X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 2298
Dział: Gimnazjum

Scenariusz uroczystości nadania Gimnazjum w Grzegorzowicach imienia Noblistów Polskich

Scenariusz części artystycznej

Cel: ukazanie wielkości artyzmu i działalności Polaków docenionych w świecie

Cele operacyjne:
uczeń potrafi w sposób twórczy wygłaszać różnorodne teksty z pamięci z zachowaniem zasad sztuki mówienia i recytacji oraz wynikających z postaw ludycznych, emocjonalnych i estetycznych; dostrzega związki utworów z biografiami twórców i czasem historycznym; odróżnia różnice stylistyczne tekstów; dba o ekspresję słowa i formy nie tylko utworów mówionych ale też śpiewanych;

Metody: recytacje, śpiew, taniec
Formy pracy: indywidualna, zbiorowa
Środki i materiały dydaktyczne: stroje adekwatne do scenek rodzajowych ( kolorowe chusty, korale, białe spódnice i bluzki, serdaki – oczepiny Jagny; długie tuniki przepasane złotymi sznurami z bogato ozdobionymi klamrami, wieniec laurowy – spotkanie u Nerona), powrósło słomiane, magnetofon, płyta kompaktowa z muzyką do wiersza Miłosza.
Miejsce uroczystości: sala gimnastyczna
Odpowiedzialny i sprawujący nadzór nad całością: nauczyciel języka polskiego i sztuki
mgr Grażyna Mucha
Prace przygotowawcze i odpowiedzialni:
Opracowanie scenariusza i wstępów do prezentacji noblistów mgr Grażyna Mucha
Scena prezentująca twórczość Władysława Stanisława Reymonta – mgr Grażyna Mucha
Prezentacja osiągnięć Marii Skłodowskiej-Curie – mgr Grażyna Mucha
Scenka rodzajowa prezentująca dorobek Henryka Sienkiewicza – mgr Agnieszka Machno
Wiersze Czesława Miłosza przygotowała mgr Józefa Janczak-Karpała, mgr Anna Wygaś
Osiągnięcia Lecha Wałęsy zebrał i opracował mgr Arkadiusz Dybka
Wiersze Wisławy Szymborskiej przygotowała mgr Anna Wygaś i mgr Józefa Janczak-Karpała

Przebieg części artystycznej:

Powitanie:
W imieniu uczniów i nauczycieli naszej szkoły pragniemy powitać wszystkich przybyłych gości na tej bardzo ważnej dla nas uroczystości związanej z nadaniem szkole imienia.
Jesteśmy dumni, że nasze gimnazjum będzie nosiło tak zaszczytne imię. Wiele czytaliśmy, rozmawialiśmy i uczyliśmy się o polskich noblistach. Chcieliśmy i Państwu przybliżyć ich zasługi, dlatego zapraszamy na część artystyczną.

HENRYK SIENKIEWICZ

Wstęp:
Henryk Sienkiewicz dostał Nagrodę Nobla w 1905 roku za wybitne osiągnięcia w dziedzinie epiki. Nie na darmo pisał w szkole wypracowania podziwiane przez kolegów i wysoko oceniane przez nauczycieli.
Jego powieść „Qvo vadis”, wydana w 1896 roku, opowiadająca o Rzymie w czasach Nerona była kilkakrotnie filmowana.
(scenka rodzajowa)
Neron chodząc po komnacie rozprawia z Petroniuszem.
W całym Rzymie ty jeden potrafisz mnie zrozumieć. Oto jestem cezarem i świat należy do mnie, mogę wszystko. A jednak muzyka odkrywa mi nowe królestwa, których nie znałem dotąd. Czuję bogów, widzę Olimp. Sferos cały gra wokół mnie i powiem ci, że ja, cezar i bóg, czuję się wówczas małym jak proch. Dasz temu wiarę?
Tak. Tylko wielcy artyści mogą się czuć wobec sztuki małymi...
Dziś jest noc szczerości, więc otwieram przed tobą duszę jak przed przyjacielem i powiem ci więcej...Czy myślisz, że jestem ślepy lub pozbawiony rozumu? Czy myślisz, że nie wiem, iż w Rzymie wypisują na murach obelgi na mnie, że zwą mnie matkobójcą i żonobójcą...Ale oni nie rozumieją, że czyny człowieka mogą być czasem okrutne, a człowiek może nie być okrutnikiem...
Ciebie trzeba znać tak blisko jak ja. Rzym nie umiał cię nigdy docenić.
Ciężko człowiekowi dźwigać naraz brzemię najwyższej władzy i największego talentu...
Współczuję ci, cesarze, z całego serca, a ze mną ziemia i morze, nie licząc Winicjusza, który cię w duszy ubóstwia.
Winicjusz stoi nieruchomo przysłuchując się rozmowie.
Był mi też on zawsze miłym choć służy Marsowi, nie muzom.
On przede wszystkim służy Afrodycie. Pozwól mu panie pojechać do Rzymu, bo mi tu uschnie z miłości.
Kochaszże tak, jak mówi Petroniusz? Neron zwraca się do Winicjusza.
Kocham, panie!
A więc rozkazuję ci jechać zaraz jutro do Rzymu. O, jak milo jest uszczęśliwiać ludzi.
Do komnaty wpada zdyszany Faon - wyzwoleniec cesarski.
Wybacz, boski imperatorze w Rzymie pożar! Większa część miasta w płomieniach!...
Bogowie!... Ujrzę płonące miasto i skończę TROIKĘ.
Panie!...nad miastem jedno morze płomieni: dym dusi mieszkańców i ludzie mdleją lub z szaleństwa rzucają się w ogień...Rzym ginie, panie!
Neron podnosi ręce ku niebu i woła:
Biada ci, święty grodzie Priama...


