Za daleko od siebie,
choć pod wspólnym dachem,
rzeczywistość
wcale nie jest kolorowa.
Daliśmy się nabrać
światowym mirażom,
krążymy bez celu
i ciągle od nowa.
Jakże się nie potknąć,
kiedy przeszkód tyle?
I jak tu podołać
w tej nowej erze?
My w cyberprzestrzeni,
na dobre wtopieni,
a niebo się dziwi,
ja też w to nie wierzę.
Daliśmy się ugodzić
w piętę Achillesa,
zabrano nam więcej,
niż nam się wydaje.
Mieliśmy wszak siebie,
i słońce, i niebo,
ptasi śpiew słowika,
ruczaje i gaje.
A dzisiaj jesteśmy
jakby zaplątani
w sieć elektroniki,
bez marzeń i planów.
I popatrz, człowieku,
jak się zaprzedałeś,
zmieniony bez twarzy,
jak tysiąc gałganów.
Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz 