X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 26701
Przesłano:

Legenda o czarciej łapie - scenariusz

Narrator:
-Dawno, dawno temu, około 1640 roku w Lulinie wydarzyła się ta historia.
SCENA I
(sprzedawcy na rynku głośno zachwalają swój towar, zachęcają do zakupu.)
Sprzedawca I:
- Ciepłe bułeczki, pyszne pieczywo!
Sprzedawca II:
- Świeże warzywa i owoce, jabłka, gruszki, śliwki! Kupujcie jabłka, gruszki, śliwki!
Sprzedawca III:
- Najpiękniejsze zabawki, śliczne, kolorowe zabawki!
(Przez rynek Starego Miasta idzie matka z synkiem.)
Synek:
- Mamo, kupisz mi zabawkę na targu?
Mama:
-Chcesz drewnianego koziołka?
(nagle na rynek wchodzi szlachcic, który potyka się i przewraca na bruk, wszyscy obecni na rynku śmieją się ze zdarzenia)
Szlachcic (leżąc):
- Śmiejecie się ze mnie? Ja wam pokażę!.... Straże!!!
Strażnicy:
-Co się stało? Kto nas wołał?
Szlachcic
- Ta baba chciała na mnie napaść! Brać ją i do trybunału!
(Strażnicy biorą kobietę pod ręce i wyprowadzają ją).
Synek: Mamo! Gdzie oni cię prowadzą, co ze mną będzie?( płacze)
SCENA II
Narrator
Trybunał Koronny zbudowano pod koniec XIV wieku. Początkowo służył jako Ratusz.
Od 1578 roku mieści się w nim Najwyższy Sąd dla szlachty małopolskiej.
Na scenę wchodzi szlachcic, za nim strażnicy prowadzą kobietę. Do szlachcica podchodzi pisarz i nisko się kłania.
Pisarz:
-Czym mogę służyć, panie?
Szlachcic:
- Wołaj tu zaraz sędziów , pachołku.
(wychodzi pisarz, wchodzą sędziowie lamentując)
Sędzia I
- Co tu się dzieje, o co chodzi?
Sędzia II
- Wyspać się nie dadzą.
Sędzia III
- Co za wrzaski, pali się, czy co?
Szlachcic:
- Oj zbrodnia mości panowie, zbrodnia! Ta kobieta napadła na mnie i chciała mnie ograbić ze wszystkiego!
(sędziwie zasiadają za stół)
Strażnik:
- Sąd rozpoczyna posiedzenie!
Szlachcic:
(podchodzi od tyłu do sędziów, szepce im coś do ucha i wręcza woreczki z pieniędzmi)
Sędzia I
- Nie ma co gadać po próżnicy, winną trzeba skazać.
Mama:
- Ale Wysoki Sądzie, ja niczego nie zrobiłam. To jakaś pomyłka.
Sędzia II
- Każdy tak mówi.
Mama:
- Jakże ja słaba wdowa mogłabym skrzywdzić tak wielkiego jegomościa?
Sędzia III
-Milcz niewiasto! Słowo szlachcica ważniejsze jest od twojego!
Mama:
- Przecież to on sam potknął się i rymsnął na ziemię. Teraz chce się mścić za to, że razem
z innymi śmiałam się z jego upadku.
Sędzia I
-...I dlatego za napaść, skazuję cię na pięć lat zamkowej ciemnicy.
Mama:
- Za co? Litości.
Sędzia II
- Zabrać ja do ciemnicy.
(strażnik podchodzi do kobiety i wyprowadza ją)
Mama (krzyczy)
-Gdyby mnie diabli sądzili sprawiedliwszy wydaliby wyrok.
SCENA III
Narrator:
Lament skrzywdzonej kobiety niósł się daleko, a gdy noc zapadła nad Lublinem do trybunału weszli nieznani przybysze.
Diabeł I
- Diabli – kamraci, czas sprawiedliwość tu przywrócić. Proszę dostarczyć tu pisarza.
( Na scenę zostaje wprowadzony przerażony pisarz, wyrwany ze snu)
Pisarz :
- Nawet nie pozwolili mi się ubrać.
Diabeł II:
- Nie szkodzi, przecież nie szata zdobi człowieka.
Diabeł I:
- Wznawiamy proces biednej wdowy, a ty obwiesiu masz wszystko dokładnie notować.
Pisarz :
-Tak jest wasza rogata mość.
Diabeł II:
- Wielka niegodziwość tu się stała, tak wielka, że nawet my diabli nie możemy tego puścić płazem.
Diabeł III:
- Niewiasta została niesłusznie skazana.
Diabeł II:
- Nikt nawet nie słuchał jej wyjaśnień.
Diabeł III:
- Mściwy magnat przekupił sędziów.
Pisarz:
- Wolniej, rogate mości, jeśli łaska.
Diabły razem:
- Hańba!!!
Diabeł I:
- My, diabły zgromadzone w Trybunale Lubelskim, uznajemy, że skazana wdowa, jest całkowicie niewinna, złoczyńcami są bezlitosny magnat i przekupieni przez niego sędziowie!
Dekret zatwierdzam mocą prawa piekielnego, nadanego mi przez Belzebuba i pieczętuję czarcią łapą!
(Diabły znikają za scenę.)
Pisarz:
- O rety! Wszyscy zniknęli!
SCENA IV
Narrator:
A kiedy rankiem nad miastem wstało słońce...
(na rynku Starego Miasta poranny zgiełk, mieszkańcy przekazują sobie najnowsze wieści)
Kobieta I:
- Podobno nocą w Trybunale czarci harcowali?!
Mężczyzna I:
- Ludzie mówią, że diabli zostawili tam jakiś dekret.
Kobieta II:
- Olaboga, coś podobnego!

Mężczyzna II:
- Pójdźmy zatem sprawdzić.
Kobieta I:
-Patrzcie, coś tu leży.
Mężczyzna I:
- To diabelski wyrok.
Kobieta II:
- O matko! Wypalona czarcia łapa.
Mężczyzna I:
-Wszystko jasne, wdowa jest niewinna.
Mężczyzna II:
Trzeba ją szybko z lochu wypuścić!
(schodzą ze sceny , na scenę wbiega wypuszczona z lochu Mama)
Mama:
- Syneczku!
Synek:
- Mamusiu, wreszcie jesteś wolna!
Narrator:
Jeszcze tego samego dnia mieszczanie rozprawili się z niesprawiedliwymi sędziami.
(przez scenę uciekają sędziowie gonieni przez kobiety i mężczyzn)
Kobieta I:
Wynocha z Lublina!
Mężczyzna I:
Nie chcemy tutaj przekupnych sędziów!
Narrator:
Stół z wypalona łapą do dziś stoi w Lubelskim Zamku.

K O N I E C

Scenariusz napisany na podstawie ,,Legendy o czarciej łapie" Tomasza Wilczkiewicza

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.