X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 13325
Dział: Artykuły

Obyczaje i wierzenia związane z okresem Wielkiego Postu i Wielkanocy

Tradycja, to treści kultury takie jak: obyczaje, poglądy, wierzenia, sposoby myślenia i zachowania, normy postępowania, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie dlatego, że dla danej zbiorowości są szczególne ważne i godne zachowania teraz i w przyszłości.
W naszej rodzimej kulturze związane są one między innymi ze sposobami obchodzenia i świętowania wydarzeń roku liturgicznego. W naszym polskim świętowaniu zachowały się też wcześniejsze i starsze niż chrześcijaństwo zwyczaje i obrzędy. Przechowała je zwłaszcza tradycja ludowa. Praktyki i zaklęcia magiczne oraz elementy dawnych pogańskich świąt splotły się tu z elementami chrześcijańskimi, a religia i praktyki religijne z trwającymi od pokoleń obyczajami, zyskując przez to ludzki wymiar. Zespoliły się z codziennymi, choć żywotnymi sprawami, o których pamiętano zawsze podczas najbardziej nawet wzniosłych obchodów świątecznych. Do odwiecznych zaklęć odziedziczonych po pogańskich przodkach wprowadzono Imię Boże, co miało stanowić o ich skuteczności. Podobnie Imię Boże wprowadzili do swych praktyk zmawiacze i guślarze. Podobnie znak krzyża czyniony przy wykonywaniu różnych codziennych czynności (prace polowe, pieczenie chleba, codzienny posiłek ) miał zapewnić ich powodzenie. W wielu przypadkach różni święci Kościoła są spadkobiercami czczonych wcześniej bóstw i duchów opiekuńczych. Kościół bowiem stopniowo nałożył swój własny kalendarz na tradycyjny, zwyczajny, niepisany terminarz przedchrześcijańskich świąt i uroczystości. Ponadto każde pokolenie wzbogacało i stale wzbogaca ów kalendarz i związane z nim święta i uroczystości o nowe obchody i nowe zwyczaje, o nowe formy i treści, odpowiadające wymogom życia. Pomimo, że na przestrzeni dziejów ulegały one zmianom, to jednak widać ciągłość przynajmniej niektórych obrzędów, zwłaszcza tych, które stanowią tradycje świąteczne. Ich trwanie w społecznej pamięci i w kulturze jest pomimo zmieniającego się życia niezwykle budujące, bo świadczy o naszej tożsamości.
Obrzędy, zwyczaje ludowe związane z obchodami Świąt Wielkanocnych z regionu Lubelszczyzny zebrał i opisał Oskar Kolberg. Jednak, to co wpływa na kultywowanie tych tradycji w życiu konkretnego człowieka, to przede wszystkim wychowanie do ich pielęgnowania wyniesione z domu rodzinnego. Dlatego przeżycia z dzieciństwa, które towarzyszyły przygotowaniom świątecznym, jak i same Święta spędzane w gronie rodzinnym decydują o późniejszym pielęgnowaniu ich w dorosłym życiu.
Do takich niezwykłych okresów mających swoją obrzędowość należy okres Wielkanocny, który to okres poprzedza Post zwany Wielkim.
Wielki Post - trwa od Środy Popielcowej do Wielkanocy. Nie wolno było urządzać zabaw i śpiewać wesołych pieśni. Jadano potrawy postne: żur, kapuśniak z chlebem, kasze, kisielz owsa, rosół ze śledzi, groch, prażony len, barszcz grzybowy, kartofle z lnem itp. W piątki uczestniczono w Drodze Krzyżowej, w niedzielę po południu w Gorzkich Żalach.
