X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 23910

"Ania z Zielonego Wzgórza" L. M. Montgomery - czytanie ze zrozumieniem

Fragment rozdziału „Epoka w Życiu Ani” z lektury „Ania z Zielonego Wzgórza” Lucy Maud Montgomery. Przeczytaj dokładnie tekst i odpowiedz na poniższe pytania. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz wrócić do podanego fragmentu i znaleźć tam potrzebne Ci informacje. Powodzenia!

Maryla pozwoliła na wyjazd Ani do miasta i postanowiono, że pan Barry następnego
wtorku zabierze obie dziewczynki. Wobec tego, iż Charlottetown było odległe o trzydzieści
mil, a pan Barry pragnął tego samego dnia powrócić do domu, należało wyjechać o bardzo
wczesnej godzinie. Dla Ani było to także powodem do radości; we wtorek rano zerwała się
jeszcze przed wschodem słońca. Spojrzenie, rzucone z okna jej pokoiku, upewniło ją, że dzień
będzie prześliczny, gdyż niebo na wschodzie ponad Lasem Duchów, nie zamącone ani jedną
chmurką, tonęło w srebrze. Poprzez szczelinę pomiędzy drzewami błyszczało światełko z
facjatki na Sosnowym Wzgórzu: znak, że i Diana już wstała.
Zaledwie Mateusz zdążył rozniecić ogień, już Ania była na dole w kuchni i gdy
Maryla weszła, zastała gotowe śniadanie. Jednak dziewczynka była zbyt wzruszona, aby móc
spokojnie zasiąść do jedzenia. Po śniadaniu, w ślicznej nowej czapeczce i nowym płaszczyku,
Ania pośpieszyła przez most na stawie i poprzez las jodłowy na Sosnowe Wzgórze. Pan Barry
i Diana czekali tu na nią i wkrótce wszyscy troje znaleźli się na gościńcu.
Była to długa droga, lecz dziewczynki rozkoszowały się każdą chwilą. Cudnie było
sunąć tak po wilgotnych drogach, gdy wczesne purpurowe światło słoneczne pełzało po
ogołoconych, zżętych polach. Powietrze było świeże i czyste, a niewielkie błękitne mgły
unosiły się w dolinach i spływały po wzgórzach. Miejscami droga prowadziła przez lasy,
gdzie klony zaczynały właśnie przyodziewać się w szkarłatną szatę; nieraz przecinała mostki,
na których Anię obejmowała dawna, dziecinna trwoga, że most załamie się „jak scyzoryk”,
czasem znowu wiła się wzdłuż wybrzeża i zatoki morskiej, gdzie przycupnęła maleńka
wioska, pełna zszarzałych od niepogod chatek rybackich; to znowu wjeżdżali na wzgórza, z
których widać było dalekie wyżyny i niebo spowite w błękitne mgły. W którąkolwiek
zwrócili się stronę, wszędzie znajdowali wiele zajmujących tematów do rozmowy. Południe
już się zbliżało, gdy przybyli do miasta i skierowali się ku Beechwood. Była to poważna stara
rezydencja, oddzielona od ulicy szpalerem zielonych wiązów i rozłożystych buków. Panna
Barry wyszła na ich spotkanie z życzliwym spojrzeniem w swych żywych, czarnych oczach.
- Wreszcie przyjechałaś do mnie, Aniu kochana - przywitała dziewczynkę. - Zmiłuj
się, dziecko, jakżeś ty wyrosła! Wyższa jesteś ode mnie, naprawdę! Jesteś też o wiele
ładniejsza, niż byłaś. Ale o tym wiesz sama, nie potrzeba ci tego mówić.
- Właściwie nie wiedziałam - rzekła Ania rozradowana. - Wiem, że jestem mniej
piegowata, niż byłam dawniej, i z tego już jestem niezmiernie rada, lecz naprawdę nie
odważyłam się sądzić, że zaszły we mnie jeszcze inne zmiany. Cieszę się bardzo, że pani jest
tego zdania.
Mieszkanie panny Barry było urządzone „bardzo wspaniale” - jak opowiadała później
Ania Maryli. Obie dziewczynki, mieszkanki prowincji, zostały po prostu olśnione wykwintem
saloniku, do którego wprowadziła je właścicielka.
- Czyż to nie istny pałac? - szepnęła Diana. - Nigdy dotąd nie byłam w mieszkaniu
ciotki Józefiny i nie miałam pojęcia, że jest tak wspaniałe. Pragnęłabym tylko, aby Julia Bell
mogła je zobaczyć... ona tak się chełpi, gdy mówi o saloniku swej matki.
- Pluszowy dywan - westchnęła Ania zachwycona owym luksusem - i jedwabne
portiery! Marzyłam tylko o czymś podobnym, Diano. Ale wiesz, nie sądzę, żebym się dobrze
czuła pośród tego zbytku. Jest tak wiele przedmiotów w tym pokoju, a wszystko takie
wspaniałe, iż nie ma tu już pola dla wyobraźni. A to właśnie jest pociechą ludzi, którzy nie są
bogaci... jest tyle rzeczy, które mogą sobie wyobrazić


