X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 21607
Dział: Artykuły

O wczesnych opowiadanich Żeromskiego

Wczesne opowiadania Stefana Żeromskiego stanowią najwybitniejsze osiągnięcie realizmu w literaturze polskiej końca XIX wieku. Wczytując się w te dzieła, wyławia się przed czytelnikiem donośny oddźwięk dramatów historii. To, co żyło niewypowiedziane w sercu pisarza, które się wiele nacierpiało, cały zespół przeżyć, które przyniosły wzloty i upadki ówczesnej epoki, wszystko to znajduje odzew w jego twórczości. Żeromski podejmuje bowiem w swoich nowelach niezwykle trudny temat, wyzysku kapitalistycznego. Zwraca uwagę na krzywdę społeczną i sprzeczności panujące w nowym ustroju politycznym. Protestuje przeciw niesprawiedliwości i wykorzystywaniu klas najuboższych. Żeromski zwraca uwagę na sytuację ludności wiejskiej we wczesnej fazie kapitalizmu, kiedy przybiera on najbardziej krwawy i okrutny charakter. Wyzysk proletariatu przez burżuazję jest przyczyną tragiczności chłopa. W takim świecie umieszcza pisarz swoich bohaterów. Przedstawia konflikty pomiędzy ziemiaństwem a biedotą wiejską, gdzie bezradni chłopi są zdani na bezlitosny wyzysk, szczególnie tam, gdzie trudno o pracę. Chłopi to warstwa upokarzana i krzywdzona od zarania dziejów. W swej niedoli zawsze była zdana na własne siły. Nikt nie wskazywał jej drogi wyjścia, nikogo nie interesował jej los.
I tak oto w opowiadaniu Zmierzch Stefan Żeromski ukazuje wstrząsający i naturalistyczny obraz ludzkiej egzystencji. Odkrywa przed czytelnikiem przerażającą prawdę o tym, jak wyglądała wieś w tamtym okresie. Skrajna nędza i głód były nieodłącznymi elementami życia warstw najuboższych. Chłopi byli traktowani jak zwierzęta. Głodni i wyczerpani pracowali do upadłego, by zagwarantować byt swojej rodzinie. Nowela ta staje się zatem takim żarliwym protestem przeciw układom, systemom, instytucjom, konwencjom skazującym zwykłego śmiertelnika na klęskę. Są wołaniem w obronie jednostki ludzkiej.
Autor w Zmierzchu pokazuje przeżycia wewnętrzne człowieka w sytuacjach krańcowych. Kluczem do interpretacji jest właściwie już sam tytuł, który wskazuje na charakter utworu (poprzez skojarzenie: zmierzch, mrok – kres ludzkiej egzystencji). Stefan Żeromski schodzi na samo dno życia społecznego, ukazując wstrząsające obrazy nędzy i upadku moralnego. Ze względu na niezwykle zwięzłą i krótką formę utwór ten możemy nazwać raczej obrazkiem aniżeli opowiadaniem. Nie zawiera on wyrazistej fabuły, ale przedstawia kunsztownie namalowaną scenkę rodzajową. Oto małżeństwo Gibałów, pozbawione elementarnych środków do życia, za marne grosze pracuje na pańskim polu przy kopaniu torfu. Pozostawia w domu maleńkie dziecko bez opieki po to tylko, aby zarobić na kawałek chleba. Ów ponury i realistyczny obraz spina klamrą kompozycyjną motyw pejzażowy. Przyroda odgrywa bowiem w noweli ogromną rolę. Potęguje przeżycia psychiczne bohaterów i jest niezwykle wymownym tłem dla rozgrywających się wydarzeń. Utwór rozpoczyna się opisem błotnistej poręby w czasie jesiennego popołudnia:

Między grube pnie kilku świerków, co sterczą samotnie na skraju poręby, plamiącej mnóstwem czarnych pniaków zgniłozielony upłaz wzgórza, zsuwało się słońce pławiąc się w miedzianym blasku, podobnym do przejrzystego kurzu, nieruchoma warstwą nawisłego nad daleką widownią. Odblaski jego lśniły jeszcze na krawędziach chmur, wyzłacając je i zabarwiając szkarłatem, wrzynały się miedzy fałdy szarych kłębów i szkliły na wodach.

