X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 34485

Stanisław Wallis - etnograf i historyk regionu górnośląskiego

„Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza... To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni” - te słowa padające w finale kultowego filmu „Miś”[1] mogłyby z powodzeniem stanowić motto działalności głównego bohatera niniejszego artykułu. Dla Stanisława Wallisa historia Górnego Śląska była bowiem przede wszystkim dziejami obyczajów, wierzeń i pieśni jego ludu. W lutym tego roku upływa właśnie 60 lat od jego śmierci.
Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie sylwetki tego wyjątkowego człowieka, jednego z najwybitniejszych badaczy śląskich tradycji ludowych. Chciałbym jednak na początku zastrzec, że praca ta nie pretenduje do roli dzieła stricte naukowego i nie powinna być percepowana w ten sposób. Jest to raczej spopularyzowana biografia człowieka, który, - jak wielu innych - swoje życie, zdrowie i siły poświęcił na badanie folkloru, kultury oraz historii Górnego Śląska.
Ludzie jemu podobni żyli wśród nas, ale raczej niewiele o nich wiemy. Widać taki już los tych, nierzadko anonimowych, byłych działaczy naszego śląskiego regionu. Czasem jeszcze ktoś zorganizuje spotkanie z młodzieżą, na którym przekaże o nich informacje w maksymalnym skrócie. Coraz rzadsze są jednak nawet takie spotkania i w coraz szczuplejszym odbywają się gronie.
Nie będzie wielką przesadą,, jeżeli stwierdzę, że wiedza większości społeczeństwa o osobach pochodzących z ich rodzinnych stron, które swym dorobkiem i działalnością zapewniły sobie poczesne miejsce w historii regionu oraz kraju, jest bardzo nikła, a czasami żadna. Podobnie wygląda dziś sytuacja na Górnym Śląsku, jeżeli chodzi o osobę Stanisława Wallisa – etnografa, historyka i wielkiego miłośnika folkloru śląskiego.
Przyczyny, o których wyżej wspomniałem, skłoniły mnie do napisania biografii tego wielce zasłużonego badacza kultury ludowej naszego regionu. Materiały, na których w głównej mierze opierałem się, pisząc tę pracę, pochodzą z rozmów z osobami, które, chociaż nie znały osobiście Stanisława Wallisa, posiadły o nim pokaźną wiedzę (J. Helik, dr E. Brzozowski). Rozmowy te miały miejsce pod koniec lat 80-tych. Jako student historii Uniwersytetu Śląskiego pisałem wówczas pracę seminaryjną o Wallisie i stąd wzięło się moje zainteresowanie tą postacią, które przetrwało do dziś. Korzystałem także z licznych publikacji dotyczących regionu śląskiego, w których znalazłem informacje o głównym bohaterze mojej pracy. Wielce dla mnie pomocne okazało się również Muzeum Regionalne w Świętochłowicach, udostępniając mi swoje zbiory dotyczące Stanisława Wallisa.
Myślę, że na uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt wart odnotowania przy prezentacji postaci mojego bohatera. Otóż wraz z upływem lat zauważyłem, że tylko ludzie o wrażliwym sercu lub o głębokiej mądrości potrafią odkryć istotę życia i docenić jego prawdziwą urodę oraz wartość. Natomiast „mędrkowie”, czyli ludzie o wiedzy może i szerokiej, ale powierzchownej, bywają na ogół zarozumiali i nastawieni bardziej na własny sukces, niż na realizację idei. Poznając życiorys Stanisława Wallisa, mogę z pewnością stwierdzić , że postać ta łączy w sobie zarówno wrażliwość serca, jak i głęboką mądrość. Bardzo wcześnie zrozumiał, że dziedzictwo i tradycja własnej „małej ojczyzny” są wartością, o której zachowanie trzeba walczyć.
Rodowód
Stanisław Wallis urodził się w Bytomiu-Rozbarku dnia 9 listopada 1895 roku w rodzinie górniczo–mieszczańskiej, o której wspominają materiały z XVIII wieku przechowane w tamtejszym kościele parafialnym Najświętszej Marii Panny. Był synem Łukasza Wallisa i Anastazji z Kaindków. Matka osierociła go, gdy miał osiem lat.