W chrześcijańskich domach był zwyczaj śpiewania Gorzkich Żali w gronie rodzinnym w każdy piątek Wielkiego Postu. Ten zwyczaj zachował się do dnia dzisiejszego niestety, tylko w niektórych domach – zwłaszcza tych, gdzie rodziny są wielopokoleniowe. Podczas Wielkiego Postu wiele osób rezygnowało z picia alkoholu i palenia tytoniu. Fajki i woreczki z tytoniem lub machorka odkładano do schowków i sięgano po nie dopiero w Niedzielę Wielkanocną. Odkładano i dla pewności zamykano na klucz instrumenty muzyczne. Niedozwolona była muzyka, ustawały śpiewy, wszelkie zabawy i spotkania, a młodzież i dzieci karcono za głośniejsze śmiechy i krzyki. Na całe sześć tygodni ustawało życie towarzyskie. Zastępowały je wspólnie odmawiane modlitwy. Wszystkim tym rygorom ludzie poddawali się bez protestu i z wielką skwapliwością oddawali się wielkopostnym praktykom. Obecnie Wielki Post trwa pełne sześć tygodni i jak wszystkie chrześcijańskie posty, ma znaczenie oczyszczające. Zgodnie z nauką Kościoła Post Wielki powinien być czasem umartwień wzmożonej pobożności. Ma przybliżać wiernym najważniejsze tajemnice wiary i przygotować ich do godnego uczestnictwa w wielkim święcie Zmartwychwstania Pańskiego.

Środa Popielcowa -W Polsce dzień ten nazywamy także Wstępną Środą, ponieważ jest pierwszym dniem Wielkiego Postu, poprzedzającego Wielkanoc i "wstępem" do uroczystości wielkopostnych, albo Popielcem, ponieważ we wszystkich kościołach, podczas nabożeństwa kapłan posypuje głowy wiernych popiołem z ubiegłorocznych palm wielkanocnych Księża sypiąc popiół na głowy przypominają wszystkim o śmierci, przemijaniu i znikomości rzeczy ziemskich słowami: „Pamiętaj człowieku, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Obrzędy kościelne Środy Popielcowej wyznaczały też nieodwołalnie koniec zabaw zapustnych, W tym dniu starannie myto i wyparzano wszystkie naczynia, aby nie pozostał na nich nawet ślad tłuszczu i mięsnych wywarów, a patelnie i garnki ostentacyjnie wyrzucano przez okno do sadu lub wynoszono je na strych. W ten sposób manifestowano gotowość do wielkopostnych umartwień. W okolicach Łosin i Białej chłopcy i dziewczęta przebierali się za Cyganów lub żebraków i wykonywali bałwana z grochowin. Nieśli garnki i pończochy wypełnione popiołem. Chodzili od chaty do chaty i zbierali datki. Tam, gdzie nie otrzymali podarku - rozbijali dzban z popiołem. Po obejściu całej wsi bałwana topiono lub palono. Praktykowany był zwyczaj popłuczyn - należał napić się wódki, aby zmyć pozostałości zapustów. Do naszych czasów zachowały się jedynie kościelne obrzędy Środy Popielcowej. Dotychczas uczestniczą w nich rzesze wiernych.
Św. Grzegorza (12 III) - uczniowie zbierali jajka dla nauczycieli, czemu towarzyszył specjalny śpiew.
Św. Józefa (19 III) - wyjątkowo można było organizować zabawy i nie obowiązywał post.
Śródpoście (przebijanie postu) - wielkopostną ciszę, spokój i powagę przerywały niegdyś, prawie już zapomniane, obchody półpościa. W dniu w którym przypadała połowa Wielkiego Postu, po ulicach wsi i miast biegali chłopcy, hałasując drewnianymi kołatkami i terkotkami, waląc z hukiem drewnianymi młotami, inaczej szlagami - co zwało się wybijaniem półpościa - i rozbijając gliniane garnki i czerepy wypełnione popiołem o drzwi domów, tych zwłaszcza, w których mieszkały panny na wydaniu. Wykrzykiwali przy tym głośno: półpoście, półpoście! Chłopcy robili też różne inne figle, szczególnie tam, gdzie mieszkały młode dziewczyny. Wrzucali garnek z popiołem, wpuszczali wróbla, malowali okna słoniną lub kredą, bielili płoty. Szczególnie dokuczano pannom, które nie wyszły za mąż w czasie karnawału np. przyczepiano im wydmuszki do spódnic lub kartki z napisem "szukam męża". Nawet bardzo pobożne osoby tolerowały te hałasy i psoty. Oznaczały one bowiem, że zbliżą się wesoły i suty czas świąteczny i że pora rozpoczynać wielkie, wiosenne porządki oraz inne przygotowania do świąt Wielkanocnych.
Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny - na Podlasiu pieczono ciasto w kształcie bocianich nóg i wstawiano je do gniazda, aby przyspieszyć nadejście wiosny. Ciasta w kształcie pługu, sierpa dawano gospodarzom, aby udały się zbiory. Młode dziewczyny otrzymywały ciasto w kształcie ludzkiej i bocianiej nogi - aby szybko chodziły, były zdrowe i szybko wyszły za mąż.
Palmowa Niedziela - Niedziela Palmowa zwana jest też Kwietną lub Wierzbną i stanowi początek najważniejszych obchodów kościelnych, związanych ze świętem Wielkiej Nocy. Kościół święci w tym dniu tryumfalny wjazd Chrystusa do Jerozolimy, dokąd przybył wraz
z uczniami na święto Paschy i - jak podaje Pismo Święte - witany był przez wielkie tłumy ludzi wołających: „Hosanna Synowi Dawidowemu, błogosławiony, który idzie w Imię Pańskie dla naszego zbawienia” i rzucających na drogę i pod kopytka osiołka, na którym jechał, gałązki oliwne i palmowe.
Najważniejszą uroczystością kościelną Niedzieli Palmowej są procesje z palmami. W całej Polsce, w Niedzielę Palmową do wszystkich kościołów podążają wierni z palmami w ręku. Święci się je na każdym nabożeństwie, a po sumie (głównym nabożeństwie niedzielnym) lub przed nią odbywają się uroczyste procesje z palmami. Potem przynosi się je do domów na błogosławieństwo Boże i aby zdobiły nasze mieszkania i stoły w okresie świątecznym. Poświęconymi w kościele palmami kropiono domostwa, obejścia i bydło w oborze. Zawieszona pod strzechą miała ona chronić od złego, czarów i nieszczęścia, przed chorobą,
a przede wszystkim od ognia. Poświęcone palmy przechowuje się z szacunkiem do następnych świąt Wielkanocnych.
Palmy wielkanocne wykonywane są z gałęzi wierzbowych, leszczynowych, trzciny wodnej, barwinka, bukszpanu, czasami z gałązek wiśni lub porzeczki. Do palmy wkłada się też inne rośliny "wiecznie zielone", jak np. gałązki cisu, borówek, bukszpanu, barwinka, tui oraz ozdabia się suszonymi kwiatami i wstążeczkami. Z palmami, którym przypisuje się nadzwyczajne właściwości, wiążą się liczne zwyczaje ludowe. Na Podlasiu po mszy wszyscy dotykali się palmami i składali sobie życzenia. Po powrocie do domu bito się palmą ze słowami "Za sześć dni Wielkanoc". Pamiętam, że w moim domu mama uderzała nas palma ze słowami: "Palma bije nie zabije. Oczeret, łozina. Za tydzień słonina". Trzeba było też zjeść wierzbowe "kotki", aby uniknąć bólów gardła. Następnie palmę zatykano za święty obraz, aby chroniła przed piorunami.
Palma pozostała dotychczas ważnym atrybutem świąt Wielkanocnych. Gdy nadchodzi Niedziela Palmowa w całej Polsce robi się kolorowo i zielono od palm. Pełno ich przy kościołach, w koszach ulicznych sprzedawców, na targowiskach, w sklepach z pamiątkami i kwiaciarniach. Zdobią stoiska i witryny sklepowe i przypominają, że Wielkanoc jest już bardzo blisko, że rozpoczęły się już najważniejsze obchody tego święta.

Wielki Tydzień - ostatni w Wielkim Poście, poprzedzający najważniejsze święto chrześcijan - Zmartwychwstanie Pańskie, jest okresem wzmożonych umartwień, postów i praktyk religijnych. W kościołach uroczyście obchodzi się Misterium Męki Pańskiej. Ale jest to również czas zakupów, ostatnich, wiosennych porządków, świątecznego gotowania, pieczenia, kraszenia jajek i innych świątecznych przygotowań. Obfituje także w liczne tradycje ludowe i zwyczaje domowe. Najbogatsze w obrzędy są ostanie trzy dni Wielkiego Tygodnia. W Kościele dni te: Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota, i wszystkie związane z nimi nabożeństwa i uroczystości religijne zwane są Triduum Świętym, Wielkanocnym lub Paschalnym, kończącym się Nieszporami w Niedzielę Wielkanocną.
