X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 4955
Dział: Gimnazjum

Scenariusz przedstawienia "Tischnerowskie drogowskazy"

Scenariusz przedstawienia z okazji 5 rocznicy nadania szkole
imienia ks. prof. Józefa Tischnera

TISCHNEROWSKIE DROGOWSKAZY

Chłopiec ubrany jest w strój Tischnera, siedzi przy ognisku ( jest ono wykonane głównie z bibuły podświetlonej światłem) i czyta drogowskazy, które są ważne dla dzisiejszej młodzieży. W tle słychać nastrojową muzykę góralską zespołu Trebunie Tutki.

Czas przedstawienia ok. 25 min.
Muzyka: Trebunie Tutki- Twój czas (Ni ma casu),
Trebunie Tutki- Majowe śpiewki
Michał Lorenc- Góry w słońcu

Narrator:
Ks. prof. Józef Tischner to niekwestionowany autorytet duchowy, moralny i naukowy. Jest symbolem wartości i cech, które są drogowskazami dla dzieci i młodzieży na drodze rozwoju i dorastania do samodzielności. Ksiądz Profesor był jednym z najwybitniejszych współczesnych filozofów i teologów, autentycznych mędrców, miłośników dobra, prawdy i piękna. W swoich książkach, publikacjach, homiliach i wykładach odwoływał do elementarnego poczucia godności i wolności każdego człowieka. Był również wspaniałym nauczycielem i wychowawcą, który stawiał wysokie wymagania sobie, Kościołowi i nam wszystkim [...] Uważał, że wszelkie działania pedagogiczne powinny wynikać z postrzegania każdej jednostki jako podmiotu. Uczył, że szkoła powinna być miejscem dialogu i wspólnego odkrywania prawdy, którą każdy nosi w sobie. Uczył odwagi, wierności wybranym zasadom i odpowiedzialności. Przez całe życie budował cywilizację miłości, uczył szacunku dla słabych i pokrzywdzonych. Zostawił nam wiele cennych drogowskazów jak żyć, by wciąż na nowo pogłębiać nasze człowieczeństwo. Najważniejsze według niego jest sumienie, bo „Sumienie to zmysł czytania drogowskazów. Tylko ono wie, na który drogowskaz zwrócić uwagę tu i teraz.” „Ludziom czasem bardziej potrzebne są drogowskazy niż ten, kto idzie do miasta. Drogowskaz stoi przy drodze i popędza: "Idźcie szybciej!" – powiedział kiedyś ksiądz prof. Józef Tischner.
„Drogowskaz może być spróchniały i może się chwiać, ale jeszcze wtedy spełnia swoją rolę. Nawet z kierunku jego upadku można wywnioskować, jaki kierunek wskazywał. I my podobnie...” też możemy wskazywać kierunek. Nawet uwikłani w zło, pogrążeni w beznadziei i rozpaczy, możemy być drogowskazem dla innych, ale i przede wszystkim drogowskazem, ostrzeżeniem dla samego siebie.

Zastanówmy się, zatem jak czasem może wyglądać ludzkie życie, z jakimi problemami musi się niekiedy spotykać młody człowiek i co wtedy ma zrobić, jakie nauki ks. prof. Józefa Tischnera mogłyby podnieść go na duchu, wszakże nie żyjemy na tym świecie sami, ale wśród innych i między nimi wzrastamy, cały czas tworząc swoje człowieczeństwo.

SCENA PIERWSZA- w domu
( Wiktoria klęczy obok łóżka modląc się na głos. W połowie modlitwy wchodzi jej matka i chwyta ją za ramię podnosząc z klęczek)
Wiktoria: Panie Boże! Modlę się do Ciebie codziennie, ale mnie nie wysłuchujesz. Prosiłam Cię już o tyle rzeczy, ale ich nie spełniłeś. Teraz, więc proszę tylko o jedno. Wczoraj zabrałeś kogoś, kogo bardzo kochałam do siebie. Proszę Cię, weź go do nieba. I proszę jeszcze...( urywa)
Mama:( rozmawiając przez telefon): Tak proszę pana, oczywiście raport będzie na jutro. Wiktoria ruszaj się!( Podchodzi do córki i podnosi ją do góry) Nie, to nie było do pana. Bo się spóźnisz do szkoły!
Wiktoria: Ale, mamo...( przerywa widząc, że matka w ogóle jej nie słucha)
Mama: Ależ tak, oczywiście. Tak, panie dyrektorze, zostanę na zebraniu. ( Wychodzi z pokoju. Wiktoria wzdycha, bierze do ręki plecak i wychodzi z domu)

Zatrzymanie akcji. Postaci pozostają w bezruchu na scenie. Pojawia się muzyka góralska, która za chwilę zostanie ściszona.


