X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

»» ZDALNE NAUCZANIE. U nas znajdziesz i opublikujesz scenariusze ««
Numer: 29584
Przesłano:
Dział: Przedszkole

Książka naszej mamy - scenariusz przedstawienia teatralnego

Scenariusz przedstawienia teatralnego opartego na wierszach Jana Brzechwy – Przedszkolny Teatr Rodzica
pt. ,,Książka naszej mamy”
opracowały: mgr Anita Michałowska, Krystyna Wituszyńska
Cele:
• Integracja rodziców ze społecznością przedszkolną,
• Nawiązanie bliższego kontaktu między dziećmi, rodzicami i nauczycielami,
• Tworzenie atmosfery radości, przyjaźni i zaufania.
Rekwizyty: kufer, stary fotel, książki, ubrania, walizka, wieszak z ubraniami, garnek, chochla, maskotki zająca, barana, świni, krowy, osła, welon, szal, instrumenty, domek z oknem, suszarka, wachlarz, poduszki, stroje dla aktorów, dekoracje, magnetofon, płyta CD, tkanina, ryby, latarka.
Przebieg:
/Na scenie znajduje się zakurzony kufer, stary fotel, książki, ubrania, walizka, wieszak z ubraniami/
Na strych z zapaloną latarką bardzo powoli wchodzi dwoje dzieci, a w tle słuchać tajemniczą muzykę.