Ojciec jego, Łukasz Wallis (1864 – 1940 r.)/ był górnikiem–maszynistą w kopalni „Rozbark” oraz działaczem społecznym i zbieraczem śląskich pieśni ludowych. Wraz z Feliksem Musialikiem zebrał do roku 1912 około 1300 tych utworów. Zbiór ten przekazany w roku 1920 Polskiej Akademii Umiejętności w Krakowie wraz z innymi zbiorami pieśni śląskich wszedł w skład „Pieśni ludowych z Polskiego Śląska”[2]. Osobno pod pseudonimem Hermana Dónaja Łukasz Wallis wydał „Kolędy górnośląskie, czyli opis zwyczaji ludowych w czasie Bożego Narodzenia oraz 32 starych kolęd górnośląskich z melodjami zebranych z ust ludu”[3]. Pisywał także dla cieszyńskiego Kwartalnika wraz z F. Francusem, A. Hławiczkiem, J. Lądzinem, J. Pustówką i O. Zawiszą. Z oddzielnie wydanych publikacji znane są jego „Pieśni ludowe Górnego Śląska z melodjami” wydane pod pseudonimem Jan Dolina[4] oraz broszura o wojsku św. Jadwigi, zawierająca kilkanaście wersji popularnego motywu legendy o śpiących rycerzach[5]. Ze zbiorów Łukasza Wallisa korzystał Ernest Farnik, który w ostatnim zeszycie „Zarania Śląskiego” z rocznika 1911/12 /opublikował dziewięć spisanych przez niego pieśni. Były to:
- „Bez ta rozbarsko wieś”,
- „Dzioucho, dzioucho”,
- „Jak ja będę syna miała”,
- „Kiedy jo będę”,
- „Na tym tu Rozbarku”,
- „Rajyli mi pierwszego”,
- „Te rozbarskie piękne pole”,
- „Uciekła mi przepióreczka”,
- „Za naszą stodołą sucha lipa stoi”.
Zainteresowania te kontynuował jego syn Stanisław Wallis, któremu pasja zbieracka ojca z pewnością posłużyła jako przykład. To właśnie ojciec od lat szkolnych przygotowywał go do kontynuowania swego dzieła. W krótkiej notatce autobiograficznej Stanisław Wallis pisze: „Od młodości, współpracując z mym ojcem nad zbieraniem pieśni ludowych, miałem możność poznać ich treść i piękno. Zapaliłem się do kontynuowania pracy ojca i nie tylko zbierałem materiały etnograficzne, lecz je opracowywałem z wskazaniem na wielką wartość tak folkloru muzycznego, jak i innych dziedzin wiedzy ludoznawczej równomiernie z etnografią zainteresowałem się historią Śląska, bo wiedziałem, że takowa była traktowana po macoszemu.”[6].
Okres szkoły ludowej, do której uczęszczał Wallis w Rozbarku, to pierwszy rozdział w jego odrębnej pracy etnografa, historyka, a także bojownika o zachowanie polskości, w tym mowy polskiej w zaborze pruskim. Jako dwunastoletni chłopiec uczestniczył w zebraniach i akademiach polskich stowarzyszeń świeckich oraz religijnych, do których należał i w których działał jego ojciec. Deklamował tam polskie wiersze oraz śpiewał ojczyste pieśni patriotyczne i ludowe. Nie stronił także od przekazywania tej wiedzy swoim rówieśnikom, za co spotykały go w szkole represje ze strony niemieckich nauczycieli.
Trudne warunki materialne nie pozwoliły mu na kontynuowanie nauki w gimnazjum. Mając piętnaście lat, rozpoczął praktykę biurową w kancelarii polskiego adwokata Wnukowskiego w Bytomiu na stanowisku praktykanta biurowego, a od 1915 roku - na stanowisku urzędnika magistrackiego. Równocześnie rozpoczął naukę języków obcych i gry na różnych instrumentach, a także uczęszczał na kurs dokształcający zorganizowany przez współwłaścicielkę „Katolika” Ludwikę Radziejowską. Samodzielną działalność społeczno-oświatową rozpoczął zorganizowaniem w 1918 roku chóru kościelnego w Rozbarku. Był też współzałożycielem (wraz z Józefem Śrubą) tajnego Koła Filomatów oraz aktywnie działał w Towarzystwie św. Alojzego.
