X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 36579

Adoracja na Wielki Post

„Boże mój, Boże mój”
Scenariusz medytacji pasyjnej na Wielki Post.
Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa. Całość w oparciu o rozważania ostatnich słów Chrystusa wypowiedzianych na krzyżu.

Roman Brandstaetter
„Gethsemani”
(...) Stojąc na rzut kamienia
Pomiędzy ludźmi i Bogiem,
Modlił się:
„Ojcze, boję się ludzkim strachem
I smucę ludzkim smutkiem.
Błagam Cię, odejmij ode mnie
Tę godzinę krzyża,
Ale nie według mojej,
Ale Twojej woli:
Błaga Cię o to moje zmęczone i słabe ciało,
Błagają Cię o to moje spękane wargi,
Błagają Cię o to moje spuchnięte nogi.
Ale chociaż Cię błagam,
Nie wysłuchaj modlitwy mojego ciała,
Nie wysłuchaj modlitwy moich ust,
Nie wysłuchaj modlitwy moich rąk,
Nie wysłuchaj modlitwy moich nóg,
Nie wysłuchaj modlitwy mojego krwawego potu.

Albowiem nie może być zaprzeczony płacz psalmów
I nie może być zaprzeczony język proroków,
I nie może być zaprzeczone istnienie człowieka,
Brata moich cierpień i zabójcy mojej krwi.
Dlatego niech nadejdzie godzina krzyża
I niech stanie się twoja wola,
Albowiem ona jest moją wolą,
Boże,
Obleczony w moje drżące i spocone ciało”. (...)

1. Pieśń. Tak mnie skrusz

Słowa ucznia:
Panie Jezu tak bardzo pragnąłeś wypełnić wolę Ojca i zbawić nas ludzi. Boży Baranku, zgodziłeś się na straszliwą mękę – byłeś bity, wyśmiany, ubiczowany, ukoronowany cierniem. Na swe obolałe ramiona wziąłeś ciężki krzyż i niosłeś go na Golgotę. Pragniemy dzisiaj, w dniu Twojej straszliwej męki i śmierci trwać przy Krzyżu, adorować Krzyż. Chcemy zagłębiać się w Twoim smutku i boleści, które przeżywałeś z miłości do nas.
Nauczycielu i Mistrzu, gdy wisiałeś na krzyżu wydawałeś się być tak bardzo bezsilnym. Twoje przebite nogi nie mogły uczynić żadnego kroku. Twoje przebite ręce nie mogły wyciągnąć się z pomocą do chorych i grzeszników. Cierpiałeś cicho za grzechy całego świata. Jednak w tym było ukryte Twoje zwycięstwo nad śmiercią i szatanem.
My też tak często jesteśmy bezsilni. Przytłaczają nas grzechy, słabości, trudne doświadczenia w pracy, w szkole, w domu. Trudy, z którymi nie potrafimy dać sobie rady przybijają nas do krzyża. Jezu, widzisz cierpienie swojego ludu, weź naszą słabość i tak jak Ty byłeś słaby przeniknij naszą niemoc mocą swojej zbawczej ofiary.
Chcemy rozważać te chwile, kiedy byłeś przybity do krzyża, zagłębiać się w Twoje słowa i uczyć się od Ciebie, dobry Jezu, jak przeżywać cierpienie.

2. Pieśń: Nie zdejmę krzyża z mojej ściany

Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
Kontemplujemy przez pewien czas znaczenie i sens Wielkiego Piątku, po czym wracamy do normalnego świata obowiązków, zakupów, dojazdów do pracy i naszych domów. Podobnie jak, wychodząc z kina, rozglądamy się dokoła, powracając do rzeczywistości, i uwalniamy myśli od innego świata, w którym żyliśmy przez chwilę, odsunąwszy na jakiś czas nasze wątpliwości, podobnie kończąc naszą kontemplację, opuszczamy mury kościoła lub zamykamy książkę, gdzie przez czas jakiś inna rzeczywistość wydawała się możliwa, a nawet realna. To prawda – mówimy sobie w takiej chwili, – ale prawdziwy świat jest gdzie indziej. To świat terminów, których trzeba dotrzymać, świat zaplanowanych spotkań, podatków, które trzeba zapłacić, dzieci, które trzeba wykształcić. „Ojcze przebacz im, bo zapomnieli drogi do domu. Zagubili prawdziwy świat.” To tutaj właśnie, pod krzyżem, jest prawdziwy świat. Jedyna radość godna zaufania to radość, którą znajdujemy po drugiej stronie serca złamanego bólem. Jedyne życie, jakiemu możemy zaufać, to życie po drugiej stronie śmierci. Pozostań na chwilę z Chrystusem i to z Chrystusem ukrzyżowanym.
Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:

3. Pieśń: W ciszy szukam słów

„Ojcze, przebacz im”. Dla kogo prosi o przebaczenie?
Prosi o przebaczenie dla przywódców swojego ludu, dla przestraszonej, niepewnej garstki rządzących, która nie potrafiła znieść zagrożenia obecnością miłości tak długo odwlekanej. O przebaczenie dla godnego politowania Piłata umywającego ręce na wieki zbrukane. O przebaczenie dla żołnierzy, którzy tylko wypełnili rozkazy, którzy trzymali bicz, wbijali gwoździe i włócznie, a wszystko w trakcie zwykłego dnia służby w obcym kraju, daleko od domu. Prosi także i przebaczenie dla nas, bo i my tam byliśmy.
Modlitwa:
Ojcze przebacz nam, że tak często zapominamy o Chrystusie obecnym w drugim człowieku.
Przebacz nam wszystkie obmowy, wyszydzanie, a także zwyczajne zniecierpliwienie i niechęć do bliźniego, który wydaje się nam niesympatyczny.
Odpuść nam egoizm, pychę, nasze wynoszenie się nad innych. Wiele razy brakuje nam zastanowienia się, medytacji nad słowami Ewangelii, że naprawdę nie wiemy, co czynimy i zapominamy, co jest dobre.
Ojcze, odpuść nam także i to, że samych siebie nie kochamy. Nie umiemy dziękować Ci za nasze talenty i dary, ale poddajemy się zniechęceniu i zwątpieniu, które nie pochodzi od Ciebie, ale od naszych kompleksów i braku postawy pokory, dziecięctwa Bożego. Przygarnij nas, weź w swoje ramiona.
Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
Pierwszy zjawia się w domu Ojca złoczyńca i łotr. Jezus nie jest zbyt wybredny, jeśli chodzi o dobór towarzystwa. Rodzi się poważne pytanie, czy będziemy szczęśliwi, przebywając w otoczeniu tych, którzy będą z nami w raju, zakładając, że się tam znajdziemy. Dobry łotr, uczynił pod koniec życia zło największe: skradł nagrodę, na którą nie zasłużył. Obaj złoczyńcy wisieli rozciągnięci na krzyżach, jeden po lewej, drugi –jak chce pobożna legenda, „dobry łotr” - po prawej stronie Jezusa. Podobnie jak w opowieści o Sądzie Ostatecznym z Ewangelii św. Mateusza, gdzie kozły zebrano po lewej, a owce po prawej stronie. Dobry łotr jest więc odnalezioną owcą, a dokładniej kozłem, który w ostatniej chwili nim dopełnił się jego czas, został przemieniony w owcę.

4. Pieśń: Jak długo o jeszcze

Modlitwa:
Panie Jezu, Ty nigdy nie nazwałeś mnie łotrem. I nawet, gdy zasługiwałem na to mówiłeś: „Moje umiłowane, nieszczęśliwe dziecko. Przyjdź do mnie”. Zawsze mogę przyjść do siebie ze swoją nędzą. Najgorsze, co może mnie spotkać, to porzucenie krzyża, nienawiść krzyża. Wtedy jednak on nie znika, ale staje się o wiele cięższy, tak jak krzyż drugiego łotra, na którym umierał on z rozpaczą odrzucenia Bożej miłości.
Pragnę więc umiłować swój krzyż, łączyć go z Twoim krzyżem, aby usłyszeć w chwili śmierci: „Zaprawdę powiadam ci, dziś jeszcze będziesz ze Mną w Raju!”
John Henry Newman
Panie Jezu, wierzę i dzięki Twojej łasce zawsze w to wierzyć i przy tym trwać będę, i wiem, że jest prawdą i będzie prawdą, aż do końca świata, iż nic wielkiego nie dokonuje się bez cierpienia, bez upokorzenia, z nimi zaś wszystko jest możliwe. Wierzę, Boże mój, że ubóstwo lepsze jest od bogactwa, ból lepszy od rozkoszy, ukrycie i życie wzgardy lepsze od sławy, hańba i poniżenie lepsze od zaszczytów, nie proszę, żebyś przywiódł na mnie takie próby, bo nie wiem, czy potrafiłbym im sprostać; ale przynajmniej o Panie – czy będę żył wśród pomyślności, czy wśród przeciwności – będę wierzył, że tak jest, jak powiedziałem. Nigdy nie będę pokładał ufności w bogactwie, stanowisku, potędze czy dobrej reputacji. Nigdy nie będę się przywiązywał do światowych sukcesów czy światowych korzyści. Nigdy nie będę pożądał tego, co ludzie nazywają rozkoszami życia. Pragnę zawsze, z pomocą łaski twojej, cenić tych, którzy są wzgardzeni albo opuszczeni, szanować ubogich, czcić cierpiących, podziwiać i wielbić świętych Twoich wyznawców, i łączyć się z nimi wbrew światu.