Impresjonistyczne pejzaże ulotną grą światła i barw wywołują u odbiorcy subtelną chwilę wzruszeń, olśniewają go czarodziejstwem obrazu i finezyjną poetyką detalu. Żeromski niezwykle sugestywnie i nastrojowo odtwarza w noweli nie tylko opisywaną rzeczywistość, ale i stan swojej duszy. Utrwala niepowtarzalność wrażeń wynikających ze szczegółowej obserwacji natury. Pisarz wprowadza także do opisów przyrody efekty kolorystyczno-świetlne (szare kłęby, zgniłozielony upłaz wzgórza), dźwiękowe (melodyjny, dzwoniący głos skrzydeł) i dotykowe (piaszczyste wydmy). Pobudza późniejszy opis natury, wprowadzając serię czasowników ruchu: „zsuwało się”, „padał”, „płynęła”. Stanisław Żak słusznie podkreśla, iż ten niezwykły dynamizm opisu, współgrający z przeżyciami bohaterów jest jednym z nadzwyczajnych walorów prozy Żeromskiego . Przyjrzyjmy się jednak bliżej owemu krajobrazowi. Został on przez autora zasadniczo uchwycony w trzech głównych fazach. Początkowo zarysowuje się przed nami widok podmokłej kotliny, otoczonej „podkową wzgórz”. Promienie zachodzącego słońca odbijają się w „nieruchomej wodzie”, nadając jej czerwony odcień. Rośliny przybierają „jakieś chwilowe nie swoje barwy” i bezkształtne formy. Wszystko to wzbudza niepokój, wzmagający się jeszcze bardziej na skutek ustającego nagle śpiewu ptaków. Onomatopeje: „ucichł dudniący lot bekasów”, „ustało pogwizdywanie kulików” sprawiają, że opis zmierzchu staje się jeszcze bardziej wyrazistszy i poetycki. Wprowadza on nastrój smutku i melancholii, przygotowując tym samym fundament dla kolejnych wydarzeń. Dopiero lakoniczne stwierdzenie „i pracowało dwoje ludzi” łamie dotychczasową konwencję, przenosząc nas w inny świat – pracy i wyzysku.

Błota należały do dworu. Dawniejszy młody dziedzic taplał się po nich z wyżłem za kaczkami i bekasami póty, póki wszystkich lasów nie wyciął, pól nie zostawił odłogiem i wyleciawszy nagle z dziedzictwa nie oparł się aż w Warszawie, gdzie teraz wódę sodową w budce sprzedaje .

Stefan Żeromski „dostrzega nowe, ważniejsze zjawiska kształtujące społeczne oblicze polskiej wsi” i z pewnością mające ogromne znaczenie dla kształtowania się sfery moralnej, żyjących wówczas ludzi. Następuje bowiem deklasacja szlachty posesjonatów. Zbankrutowany, inaczej „wysadzony z siodła” utracjusz ustąpuje miejsca nowemu panu. Ten wprowadza inne formy gospodarowania – osusza bagna, użyźnia pola, zakłada hodowlę ryb i produkuje torf, wykorzystując do tego pracę i niemiłosierny wysiłek innych ludzi. Żeromski z ironią przedstawia sylwetkę młodego dziedzica:

Gdy nastał nowy, mądry dziedzic, biegał po polach z kijkiem i często nad polami stawał w nosie dłubiąc .

Pokazuje jego zachłanność, okrucieństwo i brak manier. Chciwość pieniądza i szybkiego wzbogacenia się sprawiają, że ucieka się do szantażu, by zmusić Gibałów do niewolniczej pracy. Pisarz nie usprawiedliwia postępowania szlachcica, lecz ewidentnie je potępia. Poza tym oszczędny i karykaturalny rys tej postaci sprawia, że pałamy wobec niej niechęcią i odrazą:
Gmerał w bagnie rękami, dziury kopał, mierzył, wąchał – aż wreszcie wymyślił rzecz dziwną. Kazał karbowemu najmować dzień w dzień chłopów do kopania torfu, szlam na pola wywozić taczkami, na kupy składać, a dziury kopać precz, póki się nie wybierze miejsca na sadzawkę; wówczas groble fundować, dół na druga sadzawkę wybierać niżej, aż ich się kilkanaście uzbiera .

