X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 6146

Sposób ukazania martyrologii młodzieży polskiej w III części "Dziadów" w oparciu o opowiadanie J.Sobolewskiego

W dziejach naszego kraju nie brak momentów, w których Polacy musieli wykazać się odwagą, bohaterstwem i zimną krwią, walcząc w obronie uciśnionej, najpierw przez zaborcę, a potem przez okupanta, ojczyzny. Dlatego też w literaturze, która niejednokrotnie opisywała sytuację polityczną i dążenia społeczeństwa polskiego, znajdziemy portrety bohaterów zmagających się z trudnymi wyborami, często okupowanymi własnym zdrowiem, a nawet życiem.
Literatura, która ukazuje obrazy wojen i walk od strony ich ofiar, eksponując tym samym poświęcenie walczących w imię wyznawanych idei i wartości takich jak na przykład: wiara, ojczyzna, dobro, sprawiedliwość i prawda, określana jest mianem martyrologicznej. Nazwa ta wiąże się z terminem martyrologia definiowanym przez „Słownik wyrazów obcych” PWN jako cierpienie, męczeństwo.
Wiele utworów o martyrologicznym charakterze powstało w epoce romantyzmu. Jednym z nich jest niewątpliwie III część „Dziadów” A. Mickiewicza. W dramacie tym poeta ukazał sytuację narodu polskiego po upadku powstania listopadowego wyniszczanego w bestialski wręcz sposób przez rosyjskiego zaborcę.
Znamienną w wymiarze martyrologicznym jest, przesiąknięta realizmem, scena więzienna, a przede wszystkim relacja Sobolewskiego z tego, co zobaczył, gdy przez godzinę przebywał poza murami więzienia. A widział wiele bólu i cierpienia, nie tylko swoich rówieśników, ale również kilkunastoletnich dzieci. Bohater wstrząśnięty losem młodych ludzi zaczyna snuć swoją opowieść o północy w noc wigilijną dopiero na prośbę współwięźniów (postaci autentycznych), żywo zainteresowanych tym, co dzieje się w mieście.
Sobolewski stał się naocznym świadkiem okrutnego traktowania Polaków przez wojsko carskie. Wstrząsający w tej relacji jest opis wywożonego na Sybir Janczewskiego, który przez rok pobytu w więzieniu zmienił się tak bardzo, że trudno było go rozpoznać. Skuty w łańcuchy, wygłodzony i obolały mężczyzna, zdawał się jednak nie tracić pogody ducha. Cały czas pocieszał towarzyszy niedoli, a wpatrzony w niego tłum żegnał z uśmiechem na twarzy, ukrywając swoje cierpienie. Mimo, iż zdawał sobie sprawę, że żywy nie powróci do ojczyzny, nie tracił wiary i nadziei. Dowodem na to są jego słowa: „Jeszcze Polska nie zginęła”, głośno wykrzyczane w stronę otaczających go gapiów.
To właśnie ogromna wiara i patriotyzm sprawiały, że do walki o wolność narodu stawali wszyscy, którym na sercu leżało dobro uciemiężonej ojczyzny. Wiek nie miał znaczenia, a dla żołnierzy carskich bez znaczenia było życie młodych Polaków, traktowanych prze wroga w nieludzki wręcz sposób. Nie dość, że wielu z nich osadzono w więzieniach bez przedstawienia dowodu winy, to tych, którzy zostali uwięzieni poddawano surowym, bolesnym torturom. Okrucieństwo kar stosowanych przez Nowosilcowa oddają słowa Tomasza:
„Tydzień nic nie jadłem,
Potem jeść próbowałem, potem z sił opadłem;
Potem jak po truciźnie czułem bole, kłucia,
Potem kilka tygodni leżałem bez czucia.
Nie wiem, ile i jakiem choroby przebywał,
Bo nie było doktora, co by je nazywał.”

Scena więzienna, w której zawarty został opis wywozu studentów na Sybir, jest tylko jedną z wielu ukazujących martyrologię narodu wyniszczanego przez rosyjskiego zaborcę. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby o tragicznej historii Cichowskiego i Rollinsona. O tym pierwszym w lekturze czytamy:
„Że mu przez wiele nocy spać nie dozwolano,
Że karmiono śledziami i pić nie dawano;
Że pojono opijum, nasyłano strachy,
Larwy; że łoskotano w podeszwy, pod pachy.”

A.Mickiewicz w III części „Dziadów” opisał liczne przykłady martyrologii młodzieży polskiej, u której starano się wyplenić wszelkie przejawy patriotyzmu. Działania te, jak pokazała historia, okazały się jednak bezcelowe.
Cierpienie młodzieży wileńskiej stało się obrazem i symbolem cierpienia całego narodu. To przecież Konrad wyznaje: „Nazywam się Milijon - bo za miliony kocham i cierpię katusze.” Identyfikuje się tym samym z uciemiężoną Polską, której losy przedstawione zostały analogicznie do męki Chrystusa na krzyżu. W tym kontekście katusze, na które skazani byli młodzi patrioci miały sens. Niosły bowiem wiarę w to, że naród polski, tak jak Zbawiciel, po swojej śmierci zmartwychwstanie, a za jego wstawiennictwem cała Europa odrodzi się do lepszego, sprawiedliwego życia.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.