Narrator:
Młody człowiek zastanawia się czasem nad tym czy jego istnienie ma znaczenie dla tych, którzy go otaczają, którzy są dla niego najbliżsi.
Często w dzisiejszym świecie najważniejsze staje się posiadanie bogactw, uznanie. Traci się z oczu to, co powinno być priorytetem- dom rodzinę i miłość.
Ksiądz prof. Józef Tischner mówił:

Chłopiec przebrany za Tischnera, siedzi przy ognisku i czyta jego tekst:

„Staliśmy się niewolnikami samych siebie, własnych ambicji i próżności, w której sami już się pogubiliśmy. A wystarczy zatrzymać się na chwilę, przystanąć, zajrzeć do swojego wnętrza.”
„Ludzie na ogół nie bywają szczęśliwi. A gdy bywają, to często nie wiedzą o tym. Dopiero, gdy gniazdo się rozpadnie, mówią: „ Wtedy byliśmy tacy szczęśliwi.”


SCENA DRUGA- na szkolnym korytarzu
( Wiktoria idzie korytarzem. Podchodzą do niej dwaj chłopcy.)

Kamil: Proszę, proszę. Nasza miss odwiedziła szkołę. Oj, a co to? Ten plecak jest dla Ciebie za ciężki? Pomożemy ci go nieść, prawda, Łukasz?
Łukasz: Jasne. Dawaj go, mała.
( Łukasz i Kamil zaczynają rzucać między sobą plecak Wiki. Ona próbuje go złapać)
Wiktoria: Proszę, oddajcie mi plecak.
Kamil: Ojejku, Łukasz nie bądź tak brutalny, bo nasza mała Miss Wiochy się popłacze. ( śmiech)
Łukasz: No, albo pójdzie do mamusi albo pani dyrektor.
Wiki: Dajcie mi spokój! ( Wyrywa plecak z rąk Łukasza, odwraca się i idzie dalej. Za nią słychać śmiech chłopców, następnie zastygają w bezruchu)
N: ( w tle słychać muzykę);

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co czuje drugi człowiek, co czuje ktoś, kto staje się celem bezrefleksyjnej agresji, drwiny i poniżenia?

T: „Szyderstwo to śmiech, który idzie przez świat głosząc klęskę dobra”
„Szyderstwo - to na płaszczyźnie moralnej przejaw tej wolności, której zasadą stała się negacja. Szyderstwo jest szczególnym rodzajem niszczącego śmiechu, który nie niszczy bytu ( człowieka) w jego istnieniu, lecz w jego wartości.”

N: Śmiejąc się z kogoś próbujesz odebrać mu jego godność, ale czy w ten sposób nie mówisz jakiejś prawdy o sobie?
Przecież szyderstwo „ chce przynajmniej tyle, by je ktoś usłyszał. Od początku kieruje się ku temu, kto jest otwarty naprawdę(...) wciąż szuka wzajemności, czyli możliwości spotkania. Bowiem tylko pomiędzy ludźmi ”wydarza się” dobro i zło.
Na śmiech i szyderstwo warto, zatem odpowiedzieć dobrocią.