O polskość Górnego Śląska
Lata 1918-1922 to okres intensywnego udziału Stanisława Wallisa w akcji plebiscytowej na Górnym Śląsku i w konspiracji na rzecz Polski, co zostało uwieńczone nadaniem mu Śląskiego Krzyża Powstańczego przez Ministra Obrony Narodowej gen. Michała Rolę-Żymierskiego. Brał także czynny udział w pracach Polskiego Towarzystwa Literackiego w Bytomiu jako bibliotekarz. Finał plebiscytu na Górnym Śląsku okazał się dramatyczny dla Wallisa – zmusił go do opuszczenia rodzinnego Bytomia, który przeszedł w ręce niemieckie i przeniesienia się do pobliskich Świętochłowic przyłączonych do Polski. Od razu podjął tam pracę w miejscowym starostwie jako kierownik Urzędu Ubezpieczeń, mianowany uchwałą Wydziału Powiatowego w Świętochłowicach. W roku 1925 za sprawą Wallisa doszło do utworzenia muzeum powiatowego w Świętochłowicach pod nazwą Muzeum Ziemi Bytomskiej. Chciałbym tu zaznaczyć, że była to pierwsza na dawnym pruskim Śląsku regionalna placówka muzealna. Jej kierownikiem został właśnie Stanisław Wallis. W 1935 roku, również z jego inicjatywy, powstało Muzeum Ziemi Bytomskiej w Chorzowie (dawne Muzeum Świętochłowickie) oraz Archiwum Pieśni Ludowych i Archiwum Tańców Ludowych.
Lata drugiej wojny światowej zahamowały jego działalność w zakresie ludoznawstwa. Jak sam wspomina : „Ciężki czas okupacji osłabił mą pracę umiłowaną, lecz dorywczo wracałem do mych zbiorów, które segregowałem, przepisywałem i zabezpieczałem.”[7].
W lutym 1945 roku władze polskie powierzyły mu organizację życia kulturalnego w Chorzowie, gdzie został kierownikiem Wydziału Kultury, , oraz odbudowę placówki muzealnej w tym mieście, której kierownictwo sprawował do śmierci. W stosunkowo krótkim czasie udało mu się zebrać wraz z kilkoma pracownikami około 8 tys. eksponatów. Prócz tego czynił starania o utworzenie przy Muzeum biblioteki naukowej. Gromadził książki ze zbiornic ksiąg zabezpieczonych w różnych miastach, nie tylko z naszego regionu. W roku 1950 biblioteka liczyła około 30 tys. tomów, w tym dużo wartościowych pozycji z zakresu historii i etnografii Śląska. Rozwijającą się bibliotekę przeniesiono jednak z centrum miasta na Górę Wyzwolenia. Decyzję tę Wallis wspominał jako krzywdzącą, będącą wyrazem niezrozumienia i niedocenienia roli kultury.
Stanisław Wallis był tytanem pracy. Do ostatnich chwil życia działał społecznie, kończąc dzień pracy prawie o północy. Niejednokrotnie realizował swe plany z uszczerbkiem dla zdrowia i swojej rodziny. Śmierć zastała go niemal przy biurku pełnym materiałów, których uporządkowania nie dane mu było skończyć. Zmarł nieoczekiwanie 23 lutego 1957 roku po kilkudniowej chorobie – grypie zakończonej zawałem serca. Pogrzeb tego zasłużonego działacza i bojownika o polskość Górnego Śląska odbył się w Świętochłowicach, a ceremonii przewodniczył ks. Bp Herbert Bednorz.
Rada Państwa nadała pośmiertnie zasłużonemu etnografowi Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. To wysokie odznaczenie wręczył pani Antoninie Wallisowej, wdowie po zmarłym przewodniczący WRN w Katowicach Ryszard Nieszporek. Uroczystość odbyła się 16 marca 1957 roku w gmachu Prezydium WRN. Nie było to jedyna forma docenienia ogromu pracy Stanisława Wallisa. Polska Akademia Literatury zarządzeniem Ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego z dnia 8 listopada 1935 roku odznaczyła go srebrnym Wawrzynem Akademickim za krzewienie czytelnictwa. 22 lipca 1953 roku Wallis został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi po raz drugi, a w 1955 roku Medalem X-lecia Polski Ludowej.
Dorobek naukowy i pisarski
Prace drukowane Stanisława Wallisa można podzielić na kilka grup tematycznych:
- Historia zbierania pieśni ludowych na Śląsku,
- Życiorysy zbieraczy śląskich pieśni ludowych,
- Biografia Łukasza Wallisa,
- Podania i opowiadania ludowe na Śląsku,
- Górnośląskie podania górnicze,
- Powiarki (wierzenia i przesądy) ludu górnośląskiego,
- Zwyczaje i obrzędy wiosenne na Śląsku,
- Zwyczaje wielkanocne na Górnym Śląsku,
- Zwyczaje żniwiarskie na Górnym Śląsku,
- Zwyczaje weselne ludu śląskiego,
- Opis strojów ludowych na Górnym Śląsku,
- Rośliny w zwyczajach i użytku domowym, zabawach dzieci i przesądach ludowych.
