X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 9967
Przesłano:
Dział: Proza

Mostek

W dzieciństwie,kiedy byłam mała często chodziłam nad jezioro,które znajdowało się niedaleko naszego domu.Z tego jeziora wypływał strumyk w kierunku parowy,a nad nim był mostek solidnie zrobiony z grubej,porządnej blachy.Lubiłam na nim stać i patrzeć przed siebie na fale płynące w moim kierunku.Przymykałam oczy a wiatr rozwiewał moje delikatne,mokre włosy.Czułam się jakbym płynęła na statku,Boże cóż to było za cudowne uczucie-lekkości ducha.Tam na tym mostku mogłam na chwilę zapomnieć o realnym świecie,zatopić się w marzeniach,poszybować hen wysoko.A kiedy otwierałam oczy podziwiałam krajobraz,drzewa otaczające cały ten wodny świat,za jeziorem,na samym końcu drzewa były o wiele niższe co mnie zawsze ciekawiło.Patrzyłam na trzcinę obrastającą brzeg jeziora,na lilie wodne kwitnące na żółto,kolorowe ważki unoszące się nad wodą i słuchałam odgłosów przyrody:hukającej sowy i śpiewu ptaków.A jednocześnie zastanawiałam się nad tajemnicami,które skrywały tutejsze okolice.O tym jeziorze i tutejszej okolicy chodziły różne opowieści,a to że kościół jest tam zatopiony,a to że ktoś widział jakieś światełka unoszące się w kierunku grobu dziedzica,bo idąc ścieżką w górę pośród drzew można dotrzeć do miejsca gdzie był pochowany dziedzic tej wioski.Ładne to jest miejsce i takie tajemnicze.Rosną tam paprocie,konwalie i pełno tam pnączy wspinających się po drzewach,miejsce to jest pomiędzy dwoma pagórkami,znajduje się w takim jakby dole.Kiedyś stał tam drewniany,wielki krzyż,dzisiaj już go nie ma a i podobno szczątki tego człowieka córka zabrała gdzieś za granice.
Innym razem ktoś opowiadał że widział o północy na schodach pałacu wielkiego,czarnego psa z grubym łańcuchem na szyi.A kiedy się obejrzał już go nie było.Ile jest w tych opowieści prawdy to jedynie pan Bóg wie.Ja nigdy nic takiego nie widziałam choć zawsze dostawałam gęsiej skórki wracając bardzo późną porą z pociągu do domu i przechodząc obok błotka,o którym też chodziły dziwne pogłoski,podobno utopił się w nim jakiś ksiądz ,który szedł za jakimś tajemniczym światełkiem.Nie wiem czy to prawda ale noc i księżyc w pełni ,sprawiają że to z czego śmiejemy się w dzień i nie wierzymy, w nocy sprawia że można nieźle się wystraszyć.Człowiek wędrując samotnie,słyszy tylko swoje własne kroki i przyspieszone bicie serca,czasami ujrzy nawet oczy któregoś ze zwierząt czających się w mroku nocy.Włos się nie raz zjeży na głowie.
Cóż dzisiaj wiele rzeczy jest innych jezioro nie jest już takie same,nie ma już tego mostka na którym uwielbiałam stać,wiele rzeczy się zmieniło,ale ja wciąż czuję jego solidną budowę pod moimi maleńkimi stopami i przypominam sobie o nim kiedy jest źle,kiedy zaczynam "spadać w dół",on jest jest wtedy moją opoką,na której mogę się zatrzymać on i wiara w Boga.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.