X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 29727
Przesłano:
Dział: Języki obce

Nauka języka angielskiego - sztuka nie dla sztuki

Kiedy jako nauczyciel języka angielskiego stoję przed grupą dzieci i staram się na wszystkie możliwe sposoby zachęcić ich do nauki tego pięknego, a przy tym wszechobecnego w dzisiejszych czasach języka, a któreś z nich mi mówi, że „on się nie musi uczyć tego języka, bo nie pojedzie do Anglii”, to zastanawiam się ile jeszcze czasu musi minąć zanim ten młody człowiek zrozumie, że umiejętność ta jest coraz bardziej konieczna do swobodnego funkcjonowania nie tylko za granicą, ale również na terytorium naszego kraju, w naszych własnych domach. Często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy zewsząd bombardowani anglicyzmami. Niektóre z nich przyjmowane są do naszego języka w niezmienionej formie, inne poddawane są procesowi tzw. spolszczenia, ale mimo to znajomość ich oryginalnej formy jest ogromnym ułatwieniem w zrozumieniu ich.
Zawsze tłumaczę moim uczniom, że po pierwsze wystarczy włączyć komputer, telewizor czy inne urządzenie i język angielski jest na wyciągnięcie ręki. Angielskie oznaczenia na pilotach, klawiszach, w menu i instrukcjach obsługi ją standardem, do którego większość z nas przywykła i już nie zwraca na to uwagi. Niektórzy je rozumieją, inni kierują się zasadą prób i błędów, aż uda im się osiągnąć zamierzony cel. Po drugie, niemalże podczas każdych zakupów mamy do czynienia z językiem angielskim. Coraz więcej firm decyduje się na używanie haseł reklamowych w języku angielskim, ze względu na ich „uniwersalność”. Biorąc do ręki jakiekolwiek czasopismo czy oglądając programy telewizyjne mało kiedy się zdarza, żeby nie zostało użyte jakieś zapożyczenie z języka angielskiego. Co z jakże modnymi teraz lajkami na facebooku i innymi opcjami tego portalu? Co ze zdjęciami selfie? A napisy sale na sklepach? Czy po to wszystko trzeba jechać do Anglii? Odpowiedź brzmi NIE. To wchodzi do naszych domów, na ulice, bilboardy, wszędzie. Ileż marek towarów, sieci handlowych i różnych sprzętów ma anglojęzyczne nazwy? Jak często kupujemy ubrania z napisami, których znaczenia nie znamy? Nie tak dawno spotkałam się z rajstopami dla dzieci z napisem ‘hairy monster’. Czy na pewno ich sprzedaż byłaby różnie wysoka, gdyby wszyscy kupujący je rodzice wiedzieli, że serwują swojemu dziecku tytuł „owłosionego potwora”?
Wiele osób zachwyca się anglojęzycznymi utworami, a ile z nich wie o czym tak naprawdę śpiewa dany artysta? Czasem ryzykujemy podając w towarzystwie tytuł lub fragment naszej niby ulubionej piosenki (często zniekształcony), którą zapamiętaliśmy ze względu na jej melodyjność, teledysk itd. i nagle okazuje się, że nasz rozmówca zna sens śpiewanych tam słów znacznie lepiej od nas. Finał tego typu rozmowy niekoniecznie jest dla nas korzystny.
Zrobiłam ostatnio przegląd mojego mieszkania i dokonałam kolejnego odkrycia: w każdym pomieszczeniu mam coś anglojęzycznego, oczywiści kupionego w Polsce. W kuchni i łazience aż się roi od różnych produktów i kosmetyków, których nazwy nie mają nic wspólnego z naszym językiem ojczystym. Wchodzę do sypialni, a tam komputer, głośniki, zabawki dla dziecka – wszędzie angielskie słowa na wyciągnięcie ręki. W pokoju gościnnym to samo. Telewizor z całą obudową naszprycowany angielskimi słowami. Zegar, donice kwiatowe i mnóstwo innych rzeczy – wszędzie angielski.
Jadąc do pracy mijam przystanek autobusowy i kilka innych miejsc obwieszonych reklamami disco w klubie, którego nazwy nie będę tu wymieniać, ale jak można się domyślić nie jest ona polskiego pochodzenia. Poniżej skrót DJ i znów słowo, które dla osoby nie znającej choćby podstaw j. angielskim nic nie mówi. Zresztą, czy wszyscy Polacy wiedzą, że w tym wersie jest mowa o osobie prowadzącej? Niekoniecznie, bo jakby się temu nie przyjrzeć, nie jest to nigdzie napisane „po naszemu”.
Są wśród nas osoby, które są zagorzałymi przeciwnikami przenikania obcych słów do naszego języka. Ich postawa to tzw. puryzm językowy, który w pewnym sensie ogranicza masowe stosowanie anglicyzmów, ale nie jest w stanie zahamować procesu przenikania ich do naszego języka, który powiedzmy sobie szczerze jest nieodwracalny i niemożliwy do zatrzymania. Współczesna skala migracji osób, międzynarodowego przepływu towarów i informacji skutecznie go napędza. Edukacja, otwarty rynek pracy i turystyka o charakterze międzynarodowym jest na porządku dziennym i nikogo nie dziwi fakt, że każdy z nas ma w kręgu swej najbliższej rodziny lub przyjaciół osoby, które w różnych celach spędziły pewien okres swojego życia poza granicami naszego kraju. Dla wyjeżdżających znajomość języka angielskiego jest znacznym ułatwieniem. Dla powracających stosowanie nowego słownictwa jest powszechne, bo nabrali pewnych nawyków, które stały się dla nich wygodne. Niektórzy traktują to jako rodzaj „szpanu”, dla innych jest to naturalne zjawisko.