Wśród wymienionych grup dominują dwie: pierwsza, dotycząca prozy ludowej i druga, zawierająca opis obrzędów i zwyczajów. Do grupy pierwszej należą m.in. „Legendy śląskie”, „Mity górnośląskie”, „Baśnie górnośląskie”, „O opowieściach ludu śląskiego”. Ukazały się one na łamach katowickiego „Powstańca” (1937, Nr 1, 2 i 7) i „Przewodnika Młodzieży Powstańczej” (1937, s. 65 – 66).
Stanisław Wallis wskazywał także na źródła twórczości ludowej i zwyczajów ludu górnośląskiego. Najdokładniej opisywał dwa największe święta kościelne: Boże Narodzenie i Wielkanoc8. Zajmował się również tańcami ludowymi, czego dowodem jest szkic „O tańcach górnośląskich”, będący przykładem jego długoletnich badań w zakresie choreografii ludowej.[9] W tym miejscu należy podkreślić, że w naszym piśmiennictwie etnograficznym była to pierwsza obszerniejsza praca na temat tańca na Górnym Śląsku[10].
Osobno chciałbym wspomnieć o zespole artykułów ludoznawczych umieszczonych w zbiorowej monografii „Powiat świętochłowicki”[11]. Prace te z uwagi na ogólny profil książki miały szkicowy i raczej encyklopedyczny charakter. Stanisław Wallis opracował tam zwyczaje ludowe, sztukę i piśmiennictwo, archeologię Górnego Śląska, historię, życie religijne oraz dziewięć życiorysów (ks. Jana Alojzego Ficka, ks. bpa Adriana Włodarskiego, ks. Bernarda Purkopa, Teodora Henczka, ks. Józefa Michalskiego, ks. Jana Pytasia, Wawrzyńca Hajdy, Augustyna Świdra i Karola Goduli).
Najwartościowsze są jednak szkice o zwyczajach i ubiorach oparte na własnych materiałach. Rozdział „Zwyczaje ludowe” Stanisław Wallis rozpoczyna od świąt niedzieli Marzanny. Zwyczaj ten jest dziś stosowany już bardzo rzadko. Opisuje przebieg uroczystości, a także przytacza pieśni i powiedzonka związane z tym świętem. Następnie przechodzi do świąt: 6 grudnia, czyli św. Mikołaja i 13 grudnia – dnia św. Łucji, by po nich obszernie i wnikliwie przedstawić święta Bożego Narodzenia. „Zwyczaje ludowe” zamyka opis uroczystości weselnej. Niestety, jest ona potraktowana bardzo skrótowo, co wynika, jak już wspomniałem wyżej, z charakteru książki. Stanisław Wallis brał także czynny udział w powstaniu „Polskiej księgi przysłów”, zaś jego osobnym dziełem były „Przysłowia i pogodki ludowe na Górnym Śląsku” wydane już po jego śmierci, bo w 1960 roku, a zawierające 4113 przysłów i morałów śląskich. Należałoby w tym miejscu wspomnieć, że już jego ojciec Łukasz Wallis zgromadził w swoim zbiorze 500 przysłów śląskich, które od 1926 roku rozpoczął drukować w „Katoliku Codziennym” wychodzącym w Bytomiu[12].
Z myślą o popularyzowaniu obrzędów śląskich Stanisław Wallis opracował obszerny materiał folklorystyczny w formie widowisk regionalnych. Tę dziedzinę pisarstwa uprawiał najintensywniej w latach trzydziestych (1929 – 1936). Rozpoczyna ją „Wesele górnośląskie”, widowisko teatralne w pięciu aktach wyróżnione na konkursie Sekcji Teatrów Ludowych w Katowicach w roku 1929. Następnie „Branka śląska”, również pięcioaktowy regionalny utwór teatralny napisany w 1931, oraz „Fatalny sejmik”. W następnym roku na konkursie Sekcji Śląskiej Teatrów Ludowych uzyskują nagrodę „Ostatki śląskie”, w 1933 roku powstaje utwór „Dwór i chata”, a wreszcie w 1936 roku w czasopiśmie „Młodzież Powstańcza” został wydrukowany „Marzaniok”, górnośląskie widowisko obyczajowe. Na uwagę zasługuje fakt, że prace te pojawiają się w dorobku Wallisa w okresie rosnącego zainteresowania mało jeszcze wówczas znanym folklorem śląskim, a także dużego zapotrzebowania na tego typu repertuar ze strony teatrów amatorskich. Większość wymienionych dramatów pozostała w spuściźnie rękopiśmiennej i przypuszczalnie doczeka się kiedyś fachowej oceny literackiej.