MARIA SKŁODOWSKA - CURIE

Wstęp:
Położyła podwaliny nauki o promieniotwórczości. Pierwsza kobieta na świecie, która otrzymała tytuł doktora nauk ścisłych. Jedyna dwukrotnie nagrodzona Nagrodą Nobla. Wielka postać dziejów nauki Polski i Francji ...Maria Skłodowska – Curie.

Wspomnienia przyjaciółki ww. ( przy stole siedzi kobieta i czyta pamiętnik)

3 marca 1915 rok
Poznałam dzisiaj Marię Curie. Jest bardzo utalentowaną kobietą i aż dziwi mnie, że Bóg pozwolił abym w swym marnym życiu spotkała kogoś tak wybitnie uczonego i wartościowego.

1 kwietnia 1918 rok
Bardzo polubiłyśmy się z Marią i obie zwierzałyśmy się nawzajem, ponieważ każda potrzebowała bratniej duszy. Opowiadała mi o pierwszym roku pracy z mężem nad radem i polonem. Rozdzielili oni swoją pracę między siebie tak, aby Piotr dążył do ścisłego określenia właściwości radu i do bliższego wniknięcia w jego istotę, zaś Maria miała kontynuować pracę chemiczną nad otrzymaniem czystych soli radu.
W 1903 roku otrzymali Nagrodę Nobla w zakresie fizyki.
Piotra i Marii nie było na uroczystości wręczenia nagród. Przemęczeni i niezdrowi, nie chcieli ryzykować zimą tak dalekiej podróży. Sama też bym nie pojechała tak daleko zmęczona pracą ( gdybym wynalazła coś, co pomoże ludziom).
Mąż Marii podobno był bardzo mądry i wartościowy. Z gazet dowiedziałam się, że zginął pod kołami dorożki. Moja przyjaciółka bardzo go kochała i wciąż nie może się pogodzić z jego stratą.
Pani Curie jest tak mądra i poświęca tyle czasu swojej pracy, że w 1911roku dostała drugą Nagrodę Nobla w zakresie chemii, w dowód uznania dla wspaniałych prac, dokonanych od czasu śmierci męża (to zaszczyt mieć taką przyjaciółkę).

24 lipiec 1924 rok
Zwykle w stosunku do obcych ludzi chłodna i dość sztywna, dla rannych jest niesłychanie ujmująca.
Chłopi lub robotnicy nieraz bali się aparatów rentgenowskich, pytali czy badanie będzie bolesne. „Ależ nie!” – tłumaczyła im łagodnie i cierpliwie. Ranni lubią dotknięcie jej lekkiej dłoni, uspokaja ich miły dźwięk jej głosu, a nade wszystko podświadomie przez nich wyczuwany nadzwyczajny szacunek dla ludzkiego życia i cierpienia. Żeby uratować człowieka wobec ciężkiej operacji Maria jest gotowa ponieść każdy wysiłek. Niestrudzenie trwa na posterunku dopóki jest jeszcze cień nadziei.

3 lipca 1934 rok
Ona tylko na pozór zdawała się być wątła lecz ostatnie jej chwile zdradzają przerażającą odporność na cierpienie.
Serce nie przestaje bić i uparcie kołace w ciele, z którego ciepło odpływa.

4 lipca 1934 rok
Tego ranka gdy słońce zaróżowiło śnieg na górach i rozpoczęło swą wędrówkę po cudownie czystym niebie, gdy wspaniały blask poranka rozświetlił pokój i łóżko, dotknął zapadłych policzków i szarych oczu, już bez wyrazu, już przez śmierć zabranych, zatrzymało się to serce.
To były ostatnie chwile mojej przyjaciółki Marii Curie.

