X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 22726
Dział: Świetlica

Jak wprowadzać pozytywną dyscyplinę w świetlicy szkolnej - artykuł

Dyscyplina kojarzy się najczęściej z tym czym jest w rzeczywistości, a więc z batem, karą i rygorem. Ja wolę myśleć o dyscyplinie jako o porządku, ładzie, spokoju, harmonii, mądrych zasadach.
Tak naprawdę tylko w uporządkowanej przestrzeni człowiek może rozwijać się, budować dobro, czuć się bezpiecznie.
Tworzenie pozytywnej dyscypliny nie jest jednorazowym aktem, jest raczej procesem, który trwa dłuższy czas, a nawet cały rok. Oczywiście we wrześniu jest tutaj najwięcej pracy do wykonania zarówno dla wychowawcy, jak i dla dzieci, które z początkiem roku muszą się naprawdę wiele nauczyć. Wprowadzamy zasady nie tylko na specjalnie ku temu zorganizowanych zajęciach, podczas których wspólnie z dziećmi ustalamy zasady, podpisujemy się pod nimi, czy też odbijamy polec zamoczony w farbie. Zasady te należy przypominać wielokrotnie i objaśniać je w konkretnych sytuacjach wobec całej grupy, a także wyciągać konsekwencje wobec uczniów łamiących je. Lista zasad nie może ograniczać się do tych zapisanych, czy też wyrysowanych (zasady przedstawione graficznie są doskonałą formą przekazu dla młodszych dzieci) na plakacie. Zasady powinny stać się naszym sposobem komunikowania się, rozwiązywania konfliktów, pozytywnego tworzenia rzeczywistości, w której razem przebywamy. Dzieci potrafią wspaniale funkcjonować, czują się bezpiecznie, gdy wiedzą co mogą w danym momencie robić, gdy widzą, że ich nauczyciel jest sprawiedliwy, zorganizowany, pomysłowy i jest tym, który przewodzi. Ważne jest również to jakim językiem wychowawca mówi do dzieci, czy jest to język wyrażający szacunek, nawet wtedy, gdy musi ukarać, czy jest to język bezwzględnego władcy wzbudzający lęk i nienawiść. Oczywiście nie tędy droga...
A teraz konkrety. Jak mówić i działać, aby dzieci nas słuchały?

Muszą nas najpierw usłyszeć, a więc ustalamy sygnał np. dzwonek. Dzwonek ma prawo używać tylko wychowawca i dzieci muszą wiedzieć, że ma wtedy do zakomunikowania coś ważnego. Nauka reagowania dzieci na dzwonek trwa zwykle dłuższy czas. Nie wolno dopuścić do tego, że dzieci przestają reagować na ten sygnał. Wszystkie muszą się nauczyć tego, że na chwilkę milkną, zwracają się w stronę pani i odkładają zabawki. Gdy same upomnienia słowne nie działają i dzieci nie potrafią zamilknąć, niezbędny jest trening, a więc kończymy czas na swobodną zabawę, dzieci zbierają zabawki i siadają na dywanie. Spokojnym, ale zdecydowanym głosem przypominamy dzieciom dlaczego tak ważne jest dla nas to, żeby wszystkie dzieci zamilkły po usłyszeniu dzwonka
i to w jaki sposób dzieci powinny zareagować na ten dźwięk. Mogą też wszystkie po kolei powtórzyć jak powinny zareagować na dźwięk dzwonka. W razie potrzeby należy wszystkie czynności powtórzyć tyle razy, ile potrzeba. Zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to niezbyt zachęcająco i
na pewno dzieci nie będą nas za to lubiły, ale tak trzeba, żeby w dalszych naszych działaniach, prowadzonych zajęciach osiągać zamierzony efekt, a tym samym zdobywać sympatię dzieci.
Dajemy dzieciom do zrozumienia, że dostrzegamy ich wysiłki, jak najczęściej chwalimy dzieci jako zespół (pięknie zareagowaliście na dzwonek, zrobiło to na mnie duże wrażenie; jestem zachwycona waszą pracą w grupach itp).
Codzienne zajęcia w świetlicy warto rozpoczynać od wspólnego krótkiego zebrania na dywanie, podczas którego informujemy dzieci jak będzie wyglądał dzień w świetlicy (niekoniecznie jest to pierwsza godzina działalności świetlicy, lecz ta kiedy w świetlicy jest najwięcej dzieci). Informujemy uczniów ile mają czasu na pierwszy punkt programu (u nas jest to zwykle półgodzinna zabawa swobodna), a gdy ten czas się już kończy mówimy o tym dzieciom, aby nie były zaskoczone nagle przerwaną zabawą. Podczas zebrania na dywanie można poruszyć jakieś problemy wychowawcze np. zachowanie na korytarzu przed wejściem do świetlicy, albo wobec wszystkich można kogoś pochwalić np. za piękne ustawienie plecaków w wyznaczonym miejscu lub też szybką reakcję na prośbę wychowawcy. Czasem można dać również w nagrodę cukierka dla podkreślenia,że takie zachowanie jest dla nas naprawdę ważne. Jest to też dobry czas, aby rozdać nagrody laureatom konkursów.
