X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 19632

Bajka rozwijająca postawę tolerancji i akceptacji "Cuduś"

Cuduś

To było słoneczne, niedzielne przedpołudnie. Mała Zuzia była bardzo podekscytowana – dziś miała do niej przyjść nowa koleżanka. Ma na imię Kasia. Wprowadziła się do domu obok tydzień temu. Ale dopiero w ten poniedziałek, gdy trafiła do klasy Zuzi, zaprzyjaźniły się. Są w tym samym wieku – chodzą do szkolnej zerówki. Kasia jest szczupłą dziewczynką
o cudownych, kręconych blond włosach. Ma wielkie, brązowe oczy, którymi zjednuje sobie sympatię koleżanek i kolegów. Chętnie bawi się lalkami, lubi wspinać się po drzewach oraz biegać po łące.
Zuzia jest niską, pulchną dziewczynką, ma niebieskie oczy. Także lubi te same zabawy, co Kasia. Bardzo kocha zwierzęta. Ma w domu pieska, którego nazwała Klapcio, bo zawsze chodzi z podwiniętym lewym uchem. Klapcio jest jej największym przyjacielem. Zuzię smuci tylko jedno – nie ma brązowych czy czarnych włosów. Jej włosy nie są też jasne czy złote. Są po prostu rude, a nawet czerwone!
Zuzia dobrze pamięta, jak strasznie nie chciała iść do zerówki. Bała się, że dzieci będą się z niej śmiały. Obawy Zuzi potwierdziły się. Najpierw dzieci śmiały się z niej, przezywały ją „Ruda” lub „Rudzielec”, a z czasem nawet nie chciały się z nią bawić. Na nic zdały się rozmowy wychowawczyni Zuzi – pani Ani z dziećmi. Dalej było tak samo. Zuzia siedziała
w ławce sama, nikt się z nią nie bawił, nie miała koleżanek ani kolegów. Do szkoły chodziła w kapelusiku lub z chusteczką na głowie. Nawet w klasie wstydziła się ją zdjąć. Rodzice także próbowali rozmawiać z córką, tłumacząc, że rude włosy to nie katastrofa ani koniec świata. Starali się ją przekonać, że to nie jest powód do płaczu, do unikania innych dzieci,
a tym bardziej do wstydu. Jednak ich rozmowy nie przyniosły spodziewanych rezultatów.
Z pewnością można było stwierdzić, że Zuzanna jest niezwykle upartą dziewczynką. Przestała się uśmiechać, straciła apetyt i już nawet ukochany Klapcio nie potrafił jej rozbawić. Zrobiła to dopiero Kasia...
Pani weszła do sali z jakąś dziewczynką. Powiedziała, że ma na imię Kasia i od dzisiaj będzie z nami chodzić do klasy.
– Kasiu, znajdź sobie jakieś wolne miejsce i usiądź – zwróciła się do niej pani Ania. – Zaraz sprawdzimy listę i będziecie się mogli pobawić.
W sali było sporo wolnych miejsc, a jednak Kasia usiadła właśnie koło Zuzi.
– Cześć, jestem Kasia – powiedziała na przywitanie.
– Ja mam na imię Zuzia – odpowiedziała pełna zdziwienia i radości, że tak ładna dziewczynka, jak Kasia, usiadła właśnie obok niej.
Gdy pani sprawdziła listę, dzieci zajęły się zabawą. Kasia nie odstępowała Zuzi nawet na krok – cały dzień bawiły się razem. Na twarzy Zuzanny pierwszy raz od dłuższego czasu zagościł uśmiech. Zauważyła to nawet jej mama, gdy odbierała ją ze szkoły. Podczas spaceru do domu Zuzia nieustannie opowiadała o Kasi – swojej nowej przyjaciółce.
We wtorek dziewczynki razem wyszły do szkoły. Siedziały w jednej ławce, bawiły się razem.
W środę Kasia zapytała Zuzię, dlaczego nie bawi się z innymi dziećmi. Zuzia, trzymając się za niebieski kapelusik, odpowiedziała ze smutkiem w głosie:
– One mnie nie lubią.
– Dlaczego? – zapytała Kasia.
– Bo...
– Bo co ? – dopytywała się dziewczynka.
– Bo...bo...
– No wyduś to wreszcie z siebie – pośpieszała ją Kasia.
– One mnie nie lubią, bo mam rude włosy – oznajmiła z jeszcze większym smutkiem w głosie, a w jej oczach zaszkliły się łzy.
– To dlatego zawsze chodzisz w kapelusiku lub chusteczce? – kontynuowała Kasia.
Zuzia przytaknęła skinieniem głowy.
– A mi się bardzo podoba twój kolor włosów – powiedziała Kasia, uśmiechając się radośnie do koleżanki.
– Naprawdę? – nie mogła wyjść z podziwu Zuzia.
– Naprawdę! Moja siostra Ola także ma rude włosy.
– Tak? – zapytała Zuzia z jeszcze większym zdziwieniem. – A ile twoja siostra ma lat?