Do takiej pracy najmuje się Waldek Gibała. Żyjąc w nędzy na granicy śmierci głodowej próbuje razem z żona zarobić choćby na kromkę chleba. Jest on niezdolny do ludzkich odruchów. Zahartowany w swojej niedoli siłą zmusza kobietę do pracy:

Waldek babę do kopania zajmował dzień dnia. Ona taczki naładowuje, on po tarcicach rzuconych przez bajora wywozi szlam na pole. [...] ręce mdleją w łokciach, nogi cierpną i drętwieją od zanurzania ich w szlamie – ale dwa kubiki na dużym dniu wybrane – to znaczy kawał grosza w kieszeni .

Stefan Żeromski częściowo usprawiedliwia stosunek Waldka do żony. Rozumie, że łagodna perswazja mogłaby odnieść lepszy skutek, ale od zdegradowanego okrucieństwem życia człowieka trudno przecież wymagać subtelności i spokoju. Pisarz zwraca uwagę na ogromne zdeformowanie i zezwierzęcenie psychiki Waldka. Ta wszechogarniająca pustka i niepewność, smutek i zniechęcenie stają się nieodłącznymi elementami jego życia. Nad jego życiem panuje cierpienie i strach, zabijający prawdziwe wartości. Trudno mu wyobrazić sobie, że to się kiedyś skończy. Przeżywa ból w perspektywie nieskończoności. Spostrzega czas jako bardziej „rozciągnięty”, gdyż teraźniejszość i przyszłość to dla niego wciąż niepewność. Kwestia jest znacznie głębsza. Idzie mianowicie o to, iż człowiek traci kontakt z metafizyczną podstawą własnego bycia. Owo biologiczne istnienie, które mu jedynie pozostało ogranicza go i unieszczęśliwia. Świadomość nieuchronnej klęski osacza i wprawnie obezwładnia Gibałę. Rzeczywistość, która jest mu kulą u nogi niszczy jego wnętrze. Zniewala i degraduje. Jest bezpośrednio wymierzona przeciw niemu. Konflikt, jaki rodzi taka sytuacja, pozostaje nierozerwalną kwadraturą koła. Ten prosty chłop zdaje sobie sprawę z tego, że nie zmieni struktur społecznych, nie uleczy chorej rzeczywistości. Paradoksalnie, u podstaw tej wiedzy rodzi się potrzeba buntu i walki, by zachować rodzinę przy życiu, by już nie wegetować. Jednak żelazne ogniwa kapitalizmu nie dają nawet złudzenia.
Wróćmy jednak do jakże ważnej w tym opowiadaniu przyrody, która staje się nieodłącznym towarzyszem życia Gibałów. Ona wciąż się zmienia, ma swój stały kierunek rozwoju. Po wyczerpującym dniu zapada noc. Wszystko wokół osnuwają mgły.

Jest to chwila zmierzchu, kiedy wszystkie kształty widoczne zdają się rozsypywać w proch i nicość, kiedy rozlewa się nad powierzchnią gruntu szara próżni, zagląda w oczy i uciska serce jakąś nieznaną zgryzotą.

Gibałowie muszą dalej pracować, bowiem niewyrobienie dziennej normy wiązałoby się z utratą ciężko zarobionych pieniędzy. Tu Stefan Żeromski pokazuje rozdźwięk między prawami natury a tym, co determinuje los człowieka. Ów malarski opis nadciągającego zmierzchu i mgieł ma z pewnością wymiar symboliczny. Podkreśla bowiem beznadziejność ludzkiej egzystencji, wyobcowanie i swoisty dramat pół-ludzi, rozgrywający się w atmosferze oczekiwania na koniec wszystkiego. Powoli wszystko rozmywa się we wszechogarniającym poczuciu beznadziejności. Już nie ma nic. Zupełny bezkształt...
W toku naszych rozważań należałoby zwrócić jeszcze uwagę na to, jaki wpływ ma upersonifikowana natura na psychikę postaci. Oto wyobraźnia Gibałów kształtuje przyrodę sprawiając, że widzą w niej zjawy, istoty niszczące i wdzierające się do ich wnętrza:

Mgły idą jak żywe ciała, podpełzają do niej chyłkiem, zabiegają z tyłu, cofają się, czają i znowu ławą suną coraz natarczywiej.

