X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 202
Dział: Gimnazjum

"Alchemik" - scenariusz przedstawienia na motywach powieści Paolo Coelho

ALCHEMIK - Paulo Coelho
OSOBY

O. Ojciec
S Santiago
F Fatima
C . Cyganka
K. Król
KK. Kierownik karawany
A. Anglik
Al. Alchemik
WP1. Wojownik Pustyni
WP2. Wojownik Pustyni

AKT 1
Muzyka „Andaluzja”
Scena 1
Ruiny kościoła po lewej stronie w głębi, obok duże drzewo. Na scenę wchodzi młodzieniec z ojcem obaj gestykulują. Młodzieniec usiłuje do czegoś tego starszego przekonać.
O. - Santiago synu, ludzie z zakątków całego świata przeszli już przez naszą wioskę. Poszukują tu rzeczy nowych, ale chociaż je znajdują, pozostają ciągle tacy sami. Wchodzą na skarpę obejrzeć zamek i wydaje im się, że przeszłość była lepsza od teraźniejszości
S. - Ale ja nie znam zamków w krainach, z których oni przybywają.
O. - Ludzie ci, widząc nasze pola i nasze kobiety powiadają, że chcieliby tu zostać na zawsze.
S. - Chcę zatem poznać ich kobiety i kraje, z których przybyli. Gdyż oni nie zostają tutaj nigdy.
O. - Ludzie ci mają sakwy wypchane pieniędzmi. U nas tylko pasterze mogą podróżować beztrosko.
S. - Zostanę więc pasterzem.
Długie milczenie. Ojciec wstaje wyciąga z kufra sakiewkę.
O. - Mam tu sakiewkę ze złotymi monetami. Znalazłem je kiedyś w polu i zamierzałem ofiarować Kościołowi w dniu twoich święceń. Kup za nie stado i przemierzaj świat, aż zrozumiesz, że nasz zamek jest najważniejszy ze wszystkich, a nasze kobiety najpiękniejsze.
Muzyka c.d. Andaluzja
Santiago pochyla się by ucałować ojcowską rękę a Ojciec go błogosławi. Kładzie się spać. Śpi niespokojnie, rzuca się. Budzi się.
Scena 2
Przechodzi Cyganka. Santiago zauważa ją i prosi o pomoc.
S. –Dobrze, że cię widzę. Miałem dziwny sen, czy mogłabyś mi go wyjaśnić ?
C. - Sny są językiem Boga. Gdy Bóg przemawia językiem świata, mogę odgadnąć ich znaczenie. Jeśli zaś mówi językiem twojej duszy, to tylko ty jeden możesz je zrozumieć. Tak czy owak najpierw należy mi się zapłata.
S. - Dwa razy z rzędu śniło mi się to samo. Byłem z moim stadem na pastwisku, kiedy pojawiło się dziecko i zaczęło bawić się z owcami. Nagle chwyciło mnie za rękę i zaprowadziło do Piramid w Egipcie.
Dziecko powiedziało mi: Jeśli dotrzesz tutaj, znajdziesz ukryty skarb. Ale nim zdołało pokazać mi dokładne miejsce, obudziłem się i za pierwszym i za drugim razem.
Wróżbita milczy przez chwilę. Ponownie ujmuje ręce młodzieńca i mówi
C. - Teraz nie wezmę od ciebie nic. Ale chcę dziesiątą część skarbu, jeśli go kiedykolwiek odnajdziesz.
S. - (Wybucha śmiechem po czym powraca do rozmowy) Wy Cyganie naprawdę jesteście bardzo dziwni. Ale jak wytłumaczysz ten sen?
C. - Ten sen jest w Języku Świata. A jego przesłanie jest takie: powinieneś iść do egipskich Piramid. Wprawdzie nigdy nic o nich nie słyszałem, ale jeśli pokazało ci je dziecko, to na pewno istnieją. Tam odnajdziesz skarb.