SCENA TRZECIA- w klasie
( w klasie panuje hałas, wszyscy krzyczą, nagle wchodzi pani, cisza, nauczycielka otwiera dziennik)
Nauczycielka: Wiktoria Więckowska!
Wiki( ze strachem): Tak?
Nauczycielka: Zrobiłaś zadanie domowe?
Wiki: Ja...no....Nie mogłam,...bo...
Nauczycielka: Znowu! A więc dostajesz pałę! Zobaczysz, nie przepuszczę cię do następnej klasy! A ty tam, masz zadanie domowe? No to czemu się tak śmiejesz głupkowato? I wracając do Ciebie, Więckowska, ile razy ja mam ci powtarzać żebyś zrobiła zadanie, co?! Żebyś się w końcu zaczęła uczyć? Dziewczyno, czy do Ciebie trzeba mówić tysiąc razy, raz nie wystarczy? ( Podchodzi do Wiki) Taki masz mały mózg, czy co? (śmiech na sali) Jeśli jutro nie będziesz miała tego zadania, idziemy do pani dyrektor! Zrozumiano?
Wiki: ( ze łzami w oczach): Tak, proszę pani.
Nauczycielka: No to teraz, po tym niemiłym, ale jakże potrzebnym wstępie przejdźmy do lekcji.
( Dzwonek, wszyscy wybiegają z sami. Wiktoria podchodzi do biurka)
Wiki: Proszę pani, ja mam pytanie...
Nauczycielka: (szybko zbierając swoje rzeczy z biurka): Nie teraz, dziewczyno! Myślisz, że tylko Ciebie mam na głowie? Dajże mi spokój, mało mi to czasu na lekcji zabierasz? (aktorzy zastygają w bezruchu, zaczyna grać nastrojowa góralska muzyka).

N: Często w naszym życiu zamykamy się na innych i na to, co czują, uciekamy od ich problemów, sadząc, że nas nie dotyczą.
Oceniamy ich powierzchownie, bo brak nam czasu na wysłuchanie tych, których kochamy, a co dopiero na otwarcie się na kogoś, kogo nie darzymy sympatią, a nawet czujemy wobec niego wrogość.
Tymczasem ks. prof. Józef Tischner pyta, tak jak niegdyś pytano Chrystusa;

T: "A kto jest moim bliźnim?" - Obok pobitego przez zbójców przechodzili obojętnie rozmaici ludzie. Zapewne uważali, iż pobity nie jest ich bliźnim. Takie były ich przekonania, ich "pociąg", do którego zostali "wtłoczeni". Pojęcie bliźniego może przyjmować rozmaite znaczenia. Ewangelia uczy, że bliźnim jest każdy człowiek, a szczególnie człowiek potrzebujący naszej pomocy. Jeśli w tej szczególnej sytuacji ty nie pomożesz, to znaczy, że on zginie. Bliźni jest tym bardziej bliźnim, im bardziej ty, właśnie ty, możesz mu pomóc. Dlatego pojęcia bliźniego nie da się "zamrozić" i ująć w martwą "definicję". Trzeba je traktować jako kierunek naszego otwarcia na ludzi - ludzi, którzy przychodzą jako "dar Boga".
„Dobro nie istnieje inaczej, jak tylko jako konkretna dobroć i wolność konkretnego człowieka”

N: Pamiętać o tym muszą szczególnie ci, na których spoczywa wielka odpowiedzialność za swoich wychowanków.
T: „Nauczyciel, powinien przyjmować odpowiedzialność za ciągle powracającą wymianę myśli, uczuć, działań z ludźmi-uczniami. Uczeń winien mieć możliwość powierzenia nauczycielowi swojej nadziei; całego autentycznego siebie. Odpowiedzialność nauczyciela winna wówczas dotyczyć konkretnego człowieka”
SCENA CZWARTA- w łazience szkolnej
( Wika wchodzi do łazienki i patrzy w lustro. Nagle wchodzą cztery plastikówy i otaczają ją)
Marlena: ( mówiąc do koleżanek): Ej dziewczyny kupiłyście już ten różowy błyszczyk, co go niedawno reklamowali? Jest naprawdę ekstra. A wiecie, że Piotrek zerwał z Magdą?
Ola: No. Czyli przystojniak jest do wzięcia.( Zauważa Wikę) O Boże! A któż to zaszczycił naszą łazienkę? Czyżby królowa kiczu?
Marlena: Kobieto, ile ważyły te spodnie? Nawet grosza bym za nie dała.
Justyna: No właśnie. One są przedpotopowe.
Asia: Jak ty wyglądasz? Ta bluzka to chyba po babci. Dała ci w spadku?
Ola: A coś ty taka rozmazana? Tusz ci spłynął, bo taki tandetny? A może na ulicy go znalazłaś?
Asia: A co to w ogóle za buty?
Wszystkie : O łeeee....
Justyna: Pewnie po dziadku. Albo była na cmentarzu i z nieboszczyka je zdjęła. ( śmiech wszystkich)
Ola; Weź, że stąd spadaj. Nie masz tu czego szukać! ( śmiech)
Justyna: Hello! Lustro zaraz pęknie, bo już nie wytrzyma spojrzenia takiej ropuchy jak ty.
Wiki: Dajcie mi spokój!.
Ola: A mamusia cię nie nauczyła jak się odnosić do lepszych?
Justyna: Do lepszych i ładniejszych. Nie wspominając, że bardziej lubianych.
Wiki: Myślicie, że jesteście lepsze ode mnie, bo macie lepszą komórkę?
Marlena: Nie. My w ogóle mamy komórkę. A ty? Wyglądasz jakby cię właśnie traktor przejechał. A poza tym nie masz nic, oprócz tej szopy na głowie.
Asia: ( odpycha Wikę, ta odsuwa się) Aaaa! Złamałaś mi paznokcia! Spadaj stąd lepiej! ( Wika odchodzi, aktorzy zastygają w bezruchu, pojawia się muzyka i narrator)

