X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 17087

Zapasy krasnoludka

ZAPASY KRASNOLUDKA



Wśród dąbrowy, w wielkim lesie,
Tam, gdzie echo głosy niesie.
Mieszka krasnal – zuch nad zuchy,
Choć z wyglądu bardzo kruchy.

Raz obudził się w niedzielę,
- wybrałbym się na spacerek.
Patrzy w okno, a tu jesień,
Kolorowe liście niesie.

Ubrał buty włożył czapę,
Jeszcze się po głowie drapie.
Zamknął domek na skobelek,
Wreszcie poszedł na spacerek.


Tuż za rogiem, za zakrętem,
Stanął cicho tuz pod dębem.
Zadarł głowę, okiem zerka,
Z drzewa spadła szyszka wielka.

To wiewiórka, Ruda Kita,
W swoich progach gościa wita.
-Witaj krasnoludku miły,
twoje oczka się zdziwiły?


Znoszę szyszki i żołędzie,
Bo niedługo zima będzie.
I zapasy gościu mały,
W mojej dziupli się zebrały.
Aby zimę przetrwać srogą,
Te zapasy mi pomogą.


Krasnal w brodę się podrapał,
Swoją drogą znów poczłapał


Spotkał Jeża Kolczastego,
Spytał grzecznie co u niego.
Jeżyk z trudem jabłka znosi,
Do swej norki je zanosi.

-Kiedy przyjdzie zima zła,
Ja zapasy będę miał.
Będę czekał aż do wiosny,
W norce na ten czas radosny.


Idzie krasnal ścieżką w lesie,
Aż tu pomruk echo niesie.
I za drzewo szybko czmychnął,
Bo mu ktoś za uchem prychnął.

Trzęsie się ze strachu cały,
-Nie bój się krasnalu mały.
Ja nie zrobię Ci nic złego,
Poznał krasnal brunatnego.


Ukłon zrobił przed niedźwiedziem,
-Witam, witam Cię sąsiedzie.
Co z mozołem takim nosisz?
-Powiem Ci, jak grzecznie prosisz.


W gawrze miodek muszę składać,
Zimą będę go podjadać.
-Już Cię żegnam mój sąsiedzie,
Niech się Panu dobrze wiedzie.


Ruszył krasnal w dalszą drogę,
Spotkał małą mysz – niebogę.
Co na polu, tuż za lasem,
Szuka ziaren sobie czasem.


I pomyślał nasz krasnalek,
„Ja zapasów nie mam wcale.
Kiedy przyjdzie sroga zima,
Bez zapasów nie wytrzymam.”
I nie mówiąc nic nikomu,
Wrócił szybko wprost do domu.
Już widzimy krasnoludka,
Jak podreptał do ogródka.
Z koszem warzyw pełnym wraca,
Ciężka czeka w kuchni praca.

Kisi krasnal ogóreczki,
Wsadza je do wielkiej beczki.
Potem wrzuca koper, chrzan,
Będzie pycha mówię Wam.

I kapustę pcha do beczki,
I do smaku marcheweczki.
I popieprzył, i posolił,
Do spiżarni zniósł powoli.

Biegnie krasnal już z powrotem,
Bo mu kipi gar z kompotem.
Dodał cukier, rozlał w słoje,
„To zapasy będą moje.”

I gotował, i smakował,
Mieszał, solił i cukrował.
Potem dżemy zagotował,
W swej spiżarni skrzętnie schował.

„Już tu miejsca nie ma wcale”
Tak pomyślał nasz krasnalek.
Już na zimę mam zapasy,
I nie ciężkie będą czasy.

Bo spiżarnię pełną mam,
Stoją słoje tu i tam.
Teraz radę dam Wam swoją,
„Niech i u Was słoje stoją.”

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.