WŁADYSŁAW STANISŁAW REYMONT

Wstęp:
Władysława Stanisława Reymonta nagrodzono Noblem w 1924 roku za „Chłopów”. Jest to powieść czterotomowa, ukazująca wszechstronny i prawdziwie wierny obraz wsi polskiej, ujęty w ramy czterech pór roku.
Przenieśmy się na chwilę w ten malowniczy świat...Oto chata chłopska, gdzie odbywają się oczepiny Jagny – kontrowersyjnej bohaterki „Chłopów”.

( scenka rodzajowa „OCZEPINY JAGNY”)
Na środku sceny krzesło, po lewej młode druhny w kolorowych chustach, po prawej nieco z tyłu drużbowie w kubrakach przytupują.
Druhny wprowadzają Jagnę przykrytą białą chustą, sadzają ją na krześle, a same ustawiają się wokół trzymając w rękach słomiane powrósło.
Druhny z lewej zaczynają śpiewać piosenkę „Matulu moja”. W takt muzyki pozostałe druhny tańczą wokół Jagny.

I
Matulu moja, śliczną córę masz.
Oj, nie wydawaj byle za jakiego,
Jej urody żal.
II
Bo jej uroda, jak bystra woda.
A jej liczeńka ślicznie promienieją,
Jak w stawie róża.
III
Jak różę zerwę, nie będzie rosła.
A już ci moja zielona dróżeńka
Cierniem zarosła.
IV
Cierniem zarosła, śniegiem zawiała.
Oj, czemu żeś mnie moja matuleńko
Za mąż wydała?

Do każdej zwrotki dziewczęta wykonują inny układ taneczny.
I
Druhny chodzą w koło, 3 kroki w prawo, 3 w lewo, raz powrósło w górę, raz w dół.
II
Szybsze tempo, powrósło na ziemi, druhny kręcą się wokół własnej osi raz w prawo, raz w lewo, potem bokiem do środka, trzymając się wysoko za jedną rękę chodzą równym krokiem w prawo i w lewo.
III
Powrósło do rąk, ale ręce na przemian (koszyczek), chodzą wokół Jagny.
IV
3 kroki do Jagny, 3 do tyłu, powrósło na podłogę, a druhny jeszcze raz do Jagny i wspólnie podnoszą chustkę, którą Jagna była przykryta. Jagna wstaje ukazując piękny czepiec.

Jagna stoi na środku, druhny z boku, drużbowie porywają ją do tańca w takt piosenki „Oj, chmielu, chmielu”.
Oj, chmielu, chmielu syrokie liście.
Oj, już Jagunię ocepiliście.
Oj, chmielu oj, nieboze
To na dół, to ku góze
Chmielu nieboze.

Zebyś ty chmielu po tyckach ni loz,
Nie przerobioł tyś z panienek niewiost.
Oj, chmielu oj, nieboze
Niech ci Pan Bóg dopomoze
Chmielu nieboze.

Ale ty chmielu po tyckach łazisz,
Niejedno pannę z wioneczka zdradzisz.
Oj, chmielu oj, nieboze
Wloz na gruszkę, zlyź ni może
Chmielu nieboze.

CZESŁAW MIŁOSZ

WSTĘP:
Ojczyzną Czesława Miłosza, tak jak Mickiewicza była Litwa, ale jak sam mówił jego prawdziwą ojczyzną jest mowa polska. Litwę opuścił w 1937 roku i odtąd zmieniał kraje i miasta: Warszawę, Paryż, Nowy Jork, Berkley, Kraków.
Jest poetą, powieściopisarzem, publicystą, tłumaczem i wykładowcą literatury polskiej w USA. Poezję i prozę Miłosza przetłumaczono na wiele języków i za poezję właśnie otrzymał w roku 1980 Nagrodę Nobla.

Prezentacja 2 wierszy Miłosza:
„Droga”
Tam, gdzie zielona ściele się dolina
I droga, trawą zarosła na poły,
Przez gaj dębowy, co kwitnąć zaczyna,
Dzieci wracają do domu ze szkoły.

W piórniku, który na wskos się otwiera,
Chrobocą kredki wśród okruchów bułki
I grosz miedziany, który każde zbiera
Na powitanie wiosennej kukułki.

Berecik siostry i czapeczka brata
Migają między puszystą krzewiną.
Sójka skrzekocząc po gałęziach lata
I długie chmury nad drzewami płyną.

Już dach czerwony widać za zakrętem.
Przed domem ojciec, wsparty na motyce,
Schyla się, trąca listki rozwinięte
I z grządki całą widzi okolicę.

„Kołysanka”

Nad filarami, z których smoła ścieka,
w prowincji tej, gdzie salwa co dzień błyska,
pod śpiew saperów o losie człowieka
kołysze płacz dziecinny kołyska.

Kołysze, lula nowego bohatera
w zapachu ognia i spalonych zbóż.
Pluszczą pontony, tryska ptak zbudzony.
Roz-kwi-ta-ły pęki białych róż.

