X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 3065
Przesłano:

Scenariusz montażu słowno - muzycznego z okazji 130 rocznicy urodzin Leopolda Staffa

„Chciałem w swoim życiu zachować pogodę wśród cierpienia”

(podkład muzyczny: F. Chopin-Nokturn Es-Moll)

Narrator I:
W imieniu skromnych adeptów trudnego zawodu aktorów i recytatorów pragnę zaprosić Was – drodzy nauczyciele, koleżanki i koledzy na montaż słowno-muzyczny przygotowany przez uczniów naszej szkoły z okazji 130 rocznicy urodzin poety Leopolda Staffa. Montaż opatrzony jest mottem:

„Chciałem w swoim życiu zachować pogodę wśród cierpienia”.

Z racji tego, iż będziemy mieli do czynienia z poezją, która jest zwierciadłem duszy, serdecznie prosimy o skupienie i uwagę, gdyż w innym wypadku nasz trud pójdzie na marne.
Pozwolą Państwo, że rozpocznę bardzo klasycznie.
Poeta kilku epok literackich – mówi się o nim, że wypełnia lukę, jaka powstała w poezji polskiej po odejściu romantyków i poetów okresu pozytywizmu.
Poeta trzech pokoleń. Jego droga twórcza wiedzie, bowiem od udziału w kształtowaniu oblicza liryki Młodej Polski, przez dwudziestolecie międzywojenne, w którym był wzorem i duchowym patronem grupy poetyckiej „Skamander”, po lata wojny i okupacji oraz czynny udział w życiu literackim okresu powojennego. W każdej z tych epok potrafił zachować - szczególny ton własny – zwany staffizmem. Niemal 60 lat trwająca twórczość Staffa rozpoczęła się w okresie triumfów Wyspiańskiego i Kasprowicza. Pomimo, że zmieniały się kilkakrotnie obowiązujące mody i szkoły poetyckiej nigdy nie związał się on z żadnym ugrupowaniem. Pozostał wierny sobie.

Uczeń - Staff:
Urodziłem się we Lwowie 14 listopada 1878 w rodzinie wielodzietnej. Byłem synem Franciszka i Leopoldyny. Miałem 2 siostry i 3 braci. Kształciłem się w III Gimnazjum Klasycznym, po maturze rozpocząłem studia na wydziale Administracji i Prawa Uniwersytetu Lwowskiego oraz zapisałem się do stowarzyszenia Czytelnia Akademicka. To początek mojej drogi literackiej. W 1899 r. w Kółku literackim wygłosiłem odczyt pt. Rekonwalescencja końca, który o dziwo uznano za manifest artystycznej młodzieży lwowskiej. Zrezygnowałem z prawa na rzecz romanistyki i filozofii. Dwa lata później maił miejsce mój debiut książkowy wydany z resztą własnym nakładem pierwszy tomik poezji Sny o potędze.
(podkład muzyczny: J. P. Martini-Plaisir D`Amour)

Narrator II:
Rozpoczynający debiutancki tonik poezji wiersz Kowal jest najczęściej przywoływanym przykładem poezji Staffa. Jest to utwór wzywający do czynu, do samodoskonalenia, do przeciwstawiania się dekadentyzmowi i pesymizmowi. Oto słowa tego sonetu:

Uczeń I: (Kowal)
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych (...)
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam bezdennych
I ciskam je na twarde, stalowe kowadło (...)

Bo z tych kruszców dla siebie serce wykuć muszę,
serce hartowne, mężne, serce dumne, silne

Lecz gdy ulegniesz serce pod młota żelazem;
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali nieodporne;
W pył cię rozbiją pięści mej gromy potworne!

Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.