5. Pieśń: Przyjacielu, chcę zostać z Tobą

Krzyż związał z sobą Jana i Maryję, tak jak wiąże ze sobą wszystkich uczniów ofiarowujących sobie nawzajem dar z siebie. Chrystus jest darem i Chrystus uzdalnia nas do tego, by wręczyć nasz dar, co ostatecznie okazuje się być darem Chrystusa. To właśnie ma na myśli święty Paweł, kiedy pisze: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”.
Matko! Twoje serce przeniknął okrutny miecz boleści. Chciałaś, aby Twój Syn był szczęśliwy, dbałaś o Niego od najwcześniejszych lat. A na krzyżu widziałaś Syna Twojego tak okrutnie zmaltretowanego. To był równocześnie szczyt Twojej miłości. Wasza wzajemna miłość promieniuje i my także możemy w niej uczestniczyć. Maryjo, prowadzisz nas do Chrystusa, możemy stawać się Jego umiłowanymi uczniami.
Przepraszamy Cię, Panie za wszelki brak czułości, troski i miłości w naszej rodzinie. Dziś w Wielki Piątek Męki Pańskiej chcemy być szczególnie blisko naszych cierpiących rodziców, dziadków, rodzeństwa.

6. Pieśń: Chrystus Pan, Boży syn.

Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
Jak porzucona na brzegu łódź, jak przejechany, leżący przy drodze pies, bez znaczenia, odsunięty na bok, by nie przeszkadzał, opuszczony, porzucony na poboczu. Ofiara wypadku
Nadeszła Jego godzina, wysączył resztki z kielicha goryczy, który dlań przygotowano, a Jego misja osiąga apogeum w krzyku opuszczenia i porzucenia. Rezygnując z panowania nad własnym życiem, poddał wszystko bez reszty panowaniu Ojca. Nie ośmiela się nawet go Ojcem. Absolutnie wszystko, łącznie z oceną tego, czego dokonał w życiu, zostało poddane Bogu i znajduje się w Jego rękach. Jezus nie wysuwa żadnych żądań. Konieczne było, aby dokonało się to właśnie w taki sposób. Jak inaczej mógłby on ponieść bezmiar grzechów świata? Musiał ponieść na swych barkach wszystko, co Mu świat uczynił, i skutki wszystkich przewin wszystkich czasów, a do największych należy to, cośmy mu sami uczynili.
Modlitwa:
Nieraz cisną się nam na usta słowa: „Boże, gdzie Ty jesteś, czy Ty w ogóle jesteś?”, skoro ja cierpię, skoro jest mi ciężko, skoro zostałem skrzywdzony. Dobrze jest w takich momentach patrzeć na Chrystusa wiszącego na krzyżu. Na Chrystusa, który wołał:
Boże mój, Boże mój
ta śmierć jest zupełnie konieczna?
Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” Najwyraźniej sąd, jedyny sąd, jak się liczy, obrócił się przeciwko Niemu. On jednak, choć ocalić siebie, nie odwołuje się do innego sądu. Zrozumiałe jest, że nie odwołuje się do innego sądu. Zrozumiałe jest, że nie odwołał się od sądu tłumu, uważającego Go za oszusta i człowieka przegranego. Biorąc pod uwagę z pozoru niekorzystny dlań sąd Boga, mógł uciec się do własnego osądu swego życia. Mógł w przekonujący sposób, pocieszając siebie, powołać się na czystość serca, na to, że chciał tylko jednego, na to, że wytrwał do końca. Nie uczynił tego. Pozostawił sąd Bogu. Była to bezkompromisowa rezygnacja z własnego „ja” w obliczu ostatecznego sprawdzianu, jakim było porzucenie go przez Tego, do którego się odwołał.