Wielki Poniedziałek i Wielki Wtorek - robiono porządki w chałupach. Bielono ściany, myto okna, czyszczono obrazy, szorowano podłogi.
Wielka Środa - dzień ten miał charakter zaduszkowy. W kościele uroczyście otwierano drzwi do nawy głównej.
Wielki Czwartek - w kościołach milkły dzwony, więc chłopcy biegali z kołatkami po wsi. W powiecie włodawskim przez sześć dni po Wielkim Czwartku nie wolno było prać kijanką, rąbać drzewa, młócić i prząść, co miało przyciągać pioruny.
Wielki Piątek - obowiązywał post ścisły. W kościołach przygotowywano groby Jezusa. Należało przed wschodem słońca umyć się w bieżącej wodzie lub w misce z wrzuconymi pieniędzmi, co wróżyło pomyślność. Nie wolno było także nic pożyczać, aby nie zabrakło szczęścia w domu. W niektórych rejonach Lubelszczyzny wierzono, że mycie dzieci w tym dniu zapobiega parchom i innym krostom.
Wielka Sobota - ksiądz święcił ogień, wodę i pokarmy. Najczęściej odbywało się to w chałupie najbogatszego gospodarza lub przed przydrożnym krzyżem. Do kosza wkładano dużo jaj, bochen chleba, pęto kiełbasy, boczek, ser, masło, cały chrzan, sól. Wieczorem rozpalano pod kościołem ogniska, w których palono gałęzie tarniny, śliwy oraz stare palmy - popiół służył do posypywania głów w następną Środę Popielcową. Każdy zabierał ze sobą ciernie, które wsadzano w strop, aby piorun nie uderzył w dom. W kościele odbywała się całodobowa adoracja grobu Jezusa. W niektórych wsiach np. w Janowcu w tym dniu głośno bębniono. We wschodniej części Lubelszczyzny budowano huśtawki i krętawki, które służyły wszystkim.
Wielka Niedziela - rozpoczynała się od Mszy rezurekcyjnej, po której każdy gospodarz starał się wrócić jak najszybciej do domu, co zapewniało urodzaj. Tego dnia witano się słowami „Chrystus zmartwychwstał” powtarzanymi trzykrotnie. W odpowiedzi wypowiadano słowa „Prawdziwie, że wstał” powtarzanymi również trzykrotnie (zwyczaj ten w mojej rodzinie jest kultywowany do dnia dzisiejszego). Przed rozpoczęciem śniadania wielkanocnego gospodarz dzielił się jajkiem z rodziną i składano sobie życzenia. W tym dniu było wiele nakazów, zakazów i wróżb. Skorupki ze święconych jajek rozrzucano po izbie, aby nie było robaków lub po polu, aby niszczyły chwasty. Podkładano je kurom do gniazda, by się dobrze niosły. Jajka toczono po grzbietach koni i krów, aby były zdrowe, tłuste i lśniące. Kości ze święconego zakopywano w ogrodzie dla odstraszenia kretów oraz dawano je psom, by nie chorowały na wściekliznę. Po zachodzie słońca nie brano święconego do ust, aby nie zachorować na kurzą ślepotę. Nie można było zamiatać, bo kury będą rozgrzebywać grządki. Nie wolno było spać w dzień, bo będzie cały rok bolała głowa. Nie pito wody, by pragnienie nie męczyło cały rok. W tym dniu również w dawnych czasach dla podkreślenia wagi święta nawet nie rozpalano ognia.
Lany poniedziałek (dyngus, śmigus, śmingus, szmigus, lejek) - w tym dniu wzajemnie polewano się wodą. W ciepły dzień dziewczyny wrzucano do rzeki lub polewano wiadrami. W centralnej Lubelszczyźnie znany był zwyczaj chodzenia po dyngusie, kiedy to śpiewano pieśni o śmierci Pana Jezusa i życzeniowe dla gospodarzy. W powiecie lubartowskim gospodarze wprowadzali konie do rzeki, aby były zdrowe.