Narrator II:
Kowal to symbol siły, mocy, człowieka, który kształtuje swój charakter.
Młot to symbol kucia charakteru, to doświadczenie życiowe, które czyni człowieka odporniejszym. Drogocenne kruszce to cechy ludzkie, z nich powstanie wykute młotem hartowane serce. Kształtując własną osobowość, człowiek aktywny staje się kowalem swego losu. Wytrwałość w dążeniu do celu to element właściwej postawy, którą Staff wyraźnie pochwala w sonecie Kowal.
(Piosenka E. Gepert - Kocham cię życie)

Uczeń - Staff:
Chciałem w swoim życiu zachować pogodę wśród cierpienia, równowagę wśród największych wstrząsów; Apollo był mi przyjacielem, a muzy zarzucały ramiona na moją szyję. Nawet Nike z Samotraki traktowałem jako miłość i młodość minioną. Moje życie?

Uczeń II: (Curriculum vitae)
Dzieciństwa mego blady, niezaradny kwiat
Osłaniały pieszczące, cieplarniane cienie.

Nieśmiałe i lękliwe było me spojrzenie
I stawiając krok cudzych czepiałem się szat.
Młodość ma pierwsze skrzydła swe wysyła w świat, (...)

Więc kochałem milczenie, wspomnienie, westchnienie
I plotłem chmurom wieńce ze swych kwietniowych lat
Dopiero od posagów od drzew i od trawy,
Z którymi żyłem długo wśród dalekich dróg.
Nauczyłem się prostej pogodnej postawy.

Narrator I:
Hasło „Poezja Staffa” natychmiast niemal automatycznie wywołuje skojarzenia – jasność, prostota, refleksja, harmonia, klasycyzm....a za nimi, niepostrzeżenie, czają się - zwłaszcza w świadomości młodego czytelnika – hasła następujące : konwencja, klasycyzm... więc pewnie i poczciwość i nuda i jakiś... Asnyk? I ułatwiające orientacje w tej poezji etykietki: nietzscheanizm, stoicyzm, franciszkanizm, itp. Nie znosił ich Staff, pisał: Najgorsze to sądy etykietki.
Klasycyzm apoliński - w utrwaleniu tego – najsilniej ze Staffem związanego stereotypu mają swój udział oczywiście historycy literatury i krytycy literaccy.
Artur Sandauer tak oceniał pierwsze utwory poety:
Staff objawia się jako poeta refleksyjny, jako poszukiwacz prawdy. Twórczość poetycka jest dlań nie tyle wyładowaniem uczuć co drogą do mądrości
Ludwik Fryde, wybitny i wpływowy krytyk okresu międzywojennego, pisał:
... Barwa miodu (chodzi tu o tytuł tomiku poezji) Staffa promieniuje jasnym, czystym, appolińskim dostojeństwem sztuki klasycznej.
Konstanty Ildefons Gałczyński, pisał:
Mistrza widziałem w Krakowie, gdy się zmierzchały gołębie, dzwony chmury i szyldy, lekki był krok Leopolda, który jak zwykły śmiertelnik niosąc gałązkę jaśminu, wracał znad Wisły do domu, Apollo polskiej poezji.
I Mieczysław Jastrun:
...Staffa apolińską jasność doceniłem później...

Staff za młodu czytany wydaje się zbyt uładzony, opanowany. Młodość nie lubi tych cech. Cóż to za buntownik, który tak pisze:

Uczeń I: (Poczucie pełni)
Wszystko co we mnie trwożne, poddańcze pokorne,
Zgniotłem brutalną, dziką pięścią wielkoluda
Bom ubóstwiał potęgi szalejącej cuda,
Orkany rozkiełzane, butne i niesforne!...

