X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

»» ZDALNE NAUCZANIE. U nas znajdziesz i opublikujesz scenariusze ««
Numer: 42633
Przesłano:
Dział: Przedszkole

Inny nie znaczy ani lepszy, ani gorszy. Scenariusz zajęć dla dzieci 6-letnich

Scenariusz zajęć dla dzieci 6-letnich „Inny nie znaczy ani lepszy, ani gorszy”.

Cele ogólne:
• Wyjaśnienie znaczenia określenia: tolerancja.
• Kształtowanie postawy tolerancji wobec innych osób.
• Zwrócenie uwagi na to, że każdy z ludzi jest niepowtarzalny, a przez to wyjątkowy,
• Wdrażanie dzieci do współpracy i do wspólnej, zgodnej zabawy.
Cele szczegółowe operacyjne (dziecko):
• Potrafi wyjaśnić, co oznacza określenie: „tolerancja”.
• Dostrzega i akceptuje różnice między ludźmi.
• Zgodnie bawi się z innymi dziećmi.
• Szanuje swoich kolegów z grupy.
• Zgodnie współpracuje z innymi podczas zajęć.

Metody:
- słowna: opowiadanie, rozmowa z dziećmi,
-czynna: działania plastyczne (rysowanie portretów), metoda zadań stawianych do wykonania
- oglądowa: oglądanie ilustracji, portretów,
Formy: indywidualna, zbiorowa
Środki dydaktyczne: płyty z piosenkami, piłeczka, tekst i ilustracje do opowiadania, lusterko, chusta animacyjna, karta pracy „Narysuj portret”,
Literatura: Grzegorz Kasdepke „Marchewkowy tort”

Przebieg zajęć:

1. Powitanka – zabawa przy piosence Moniki Kluzy „Hej, witam Was”
2. Zabawa integracyjna „Abecadłówka”:
Nauczycielka zaczyna zabawę rzucając piłeczkę i wypowiadając zdanie: Jestem Marzena i lubię morele. Osoba, która otrzyma piłeczkę przedstawia się i wymyśla, coś, co lubi i co jednocześnie zaczyna się na pierwszą literę jego imienia.
3. Wspólny śpiew piosenki „Miś pluszowy”

I. Kiedy mama była mała

pluszowego misia miała,

był jej wielkim przyjacielem,

opowiada o nim wiele.

Ref.: Miś, miś, miś pluszowy zawsze cię wysłucha,

o swoich kłopotach szepnij mu do ucha. X2

II. Przedszkolakiem był mój tata,

miał też misia pluszowego,

zawsze nosił go w plecaku,

nigdzie nie chciał iść bez niego.

Ref.: Miś, miś, miś pluszowy zawsze cię wysłucha,

o swoich kłopotach szepnij mu do ucha. X2

III. Ja mam też swojego misia,

wiem, że zawsze na mnie czeka,

chętnie mówię mu o wszystkim,

mogę przed nim ponarzekać.