Jest jeszcze jedna ważna kwestia, którą warto w tym miejscu poruszyć. Mianowicie fakt, że współczesny świat jest globalną wioską i dzięki m. in. Internetowi, przynależności do Unii Europejskiej oraz systemowi otwartych granic nieustannie mamy do czynienia z językiem angielskim. Dla osób poszukujących pracy jego znajomość jest ogromnym atutem bez względu na stanowisko, o które się ubiegamy. Nie ma co liczyć na cudowne kursy, dzięki którym w kilka tygodni perfekcyjnie opanujemy język obcy. Tajemnica sukcesu tkwi w systematyczności i wytrwałości. Oczywiście są różne metody nauczania, style i preferencje uczenia się, kanały, dzięki którym informacje, które do nas docierają są najlepiej zapamiętywane przez poszczególne osoby (mam tu na myśli podział na wzrokowców, słuchowców i kinestetyków) i mnóstwo innych czynników wpływających na efektywność naszej nauki, ale pozytywne nastawienie i wytrwałość są w każdym przypadku niezastąpione.
Zgodnie z obowiązującymi obecnie trendami w edukacji dzieci powinny uczyć się poprzez zabawę i sytuacje jak najbardziej zbliżone do naturalnego kontekstu, żeby się czuły swobodnie i robiły to, co lubią. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że coraz większy nacisk kładzie się również na to, aby dzieci były świadome celu, jaki mają osiągnąć podczas wykonywania danego ćwiczenia, czyli jakie będą rezultaty poszczególnych działań. Jeśli chcemy mieć efekty, to potrzebujemy motywacji, która będzie sprawiała, że uczniowie z chęcią podejmą proponowane przez nas działania i będą dążyły do wyznaczonego celu. Jeśli cel będzie odległy, sformułowany w formie „może kiedyś pojadę do Anglii i będę mówić po angielsku, ale jeśli nie, to moja nauka pójdzie na darmo i jest pozbawiona sensu”, to młodemu człowiekowi tej motywacji bardzo szybko zabraknie, praktycznie na samym początku. Natomiast jeśli uświadomimy mu, że wiedza zdobyta na tej lekcji przyda się bardzo szybko, może nawet jeszcze dziś w ich własnym domu lub w drodze do niego, to zupełnie zmienia postać rzeczy. Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy wchodząc do pewnego sklepu napotkałam w drzwiach kobietę, która próbowała je otworzyć pchając z całej siły, a one ani drgnęły. Stojący obok niej kilkulatek spojrzał na nią i mówi: „Mamo, czy nie widzisz napisu pull?” Podszedł, delikatnie pociągnął je i oboje weszli do środka. Dla niego to było naturalne, on nie miał w głowie podziałki na język polski i angielski. Po prostu spotkał znane słowo i wykorzystał w praktyce znajomość jego znaczenia. Właśnie o to chodzi w edukacji, aby posiadać wiedzę i umieć z niej odpowiednio skorzystać.
Reasumując wszystkie te czynniki warto podkreślić, że nauka języka obcego jest nieodzownym elementem współczesnej edukacji, zarówno szkolnej jak i domowej. Znajomość innych języków i kultur uczy nas otwartości, tolerancji, szacunku i zrozumienia dla innych kultur, poszerza nasze horyzonty myślowe i daje większą swobodę w poruszaniu się w naszej rzeczywistości, również tej domowej. Dlatego Drogie Dzieci, uczmy się języków, zwłaszcza j. angielskiego, aby we własnym domu czy lokalnym sklepie nie czuć się nieswojo szukając odpowiedniego produktu. Drodzy Rodzice, stwarzajcie dzieciom warunki do rozwijania się w tej dziedzinie i motywujcie do systematycznej pracy w tym zakresie. Niech to nie będzie dla nich przykry obowiązek wkuwania słówek i zasad gramatycznych, ale proces, który pozytywnie wpłynie na ich ogólny rozwój. Przecież wszyscy chcemy, aby nasze młode pokolenie wyrosło na ludzi światłych, inteligentnych i otwartych na innych. Dbajmy o to już od najmłodszych lat, m. in. poprzez uświadamianie im, że im lepiej będą rozumieć sygnały, które zewsząd do nich docierają, tym łatwiej będzie im się w tym wszystkim odnaleźć i funkcjonować. Choć językiem urzędowym w Polsce jest j. polski, to niezaprzeczalnym jest fakt, że j. angielski bezpardonowo zajmuje coraz znamienitsze miejsce. Umiejętność swobodnego posługiwania się nim w stopniu co najmniej komunikatywnym to nie sztuka dla sztuki, ale można by rzec pewien „must have” naszych czasów.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.