S. - Jeśli taka jest twoja rada, to szkoda było mojego czasu.
C. – Rzeczy proste są zawsze najbardziej niezwykłe i tylko mędrcy potrafię je pojąć.
S. - A jak mam dojść do Egiptu?
C. - Ja tylko tłumaczę sny. Nie potrafię ich przemieniać w rzeczywistość.
S - A jeśli nigdy tam nie dotrę?
C - To ja nie dostanę zapłaty. Nie pierwszy to raz. No idę już sobie, straciłam dla ciebie zbyt dużo czasu.
Muzyka
Scena 3
(Santiago usiadł i zaczął czytać grubą książkę, co jakiś czas popija z butelki łyk wina. Przysiadł się do niego jakiś nieznajomy ubrany po arabsku i usiłował rozpocząć rozmowę)
K. - Czy mógłbyś mnie poczęstować odrobiną wina?
S. - (zdziwiony podaje butelkę z winem)
K. - (pije obciera twarz i zagaduje) Co takiego ciekawego czytasz?
Santiago podaje książkę nieznajomemu
K. - Hmm... (ogląda na wszystkie strony) To znana książka, ale bardzo nudna. Mówi o niezdolności ludzi do wybierania swojego własnego losu. A na koniec pozwala uwierzyć w największe kłamstwo świata.
S. - A jakie jest największe kłamstwo świata ?
K. - To mianowicie, że nadchodzi taka chwila, kiedy tracimy całkowicie panowanie nad naszym życiem i zaczyna nim rządzić los.
S. - Ze mną tak się nie stało. Wprawdzie chciano ze mnie zrobić księdza, a ja postanowiłem zostać pasterzem.
K. - I dobrze wybrałeś, bo lubisz podróżować.
S. - (przyglądając się bacznie nieznajomemu)Skąd jesteś?
K. - Z różnych stron
S. - Nikt nie może pochodzić z różnych stron.
K – Jestem królem Salem.
S. – Dlaczego król rozmawia z pasterzem?
K. - Jest wiele powodów. Najważniejszy jest ten, iż jesteś zdolny spełnić Własną Legendę.
S. - Co to jest Własna Legenda?
K. - To jest to, co zawsze pragnąłeś robić. Każdy z nas we wczesnej młodości wie dobrze, jaka jest jego Własna Legenda. W tym okresie życia wszystko jest jasne, wszystko jest możliwe, ludzie nie boją się ani pragnień, ani marzeń o tym, co chcieliby w życiu osiągnąć. Jednak w miarę upływu czasu jakieś tajemnicze siły starają się dowieść za wszelką cenę, że spełnienie Własnej Legendy jest niemożliwe. Pamiętaj kimkolwiek jesteś, cokolwiek robisz, jeśli naprawdę z całych sił czegoś pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu. Siedzą w milczeniu.
K. - Dlaczego zajmujesz się owcami?
S. - Bo lubię podróżować.
K.- Ty próbujesz żyć swoją Własną Legendą. Ale jesteś o krok od porzucenia jej.
S. – Czy zawsze pojawiasz się w takich chwilach?
K. - Nie zawsze w tej samej postaci, ale nigdy mnie wtedy nie zabrakło. Czasem pojawiam się jako dobry pomysł, albo zręczny sposób wydobycia się z tarapatów. Innym znów razem, sprawiam, że rzeczy stają się łatwiejsze. I tak będzie do końca świata. Tyle, że większość ludzi tego nie widzi Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o twoim skarbie, musisz oddać mi co dziesiątą owcę. Wytłumaczę ci wtedy, jak znaleźć ukryty skarb. Do zobaczenia. Pamiętaj, kiedy czegoś pragniesz, to cały wszechświat działa potajemnie ,byś mógł to pragnienie spełnić. Król odchodzi.
S. - (mówi sam do siebie) Ludzie wygadują przedziwne rzeczy. Czasem lepiej obcować z owcami, bo one przynajmniej milczą . Albo z książkami, bo opowiadają niewiarygodne historie. Ale z drugiej strony ten dziwny król pisał na ziemi historię mego życia. Zupełnie jakby mnie przenikał.