Pisanki - wierzono, że chronią dom przed nieszczęściem, obdarowywano nimi kolędników, sympatię. Zwyczaj wykonywania pisanek sięga X w. W różnych częściach regionu nazywały się one inaczej np. pisęka, piska, pisa, malowanka, kraszanka, krasanka, kraska. Jaja jednokolorowe nazywano byczkami.
Racyjki - rankiem mali chłopcy chodzili po domach i śpiewali pieśni religijne, za co dostawali pisanki i pierogi.
Chodzenie z pasyjką - w Borkowie k. Garbowa mali chłopcy chodzili z pasyjką, śpiewali pieśni wielkanocne i zbierali jajka.
Gaik (gaik-maik, zielony gaik, nowe latko) - młode dziewczyny chodziły do każdej chałupy we wsi i gałęziami przyozdobionymi kolorowymi wstążkami i ze świętym obrazem. Śpiewały pieśni i składały życzenia.
Jajorze - w okolicach Bychawki w Wielką Niedzielę grupy kolędnicze śpiewały pod oknami i dostawały za to jajka.
Kumkanie (wybitki) - zabawa wielkanocna polegająca na stukaniu się jajkami. To, które się zbiło przechodziło na własność przeciwnika.
Wołoczebne - zwyczaj ze wschodniej Lubelszczyzny. W lany poniedziałek chłopcy z całej wsi składali życzenia, prosili o święcone jaja, a jeśli w chacie była dziewczyna - oblewali ją wodą. Zebrane jajka odnosili do dworu, za co dostawali jedzenie.
Żuraw - obrzędowa zabawa ze wschodniej części regionu, polegająca na tym, że po południu w lany poniedziałek chłopcy zbierali się przed karczmą, chwytali się za biodra sąsiada
i wydając okrzyki jak żuraw biegali za prowadzącym. Gdy ten raptownie skręcił - wszyscy upadali.
Zalimany - zwyczaj zalotno -matrymonialny. Młodzież chodząc po wsi śpiewała pieśni zalimanowe.
Chachułki - zabawa ludyczna z okolicy Bełżca, w której uczestniczyły kobiety, dziewczyny i kawalerowie.
Taratona - zwyczaj z okolicy Szlatyna. W poniedziałek wielkanocny (wg kalendarza wschodniego) wokół cerkwi zbierali się prawosławni i katolicy ze wsi. Chwytali się za ręce, chodzili dookoła i śpiewali pieśni ruskie i polskie.
Mazusia - zwyczaj z Nowego Dworu, gdzie robiono ze słomy kukłę niedźwiedzia, z którą chodzili po wsi chłopcy owinięci w grochowiny. Wśród okrzyków zdzierano słomę z misia, którą podkładano kurom, aby się lepiej niosły.
Przewody - pierwsza niedziela po Wielkanocy. Chłopcy ponownie mogli oblewać wodą dziewczyny, przed czy wykupywały się one pisankami. Wieczorem w karczmie odbywała się zabawa.
Św. Jerzego (23 IV) - gospodarz chodził po polu i obserwował zasiane zboże. Zabierał ze sobą piróg (żytni chleb) i szedł na granicę swego pola. Tam dochodziła do niego gospodyni z obrusem i przekąską. Spotykali się z sąsiadami i częstowali się wzajemnie. Gospodarz kładł piróg w zbożu - jeśli się schował cały to plon miał być urodzajny. Zwykle tego dnia wypędzano po raz pierwszy bydło na pastwisko. Gospodyni uderzała każdą krowę palmą wielkanocną.
Św. Marka (25 IV) - obowiązywał zakaz wypieku chleba i pracy w ogrodzie, bo wróżyło to deszcz. W tym tez dniu nie grodzono płotów. Do dnia dzisiejszego przetrwało wierzenie, że grodzenie płotów na św. Marka wróży suszę. Jeśli kto nie dostosował się do panującego zwyczaju i wykonał ogrodzenie musiał liczyć się z tym, ze przynajmniej część płotu zostanie rozebrana i utopiona w rzece.
Sucha środa - w czwartym tygodniu po Wielkanocy wystrzegano się prac przy bydle, aby go nie okaleczyć, gdyż wierzono, że wtedy uschnie. Dotyczyło to także drzew.