7. Pieśń: Całuje Twoje dłonie Panie

Modlitwa:
Ja wiem Panie, że nie chodzi jedynie o zaspokojenie pragnienia, jakie czuło twoje umęczone ciało, ale o pragnienie, by Twój krzyż i Twoja śmierć stała się bramą zbawienia dla wszystkich, którzy w ciebie uwierzą.
Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
„Pragnę” – wołał Jezus z krzyża. On pragnie nas, a my pragniemy Jego. „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie ciebie, Boże! Dusza moja pragnie Boga, Boga żywego, kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?” To wzajemne pragnienie cechuje życie wszystkich chrześcijan, niezależnie od tego, do czego zostali wezwani i powołani. Parafrazując świętego Pawła, możemy powiedzieć, że On ustanowił jednych inżynierami, inne matkami, innych pracownikami banku, innych profesorami, innych prawnikami, inne pielęgniarkami, a jeszcze innych hydraulikami, dla przysposobienia świętych do wykonywania posługi celem budowania Ciała Chrystusowego, „aż dojdziemy wszyscy razem do jedności wiary i pełnego poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary wielkości według Pełni Chrystusa”.
Pragniemy dojść, lecz nie jest to jeszcze w naszym zasięgu. Każdy z nas pyta Chrystusa: „co chcesz, abym czynił?”
Czego my pragniemy:
Pragnę, aby on spojrzał na mnie. Pragnę zaznać ciepła. Pragnę być kochany.
Pragnę być zauważony, doceniony, przecież tak bardzo się staram.
Pragnę, abym mógł pozwolić sobie na kupno tej kurtki i na wycieczkę za granicę.
Pragnę być zdrowy, zdać maturę, studiować, spokojnie żyć.
Panie Jezu, ja tak wielu rzeczy pragnę dla siebie, ale Ty uczysz mnie jak pragnąć i jak zaspokajać pragnienia innych.

8. Pieśń: Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony.

Ludzie mogą zabić tylko ciało. Duch należy do Boga.
Fragment książki „Śmierć w piątek po południu”:
Zawsze, gdy kładę się spać, żegnam się, kreśląc znak krzyża, którym zostałem naznaczony w chwili chrztu i mówię: W imię Ojca i Syna i Ducha św. Gdy wspominałem o tym znajomej osobie, powiedziała, że to bardzo przygnębiający zwyczaj, że każdego dnia moimi ostatnimi słowami są słowa śmierci na krzyżu. Pomyślałem wtedy, że lepiej nie będę jej mówił, że przedtem odmawiam krótką modlitwę, która dzieci w niektórych krajach chrześcijańskich odmawiają prze snem co najmniej od dwunastego wieku:
Gdy się dziś do snu położę,
Duszy mojej strzeż o Boże.
Gdy tej nocy umrzeć muszę,
Weź do siebie moją dusze.
Każde pójście na spoczynek to wyrzeczenie się wszystkiego, to zamknięcie i dopełnienie tego, co zrobiliśmy, to mała śmierć. „W Twoje ręce” to wyraz ufności i zawierzenia komuś innemu. Tym Innym był dla Jezusa zawsze Ojciec, z wyjątkiem tego jednego, jedynego razu, kiedy Jezus wołał „Boże mój”.