Stefan Żeromski również w tym opisie krajobrazu wykorzystuje technikę impresjonistyczną. Za pomocą synestezji, czyli połączenia efektów dźwiękowych, kolorystycznych i dotykowych potęguje przeżycia psychiczne postaci. Wykorzystuje również licznie nagromadzone animizacje, by jeszcze bardziej uwypuklić lęk Gibałowej, gdy widzi upiory, które „wsiąkają w ciało aż do kości”. Jej halucynacje można tłumaczyć nie tylko ogromnym wycieńczeniem organizmu wskutek morderczej harówy, ale także poczuciem bezradności wobec niepewnego jutra. Zagrożenie śmiercią głodową nie tylko dla siebie i męża, lecz również dla maleńkiego dziecka jest tak wielkie, że ciało, umysł i dusza strudzonej kobiety zdają się być na skraju wytrzymałości. Pełen ekspresji opis „wzmacniają niezwykle sugestywne odnarratorskie odczucia” . Zatroskanej matce wydaje się na przykład, że słyszy płacz swej dzieciny, pozostawionej w domu bez opieki. Nie może być przy niej, nie potrafi jej uspokoić, nie teraz. Czuje, jak otwarta przestrzeń życia rozciąga się we wszystkich kierunkach. Obejmuje każdy dźwięk i obraz. Raz widzi raz słyszy. Później pojawia się myśl o dziecku. Te chwilę przeżywa w niezmierzonej przestrzeni świadomości. Koncentruje całą uwagę na tym doznaniu.
Nie tylko lęk o dziecko targa Walkową. Boi się również męża, który „umie chwycić pod żebro, zebrać w garść skórę, trzasnąć raz, drugi, a potem cisnąć człowiekiem jak kamieniem między szuwary” . Stefan Żeromski pokazuje jednak, że Gibała w głębi duszy rozumie żonę i jej troskę o dziecko. Mimo swego grubiaństwa i surowości wobec kobiety można odnaleźć w nim zalążki ludzkich uczuć: miłości i troski o rodzinę.
Utwór kończy nastanie trzeciej fazy zmierzchu. Ten finalny fragment ma charakter uogólnienia, jednak nie zakłócającego ideowej wymowy opowiadania. Wzrusza czytelnika niezwykły liryzm i to „poetyckie porównanie, stanowiące wyjątek w naturalistyczno-realistycznym opisie pracy Gibałów, przy równoczesnym przeniesieniu ruchu ze zjawisk przyrody tylko na ludzi” .
Stefan Żeromski pokazuje, że człowiek jako integralna część natury, ograniczony jest przez nią do jedynie biologicznych odruchów. Nie może sobie pozwolić na odczuwanie głębszych emocji, ponieważ otaczająca go przyroda po części odpowiedzialna jest za jego tragiczny los. Maksymalne zbliżenie do natury oraz subiektywne utrwalanie zjawisk jednostkowych sprawiają, że Żeromski odkrywa w przyrodzie wiele symbolicznych doznań. Stąd bierze się jego potrzeba studium krajobrazu prowadzonego w oświetleniu naturalnym i obserwacja zmian koloru w zależności od pory dnia.
Rozważania te winny zmierzać zwolna do pewnej konkluzji. Oto Zmierzch obnaża przed nami okrutną prawdę o świecie i w jaskrawy sposób pokazuje brutalną walkę człowieka o życie swoje i najbliższych w katastrofalnym dla niego momencie. „Tragiczny rys” rzeczywistości, z jakim konfrontuje nas Zmierzch warto oswoić pojęciowo poprzez odwołanie się także do filozoficznego modelu tragiczności, jaki prezentuje Max Scheler . Według niego tragiczność to własność świata, która posiada niezbywalną komponentę aksjologiczną – pojawia się wśród wartości i ich ruchu, w którym oddziałują na siebie podmioty wartości. Nie pojawia się ona zatem w przestrzeni, a warunkiem koniecznym zjawiska katastrofy jest czas, w którym spełnia się ruch nicestwiący ideały. I tak oto fabuła w Zmierzchu rozwija się w czasie. Nie ma on może bezpośredniego wpływu na los Gibałów, bo ich praca ciągle jest tak samo ciężka, ale w przyrodzie mija on nieubłaganie. Warto również zauważyć, że zjawisko tragiczne jest dualne: to konkretne zdarzenie, ale również „istotowa” budowa świata. Pisarz tworzy ów obraz zagłady, poprzez sięganie do tych środków wyrazu, które są najbardziej dosadne i wyraziste. Naturę czyni oskarżycielem niesprawiedliwości i wyzysku, deformującego ową rzeczywistość.
Inne opowiadanie Żeromskiego pt. Zapomnienie wyrasta z zanotowanych w Dziennikach autora oleśnickich doświadczeń i obserwacji. Opisuje w nich swoje przeżycia, gdy był świadkiem operacji „bicia w mordę” przez Jana Zaborowskiego i jak to chłopcy z Oleśnicy wyrzucali z gniazd wronie pisklęta. W osobistych zapiskach pisarza odnajdujemy również notatki z wyprawy do stawu w Brodach z dnia 24 maja 1889 roku i opisy wschodu słońca przeniesione później w obręb opowiadania:

Rano. Cudny dzień. W powietrzu czuć już skwar, choć panuje jeszcze sierpniowy chłód poranka. W cieniach drzew tai się on – chłodny, czarny. Na trawach rozesłał się obrus białej rosy. Na każdym listku, na źdźble najmniejszej trawy wisi białych pereł mnóstwo, a wszystkie migocą brylantowo, gdy spoza dużych gałęzi wyjrzy biały strumień światła. [...] Cienie uciekają przed zwycięstwem światła, kryją się w kępy łopianów, w koryta strumieni, wsuwają się w samą głąb krzaków jałowcu: tam kryją przed słońcem resztki rosy i pachną nią aż do południa. Jak dobrze, że tak cicho!

Zaobserwowany wówczas świt w lesie wykorzystuje Żeromski w pierwszej części noweli. W Zapomnieniu czytamy:

Jak woda przypływają i otaczają nas zimne fale leśnego chłodu, nasycone zapachem poziomek, jałowcu, młodej wikliny, smoły sosnowej, całym tym nie dającym się opisać, wilgotnym, gęstym, duszącym, a tak zdrowym zapachem lasu, ukrytego w mgłach porannych. Pachnie to jak dziki bukiet .

Przyjrzyjmy się, w jaki sposób buduje pisarz ten krajobraz. Po pierwsze obficie nasyca semantyczną tkankę opisu elementami niezwykle zmysłowymi, głównie zapachowymi. W dalszej części ze szczególnym upodobaniem tworzy Żeromski bardzo wyrafinowane synestezje: fale chłodu,
Metaforyzacje autora mają na celu nie tylko upoetyzowanie utworu, ale również nadają mu cechy obrazowej plastyczności i ideowej głębi. Wyposaża je Żeromski w aktywną funkcję interpretacyjną i jak słusznie zauważa Jan Kucharski wskazuje to na „bogatą autorską wyobraźnię, ożywiającą te zjawiska” . I tu otwiera się miejsce dla ekspozycji Zapomnienia pod kątem w nim zawartej problematyki psychologicznej. Bowiem pejzaż, który rozpoczyna niejako cały rozwój wydarzeń, jest wybiegiem natężenia autentyzmu i powagi przedstawianych treści. Ma uwypuklić kontrast pomiędzy przyrodą, a losem głównego bohatera, prostego chłopa Obali, który podczas polowania na kaczki dziedzica i gajowego, zostaje nakryty w mieszczańskim lesie.
Zwraca naszą uwagę wygląd zewnętrzny Obali, niewiele różniący się od jego szkapy:

Spod olbrzymiej jak poduszka czerwonej magiery wysuwały się włosy długie, bez połysku, nie czesane od dawna, bo wisiały w nich źdźbła słomy i siana. [...] Kolana miał zgięte raz na zawsze jak konik polny [...], jego nogi, przerosłe gnojem, czarne, z wykrzywionymi palcami jak u zwierzęcia, z piętami spłaszczonymi i wychylonymi w tył [...] .