A gdybym sprzedał owce, mógłbym przedostać się na drugi brzeg cieśniny. Zostawić owce. Przez całe dwa lata poznawałem tajniki pasterskiego rzemiosła. Znam dobrze każdą z nich. Gdybym je porzucił cierpiałyby. (chwila milczenia).
Niech będzie przeklęta chwila, w której go spotkałem.
Mam rozdartą duszę pomiędzy owce i skarb. Muszę wybierać między czymś, do czego przywykłem i czymś nieznanym. (Chwila milczenia, pakuje swoje rzeczy do plecaka).
Zostawiłem ojca, matkę. Przywykli jakoś oni i ja przywykłem. Z czasem owce tak samo przyzwyczają się do tego, że mnie nie ma.
Muzyka
Po jakimś czasie wychodzi.

Scena 4
Król na tym samym miejscu podchodzi do niego Santiago
S. - Mój przyjaciel bez namysłu kupił moje stado. Powiedział, że całe życie marzył o tym, aby być pasterzem. To dobra wróżba.
K. – Tak, bo los bardzo pragnie byś podążał śladem Własnej Legendy.
S. - Owce dla ciebie zostawiłem w zagrodzie obok... Gdzie mój skarb?
K. - W Egipcie w pobliżu piramid. Aby tam dojść musisz uważać na znaki. Bóg wyznaczył na świecie dla każdego z nas szlak, którym musimy podążać. Wystarczy tylko odczytać, co zapisał dla ciebie. Pamiętaj o języku znaków. Ale nade wszystko pamiętaj, że musisz iść do kresu swojej Własnej Legendy. Na końcu chciałbym ci powierzyć Tajemnicę Szczęścia. Jest ona ukryta w tym, by widzieć wszystkie cuda świata i nigdy nie zapomnieć o celu wędrowania. Żegnaj i bądź szczęśliwy.
S. - Dziękuję za wszystko. Do zobaczenia...(po chwili)
Owce nauczyły mnie , że na świecie istnieje język zrozumiały dla wszystkich. Jest to język zapału, język rzeczy, które wykonuje się z miłością i ochotą, nie tracąc nigdy z oczu celu do którego się zmierza. Od Piramid dzieli mnie cała pustynia .To ona ukryła mój skarb. Jeśli nie uda mi się go odnaleźć, zawsze jeszcze będę mógł wrócić do siebie na pastwiska. A może nigdy nie nadarzy się sposobność, by zobaczyć Egipskie Piramidy. Niespodziewanie los dał mi dość pieniędzy, a i czas nigdzie mnie nie popędza. Dlaczego więc nie spróbować? Uczyłem się od owiec, dlaczego nie miałbym się uczyć od pustyni? Wydaje się ona jeszcze starsza i jeszcze bardziej przepełniona mądrością.

Akt II
Scena 1
Wchodzi Anglik ubrany dosyć okazale, czyta książkę i nie zwraca uwagi na Santiago.
S. - Na co czekasz?
A. - Czekam na karawanę. Poświęciłem całe życie, by wylądować w takim miejscu. Dziesięć lat studiów doprowadziło mnie do bydlęcej obory. Od lat próbuję przybliżyć się do jakiegoś alchemika. Ale są to dziwaczni osobnicy. Mój przyjaciel, opowiedział mi o arabie, który potrafi przemieniać w złoto pospolity metal. Żyje on na oazie w Fajum. Muszę koniecznie spotkać tego przeklętego alchemika. On z pewnością zna zagubiony język Wszechświata... Mogą go rozumieć wszyscy tyle, że wszyscy o nim zapomnieli.
KK - Macie szczęście właśnie jedna karawana wyrusza dziś po południu do Fajum.
S. - Ale ja jadę do Egiptu
KK. - Fajum leży w Egipcie. A ty wyglądasz dziwnie jak na Araba.
S. - Jestem Hiszpanem.
A. - Ciekaw jestem, czy ty też wybierasz się do Alchemika.
S. - Nie, ja idę na poszukiwanie skarbu.
A. - W pewnej mierze ja również.
S. - Zresztą nawet nie wiem, co to jest Alchemia.
KK. - Jestem przywódcą tej karawany. Mam prawo do życia i śmierci tych, których prowadzę. Żądam, by każdy z was przysiągł na Boga, że będzie mi posłuszny w każdej okoliczności. Na pustyni bowiem nieposłuszeństwo jest równe śmierci.
