macochy/
Mam talary!

Córka /razem z Macochą ogląda/
Co tak mało!
Przyznaj się pewnie resztę dla siebie schowałaś!

Macocha
Wynoś się do lasu czym prędzej
I przynieś talarów więcej!

/ Pasierbica schodzi ze sceny- wychodzi z chaty, nie wraca do niej więcej/

Scena 6
Zło ukarane, dobro zwycięża!

Macocha /mówi do Córki/
Ta głupia dziewucha coś długo nie wraca!
Ubieraj się – do lasu pójdziesz
Znajdziesz ją po śladach!
Sama talarów przyniesiesz
Jeszcze więcej!
Ubieraj się czym prędzej!

Córka / ubiera się ciepło: kożuch, czapka, rękawice, itd., wychodzi spotyka Dwunastu Braci, muzyka straszna, zimowa/
O! kogo ja widzę!
Nie do wiary!
Miesiące, Bracia Miesiące!
Marzec, który kłapie wargą, jak starzec!
Maj! Tylko mu kij żebraczy daj!
Luty, co ma koślawe buty!
Stary Grudzień – największy leń!

Marzec
Widzę dziewczynko, że nas poznałaś
Tylko dlaczego nas obrażałaś?
Dlaczego jesteś taka niemiła?
Cóż złego żeśmy ci uczynili?

Córka
Srebrnych talarów potrzeba mi
A nie pogawędki ze starcami!

Styczeń
Dostaniesz na co zasłużyłaś!
Dalejże Luty, zamień się z Grudniem!
Niech panna pozna prawdziwą zimę!
Córka
Niedobrze! Zimno straszne
Nim do domu dotrę zamarznę!!!

/Córka trzęsie się z zimna, wicher huczy strasznie, trzaska mróz- głośna, przerażająca muzyka, wycie wilków, Córka schodzi ze sceny, a do Dwunastu Miesięcy przychodzi na scenę Pasierbica/

Grudzień
Witaj dziewczynko droga
Wszyscy tu na ciebie czekamy
Zostaniesz z nami!
Za twe dobre serce czeka cię nagroda
A teraz zaśpiewaj głośno z nami
A Mikołaja spotkasz!

/ Pasierbica siada przy ognisku, dochodzą : Córka, Macocha, Kwiatki- wspólny śpiew na powitanie Mikołaja/

Na zakończenie (pod koniec ostatniej zwrotki piosenki) na scenę wkracza Mikołaj , wita się z dziećmi, rozdaje prezenty- przedstawicielom klas.

Scenariusz na podstawie tekstu baśni J. Porazińskiej : O Dwunastu Miesiącach
został samodzielnie przeze mnie opracowany i wykorzystany do inscenizacji przedstawienia mikołajkowego - w wykonaniu prowadzonego przeze mnie świetlicowego koła teatralnego.

mgr Ewa Wodzień
Nauczyciel mianowany
Świetlica szkolna
Publiczna Szkoła Podstawowa nr 11
z Oddziałami Integracyjnymi w Dębicy

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.