Pasją Stanisława Wallisa była nie tylko sztuka, tradycja, historia i folklor, ale także medycyna ludowa na Górnym Śląsku. Przez blisko czterdzieści lat zbierał materiały do monografii o lecznictwie ludowym w naszym regionie. Nic dziwnego, że badając zagadnienia obyczajów ludu górnośląskiego, zebrał również bogate materiały o lecznictwie ludowym i roślinach leczniczych. Źródłowa praca (ok. 250 opisów) obok bogatego zasobu nazewnictwa zawiera mnóstwo informacji o pojęciu i interpretacji chorób przez lud górnośląski. Na gruncie śląskim było to pionierskie przedsięwzięcie[13]. Wallis opracował i przygotował do druku pracę o charakterze monograficznym pt. „Rośliny w górnośląskim lecznictwie ludowym”. Praca ta jednak dotychczas nie została opublikowana. Rodzi się w tym miejscu zasadne pytanie: co skłoniło Wallisa do napisania tak ogromnej pracy? Z pewnością była to obawa i troska, że stare górnośląskie nazewnictwo zielarskie zanika dość szybko, bowiem wymiera pokolenie, które pielęgnowało znajomość roślin leczniczych i wykorzystywało ją w praktycznym zastosowaniu. Stanisław Wallis po podaniu nazwy gwarowej, nazwy naukowej polskiej i łacińskiej podaje przy każdej roślinie schorzenia, przeciw którym zalecano ją stosować. Dla przykładu przytoczę kilka nazw: baranie języki (babka lancetowata – Plantagolanceolata), babskie uszy (babka wielkolistna – Plantago maior), broda św. Piotra (szarbut szorstki – Amaranthusretroflexus)[14]. Wallis nie był lekarzem i nie miał żadnych powiązań z medycyną. Sam to przyznaje, pisząc w przedmowie: „Nie należy do zbieracza badanie, czy w podaniach ludowych nie zachodzą nawet rażące omyłki. Takim badaniem może zająć się lekarz lub aptekarz i wyciągać z tego swoje wnioski"[15]. Zdanie to wymownie świadczy o krytycyzmie autora jako badacza, zdającego sobie z tego sprawę, że ocena niektórych zjawisk chorobowych i sposobów leczniczych może być przeprowadzana jedynie przez fachowca[16]. Mimo to, uważam, że praca ta nie jest całkowicie pozbawiona naukowego charakteru. Za potwierdzenie niech posłuży fakt, że ok. 30% stosowanych przez medycynę naukową leków w Polsce jest pochodzenia roślinnego, a znajomość ich w większości zawdzięczamy właśnie medycynie ludowej.
Wallis – Ślązak zasłużony i niedoceniony
Swój dosyć niezwykły awans społeczny Stanisław Wallis osiągnął przez samokształcenie, które rozpoczął jeszcze przy ojcu, pomagając mu w zbieraniu tekstów i melodii pieśni ludowych. Początkowo więc kierunek tego samokształcenia obejmował wyłącznie dziedzinę folklorystyki, głównie zbierania i opracowywania pieśni, ale szybko rozszerzył się na zwyczaje i obrzędy, tańce, gwarę, lecznictwo ludowe, wreszcie historię regionu śląskiego i historię polskiego piśmiennictwa na Śląsku w XIX wieku.
Zadziwiające, jak wielokierunkowa była działalność Stanisława Wallisa. W książce „Życie literackie na Śląsku w latach 1922 – 1939” Zdzisław Hierowski napisał o nim: „Stanisław Wallis – zbieracz nie nadążał za Wallisem – badaczem, a zbieracz przerastał badacza”[17]. Słowa te najlepiej podsumowują niespotykaną wręcz wszechstronność, ambicję i aktywność naszego bohatera w dziele utrwalenia ludowego dorobku Górnego Śląska.
W zbiorach Stanisława Wallisa pozostało wiele prac nieopublikowanych. Jego zasługi na polu śląskiej etnografii i folklorystyki są ogromne i pod wieloma względami pionierskie. Wzrosną one jeszcze zapewne, gdy pozostałe po nim zbiory materiałów zostaną udostępnione kompetentnym badaczom.