A. - Krążą pogłoski, że wybuchła wojna między plemionami. Czy istnieje jakieś zagrożenie?
KK. – Ten, kto raz wyruszył na pustynię, nie może zawrócić z drogi. A skoro nie można się cofnąć trzeba iść naprzód. Reszta jest w mocy samego Boga, nawet niebezpieczeństwo. (Po chwili)
Zostawię was samych. Muszę zobaczyć co robią straże.
Santiago przegląda książkę Anglika
S. - Słuchaj, tu jest napisane, że najważniejszy zapis w całej Alchemii składa się z kilku zaledwie linii wyrytych na zwyczajnym szmaragdzie.
A. - Jest to Szmaragdowa Tablica.
S. - Po co zatem wszystkie te księgi?
A. - Po to, by zrozumieć tych kilka linii.
S. - Czy to prawda, że słynni alchemicy poświęcali całe swoje życie na oczyszczanie metali?
A. – Tak, gdyż wierzyli, że podgrzewany całymi latami metal uwolni się i pozostawi po sobie tylko Duszę Świata. To miało pozwolić alchemikom pojąć wszystko co istnieje na ziemi, ponieważ był to język, dzięki któremu rzeczy porozumiewają się miedzy sobą.
S. - A nie wystarczy przyglądać się uważnie ludziom i znakom, by ten język odkryć?
A. - Chcesz za wszelka cenę wszystko uprościć. Alchemia jest znojną pracą. I nie można opuścić żadnego stopnia wtajemniczenia. Całymi latami alchemicy oczyszczali metale, aż w końcu z ich duszy ulotniła się cała pycha świata. I spostrzegli, że oczyszczanie metali oczyściło ich samych.
S.- Jestem przekonany, że całą mądrość Alchemii można równie dobrze czerpać z codziennego życia.
A.- Wracaj lepiej do obserwacji karawany. Mnie ona nie nauczyła zbyt wiele. (Odbiera mu książkę).
S. (do siebie) - Każdy uczy się po swojemu, ale obaj próbujemy iść śladem Własnej Legendy.
(Wraca kierownik karawany)
S. - Wszystko w porządku?
KK. - Tak, noc powinna być spokojna.
S. - Wydajesz się wcale niewzruszony w obliczu bliskiej wojny.
KK. - Póki co żyję, a jeśli przyjdzie mi walczyć, jeden dzień nie będzie lepszy od drugiego by umrzeć. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem.
Dobrze starczy tych opowieści, jutro czeka nas droga, jak dobrze pójdzie jutrzejszą noc spędzimy w oazie.
(Układają się spać. Światła przygasają. Wychodzi Kierownik i Santiago)
Muzyka

Scena 2
(Anglik i Santiago w Oazie. Pośrodku studnia. Anglik poirytowany)
A – Stracimy cały dzień!
S – Może trzeba po prostu kogoś spytać.
Do studni podchodzi dziewczyna na ramieniu niesie dzban na wodę, jej głowę spowija czarczaf, ale twarz ma odkrytą. Santiago wstaje , by spytać ją o Alchemika. W chwil, gdy spojrzał jej w oczy, zaniemówił z wrażenia.
Muzyka
Anglik zrywa się i potrząsa swym towarzyszem.
A – spytaj ją o Alchemika
S – Jak ci na imię.
F – Nazywam się Fatima.
S – ( w zadumie z uwielbieniem) Fatima ... To imię noszą czasami kobiety w moim kraju
F – Jest to imię córki Proroka. Zanieśli je do was nasi wojownicy.
A – Spytaj ją o Alchemika.
F – Ten człowiek zna tajemnice świata i rozmawia z dżinami na pustyni.( Wskazując ruchem ręki na południe. ) Tam mieszka ten osobliwy człowiek.
A – To ja ruszam, nie mam zamiaru tracić więcej czasu.