– Niedawno skończyła dziewiętnaście, zaczęła studiować.
– No widzisz, twoja siostra jest już dorosła i pewnie nikt się z niej nie śmieje – Zuzię zaczął powoli opuszczać optymizm.
– Teraz już się z niej nie śmieją, ale kiedyś dzieci także jej dokuczały – opowiadała Kasia
o swojej siostrze.
– To tak jak mnie – wtrąciła Zuzia.
– Ja cię lubię – powiedziała rezolutnie Kasia. – Nawet bardzo. I wiesz, co ci powiem? – kontynuowała dziewczynka. – Rude włosy to nie jest powód do płaczu czy wstydu. Powinnaś być z nich dumna. Nikt takich w klasie nie ma. Czy wiesz, jak ślicznie wyglądają rude włosy w blasku słońca? – spytała Kasia.
– Nie wiem, ja nigdy...
– No właśnie, chodź pokażę ci coś – powiedziała Kasia, złapała Zuzię za rękę i pobiegły
w stronę łąki.
– Co mi chcesz pokazać? – dopytywała ją Zuzia.
– Nie gadaj, pośpiesz się – ponaglała Kasia.
Gdy znalazły się na łące, kazała Zuzi zdjąć niebieski kapelusz i rozpuścić włosy.
– Ale, po co? – zapytała zaskoczona Zuzia.
– Proszę cię, zrób to dla mnie – prosiła Kasia.
Zuzia zdjęła kapelusz i rozpuściła włosy. Tymczasem Kasia wyjęła z kieszonki małe lusterko w złotej obwódce.
– Popatrz – powiedziała do zdziwionej koleżanki. – Popatrz, jak pięknie wyglądają twoje włosy w słońcu. Przypatrz się im bardzo dokładnie.
Mała Zuzia zrobiła to, o co poprosiła ją przyjaciółka. Spojrzała w lusterko i dech jej zaparło. W tym małym lustereczku ujrzała siebie. Jej włosy wydawały się mieć w słońcu piękny, kasztanowo-miedziany kolor. Dziewczynka nie mogła uwierzyć własnym oczom, że to naprawdę ona. Nigdy wcześniej nie myślała, że może tak ładnie wyglądać.
– Dziękuję Kasiu. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką – wyszeptała Zuzia. – Nie myślałam, że komuś mogą spodobać się moje włosy, a tym bardziej mi samej.
Wypowiedziawszy te słowa, skierowała w stronę Kasi rękę, w której trzymała lusterko.
W chwili, gdy zamierzała coś powiedzieć, Kasia uprzedziła ją i rzekła:
– Zatrzymaj je proszę.
– Ale ja nie mogę – zaczęła tłumaczyć się Zuzia.
– Możesz, przyjaciółki dają sobie różne drobiazgi. A przecież jesteśmy przyjaciółkami, prawda? – spytała Kasia.
– Tak – uśmiechnęła się dziewczynka, po czym delikatnie schowała lusterko do kieszeni.
Przyjaciółki podały sobie ręce i zaczęły obracać się dookoła na łące pełnej kwiatów. Po kilku minutach tak im się kręciło w głowach, że przewróciły się i zaczęły się głośno śmiać.
Gdy dziewczynki wracały do domu, Zuzia nagle posmutniała.
– Co się stało? – spytała Kasia.
– Czy teraz dzieci nie będą mi dokuczać? – zapytała drżącym głosem.
– Powinnaś spróbować porozmawiać z dziećmi, zaprzyjaźnić się z nimi – podpowiadała jej przyjaciółka. – Kiedy cię lepiej poznają to przekonają się jaka jesteś fajna i nie będą już ciebie zaczepiały.
– Naprawdę tak myślisz? – zastanawiała się Zuzia.
– Tak – powiedziała z pełnym przekonaniem Kasia. Dzieci czasami śmieją się z kogoś, bo nie znają tej osoby i chcą zobaczyć jak ona zareaguje, co zrobi. Na zaczepki najlepiej nie zwracać uwagi. Ważniejsze od wyglądu jest to, jakim się jest, co się umie.
– Może masz rację – odparła niezbyt pewnie Zuzia.
– Na pewno. A teraz już chodźmy, bo spóźnimy się na obiad – pospieszała Kasia.
Dziewczynki, trzymając się za ręce, pobiegły w stronę drogi.
Po powrocie do domu Zuzia poszła do swojego pokoju i włożyła lusterko – swój skarb od przyjaciółki – do szafki. Wieczorem, gdy leżała w łóżku nagle zauważyła wydobywające się z niej światło. Rozbłyskiwało ono wszystkimi kolorami tęczy. Dziewczynka ze zdziwienia przetarła oczy, myśląc, że śni. Uważnie podeszła do regału i wyjęła lusterko z szafki. Gdy próbowała się w nim przejrzeć, usłyszała czyjś głos, wydobywający się ze zwierciadełka.
– Cześć – powiedział ktoś szeptem.
– Kto tu jest, kto to powiedział? – dopytywała się trochę przestraszona Zuzia.