Dobrze jest często zmieniać formę zajęć tzn. zajęcia organizowane przez wychowawcę przeplatać czasem na zabawy swobodne. Dzieci nudzą się zabawą swobodną po ok. 30 minutach i najczęściej dochodzi wówczas do kłótni i konfliktów.
Ważne jest również to, by nauczyć dzieci odpowiedzialności za wyposażenie świetlicy, a więc zabawki, gry, pomoce plastyczne, łazienkę, czyli wszystkie rzeczy i sprzęty, które używamy w świetlicy. Warto podkreślać,że są to ich zabawki, ich łazienka, klocki, zabawki itd. Wprowadźmy jasne zasady korzystania z tego wszystkiego i jasne ,"naturalne" konsekwencje niewłaściwego używania tych rzeczy (zniszczyłeś kartkę, czy kolorowankę, przynosisz kartkę lub kolorowankę ; nie umiesz korzystać z gry, na jakiś czas masz zakaz zabawy nią, dajemy ci czas na naukę itp.) . To nauczyciel decyduje kiedy jest czas na gry planszowe i zabawy dowolne. Dziecko wybierając grę podchodzi do wychowawcy, który zapisuje jej nazwę w zeszycie. Uczeń staje się odpowiedzialny za oddanie jej niezniszczonej i poskładanie po zakończonej zabawie. Jeśli tego nie uczyni odbieramy mu prawo korzystania z niej np. na tydzień (zapisujemy w zeszycie). Tak samo postępujemy w przypadku niewłaściwego korzystania z zabawki (np. rzucanie klockami, maskotkami), odbieramy na jakiś czas prawo korzystania z tej konkretnej zabawki, uzasadniając tym, że jeszcze potrzebuje czasu, by się nauczyć właściwego korzystania z niej. Jeśli zagubi się element od gry np. piłeczka do piłkarzyków, osoby, które grały muszą szukać jej do skutku, a jeśli się nie znajdzie spokojnie wyjaśniamy im, że pewnie jutro też chcieliby w to zagrać, więc naturalne jest, że muszą się postarać o zorganizowanie nowej piłeczki. Jeśli konsekwentnie uczy się dzieci szacunku wobec mienia szkolnego, a więc także ich własnego, bo to właśnie oni, nie ktoś inny, z tego wszystkiego korzystają, uczniowie sami wiedzą, czują to, że powinni naprawić wyrządzoną szkodę. Czasem zakaz używania którejś z zabawek sprawia, że uczeń zmuszony do szukania czegoś nowego odkrywa grę, czy zabawę, której wcześniej nie znał i nie spodziewał się, że przyniesie mu tyle radości. Czas na zabawę dowolną nie może być zbyt długi, bo jednak w tak dużej grupie jaką jest zwykle grupa świetlicowa nie trudno o konflikt między dziećmi i ogromnie trudno jest utrzymać względną ciszę, czyli to, żeby dzieci rozmawiały ze sobą normalnym głosem, a nie krzyczały. Jeżeli upomnimy dzieci, że są zbyt głośne przy zabawie, a nie ma reakcji z ich strony, należy przerwać zabawę i zorganizować inne zajęcia. Dzieci powinny wiedzieć, że zabawa jest nagrodą. Tu one decydują o tym, co będą robić, dlatego muszą się starać, by ten czas nie został im odebrany albo skrócony.
Nie rozpoczynamy następnego punktu programu, gdy sala nie jest posprzątana po uprzednich zajęciach np. po pracy plastycznej.
Nie pozostawiamy nie rozwiązanych konfliktów między dziećmi, można a czasem trzeba rozmowę odwlec w czasie, by emocje opadły. Czasem też nie ma możliwości, by zająć się w danym momencie indywidualnymi przypadkami. Podejmujemy rozmowę z uczniami w najbliższej wolnej chwili. Zawsze musimy dać dzieciom możliwość wytłumaczenia powodów jego zachowania. Potem spokojnie mówimy jak my to widzimy, próbujemy zrozumieć stanowisko drugiej osoby oraz dajemy szansę dziecku naprawy tej sytuacji. Nie wolno pozostawić dziecka w poczuciu skrzywdzenia i niezrozumienia.
W przypadku łamania zasad np. bieganie po sali, zadajemy uczniowi kilka prostych pytań:
Co przed chwilą robiłeś? Jaką zasadę złamałeś? Co teraz zrobisz, aby uniknąć konsekwencji za złamanie zasady?
Dzieci przebywające w dużej grupie powinny mieć zapewniony choćby krótki czas na wypoczynek w ciszy. Wielu z nich naprawdę lubi ten czas, inni tolerują, bo muszą. Może to być czytanie książek, czy słuchanie opowiadań audio lub inne wedle pomysłów. Jeśli jakieś dziecko przeszkadza innym zapisujemy nazwisko tego ucznia (najlepiej na tablicy) i pamiętamy, by wyciągnąć później konsekwencje w formie przymusowego kolorowania, czy strugania kredek, albo po prostu siedzenia w ławce samotnie, gdy inni się bawią. Tak powinniśmy postępować podczas każdych prowadzonych przez nas zajęć wobec uczniów, którzy przeszkadzają (przykro mi, że nie pozwalasz mi wykonywać mojej pracy a innym nie dajesz szansy na skorzystanie z tego co mam im do zaoferowania, rozumiem, że wybierasz teraz zabawę, pamiętaj o tym, że gdy my się będziemy bawić, ty będziesz musiał pracować). Dzieci poprzez doświadczenie własne i innych uczą się właściwych wzorców zachowania. Po jakimś czasie większość odkrywa, że przeszkadzanie po prostu im się nie opłaca.