DZIEWCZYNKA: Zobacz jak tu strasznie.
CHŁOPIEC: Eee tam.
DZIEWCZYNKA: Boję się , a ty ?
CHŁOPIEC : Coś ty!
DZIEWCZYNA: Michał są tu duchy ??
CHŁOPIEC: Przestań się mazać.
Dziewczynka /chowa się za plecami chłopca/
DZIEWCZYNKA: Duchy, duchy!! (naśladowanie duchów instrumentami, rzucenie szala)
CHŁOPIEC: Stój, to nie duchy tylko szal naszej mamy. Chodź, może znajdziemy jakiś tajemniczy skarb?
/Dzieci podchodzą do kufra, wyjmują starocie, chłopiec wyciąga starą i zakurzoną księgę./
DZIEWCZYNKA: Co to za książka?
CHŁOPIEC: To książka naszej mamy! Jan Brzechwa. Mama opowiadała mi kiedyś, że ten pan pisał wiersze dla dzieci.
DZIEWCZYNKA : Otwórzmy ją !!
/Otwierają księgę, słychać grzmoty i widać błyski świateł./
/Wszyscy aktorzy wychodzą na scenę jak słychać muzykę i chodzą wokół palmy. Śpiewając piosenkę rzucają do siebie poduszkami i bawią się rekwizytami znajdującymi się na scenie/
PIOSENKA „WITAJCIE W NASZEJ BAJCE”
Witajcie w naszej bajce, słoń zagra na fujarce,
Pinokio nam zaśpiewa, zatańczymy w koło drzewa.
Tu wszystko jest możliwe, zwierzęta są szczęśliwe,
A dzieci, wiem coś o tym, latają samolotem.
Nikt tu nie zazna głodu, nikt tu nie czuje chłodu,
I nawet ja nie kłamię, nikt się nie skarży mamie.
Witajcie w naszej bajce słoń zagra na fujarce, / obrót w drugą stronę./
Pinokio nam zaśpiewa, zatańczymy w koło drzewa.
Bo z nami jest weselej, ruszymy razem w knieje,
A w kniejach i dąbrowach, przygoda już się chowa.
My ją znajdziemy sami, my chłopcy z dziewczętami,
A wtedy daję słowo, że będzie kolorowo.
/Zza kurtyny wychodzi Pan Kleks./
PAN KLEKS: O! Witajcie w naszej bajce. Już tak dawno nikt do nas nie zaglądał.
Zapraszam Was do krainy wierszy Pana Jana Brzechwy.
Czy jesteście gotowi do podróży?
WSZYSCY : Jesteśmy, jesteśmy!!
PAN KLEKS : W takim razie ruszajmy!
DZIEWCZYNKA: Jak tu dziwnie. Gdzie jesteśmy?
PAN KLEKS: Na wyspach Bergamutach!
PIOSENKA „NA WYSPACH BERGAMUTACH” – Ilustrowanie piosenki ruchem /drugi raz na zmianę Pan Kleks i wszyscy aktorzy/
Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura samograjka
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i wieloryb stary,
Co nosi okulary,
Uczone są łososie
W pomidorowym sosie
I tresowane szczury
Na szczycie szklanej góry,
Jest słoń z trąbami dwiema
I tylko wysp tych nie ma.
CHŁOPIEC: O zobaczcie! Ktoś przyszedł do biedronki.
DZIEWCZYNKA: Ja elegancko ubrany!
PAN KLEKS: Do biedronki przyszedł żuk,
W okieneczko puk-puk-puk.
Panieneczka widzi żuka:
BIEDRONKA: "Czego pan tu u mnie szuka?"
PAN KLEKS: Skoczył żuk jak polny konik,
Z galanterią zdjął melonik
I powiada:
ŻUK: "Wstań, biedronko,
Wyjdź, biedronko, przyjdź na słonko.
Wezmę ciebie aż na łączkę
I poproszę o twą rączkę"
PAM KLEKS: Oburzyła się biedronka:
BIEDRONKA: "Niech pan tutaj się nie błąka,
Niech pan zmiata i nie lata,
I zostawi lepiej mnie,
Bo ja jestem piegowata,
A pan - nie!"
PAN KLEKS: Powiedziała, co wiedziała,
I czym prędzej odleciała,
Poleciała, a wieczorem
Ślub już brała - z muchomorem,
Bo od środka aż po brzegi
Miał wspaniałe, wielkie piegi.
Stąd nauka
Jest dla żuka:
WSZYSCY:
Żuk na żonę żuka szuka.
/Marsz Mendelsona/
PAN KLEKS: Chodźmy nad rzeczkę.
A nad rzeczką ......
PINOKIO: Nad rzeczką opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki
Robiła piesze wycieczki.
Raz poszła więc do fryzjera:
KACZKA DZIWACZKA : "Poproszę o kilo sera!"
PINOKIO: Tuż obok była apteka:
KACZKA DZIWACZKA: "Poproszę mleka pięć deka."
PINOKIO: Z apteki poszła do praczki
Kupować pocztowe znaczki.
Gryzły się kaczki okropnie:
WSZYSCY: "A niech tę kaczkę gęś kopnie!"
PINOKIO: Znosiła jaja na twardo
I miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesała się wykałaczką.
Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą
Mówiła, że to makaron,
A gdy połknęła dwa złote,
Mówiła, że odda potem.