S – Przemierzyłem całą pustynię, by odnaleźć skarb ukryty w pobliżu Piramid – Ciebie.
F – Wojownicy poszukują swoich skarbów. A kobiety pustyni są dumne ze swoich wojowników.
( Muzyka Fatima i Santiago rozmawiają ze sobą ale nie słychać o czym, wyciszenie muzyki.)
F – Kiedy byłam małą dziewczynką, wierzyłam, że pustynia przyniesie mi pewnego dnia najpiękniejszy dar. I w końcu stało się. Ty jesteś tym darem. Opowiadałeś mi o snach, o starym Królu, o skarbie. Opowiadałeś mi też o zamkach. Jestem częścią twoich marzeń. Dlatego pragnę, abyś podążał dalej śladem Własnej Legendy. Od dziś będę miała na kogo czekać. Wydmy zmieniają swój kształt na wietrze, jednak pustynia pozostaje taka sama. I tak będzie z naszą miłością. Jeśli rzeczywiście stanowię część twojej Legendy, to kiedyś tu wrócisz.
S.- Wkrótce odejdę. Chciałbym, abyś wiedziała, że wrócę. ( Po chwili) Kocham cię bo...
F.- Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
S.- Wrócę na pewno. Żegnaj.(Santiago i Fatima odchodzą ze sceny w przeciwnych kierunkach, oglądając się za siebie)( Fatima ukradkiem ociera łzy).
Muzyka

Scena 3
Santiago bierze się za czytanie książek. Nagle staje przed nim ubrany bardzo bogato człowiek wyciąga szablę i z godnością i dumą oraz poczuciem władzy mówi:
Al. - Co robi cudzoziemiec na obcej ziemi?
S. - Poszukuję mojej Legendy. Ale to coś czego ty nigdy nie zrozumiesz.
Al. - (Patrzą sobie w oczy, po chwili nieznajomy usuwa szablę) Musiałem wystawić na próbę Twoją odwagę. Bowiem odwaga jest największą cnotą tego, kto poszukuje Języka Wszechświata.
S. - Kim jesteś?
Al. - Wiatr powiedział mi o tym, że nadejdziesz i będziesz potrzebował pomocy. Tak mówią znaki.
S. - To wcale nie ja. To inny cudzoziemiec. Anglik. On cię poszukuje.
Al. - Nim do mnie dotrze, będzie wpierw musiał odnaleźć inne jeszcze rzeczy. Ale jest na dobrej drodze.
S. - A ja?
Al. - Kiedy się czegoś pragnie, wtedy cały wszechświat sprzysięga się, byśmy mogli spełnić nasze marzenie.
S. - To słowa starego Króla. Skąd je znasz... Czy to ty doprowadzisz mnie do kresu mojej Własnej Legendy. Będziesz mnie uczył?
Al. - Nie. Wiesz już wszystko to, czego potrzebujesz. Sprawię jedynie, że wyruszysz w stronę twojego skarbu.
S. - Mam Fatimę, a to największy skarb spośród tych wszystkich , które zdołałem zgromadzić.
Al. – Tego wszystkiego nie ma w pobliżu piramid. Usiądźmy, jestem spragniony. Wyjmuje bukłak pije i daje Santiago. Nie zapominaj, że twoje serce jest tam, gdzie twój skarb. I musisz ten skarb odnaleźć. Przeprowadzę cię przez pustynię.
S. - Chciałbym osiąść w Oazie.
Al. - Fatima jest córką pustyni. Ona odnalazła już swój skarb i to ty nim jesteś. Teraz czeka, abyś ty z kolei odnalazł to, czego szukasz.
S. - A jeśli mimo to postanowię zostać tutaj?
Al. - Kiedyś znaki opuszczą cię, gdyż nie chciałeś ich widzieć. I będziesz żył ze świadomością, że nie spełniłeś Własnej Legendy.
Musisz wiedzieć, że miłość nigdy nie staje na przeszkodzie temu, kto pragnie żyć Własną Legendą. Jeśli tak się dzieje, znaczy to, że nie była to miłość prawdziwa, miłość, która przemawia Językiem Wszechświata.