Człowiek zostaje tu zdegradowany do najniższego poziomu, gdy zaś zwierzę nabiera cech typowo ludzkich: przymruża oczy, nie zwraca „najmniejszej nawet przelotnej uwagi” na przybyłych do lasu ludzi. Dokonuje się tu pierwsza odsłona człowieka jako bytu tragicznego. Istnienie ludzkie okazuje się jedynie porażką wszelkich wartości. Stefan Żeromski pokazuje, iż wyzysk i krzywdzenie warstw najniższych prowadzi do dehumanizacji i rozkładu moralnego ludzkości.
Jakże wymowny jest powód, dla którego bohater Zapomnienia przyjeżdża do lasu. Potrzebne mu są cztery deski na trumnę dla syna. I oto równie makabryczny obraz jawi się czytelnikowi, gdy zastraszony Wicek Obala prowadzi oskarżających go o kradzież drzewa mężczyzn do stodoły, gdzie leżą zwłoki piętnastoletniego dziecka:
W złożonych pobożnie rękach o kolorze ziemi trzymał krzyżyk wystrugany z patyka. Słupami unosiły się nad nim komary i muchy, siadały na twarzy, wsysały się w kąciki ust .

Stodoła to dom żałoby przepełniony lękiem egzystencjalnym i tęsknotą Obali za jedynym synem. Zasadniczym doświadczeniem prostego chłopa staje się wówczas poczucie wszechogarniającej pustki i zrezygnowania. Jest to zmaganie się ze smutkiem, jaki pozostawia śmierć najbliższej osoby. Ta bezpostaciowa próżnia nasila się i sprawia, że człowiek staje się bezbronny wobec niełaski losu i swej katastroficznej sytuacji. Pisarz pokazuje przeżycia psychiczne Obali nie za pomocą wnikliwego opisu jego wewnętrznych przeżyć, ale poprzez mistrzowsko zbudowaną rozmowę pomiędzy chłopem a dziedzicem. „Dialog ów w wypowiedziach Obali uderzający w ton uniżonej pokory, doskonale językowo zindywidualizowany dzięki umiejętnemu nasyceniu wyrażeniami gwarowymi, mieni się u pana Alfreda wielością odcieni” – pisze Artur Hutnikiewicz. Wyłania się tu również portret bogatego jaśnie pana, skrywającego do tej pory swe prawdziwe oblicze. Poznajemy całą jego brutalność i pogardę wobec innych. Dla bogatego dziedzica nie mają znaczenia ludzkie tragedie i nieszczęścia. Jego moralna nicość i poczucie wyższości sprawiają, że ironicznie wypowiada się na temat śmierci małego chłopca, nazywając go „psubratem”.
W Zapomnieniu wypełnienie losu człowieka i natury jest nieuchronne. Jednostka ludzka zostaje nierozerwalnie spleciona z przyrodą. Kazimierz Wyka słusznie zauważa, iż w opowiadaniu odnajdujemy charakterystyczny dla twórczości autora Popiołów motyw bestialstwa wobec żywych stworzeń i okrucieństwa samej przyrody . Podkreśla to autor w ostatniej scenie, kiedy opisuje chłopców strącających z drzew pisklęta wrony i wyrywających im nóżki (które mogą sprzedać leśniczemu za trzy grosze). Obraz ten nie jest przypadkowy. Pokazując bezradność matki-wrony wskazuje Żeromski na bezduszność ludzi wobec natury. Tym razem w kontrastowy sposób zestawia zachowanie swoich bohaterów (Wicka Obali i wrony) w obliczu takiej samej tragedii. Umożliwia to „dokonanie oceny zdarzeń z innej niż dotychczas perspektywy narracyjnej: rozpacz nieszczęśliwej matki prowokuje narratora do bezpośredniego wyrażenia jego uczuć” , gdy w przypadku chłopa zachowuje on swego rodzaju naturalistyczną surowość i brak uczuciowego zaangażowania. To zamierzony chwyt pisarza, mający na celu pogłębienie przeżyć odbiorcy i zwrócenie uwagi czytelnika na tytułowy motyw „zapomnienia”, dającego ulgę i ukojenie pokrzywdzonym jednostkom. Poza tym owa oszczędność sądów sprawia, że trudne doświadczenia prostego chłopa zyskują na autentyczności i sile wyrazu.