Ref.: Miś, miś, miś pluszowy zawsze cię wysłucha,

o swoich kłopotach szepnij mu do ucha. X2

4. Słuchanie opowiadania G. Kasdepke „Marchewkowy tort”.

Wiecie, co to są kataklizmy?
Tak, tak – trzęsienia ziemi, powodzie, tornada...
Jak również urodzinowe przyjęcia.
Mój synek Kacper zaprosił na swoje urodziny wszystkie dzieci z przedszkola i kilkoro z podwórka. Sądziliśmy, że przynajmniej kilka osób nie przyjdzie, były to jednak próżne nadzieje – co więcej, Robert przyprowadził kolegę, kolega siostrę, a siostra psa o imieniu Psuj (imię jak najbardziej do tego pieska pasujące).
Jak zabawa, to zabawa!... Moja rola tym razem ograniczała się do kierowania ruchem – stojąc na środku przedpokoju, w policyjnej czapce na głowie, z gwizdkiem w ręku, czuwałem, by watahy dzieciaków nie tworzyły zatorów w przejściu, nie zderzały się ze sobą, nie kłębiły na podłodze, nie gryzły Psuja, nie zjadały papierowych talerzyków oraz by nie dokuczały Martynce, małej blondyneczce o roześmianych oczach, która – z przyczyn dla mnie nie do końca jasnych – zamiast bawić się z innymi dziećmi, stała za mną i obserwowała imprezę w milczeniu.
– Dlaczego się nie bawisz? – zapytałem w pewnym momencie.
Nim Martynka zdążyła odpowiedzieć, napatoczył się Robert:
– Bo ona jest chora, żadna z nią zabawa! – wrzasnął. – Nic nie może, nawet tortu zjeść!
– To prawda? - zapytałem.
– Tylko to, że nie mogę jeść słodyczy – powiedziała. – Ale bawić się mogę... byleby się nie męczyć.
– Hm... – podrapałem się w głowę. A potem nałożyłem Martynce policyjną czapkę, wręczyłem gwizdek i klasnąłem w dłonie. – Słuchajcie! Zamiana! Teraz Martynka kieruje ruchem, ja idę do kuchni! Zostawiłem speszoną Martynkę pośród dzikich tłumów, a sam przedarłem się do Magdy, mojej żony, która z obłędem w oczach kroiła właśnie ciasto.
– Wiesz, że jest tu dziewczynka, która nie może jeść słodyczy? – zapytałem.
– Wiem – wysapała Magda. – Rozmawiałam z jej mamą. Martynka przyniosła nawet specjalny tort.
Postanowiłem odszukać Kacpra. Ku mojemu zaskoczeniu nie musiałem się przepychać pośród
rozhukanej ciżby; Martynka dość sprawnie kierowała „pociągami” dzieciaków: a to do łazienki, a to do drugiego pokoju; nikt się z nikim nie kłócił, nie bił, nikt nie leżał na podłodze – po prostu raj.
Kacper był na balkonie.
– Chodź, musimy pogadać... – powiedziałem.
Pół godziny później Magda, pośród wycia, pisków i wrzasków, wniosła do pokoju dwa torty:
czekoladowy i marchewkowy. Kacper zdmuchnął świeczki, a potem...
– Co to jest?! – zapytał Robert, nachylając się nad tortem Martynki.
– Pychota – odpowiedziała niepewnie Martynka. – Ktoś chce?
Robert wykrzywił się paskudnie, widać było, że ma ochotę na jakiś złośliwy żarcik.
Wtedy Kacper stanął na wysokości zadania.
– A ja poproszę – podszedł do Martynki.
Szczęśliwa Martynka ukroiła kawałek marchewkowego tortu i podsunęła mu talerzyk.
Wszyscy zamarli.
Mój dzielny synek dzióbnął łyżeczką kawałek tortu, podniósł ją ostrożnie do ust i ...
– To jest naprawdę pycha! – wybełkotał zaskoczony.
Dzieciaki spojrzały po sobie.
– Ja też chcę! – wrzasnął Robert.
– I ja, i ja! W jednej chwili wokół Martynki zakłębiły się dziesiątki łakomych przedszkolaków.
Jadły, mlaskały, przepychały się – w ciągu minuty tort zniknął.
– A ja? – jęknąłem.
– Nie ma – zmartwiła się Martynka. – Ale ja za tydzień mam urodziny, jeśli pan przyjdzie z Kacperkiem...to tam będą różne pyszności...
Kacper aż podskoczył w górę ucieszony. Robert stał obok zaczerwieniony.
– A ja będę mógł? – wykrztusił wreszcie.
– Pewnie! – ucieszyła się Martynka. – Wszyscy będą mogli! Nawet Psuj! – wskazała psa, który zdążył w międzyczasie pożreć tort czekoladowy.
– No, pięknie – zazgrzytała zębami Magda.
Tego dnia wszyscy się czegoś nauczyliśmy. Kacper – że należy być tolerancyjnym wobec osób,
które trochę inaczej żyją czy wyglądają. Magda – że nie należy zostawiać tortu bez opieki, a ja – że mała dziewczynka o roześmianych oczach z powodzeniem może kierować domowym ruchem.

5. Rozmowa z dziećmi na temat treści opowiadania:
- Kto był głównym bohaterem opowiadania?
- Z jakiej okazji Kacper zaprosił dzieci do siebie na przyjęcie?
- Kto przyszedł na urodzinowe przyjęcie do chłopca?
- Kogo przyprowadził ze sobą Robert?
- Dlaczego Martynka przyniosła dla siebie „specjalny tort”?
- Jak mogła się czuć dziewczynka, gdy Robert powiedział, że jest chora i nie może się bawić? - Jaką rolę przydzielił Martynce tata Kacpra?
- Czy ludzie, którzy są inni od nas, są gorsi?
- Czego nauczyła nas ta opowieść? (W razie trudności ze sformułowaniem morału N. pomaga dzieciom: KAŻDY Z NAS JEST INNY, A PRZEZ TO WYJĄTKOWY).

6. Zabawa ruchowa „Wysoki- niski”.
Dzieci chodzą po kole: przy wysokich dźwiękach- wyprostowani, na palcach, a przy niskich- pochyleni.

7. Zabawa z lusterkami „To ja”.
Dzieci kolejno opisują swój wygląd.

8. Zabawa z chustą animacyjną.
N. podaje polecenia, np. Dzieci, które mają jasne włosy zamieniają się miejscami.
Dzieci, które uznają, że określenie dotyczy ich wyglądu, przebiegają pod chustą i zajmują miejsce innych przedszkolaków, które również posiadają tę samą cechę, co one.

9. Praca plastyczna „Portret mojego kolegi/ koleżanki”.
Dzieci rysują portret swojego kolegi w oparciu o kartę pracy „Narysuj portret”.

10. Ewaluacja zajęć: dzieci prezentują portrety kolegów i kończą zdanie: „Lubię (imię portretowanego kolegi), ponieważ................

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2020 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.