1.Wskaż zdanie/zdania błędne:
a)Do miasta zawiózł dziewczęta pan Barry, który pozostał tam z nimi kilka dni.
b)Ciotka Józefina mieszkała w liczącej wiele lat rezydencji.
c)Ania pojechała do miasta w nowej garderobie.
d)Dziewczęta nudziły się w czasie podróży.
e)Maryla przygotowała Ani śniadanie

2.Ania i Diana wyruszyły do miasta:
a)Latem,
b)Wiosną
c)Jesienią.
d)Nie wiadomo

3.Wypisz odpowiednie cytaty, które pomogły Ci w określeniu czasu w pyt. 2:
.......................................
.
4.Droga „wiła się”, to znaczy była:
a) wyboista
b)zakrętów
c)wąska
d)zarośnięta trawą

5.Wypowiedź Diany :”- Czyż to nie istny pałac? – szepnęła Diana. – Nigdy dotąd nie byłam w mieszkaniu ciotki Józefiny i nie miałam pojęcia, że jest tak wspaniałe.” przekształć w mowę zależną:
........................................
........................................
........................................

6.Julia Bell chełpiła się, gdy mówiła o saloniku swojej matki, to znaczy:
a)opowiadała ciekawie
b)przechwalała się
c)mówiła niewiele
d)mówiła to w tajemnicy

7.Zdanie: ”I z tego już jestem niezmiernie rada” zamień na wypowiedź współczesną, język, jakim ty byś to powiedział/ła:

........................................

8.Dlaczego Ania dobrze czuła się pośród takich zbytków i luksusów? Wyjaśnij pełnym zdaniem, pamiętaj, aby nie zaczynać zdania od ponieważ:
........................................
........................................
........................................

9.Wypisz z tekstu wszystkie uczucia Ani związane z podróżą i wizytą w domu ciotki Józefiny:
........................................ ........................................

10.Wyjaśnienia słowa rezydencja można znaleźć w :
a)Słowniku ortograficznym
b)Słowniku wyrazów obcych
c)Słowniku wyrazów bliskoznacznych
d)Słowniku poprawnej polszczyzny

11.Wyrażenie „wykwintny salonik” oznacza”
a)pięknie i bogato urządzony
b)kwitnie w nich dużo kwiatów
c)czysty i zadbany
d)wygodny, choć niewielki

12.Fragment, w którym jest mowa o drodze dziewczynek, którą jechały z wizytą do ciotki Józefiny, to:
a)opowiadanie
b)opis
c)baśń
d)notatka encyklopedyczna

13.Wypisz z tekstu 3 przydawki z rzeczownikami, które określają:
........................................

14.Wyjaśnij zasadę pisowni wyrazów:
Srebrze - ........................................
Później - ........................................
Przecina - ........................................
Pragnęłabym - ........................................

15. Zaprojektuj kartkę pocztową, którą Ania wyśle do Maryli i Mateusza z pozdrowieniami. Pamiętaj, aby ją poprawnie zaadresować.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.