Zarówno w Zmierzchu jak i Zapomnieniu Żeromski ukazuje biologizm natury ludzkiej, istoty poddanej raczej popędom aniżeli głębokim uczuciom. Człowiek z najniższych warstw społecznych, ciemiężony i poniżany traci wiarę w poprawę swego losu. Pisarz podkreśla destrukcyjny wpływ wyzysku kapitalistycznego na psychikę człowieka w końcu XIX wieku. Pokazuje cierpienie i strach paraliżujący umysł i zniewalający ciało w obliczu nędzy i głodu. Nowele te stają się również obrazem niemoralności i znieczulicy klas posiadających.
Przeżycia psychiczne postaci na tle krzywdy społecznej ukazuje Żeromski także w Siłaczce (1891) i Doktorze Piotrze (1894). W pierwszym z utworów czyni młodą nauczycielkę, Stasię Bozowską tytułową „siłaczką”, która w imię szczytnych ideałów poświęca się pracy z ubogimi dziećmi. Jest to opowiadanie o zmaganiu się z własnymi słabościami w obliczu wyboru między sobą a kimś innym, który nie zawsze jest na pomoc otwarty, chociaż jest mu ona niezbędna. Początkowo poznajemy młodego doktora Pawła Obareckiego, który przyjeżdża do chorej na tyfus nauczycielki. Tytuł utworu może wydawać się mylący. Ta wątła dziewczyna, powalona przez chorobę, zdaje się być zaprzeczeniem siły. Ale autor wskazuje na jej wewnętrzną moc, na blask, który od niej bije. Stasia wierzy, że można zmienić otaczającą rzeczywistość. Zdaje sobie sprawę z trudności, ale nie poddaje się. Ten ogromny upór Bozowskiej przeciwstawia autor postawie życiowej Pawła, który zbyt szybko wyrzeka się swoich marzeń i przystaje do otoczenia. Niewątpliwie można doszukać się w kreacji tej postaci pewnych cech wspólnych z Rzepkowskim z noweli pt. Niedobitek. Tak jak sugeruje tytuł opowiadania, główny bohater staje się kontynuatorem idei romantycznych, społecznikiem, który w imię wielkich wartości poświęca swe życie pomocy biednym. Żeromski nie kreuje tej postaci w sposób wzniosły, czy patetyczny. Zarysowuje jej cechy na zasadzie wielu dysonansów. Z jednej strony pokazuje Rzepkowskiego jako walczącego o wielką sprawę bojownika, z drugiej zaś podkreśla to, iż jest on prostym człowiekiem, którego czyny są jak najbardziej rzeczywiste i przyziemne. Doktor pragnie przeznaczyć możliwą wygraną z loterii na zakup książek dla chłopów. Jest to dość naiwny sposób na krzewienie oświaty na wsi, jednak wiara w zdobycie pieniędzy jest ogromna. Doskonale pokazuje to scena, gdy chory na serce Rzepkowski ma halucynacje i widzi kolektora, informującego o zdobytej fortunie. Do rangi symbolu natomiast urasta tom poezji Mickiewicza, który bohater każe sobie wsadzić do trumny. Do biografii bohatera romantycznego zbliża doktora także nieszczęśliwa miłość do Jadwigi. Tragiczny rys nadaje Rzepkowskiemu wyznanie o niespełnionym i przebijającym na wskroś uczuciu, które wypowiada dopiero na łożu śmierci:

- Tę twoję żonę, Jadwinię, to ja, nie gniewaj się, przebacz, kochałem, stary dureń, jak żak!... Ukochana była przez bogów... dlatego przedwcześnie zgasła... och, Boże!