Uczeń IV: (Gra)
Z fantazją z rozhukaniem z szaleństwem junaczem,
W pogardzie niebezpieczeństw drwiącej rzucam kości
Z przeznaczeniem swym chytrym i fałszywym graczem
O całe moje życie, o los mej przyszłości

Narrator II:
Szaleństwo, rozhukanie, fantazja, dzikość i...nieskazitelnie regularna fraza, matematycznie precyzyjna średniówka? Nie, to nie przekonuje, brzmi fałszywie, ale przecież tym większą energię ma słowo, im bardziej jest skondensowane, wtłoczone siłą w ramy formy, jakby tuż przed eksplozją!!!
(fragment muzyczny: J. Strauss (syn)-Roze Południa)

Staff tak sformułował zasady tej poezji:

Uczeń IV: (Nadmiar)
Boska to gra żywioły trzymać na obroży
Rozhukanych szaleństwem rumaków być panem...

Narrator I:
Żywioły... i marmurowy rzeźbiarski sonet. Paradoks?
Paradoks to w ogóle zasada rządząca poezją Staffa - taką myśl sformułował krytyk literacki Jerzy Kwiatkowski w swojej książce U podstaw liryki Leopolda Staffa. Jak pogodzić pełen pychy nietzscheanizm z pokornym franciszkanizmem wierszy religijnych, stoicyzm z niezwykłą energią, wolą mocy i działania Staffowskich bohaterów, skrajną prostotę poetyckiego języka epigramatów z kunsztownymi poematami?...
Same paradoksy, same kłopoty ze Staffem. Nie ma bowiem – jakiejś jednej obiektywnej i niepodważalnej, wytrzymującej próbę czasu – formuły określającej tę poezję. A na pewno nie czyni tego żadna z „etykiet” przypisywanych poecie.

Narrator II:
Poezja Staffa jest drogowskazem i skarbnicą złotych myśli, uczy i prowadzi , a to przecież najlepszy dowód na to, że będzie wieczna. Jak prosto i czytelnie sformułował poeta myśli w wierszu pod tytułem Odys

Uczeń V:
Niech cię nie niepokoją
Cierpienia twe i błędy.
Wszędzie są drogi proste,
Lecz i manowce wszędy.
O to chodzi jedynie
By naprzód wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej niż się chciało.
Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki i taki.
Każdy z nas jest Odysem
Co wraca do swej Itaki.
(Piosenka - Mam nadzieję)

Uczeń - Staff:
Nigdy nie zamykałem się przed nowym, nie kładłem kamienia na drodze, którą inni szli, miałem na tyle w sobie pokory, aby uczyć się właśnie od innych...Nie uważałem się za nieomylnego, patrzyłem na siebie i swoje dzieło krytycznie.

Uczeń II: (Któż wie cóż warte me siewy)
Któż wie co warte me siewy,
które ciskałem na grudę?
O, pieśni moje o śpiewy,
Żniwo me skąpe i chude

Na skale siałem i piasku,
Lecz ziarno zdrowe i czyste
I wrócił ze mnie ślad blasku
W ogromne Słońce wieczyste.

Uczeń III: (Podwaliny)
Budowałem na piasku
I zwaliło się.
Budowałem na skale
I zwaliło się
Teraz budując
Zacznę od dymu z komina.

Uczeń - Staff:
Wszelkie prawdy życiowe nigdy nie były dla mnie wstrząsające.
Nawet otchłań starałem się zasypać kwiatami. Czy mi się to udało? Nie zawsze.

(fragment muzyczny: R. Schumann-Marzenie)

Moja religijność zawsze była daleka od wszelkiego dogmatyzmu. Wierzyłem w istnienie ładu i celowości istnienia. Przez całe życie miałem pragnienie wiary i byłem sobą nawet wtedy, gdy rozmawiałem z Bogiem jak równy z równym.

Uczeń II: ( Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie)
Nie widzą Ciebie moje oczy,
Nie słyszą Ciebie moje uszy,
A jesteś światłem w mej pomroczy,
A jesteś śpiewem w mojej duszy!

(Piosenka - Niewidzialna dłoń)

Uczeń - Staff:
Należałem do tych poetów, którzy chcąc ocalić siebie starali się zachować swoją samotność i pewien dystans do ludzi i zdarzeń, ale...nie uciekałem od nikogo. Chciałem być dyskretnym przyjacielem, kochałem młodych, myślę wzajemnie. Nie było tajemnicą, że umiałem na pamięć wiersze młodych poetów i interesowałem się ich pracami, pomagałem. Często mawiano o mnie, że uczę się u młodszych od siebie. Czy to źle? Dzięki temu odmładzałem się sam i poznawałem to, co nowe.

Uczeń II: (O nauczaniu cnoty)
Nauczyciel pogodny, uczę ucznie moje,
Ażeby żyli pięknie i kochali cnoty.
Wiodę ich w wonne gaje, w zachodu czas złoty
Oplatając, krzew marzeń w tęsknoty powoje.

Na trawie nad strumieniem siadamy w szat bieli.
Mówię im słowa słodkie, mądre jak milczenie,
W których śpiewa głębina, pokój i zdziwienie...
Ale uczniowie moi – nieczujni – posnęli.

Uczeń III: (Wiosna)
Siedzę w ogrodzie
Wszystko jest stare odwieczne,
Słońce, drzewa, kwiaty.
Tylko ja jestem młody,
Jak własny wnuk,
Jak wielu wnuków,
Bo jest ich tłum.
Śmieją się ze mnie.
Ja też.

Uczeń - Staff:
Moja twórczość była ciągłym poszukiwaniem i pewnie nigdy nie mogła do końca znaleźć ostatecznego wyrazu.Głosiłem pochwałę życia, która w istocie jest jest tylko pogodzeniem się z koniecznością cierpienia, pojednaniem z tym, czego nie da się zmienić. We łzach starałem się widzieć „słodycz smutną“ , w grzechu – „dobroć chorą“. Nie walczyłem, nie zmieniałem...poszukiwałem(...) wyrazu dla całej złożoności życia – jego piękna i brzydoty,dobra i zła,trwania i przemijania, prostoty i niejasności...niejednoznaczności uczuć.

Uczeń III: ( Kochać i tracić )
Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie „precz!” i błagać „prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jednak dosyć...
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie
Iść w toń za perłą o cudnej urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie.
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.

Uczeń - Staff:
Życie to ciągłe stwarzanie siebie i świadomość równoczesnego formowania nas przez innych. „Ostatni z mego pokolenia” -usiłowałem stworzyć własną wizję życia - wiecznie pierzchającą piękną marę. Kochałem życie, które było dla mnie najpiękniejszym poematem –„pogodny, mądrym, smutkiem i wprawny w cierpieniu”. A może prawdziwy czar życia „ jest ukryty po tamtej stronie gór czasu?” Może jedyną rzeczywistością jest „to - co po wszystkim pozostaje?”

(fragment muzyczny: F. Chopin-III Etiuda E-Dur)

Uczeń II: Przedśpiew ( fragm).
Szedłem przez pola żniwne i mogilne kopce,
Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce.
Przeto myśli me, które stoją przy mnie w radzie,
Choć smutne, są pogodne jako starcy w sadzie.
I uczę miłowania, radości w uśmiechu,
W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu,
I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu,
Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.

Uczeń - Staff: ( Ostatni z mojego pokolenia)
Człowiekam kochał i przyrodę
W przyszłość patrzyłem jasnym okiem,
Wielbiłem wolność i swobodę
Zbratany z wiatrem i obłokiem
Nie wabił mnie spiżowy pomnik,
Rozgłośne trąby, huczne brawa.
Zostanie po mnie pusty pokój
I małomówna, cicha sława.


Bibliografia:

Staff Leopold, Wybór poezji, wybór i wstęp: Mieczysław Jastrun, Wrocław 1985
Makowiecki Andrzej, Literatura Młodej Polski, Warszawa 1994
Lementowicz Urszula, Poezje Leopolda Staffa, Lublin 2002

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.