Zielone Świątki - po nabożeństwie składano ofiary z chleba, sera, masła, jaj, kiełbasy, kaszy itp. jako wynagrodzenie dla duchownych i służby kościelnej. Należało dom i podwórko zaścielić tatarakiem, a gałęzie wierzby i klonu powtykać we wszystkich budynkach w zagrodzie. Zaplatano wianuszki z traw, gałązek lub kwiatów i nakładano je krowom na łby (maidło). Wiankami z polnych kwiatów dziewczyny przystrajały kapliczki i krzyże przydrożne. W trzecim dniu ksiądz święcił żywy inwentarz.
Tradycyjne święta polskie są dniami niezwykłymi, które dzielą i odmierzają nasza codzienność. Są one czasem niezwykłych doznań, zachowań, przeżyć i oczekiwań, które są nieodzownym przejawem życia społecznego i kontaktów międzyludzkich. Zwyczaje związane z okresem Wielkiego Postu i Wielkanocy, które niegdyś były skrzętnie przestrzegane, w dniu dzisiejszym zachowały się w szczątkowej formie. Tylko niektóre z nich są pielęgnowane. Ulegamy bowiem silnym trendom płynącym z zachodniej Europy, gdzie święta to fantastyczną okazja do szalonych zakupów, spędzania wolnego czasu na wyjazdach do kurortów i "farm piękności". Niestrudzony pęd do zaspokojenia potrzeb materialnych, gdzie człowieka można nazwać imieniem "Miecio" - który chce tylko posiadać, mieć różnorodne dobra ziemskie niekoniecznie potrzebne do codziennej egzystencji sprawia, że zapominamy lub też po prostu nie chcemy pamiętać o naszych rodzimych sposobach przezywania Wielkiego Postu i świętowania Wielkanocy (niekoniecznie przy suto zastawionym stole). A przecież ten czas może być doskonałą okazją do wspólnego przeżycia duchowego dla wszystkich członków rodziny, począwszy od tych najmłodszych a skończywszy na seniorach rodu, dzięki którym nasze tradycje ludowe, zwyczaje wielkanocne "żyją" wśród nas, są pieczołowicie pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. To „posag” naszych dzieci, z którym winny one wejść do nowoczesnej Europy, by w ten sposób zachować tożsamość kulturową. Winniśmy w tym względzie brać przykład z innych narodów starego kontynentu, które nie tylko nie wstydzą się swojej „inności”, ale pieczołowicie ją pielęgnują.
„Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza! Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy”. Dawne zwyczaje należy pielęgnować i utrwalać w każdy możliwy sposób, bo czekając kolejne lata utracimy je bezpowrotnie. Utracimy w ten sposób część siebie, a to jest nic innego, jak podcinanie własnej tożsamości. Bez wiedzy na temat lokalnej kultury możemy nie wiedzieć kim tak naprawdę jesteśmy, a przecież to jacy jesteśmy jest jej owocem. Wprawdzie miniony system próbował nam wpoić, że kultura ludowa jest bezużyteczne (może jedynie być formą rozrywki), a jedynie postęp ma wartość. Czasy się jednak zmieniły; a ludzie? Niekoniecznie. Jedynie czasem starsi mieszkańcy wzdychają: „Jakie to były czasy", by chwilę powspominać. To właśnie dzięki Nim możemy się niejako przenieść w czasie do owej tak niezwykłej rzeczywistości z minionych lat. To Im winniśmy być najbardziej wdzięczni. Oni jednak odchodzą i po cichu odchodzi wraz z nimi może nigdy niewypowiedziana historia, a zostają zwykli zabiegani, czasem zagubieni ludzie, do których wyjątkowo pasują słowa poety: „Cudze chwalicie. Swego nie znacie. Sami nie wiecie, co posiadacie”.

Praca napisana w oparciu o następujące pozycje:
1. Ogrodowska Barbara, Święta polskie. Tradycja i obyczaje, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1996.
2. Kolberg Oskar, Chełmskie: część I, [Warszawa] : Lud. Spółdz. Wydaw. : Pol. Wyd , [po 1964 r].

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.