S. - Po chwili milczenia Idę z tobą.
Al. - Cieszy mnie to, że idziesz za głosem Własnej Legendy.
S. -Sądzę, że nauczysz mnie tego wszystkiego, co wiesz. Nie tak dawno temu znalazłem się w towarzystwie człowieka, który posiadał wiele alchemicznych ksiąg. Ale nie zdołałem się z nich nauczyć niczego.
Al. - Jest tylko jeden sposób nauki. Poprzez działanie. Wszystkiego, co ci było potrzebne nauczyła cię ta podróż. Jesteś na pustyni. A zatem zanurz się w niej.
S. - A jak mogę zanurzyć się w pustyni?
Al. - Słuchaj po prostu głosu twego serca. Ono wie wszystko, bo wyszło z Boga i pewnego dnia tam wróci.
S. - Dlaczego musimy słuchać głosu serca?
Al. - Bo tam, gdzie będzie twoje serce, będzie i twój skarb.( rozgląda się) Tu zatrzymamy się dzisiaj na nocleg.
(Zbierają drzewo, rozpalają ognisko, posilają się i rozmawiają).
S. - Moje serce jest niespokojne. Marzy, lęka się, jest zakochane w dziewczynie z pustyni.
Al. - To dobrze. Twoje serce jest żywe. Słuchaj dalej, co ci powie.
S. - Moje serce jest zdrajcą, straszy mnie, że mogę nie znaleźć skarbu i zginąć gdzieś na pustyni.
Al. – Znaczy to, że twoje serce żyje. Obawa przed utratą tego, co się dotąd zdobyło jest zupełnie naturalna.
S. - Dlaczego mam zatem słuchać serca?
Al. - Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz, o czym mówi, nadal będzie biło w twojej piersi i nie przestanie powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.
(Zasypiają. Muzyka . Po chwili budzą się.)
S. – Dzisiejszej nocy, serce wyznało mi, że jest szczęśliwe, ale obawia się cierpień.
Al. - Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy, gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem
S. - Kiedy szukałem skarbu, spotkałem to, czego nigdy nie mógłbym odkryć, gdybym nie miał odwagi sięgnąć po rzeczy niemożliwe dla zwykłego pasterza.
Al. - Człowiek szczęśliwy to ten, który nosi w sobie Boga. Każdy ma skarb, który gdzieś na niego czeka. Serca mówią o tym rzadko, ponieważ ludzie nie chcą już odnajdywać skarbów. Mówią o tym jedynie dzieciom, resztę pozostawiając życiu, by poprowadziło każdego śladem jego przeznaczenia. Niestety mało kto podąża wyznaczoną mu drogą. A wtedy serce mówi ciszej i ciszej, choć nie milknie nigdy na dobre.
S. - Cóż mam teraz począć?
Al. - Idź dalej w stronę piramid. I uważaj na znaki. Twoje serce potrafi już dziś wskazać ci skarb.
S. - A więc to jest to, czego dotąd nie wiedziałem?
Al. - Nie. Oto czego brakuje twojej wiedzy: Zanim marzenie się spełni, Dusza Świata pragnie poddać próbie to wszystko, czego nauczyłeś się w drodze. Zaczynasz rozumieć, że alchemia istnieje po to, aby każdy szukał swojego skarbu, odkrywał go i starał się być doskonalszym. Miłość jest siłą, która przemienia i ulepsza. Dalej pójdziesz już sam. Od piramid dzielą cię tylko trzy godziny marszu.
S. - Dziękuję ci za wszystko. To Ty nauczyłeś mnie Języka Wszechświata.
Al. -.Żegnaj!
S. - Żegnaj! Spogląda za odchodzącym.
Teraz muszę słuchać głosu serca. Ono mnie poprowadzi, bo przecież Alchemik powtarzał parę razy: ” Tam, gdzie jest twój skarb, jest i twoje serce”.

Akt III
Scena 1
Santiago dociera do Piramid. Jest zachwycony widokiem piramid.