– Jestem Cuduś, a mieszkam za tęczą, dlatego mnie nie widać – usłyszała odpowiedź.
– I ja mam w to uwierzyć? – spytała zaskoczona dziewczynka. – Przecież lusterka nie mówią.
– Jeśli nie chcesz, to nie musisz – odparł tajemniczy głos.
– Nie gniewaj się – powiedziała cichutko. – Myślałam, że tylko ludzie potrafią mówić.
– Nie tylko – rzekł Cuduś. – I wcale się nie gniewam.
– Dlaczego ze mną rozmawiasz? – dopytywała się Zuzia.
– Po południu widziałem cię na łące w blasku słońca – odparł. – Tak mi się spodobał ten widok, że postanowiłem zachować go na zawsze. Rozpuszczone włosy delikatnie falujące
na wietrze i promienie słońca oświetlające je jakby tęczową mgiełką. Wyglądałaś cudownie.
– Wtedy tak, ale teraz moje włosy są takie, jak zawsze – rude – posmutniała dziewczynka
i zaczęła opowiadać o szkole, dzieciach, które jej dokuczały i o swojej przyjaciółce.
– Nie martw się Zuziu – pocieszał ją Cuduś. – Od tej pory, kiedy będziesz smutna lub dzieci będą cię zaczepiały, wystarczy, że spojrzysz w lustereczko, a ja pokażę ci jak wspaniale wyglądasz.
– A mogę zabrać cię ze sobą do szkoły? – zapytała uradowana dziewczynka.
– Oczywiście – oznajmił. – Tylko uważaj, żebym się nie potłukł. I nie mów nikomu o mnie, bo mój czar pryśnie. Obiecujesz?
– Tak – zapewniła Zuzia i podskoczyła z radości.
– Do jurta – pożegnał się Cuduś. Tęcza stawała się coraz mniej wyraźna i lustereczko przestało świecić.
Rankiem dziewczynka włożyła do kieszonki lustereczko i z uśmiechem na twarzy wyszła z domu. Nie założyła na głowę kapelusika ani chusteczki.
Kiedy wchodziła z Kasią do klasy czuła się pewniej, bo nie była sama. Miała przy sobie przyjaciółkę i czarodziejskie zwierciadełko.
– Ruda, gdzie twój kapelusz? – krzyknął chłopiec siedzący przy oknie. – Zabrakło ci, czy co? – zaśmiał się.
Zuzia ze łzami w oczach wybiegła z sali. Zatrzymała się przy korytarzu, wyjęła lusterko
i spojrzała w nie. Wtedy odezwał się znany jej głos:
– Co się stało?
Zuzia opowiedziała o tym, co zaszło.
– Nie przejmuj się – uspokajał ją Cuduś. – Spójrz...
Dziewczynka zobaczyła siebie wśród kwiatów i zieleni. Jej piękne włosy powiewały na wietrze i lśniły w blasku słońca. Uświadomiła sobie, że jest ładna. Z radością w sercu wróciła do klasy. Postanowiła pokazać dzieciom, jaka jest naprawdę.
– Cześć! Co tam u was słychać? – powiedziała, zbliżając się do grupki dziewcząt.
– Cześć – odpowiedziały chórem. – Właśnie układamy puzzle.
Zuzanna spojrzała na stolik zasypany drobnymi elementami. Dziewczynki siedziały dookoła
i próbowały dopasować do siebie puzzle.
– Mogę wam pomóc, jeśli chcecie – zwróciła się, patrząc na koleżanki.
– Dobrze – rzekła jedna z nich. – Usiądź obok Gabrysi. Próbujemy ułożyć teraz zamek, ale nie możemy znaleźć wszystkich puzzli.
Zuzia starała się najlepiej jak umiała. Wpadła na pomysł, aby najpierw ułożyć kontury, a później resztę. Okazało się to dobrym rozwiązaniem. Dziewczynki były zachwycone tym pomysłem.
– Dlaczego rano wybiegłaś z klasy? – zapytała niespodziewanie Tosia.
– Michał powiedział na mnie Ruda i śmiał się, że nie założyłam kapelusza – odparła szybko Zuzia.
– On ciągle kogoś zaczepia, a inne dzieci śmieją się z tego, co mówi – tłumaczyła Tosia. – Przez to nie ma przyjaciół. Nie przejmuj się nim. A włosy masz ładne, podkreślają twoją urodę.
– My też tak myślimy – wtrąciły pozostałe dziewczynki, siedzące przy stoliku. – Tylko nie wiedziałyśmy, jak ci to powiedzieć.
– Dziękuję – odpowiedziała zadowolona Zuzia. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
– Jeśli mama ci pozwoli, to może pobawimy się po szkole? – zapytała Gabrysia.
– Chętnie – odrzekła.
Zuzia wracała do domu radosna, jak nigdy dotąd. Towarzyszyło jej grono koleżanek
i jej najlepsza przyjaciółka Kasia. Od dawna nie czuła się tak szczęśliwa.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.