Martwiły się inne kaczki:
WSZYSCY: "Co będzie z takiej dziwaczki?"
PINOKIO: Aż wreszcie znalazł się kupiec:
KUPIEC: "Na obiad można ją upiec!"
PINOKIO: Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach,
Taka to była dziwaczka.
PAN KLEKS: Mam dosyć tej kaczki. Wybieram się właśnie na przyjęcie do kwoki.
Idziecie ze mną?
WSZYSCY: Bardzo chętnie.
/wiersz prezentowany w formie plotkowania przez wszystkich aktorów z wykorzystaniem instrumentów/
KACZKA DZIWACZKA: Proszę pana pewna kwoka
Traktowała świat z wysoka
I mówiła z przekonaniem:
KWOKA : - Grunt to dobre wychowanie!
ŻUK: Zaprosiła raz więc gości,
By nauczyć ich grzeczności.
PINOKIO: Pierwszy osioł wszedł, lecz przy tym
W progu garnek stłukł kopytem.
Kwoka wielki krzyk podniosła:
KWOKA: - Widział kto takiego osła?!
DOKTOR: Przyszła krowa. Tuż za progiem
Zbiła szybę lewym rogiem.
Kwoka gniewna i surowa
Zawołała:
KWOKA: - A to krowa!
CHŁOPIEC: Przyszła świnia prosto z błota.
Kwoka złości się i miota:
KWOKA: - Co też pani tu wyczynia?
Tak nabłocić! A to świnia!
DZIEWCZYNKA: Przyszedł baran. Chciał na grzędzie
Siąść cichutko w drugim rzędzie,
ŻABA : Grzęda pękła. Kwoka wściekła
Coś o łbie baranim rzekła
I dodała:
KWOKA : - Próżne słowa,
Takich nikt już nie wychowa,
Trudno... Wszyscy się wynoście!
WSZYSCY: No i poszli sobie goście.
/Do Pana Kleksa/
Czy ta kwoka, proszę pana, proszę pani
Była dobrze wychowana?
/Pan Kleks łapie się za głowę i kiwa, że nie/
/Dziewczynka się przewraca/
CHŁOPIEC: Czy wszystko w porządku?
DZIEWCZYNKA: Stłukłam kolano.
CHŁOPIEC: To trzeba iść do doktora.
BIEDRONKA: Pewna żaba była słaba
Więc przychodzi do doktora
I powiada,
ŻABA: Że jest chora.
BIEDRONKA: Doktor włożył okulary,
Bo już był cokolwiek stary,
Potem ją dokładnie zbadał,
No, i wreszcie tak powiada:
DOKTOR: "Pani zanadto się poci,
Niech pani unika wilgoci,
Niech pani się czasem nie kąpie,
Niech pani nie siada przy pompie,
Niech pani deszczu unika,
Niech pani nie pływa w strumykach,
Niech pani wody nie pija,
Niech pani kałuże omija,
Niech pani nie myje się z rana,
Niech pani, pani kochana,
Na siebie chucha i dmucha,
Bo pani musi być sucha!"
BIEDRONKA: Wraca żaba od doktora,
Myśli sobie:
ŻABA: "Jestem chora,
A doktora chora słucha,
Mam być sucha - będę sucha!"
BIEDRONKA: Leczyła się żaba, leczyła,
Suszyła się długo, suszyła,
Aż wyschła tak, że po troszku
Została z niej garstka proszku.
A doktor drapie się w ucho:
DOKTOR: "Nie uszło jej to na sucho!"
DZIEWCZYNKA : Ojej, zrobiło się ciemno. Już księżyc zaczyna świecić.
PIOSENKA: „KSIĘŻYC” - /śpiewają wszyscy- falowanie niebieskim materiałem, na którym zawieszone są styropianowe ryby)
Księżyc raz odwiedził staw,
Bo miał dużo ważnych spraw.
Zobaczyły go szczupaki:
„Kto to taki? Kto to taki?”
Księżyc na to odrzekł szybko:
„Jestem sobie złotą rybką”.
Słysząc taką pogawędkę
Rybak złowił go na wędkę.
Dusił całą noc w śmietanie
I zjadł rano na śniadanie. Hej. /wyskok do góry i uniesienie ręki/
WSZYSCY: /mówią tajemniczo/
Na wyspach Bergamutach
Podobno jest kot w butach,
Widziano także osła,
Którego mrówka niosła,
Jest kura samograjka
Znosząca złote jajka,
Na dębach rosną jabłka
W gronostajowych czapkach,
Jest i Mikołaj stary,
Co nosi okulary,
Rozdaje nam prezenty
Dlatego że jest święty
Dziś przynosi upominki
Dla chłopczyka i dziewczynki
MIKOŁAJ:
Jestem panem bardzo znanym,
W czerwonym kolorze.
W święta zawsze mnie spotkacie
W domu, sklepie i telewizorze.
Każde dziecko mnie rozpozna.
Mikołaj zawoła!
Mimo że mam ze sto lat!
A gdzie jest Mikołaj Święty,
Tam muszą i być prezenty.
I te duże i te małe,
Pod choinkę doskonałe.
/Mikołaj rozdaje prezenty dla dzieci/
Wspólne śpiewanie z dziećmi piosenki pt. ,,Na Wyspach Bergamutach”

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2020 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.