Nie śpiewajcie, chłopcy pieśni tej –
porucznik mówi – bo zanadto smutna
i tak już w wodzie mokniemy po pas.
Nie bójcie się, tam w górze nie szrapnele –
po prostu leci ogień sennych gwiazd.

Mój mały – szepczą dziecku w wiosce siwej
od mgły armatniej – mały, bajkę chcesz?
Więc była... rzeka nazwana Stochodem.
W rzece mieszkała taka ryba, leszcz.

A leszcz był płaski jak miesiąc wieczorem,
i pływał sobie, wodne kwiaty jadł,
aż przyszedł ktoś nad wodę i zakrzyczał:
wróć, u-ca-łuj jak za dawnych lat.

Zdziwił się leszcz, kto go wołać może.
Ale dość bajki, śpijże już, mój mały.
Jest inna bajka. Był raz sobie kraj,
a w kraju żyta szerokie szumiały,
szumiały żyta, szumiały i szły
krajem pociągi pełne bochnów chleba,
nad pociągami srebrny grał skowronek...
Dalej nie umiem.

LECH WAŁĘSA

Chór szkolny wykonuje piosenkę pt.” Mury ”
Po jej prezentacji konferansjer czyta tekst:

Usłyszeliśmy przed chwilą fragment piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. „Mury”. Piosenkarz ten stał się legendą ruchu, który narodził się w latach osiemdziesiątych, a któremu na imię było „Solidarność”.
W sierpniu 1980 roku w Gdańsku, Szczecinie i Jastrzębiu, strajkujący robotnicy podpisali z władzami komunistycznymi tzw. „porozumienie sierpniowe”. Jeden z punktów programu mówił o powstaniu wolnego, niezależnego związku zawodowego. Na czele powstałej NSZZ Solidarności stanął Lech Wałęsa.
W ten sposób rozpoczął się demontaż systemu komunistycznego nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie Środkowo-Wschodniej.
13 grudnia 1981 roku brutalnie ten proces zahamował. W naszym kraju wprowadzono stan wojenny, Solidarność rozwiązano, a jej przywódców aresztowano. Nie zapobiegło to upadkowi komunizmu i nie powstrzymało na dłuższą metę demokratycznych przemian w naszym kraju. Społeczność narodowa olbrzymią rolę w tym procesie przypisywała Lechowi Wałęsie – w 1983 roku w dowód uznania przyznano przewodniczącemu Solidarności pokojową Nagrodę Nobla. Nigdy wcześniej, ani jak dotychczas później, żaden Polak nie został w ten sposób uhonorowany.

WISŁAWA SZYMBORSKA

Wstęp:
Wisława Szymborska to osoba skromna, cicha, unikająca rozgłosu, tłumu i wystąpień. Napisała ironiczny wiersz „Nagrobek” o sobie samej:

Tu leży staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy.
Wieczny odpoczynek raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnych z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.

Ale te treści się zdezaktualizowały, bo oto w roku 1996 poetka została noblistką, a jej życiorys uwieczniono w internecie. Tematem jej wierszy jest zagadka sensu i celu życia ludzkiego, również sam człowiek: cierpiący, samotny, omylny, podległy prawom biologii i historii. Dla takiego właśnie człowieka pisze swoje wiersze. Jak powiedziała:
„Interesuje mnie raczej czytelnik, który [...] znajduje tę chwilkę czasu i ochotę, by otworzyć tomik czy pismo i zechce mój wiersz przeczytać, bo zawsze piszę dla pojedynczych ludzi...”
Ty też do nich należysz.

Po wstępie następuje prezentacja 2 wierszy Szymborskiej:

„Allegro ma non troppo.”

Jesteś piękne – mówię życiu –
Bujniej już nie można było,
Bardziej żabio i słowiczo,
Bardziej mrówczo i nasiennie.

Staram się mu przypodobać,
przypochlebić, patrzeć w oczy.
Zawsze pierwsza mu się kłaniam
z pokornym wyrazem twarzy.

Zabiegam mu drogę z lewej,
Zabiegam mu drogę z prawej,
i unoszę się w zachwycie
i upadam od podziwu.

Jaki polny jest ten konik,
jaka leśna ta jagoda –
nigdy bym nie uwierzyła,
gdybym się nie urodziła!

Nie znajduję – mówię życiu –
z czym mogłabym cię porównać.
Nikt nie zrobi drugiej szyszki
ani lepszej, ani gorszej.

Chwalę hojność, pomysłowość,
zamaszystość i dokładność,
i co jeszcze – i co dalej –
czarodziejstwo, czarnoksięstwo.

Byle tylko nie urazić,
nie rozgniewać, nie rozpętać.
Od dobrych stu tysiącleci
nadskakuję uśmiechnięta.

Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
dokąd idzie – zapomniało?

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.