N: Ludzie często udają, że są kimś innym niż w rzeczywistości, wkładają maski. Chcą być lepsi, piękniejsi, mądrzejsi. Za maską jednak kryje się prawdziwa twarz człowieka, jednak boi się on odsłonić ją, pokazać, bo boi się zostać zraniony. Łatwiej jest znaleźć kogoś, kto podobnie jak on kryje się pod maską szyderstwa, maską poczucia wyższości, maską obojętności.
Problem maski jest problemem bardzo złożonym, z jednej strony człowiek ucieka przed wzrokiem innych, boi się ich, nie chce być osądzany, wtedy to inni są sprawcami jego cierpień. Człowiek w swej zatwardziałości i strachu kryje się pod coraz grubszą warstwą oddzielającą go od prawdziwego spotkania i dialogu z innym. Jest to zamknięty krąg unieszczęśliwiających istotę ludzką zabiegów. „Źródłem głównym maski jest lęk”, że drugi człowiek z podmiotu uczyni nas przedmiotem. Tymczasem powinniśmy zrzucić maski i otworzyć się na kogoś, kto jest poza mną, zaufać mu, wczuć się w jego dolę.

T: „Musiałem się otrząsnąć i spojrzeć na świat twoimi oczami, przyjąć na siebie twoją sprawę, postawić się w twoim położeniu, na moment nie-ledwie stać się tobą. Ale jeśli się dobrze zastanowić, Ty - aby w ogóle postawić mi pytanie - musiałeś zrobić coś podobnego: opuścić swój wewnętrzny świat, stanąć na moim miejscu, jakbyś nie był sobą, lecz mną. Monady bez okien musiały zacząć mówić. I tutaj dotykamy punktu, który napawa zdumieniem. Nie ma Ja bez Ty i Ty bez Ja. Znaczy to nie tylko, iż Ja i Ty odbijamy się wzajemnie, jak lustra, stojące na przeciwległych brzegach rzeki, ale i to, że Ty jesteś we mnie, a Ja w tobie, iż niesiemy siebie jako swe ciężary. Jesteś we mnie. Jestem w tobie. Jesteś częścią dziejów mojego Ja, a ja jestem częścią dziejów twojego Ty. Mimo tego przenikania jesteśmy sobą. Sobą do końca. (...) Możemy siebie unosić w górę lub ciągnąć w dół. Jesteśmy, jacy jesteśmy, poprzez siebie. I poprzez siebie jesteśmy tam, gdzie jesteśmy. Tak rozwijamy nasz dramat - na dobre i na złe”.