S - Piramidy. Koniec wędrowania. (Pada na kolana i płacze z radości)
Boże dziękuję za wiarę we Własną Legendę, za spotkanie z sędziwym Królem, Anglikiem, Alchemikiem. A nade wszystko dziękuje za dziewczynę z pustyni, która pozwoliła mi zrozumieć, że Miłość nie musi wcale odwodzić człowieka od jego Własnej Legendy.
Zaraz, zaraz... Pewnej nocy serce powiedziało mi: zapamiętaj dokładnie miejsce, w którym zapłaczesz, tam bowiem jestem i tam znajdziesz twój skarb. (Zaczyna kopać )
Wchodzą niepostrzeżenie wojownicy pustyni
WP1 - Czego tu szukasz? Jesteś na terenie gdzie trwają walki. Milczenie.
WP2 - Słyszałeś? Czego tu szukasz?
WP1– Mamy obowiązek cię przeszukać i sprawdzić czy nie masz broni.
Wojownicy rewidują go.
WP1. - Chcemy wiedzieć, co tu ukrywasz. Potrzebujemy pieniędzy.
S. - Nie ukrywam niczego. (Wyciągają go siłą i przeszukują).
WP2. - On ma złoto.
WP1 - Na pewno ukrył więcej złota w ziemi. Kop!
(Siadają, biorą jego wodę śmieją się i zmuszają go do kopania)
S. - Szukam skarbu. (Bezsilny i zrezygnowany). Dwa razy śniłem o skarbie ukrytym w pobliżu egipskich Piramid.
WP2. - Puśćmy go wolno. Nie ma już nic więcej. A to złoto zapewne ukradł.
WP1. -(Ze śmiechem) Chodźmy dalej. Nie umrzesz dzisiaj. Będziesz żył długo i kiedyś zrozumiesz, że nie wolno być tak głupim. Dokładnie w tym samym miejscu śniło mi się dwa razy z rzędu, że muszę jechać do Hiszpanii, odszukać ruiny starego kościoła stojące gdzieś w szczerym polu, tam gdzie rośnie sykomora w miejscu dawnej zakrystii. Śniło mi się, że jeśli będę kopać u stóp drzewa, znajdę tam ukryty skarb. Nie jestem jednak na tyle naiwny, by przemierzać całą pustynię tylko dlatego, że przyśniło mi się to dwa razy.
Wyciemnienie. Wojownicy opuszczają scenę. Santiago po chwili podnosi się z trudem, patrzy w stronę Piramid, uśmiecha się do nich przepełniony radością. Powoli opuszcza scenę.
Muzyka
Scena 2

Santiago przybywa do ruin kościoła w Andaluzji ,z łopatą w ręku, patrzy w niebo, zaczyna kopać pod sykomorą i mówi do siebie.
S – Stary diabeł z tego Alchemika. Wiedział o wszystkim co mi się przydarzy. Czy nie mógł mi tego oszczędzić?
Głos Alchemika: Jeśli bym ci o tym powiedział, nigdy nie zobaczyłbyś Piramid.
Natrafia na skarb wyciąga skrzynię ze złotymi monetami i kosztownościami. Jest bardzo szczęśliwy.
S – Rzeczywiście alchemia to mądrość. Nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy tuż przed oczami.
Po chwili:
Teraz myślę o ścieżkach, które przemierzyłem i o przedziwnym sposobie, w jaki Bóg ujawnił mi istnienie skarbu. Moja droga życia zawsze była pełna znaków. Długo uczyłem się je czytać. Dziś myślę, że to jest część mojego skarbu...(zadumał się na chwilę).
To prawda, życie obdarza hojnie tego, kto jest wierny Własnej Legendzie, a miłość nigdy nie staje na przeszkodzie temu, kto pragnie żyć Własną Legendą. (Długa chwila milczenia).
Każdy człowiek na kuli ziemskiej ma skarb, który gdzieś na niego czeka. I trzeba podążać wyznaczoną przez Boga drogą. Gdy tak się dzieje, każdy staje się Alchemikiem i potrafi zmieniać pospolitość w złoto.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.