PRZYPISY:
1. Miś, reż. Stanisław Bareja, Polska 1980.
2. Pieśni ludowe z polskiego Śląska, T. I, Kraków 1927; T. II, Kraków 1934; T. III, z. 1, Kraków 1939; T III, z. 2, Katowice 1961.
3.Kolędy górnośląskie, czyli opis zwyczaji ludowych w czasie Bożego Narodzenia oraz 32 starych kolęd górnośląskich z melodjami zebranych z ust ludu przez Hermana Dónaja, Bytom 1925.
4.Pieśni ludowe Górnego Śląska z melodiami. Z ust ludu zebrał Jan Dolina, Bytom 1920.
5. Wojsko św. Jadwigi czyli Legendy o wojsku św. Jadwigi w Sroczej Górze za Rozbarkiem pod Bytomiem / z opowiadań ludowych zebrał Jacek z Wygiełzowa, Bytom 1922.
6. Ligęza, Stanisław Wallis, etnograf Górnego Śląska, „Zaranie Śląskie” 1957, Z. 1-2, s. 96.
7. Tamże, s. 96.
8. Zwyczaje górnośląskie w wilię Bożego Narodzenia, „Ziemia”, Warszawa 1930, t. 15, s. 8 – 11; Obrzędy ludowe na Śląsku, „Przewodnik Młodzieży Powstańczej”, Katowice 1935, s. 96 – 101; Zwyczaje górnośląskie w czasie w czasie świąt Bożego Narodzenia, tamże, s. 179 – 183; Obrzędy wielkanocne, tamże, 1936, s. 152 – 154; Zaduszki górnośląskie, „Powstaniec”, Katowice 1937, nr 26.
9.„Rocznik Towarzystwa Przyjaciół Nauk na Śląsku”, Katowice 1929, t. 1, s. 185 – 198.
10. J. Pośpiech, Tradycje folklorystyczne na Śląsku w XIX i XX wieku (do roku 1939), Wrocław 1979, s. 176.
11. Powiat świętochłowicki, monografia opracowana przez komitet redakcyjny pod przewodnictwem starosty świętochłowickiego T. Szalińskiego, Katowice 1931.
12. F. Steuer, Dialekt sulkowski, Kraków 1934.
13.W. Kiczka, Stanisław Wallis jako badacz medycyny ludowej na Górnym Śląsku, „Zaranie Śląskie”, Katowice-Cieszyn, 1965, Z. 3, s. 740-745.
14.Tamże, s. 744.
15.Tamże, s. 743.
16.Tamże, s. 743-745.
17.Z. Hierowski, Życie literackie na Śląsku w latach 1922-1939, Wyd. Śląsk, Katowice 1969, s. 98.

BIBLIOGRAFIA:
1. Heska-Kwaśniewicz K. M., „Zaranie Śląskie”(1907-1939), Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1979.
2. Hierowski Z., Życie literackie na Śląsku w latach 1922-1939, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1969.
3. Ogrodziński W., Dzieje piśmiennictwa śląskiego, Wyd. „Śląsk”, Katowice 1965.
4. Pośpiech J., Tradycje folklorystyczne na Śląsku w XIX i XX wieku (do roku 1939), Warszawa-Wrocław 1977.
5. Powiat Świętochłowicki. Monografia, Komitet Redakcyjny pod przewodnictwem Tadeusza Szalińskiego, Katowice 1931.
6. Sala Wł., Do powstańców śląskich młodych zaciągają..., Wyd. „Śląsk”, Katowice 1982.
7. Turek K., Śląskie pieśni ludowe ze zbiorów rękopiśmiennych Stanisława Wallisa, Górnośląska Oficyna Wydawnicza SA, Katowice 2000.
8. Wallis St., Przysłowia i pogodki ludowe na Górnym Śląsku, wstęp: J. Modrzyński, Polskie Towarzystwo Ludowe, Wrocław 1960.
9. Wallis St., Mity górnośląskie, „Powstaniec”, Katowice 1937, nr 2, s. 20-21.

„Zaranie Śląskie” 1957, z. 1-2, Katowice
„Zaranie Śląskie” 1959, z. 1, Katowice
„Zaranie Śląskie” 1965, z. 3, Katowice
„Zaranie Śląskie” 1967, z. 3, Katowice
Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk na Śląsku, t. 4, Katowice 1934.
Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk na Śląsku, t. 6 Katowice 1938.
Roczniki Towarzystwa Przyjaciół Nauk na Śląsku, Katowice 1930.

Leszek Gasiulewicz

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.