SCENA PIĄTA- w drodze ze szkoły Wiki
( Do dziewczyny ponownie podchodzi Kamil i Łukasz.)
Kamil: Dobra mała, koniec zabawy. Wyskakuj z kasy.
Wika: Ale ja nic nie mam...
Łukasz: Nie chrzań! Dawaj co masz, albo będziemy musieli ci to zabrać siłą!
Wika: Ale ja naprawdę nic nie mam.
Kamil; Dobra. Ostrzegaliśmy cię. ( Wykręca Wice rękę, i wywraca ją na podłogę. Łukasz zaczyna ja kopać. Gdy ten się męczy, Kamil zaczyna. Dziewczyna na początku broni się rękami, ale później nie stawia oporu)
Łukasz: I pamiętaj, żeby następnym razem mieć kasę. Bo jak nie, to się lepiej Tobą zajmiemy.
(aktorzy wstają i zastygają w bezruchu. Pojawia się muzyka i narrator)
N :„Dobro nie istnieje inaczej, jak tylko jako konkretna dobroć i wolność konkretnego człowieka.” To, co zrobisz z własnym życiem zależy tylko od Ciebie. Możesz się usprawiedliwiać, mówić: musiałem, bo tak robią koledzy, muszę być taki, bo tak już musi być, bo ktoś mnie kiedyś skrzywdził, więc i ja muszę sobie jakoś radzić. I tak często rodzi się w nas bezmyślna agresja, zło, które musi się wyładować na słabszych, często innych niż my, których nie rozumiemy, nie akceptujemy. Tylko po co?

T:„Wiele w życiu musimy. Ale nie musimy czynić zła. A jeśli jakaś siła, jakiś strach, zmusza nas do czynienia zła, to nie zmusi nas do tego, byśmy tego zła chcieli. Tym bardziej nie zmusi nas do tego, abyśmy trwali w tym chceniu. W każdej chwili możemy wznieść się ponad siebie i zacząć wszystko od nowa.”

SCENA SZÓSTA- w pokoju
Wika: Mamo, podpiszesz mi tę informację?
Mama; Nie teraz. Nie widzisz, że nie mam czasu? Muszę napisać te raport na jutro! ( nagle matka cichnie, bo do domu wchodzi tata. Rzuca teczkę na podłogę, widać, że jest pijany)
Tata: Wywalili mnie z pracy! No i co się tak gapicie? Człowieka nie widziałyście? ( Tata podchodzi do Wiki, wyrywa jej z rąk dzienniczek, czyta oceny, matka wraca do pracy) A co to? Same pały? Co ja ci mówiłem, ze masz się dobrze uczyć? Masz co jeść, gdzie mieszkać a ty jeszcze będziesz takie oceny przynosić? Ja ci pokażę! ( Wymierza Wiktorii policzek, dziewczyna ucieka), nagle wszyscy zastygają w bezruchu,, w tle słychać muzykę, Tischner czyta)

T: „Alkoholizm jest świadectwem klęski, której doznało w człowieku jego poczucie rzeczywistości, kęski poniesionej wobec marzenia(...)Alkoholizm jest efektem tego, że człowiek zupełnie nie rozumie świata ani samego siebie”
„Wolność to „ty’. To twoja wolność w ostatecznej konsekwencji decyduje czy propozycję wyzyskasz ku swej nędzy, czy ku swej wielkości”

SCENA SIÓDMA- na podwórku
( do dziewczyny podchodzą czterej chłopacy)
Mateusz: No, grubasie, dawaj kasę. I nie mów, idiotko, że nie masz kasy, bo i tak ci nie uwierzę.
Wika: Masz. Ale dajcie mi spokój.
Kuba: Grzeczna dziewczynka. Chcesz zapalić?
Wika: Nie, dziękuję.
Angelika: Ej, no nie bądź taka święta. Zapal. Czego się boisz? Mamusi? Tatusia? A może Boga, którego nie ma?
Wika: Ale ja nie palę.
Natalia: Spróbuj. A może ci zasmakuje?
Mateusz: No raz dwa. Zapal.
Natalia: No weź rzesz zapal. Co ci szkodzi? Czego się boisz? Może raka? Nam ta choroba nie grozi. Nie jesteśmy starzy i chorowici. Zapal. No już, szybko.
Angelika: No. Dziewczyno, ruchy. Marnujemy na ciebie peta, czasu nie mamy. Może jeszcze wyjdziesz na ludzi.
Wika: No dobrze.
( Wika zaczyna palić, krztusi się. Chłopaki i dziewczyny się śmieją, Wika odchodzi szybkim krokiem papierosa rzucając na ziemię. Zatrzymanie akcji i wejście narratora, pojawia się muzyka))

N:W każdym momencie swojego życia musimy dokonywać wyborów.
Musimy zatem zastanowić się, co jest dla nas dobre, a co złe. Jaki czyn, jaka decyzja pozwoli mi zachować moje człowieczeństwo, moją wolność, a jaka zacznie we mnie to człowieczeństwo zabijać. Niestety często przyczyną mego zła jest drugi człowiek (on jest zły), Zło odsłaniana podwójną perspektywę. Jest groźne, ale także nęcące.
„To zło grozi mi i nęci zarazem. Odpycha, ale i pociąga. Grozi, ale w tej groźbie jest obecna jakaś pokusa” To ja otwieram się lub zamykam na prawdziwą wartość, to ja sam w pojedynkę, w ostatecznym rozrachunku wybieram zło albo dobro.