Jest to, zatem postać niezwykle złożona i chociaż – jak podkreśla Jan Kucharek – „wywołuje wrażenie powierzchowności” , to tak naprawdę kryje w sobie ogromną wrażliwość, dobroć i „gołębie serce”.
Żeromski pokazuje w Niedobitku swoisty marazm ludzkiej egzystencji, samotniczy charakter walki, jaką podejmuje Rzepkowski. W tym przypadku krajobraz również zostaje wykorzystany do podkreślenia trudu jego życia:

Ciemno było jeszcze na dworze i zaczynał szarzeć zaledwie przedświt zimowy. Deszcz ze śniegiem bił mię w twarz, błoto bryzgało spod bezwładnie opadających w nie kaloszy aż na kołnierz znanej w świecie literackim algierki; niebo, ku któremu wzniosłem kilkakrotnie oczy najzupełniej bezwiednym westchnieniem, wydało się pustą, pozbawionej nawet formy sklepienia głębią, w której otchłani przelewały się, wznosiły, opadały i sunęły z wolna ciężkie kłęby burej pary .

Opis przyrody koresponduje z nastrojem utworu. Jest ponury i koszmarny tak, jak los postaci. Do ujęcia pesymizmu tego świata służy Żeromskiemu przede wszystkim kategoria przestrzeni – czeluści nieodgadnionej i nieprzebytej. Pisarz wykorzystuje również licznie nagromadzone personifikacje, które nadają poetyckiego charakteru podobnym fragmentom. Niewątpliwie natężenie takich metaforycznych konstrukcji językowych szczególnie upodobał sobie pisarz w tych nowelach, które poprzez poetyckie zrealizowanie obrazu wyposażają świat przedstawiony w określenia bardziej plastyczne i wymowne dla powagi przedstawianych treści.
Podejmując rozważania na temat problemów psychologicznych, które porusza Żeromski na łamach swoich dzieł, trzeba zaznaczyć, że tworzy on nową jakość w polskiej literaturze, zbudowaną na podstawie osobistych przeżyć i obserwacji. Pisarz niszczy pozytywistyczną wizję społeczeństwa, w której lekarstwem na wszystko ma być powszechna umiejętność czytania i pisania. Na kartach jego Dzienników zaludniają się bowiem coraz częstsze i wnikliwsze obserwacje, które możemy później odnaleźć w nowelistyce. I tak, wracając do Siłaczki, przypadkowo spotkana dziewczyna staje się prototypem Stanisławy Bozowskiej, zaś snobistyczne towarzystwo rodziny Wasilkowskich sportretowane zostaje w opisie salonu, który odwiedza doktor Obarecki:
Pysznie żyje to małżeństwo: mają dwa pokoiki i kuchnię, gdzie przyjmuje się herbatą gości, herbatą i serdelkami. [...] zjawiają się tam rozmaite przyszłe sławy, nadzwyczajna masa społeczników, jakichś figur w wytartych surdutach, które jednak każą się domyślać o sobie straszliwych rzeczy. Na stole leżą broszury takie, że włosy jak sosny stają na głowie. Oryginalne towarzystwo. Dom Leona staje się gniazdem, gdzie każdy przeciętny bzikolog wlecze się, aby się wygadać, wysiedzieć na fotelu, opowiedzieć wszystko, czym wzbogacił swą wiedzę w pismach ubiegłego tygodnia zawartą i pobajtlować z emancypantką. Czasami można tam poznać tego i owego, czasami jakąś inną emancypantkę, czasami nawet można pożyczyć 40 groszy. Towarzystwo rozsiada się, zabłocone buty wystawia na dywan, pali mnóstwo papierosów i peroruje. Konwenans słabo jest reprezentowany, choć jest go troszeczkę, bo sama pani domu lubi... pokokietować tego i owego .

W Doktorze Piotrze porusza Stefan Żeromski problem odpowiedzialności moralnej za popełnione czyny oraz kwestię przebaczenia i ofiary. Utwór możemy uznać swoistą repliką Zmierzchu, gdyż dotyczy sytuacji wsi, okrucieństwa wobec biedoty i destrukcyjnej roli wyzysku kapitalistycznego na egzystencję prostych ludzi. Autor czyni jednak świat przedstawiony głównym interiorem dociekań i przemyśleń natury moralno-psychologicznej. Pisarz ukazuje nam całą galerię skomplikowanych wewnętrznie postaci, począwszy od zdegradowanego właściciela ziemskiego, Polichnowicza, poprzez Teodora Bijakowskiego, człowieka wyrachowanego i operatywnego, aż do Dominika Cedzyny i jego syna Piotra, których Żeromski również przedstawia na zasadzie kontrastu.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.