9. Pieśń: Przyjaciela mam.

Ks. Jan Twardowski – „Zdjęcie z krzyża”

Rozmaite zdjęcia z krzyża bywają,
na przykład:
zdjęcie z krzyża samotności
Ktoś cię nagle odnajdzie, ugości,
mówi na ty, jak w Kanie zatańczy,
doda miodu, ujmie szarańczy

Albo:
zdjęcie z krzyża choroby
Wstajesz z łoża jak Dawid młody –
I już jesteś do pracy gotowy,
gotów guza nabić Goliatowi

Ale są takie krzyże ogromne,
gdy kochając – za innych się kona –

To z nich spada się, jak grona wyborne –
w Matki Bożej otwarte ramiona
Fragment z „Mojego Chrystusa połamanego”
Użycz nam twych oczu, o Pani, abyśmy mogli widzieć tego wieczoru martwe oblicze twego Syna, a naszego Brata, Jezusa Chrystusa.
Użycz nam twych oczu, abyśmy ujrzeli Go blisko. Jak Ty, gdy zdjęto z krzyża złożono w Twoje szeroko rozwarte ramiona, Matko Ukrzyżowana, i trzymałaś w swoich dłoniach Jego oblicze zwrócone do Twego oblicza, twarzą w twarz.
Jak długo trwałaś w niemej kontemplacji?
Tak wszechogarniający był ból, że zapomniałaś o płaczu.
I patrzyłaś, patrzyłaś, chłonąc spragnionymi oczyma to oblicze, którym zawładnęły Twe dłonie, a które, choć trzymane tak blisko, wydawało Ci się nieskończenie dalekie i nieobecne.
Zdawało się, że rozedrą się Twoje oczy, rozwarte ze zgrozą w bolesnym pytaniu bez odpowiedzi.
Twe oczy w osłupieniu błądziły po ukochanym obliczu Syna.
Widziałaś Jego uszy. Lecz nie przemówiłaś do nich ani słowa, bo wiedziałaś, że są głuche.
Widziałaś Jego wargi. Lecz nie zadałaś im żadnego pytania, bo nie mogłaś oczekiwać odpowiedzi.
Patrzyłaś na Jego oczy. Grotem swego przenikliwego spojrzenia chciałaś podnieść Jego opadnięte powieki... Lecz szybko porzuciłaś ten zamiar. Bo, gdyby nawet udało Ci się podnieść Jego powieki, po co miałabyś spoglądać w oczy, które już nie mogły Ci odpowiedzieć spojrzeniem.
Jedno tylko mogłaś uczynić.
Zbliżyłaś bardziej to martwe oblicze do swojego. Złączyły się dwie twarze. Przytuliłaś Go do siebie delikatnie, aby ran nie otworzyć, na nowo, a wargi Twoje dotknęły zaraz miejsca, gdzie zwykłaś Go całować.
Całowałaś Go ostrożnie, jak wtedy, gdy był dzieckiem, aby Go nie zbudzić.
I na zimnym policzku Twego Syna natknęły się Twoje łzy na ślad tamtego pocałunku: pocałunku Judasza.
Wówczas zrozumiałaś wszystko.
Zgodziłaś się na wszystko.
Przebaczyłaś wszystko.
I Twe oczy już nie są przerażone, złagodniały i napełniły się łzami.
Płakałaś cicho i całowałaś delikatnie Jego policzki.
A twoje łzy gorące zmywały ślad pocałunku Judasza.
Bo byłaś Matką umarłego Syna.
I byłaś także Matką wszystkich Judaszów, wszystkich katów, wszystkich grzeszników.
Twój pocałunek Matki, złożony na Jego policzku, dokonywał pojednania nas, Twoich złych synów, z Twoim Dobrym Synem.
Pocałunkiem na twarzy Chrystusa zaczyna się i kończy cała Jego Męka.
Pocałunek Judasza: błyskawica, która rozpętała burzę.
Pocałunek Maryi: ostateczna pieczęć i lak położone przez Współodkupicielkę.
Gdy pocałował Go Judasz, Chrystus skarżył się: „Przyjacielu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego”.
Gdy pocałowała Go Maryja, Chrystus już nie mówił. Wszystko „dokonało się”.
Panie, pożycz nam swoich oczu z tej nocy boleści, abyśmy mogli patrzeć w twarz Twego Syna.
Modlitwa:
Królu nasz, umęczony Panie. Trwamy przed Tobą, dziękujemy za to, że umarłeś dla naszego zbawienia. Pragniemy brać Cię w ramiona, przyjmować do serca, jak twoja umiłowana Matka. Jesteśmy ożywieni nadzieją:
„O zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!”

10. Kim ja jestem, że pozwalasz mi z Tobą być.

Koniec
Któryś za nas cierpiał rany...

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.