Wychodzenie z dziećmi poza teren sali świetlicowej np. wyjście na podwórko, również wymaga sporo pracy i treningu. Uświadamiamy dzieciom, że wyjście na podwórko jest ich przyjemnością, a nie nauczyciela. Więc muszą się postarać wykonać kilka czynności bez zbędnych rozmów i niepotrzebnych przepychanek. Jeśli dzieci nie umieją się ustawić w ciszy w parach, usadzamy je na dywanie, powtarzamy jeszcze raz zasady wyjścia z sali, przejścia korytarzami, zachowania w szatni i zadajemy pytanie, czy są tutaj dzieci, które chcą dziś wyjść na podwórko. Z reguły zgłaszają się wszystkie. Dajemy im jeszcze jedną szansę ustawienia się w parach w ciszy. Jeśli tego nie potrafią zrobić musimy tego dnia zrezygnować z wyjścia. Próbujemy następnego dnia w podobny sposób. Wobec indywidualnych osób, które rozmawiały podczas drogi do szatni wyciągamy konsekwencje w formie opóźnienia rozpoczęcia zabawy na podwórku (ty się już bawiłeś rozmawiając z kolegą, inni wtedy "pracowali" starając się iść w ciszy, teraz oni się bawią, ty musisz "popracować" siedząc na ławce i tęskniąc za zabawą). Wdrożenie dzieci do sprawnego ustawienia się w parach i przejścia w ciszy korytarzem szkolnym pomaga nam w innych sytuacjach, gdy musimy szybko zebrać grupę np. podczas ewakuacji, czy też gdy chcemy sprawnie przemieścić się do innej sali.
Wśród proponowanych dzieciom zajęć nie powinno zabraknąć takich, podczas których mogą one zaprezentować swoje talenty aktorskie, malarskie, muzyczne, recytatorskie i inne. Ważne jest, by uczyć dzieci szacunku wobec siebie nawzajem. Nie rozpoczynamy prezentacji talentów, gdy nie ma absolutnej ciszy. Tłumaczymy dzieciom, że wystąpienie przed innymi wymaga dużej odwagi i nawet jeśli komuś coś nie wyjdzie należy nagrodzić występującego brawami. Osoby, które przeszkadzają lub śmieją się z innych nie są dopuszczone do występu lub ewentualnie występują jako ostatnie. Dużą pomocą w kształtowaniu pozytywnej atmosfery w grupie oraz integracji są zajęcia w oparciu o cykl opowiadań audio pt. "Opowiastki familijne" poruszające różne problemy pojawiające się w grupie, oraz uwrażliwiające na "inność" drugiej osoby. Cenne jest także wprowadzanie zajęć o emocjach i komunikacji międzyludzkiej oraz zabaw socjoterapeutycznych.

Tyle się mówi o świetlicach w negatywnym kontekście, że przepełnione, że są przechowalnią dla klas, którym nie udało się zorganizować zastępstwa, że nie są przystosowane sale itp. Wszystko to jest prawdą, ale nie może być wymówką, że nic nie da się w takiej świetlicy zorganizować. Wierzę, że jest ciężko pracować, gdy niespodziewanie przychodzi klasa na zastępstwo i musimy zmodyfikować nasze plany.
Tak nie powinno się zdarzać, ale jeśli tak już jest proponuję zebrać dzieci na dywanie i spokojnie wyjaśnić im, że są tutaj gośćmi, a gość zachowuje się tak, żeby nie obrazić gospodarza. Omawiamy ogólnie panujące tutaj zasady i proponujemy konkretną aktywność (alko kilka do wyboru). Warto wspomnieć, że od nich zależy, czy ten czas będzie miło spędzony i wyjaśnić, że w przypadku łamania zasad zostanie im zaproponowane zadanie, z którego niekoniecznie będą zadowoleni. Najgorszym rozwiązaniem jest wpuścić dzieci do świetlicy i zostawić im tzw. "wolność". Najczęściej efektem tego są uwagi do dzienniczka, bójki , zniszczone lub porozrzucane zabawki i oczywiście ból głowy nauczyciela.
I jeszcze jedno. Kiedyś wydawało mi się, że muszę wszystko robić, żeby dziecko wychodziło ze świetlicy zadowolone, teraz wystarczy mi świadomość, że się czegoś dobrego nauczyło.
Widzę, że większość rodziców docenia to, że w świetlicy jest dyscyplina, że ich dzieci są bezpieczne
i mądrze prowadzone. A dzieci i tak lubią swoją świetlicę.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.