„Nie jesteśmy bezgranicznie wolni. Jesteśmy wolni wobec dobra i zła i z tego robimy rachunek. Wszelkie zło oznacza chorobę wolności”
„ Wartości (...) wymagają od nas wyboru. Życie podsuwa pewne wartości, ale od człowieka zależy, czy je dostrzeże, czy, zrozumie, czy będzie je pielęgnował...”
Pamiętaj jednak „ktokolwiek ulega pokusie, nie jest z gruntu zły. W jego sercu płonie ogień dobrych pragnień. Tyle, że to za mało. Płomień jest zbyt słaby. Tragedią jest, iż wolność obraca się przeciwko dobru. Jak niewiele potrzeba, by tak wiele uległo zniszczeniu!

SCENA ÓSMA- w łazience w domu Wiki
( Wika siedzi na podłodze, płacze)
Myśli Wiki: Dlaczego ja? Dlaczego to mnie musiał spotkać taki los? Dlaczego jestem gruba i taka brzydka? Dlaczego nie mam markowych ciuchów ani koleżanek? Dlaczego mama mnie nie kocha, a tata bije? Dlaczego ja? Może lepiej będzie jak odbiorę sobie życie? Tylko ciekawe, ile osób przyjdzie na mój pogrzeb? Pewnie żadna... Nie mam po co żyć. Jestem taka beznadziejna...Po co mi takie życie? Tylko co to da, jeśli je sobie odbiorę? Nikt mnie nie pochowa, bo nikt mnie nie kocha...

Człowiek żeby pokochać innych, najpierw musi pokochać i zaakceptować sam siebie. Nie ma nic gorszego dla człowieka, niż brak nadziei. Właśnie ku niej skierowane jest całe nasze życie, ona nadaje mu sens i daje nam siłę.
„Losem człowieka jest: dać się pokonać nadziei. Ginie ten, kto przestaje jej ulegać.”
„ Beznadzieja jest czymś więcej niż tylko nastrojem. Jest sposobem przezywania wartości. Nie jestem wart życia, nie jestem wart innych. Nadzieja jest siłą chroniącą wartość, godność, osoby. Gdy znika świadomość godności, nadzieja traci podstawę. Wtedy nie ma już czego chronić. I wtedy też osoba pragnie już tego jednego: stać się rzeczą.”

Wszyscy aktorzy siadają wokół Tischnera i ogniska, a on czyta:

„Na końcu naszego rozumienia świata, rozumienia dramatów ludzkich, a także własnego dramatu, patrzysz na samego siebie, coś przeżył, coś przecierpiał, ile rzeczy przegrałeś, widzisz to wszystko, coś wygrał, i nagle - może pod koniec życia - oświeca cię ta świadomość, że "dobre było". Wtedy dochodzisz właśnie do sedna całej naszej wiary (...). Powtarzasz słowa Boga, mówisz "dobre było". Może właśnie o to naprawdę chodzi, może jesteśmy na tym świecie po to, żeby na końcu powtórzyć najpiękniejsze słowa, jakie Pan Bóg wypowiedział w dniu naszego stworzenia: "Dobre było". I niech tak zostanie.”

Koniec

Cytaty zostały zaczerpnięte głównie z:

1.Świat ludzkiej nadziei : wybór szkiców filozoficznych 1966-1975 / Józef Tischner. - Kraków
2. Filozofia dramatu / Józef Tischner // Znak. - Kraków, 2001

Pomocne okazały się również artykuły ze strony internetowej http://www.tischner.org.pl/ Instytutu Myśli Józefa Tischnera

1. Drogami Tischnera Wojciech Bonowicz
2. Gest nadziei Wojciech Bonowicz
3.Problem zła w filozofii Józefa Tischnera Tadeusz Gadacz

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.