X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 17018

Nie lękajcie się świętości - scenariusz przedstawienia

NIE LĘKAJCIE SIĘ ŚWIĘTOŚCI

Narrator
W orędziu na polach lednickich Jan Paweł II wołał do młodych: „Podnieście głowy. Nie lękajcie się patrzeć w wieczność”, a w Sandomierzu mówił: „Odwaga wiary wiele kosztuje, ale wy nie możecie przegrać miłości”. W Warszawie przejmująco prosił: „Uwierzcie, że Bóg jest miłością! Uwierzcie na dobre i na złe! Obudźcie w sobie nadzieję! Niech ta nadzieja wyda owoc wierności Bogu we wszelkiej próbie”. Wreszcie całkiem jasno Ojciec Święty wypowiedział się w Starym Sączu: „Nie lękajcie się być świętymi”.
Czy jednak świętość jest dla ludzi młodych? A może postrzegamy ją jako coś archaicznego i nie na nasze czasy? A jeśli nawet są tacy, którzy uważają ją jako coś atrakcyjnego, to może z ciężki sercem wzdychają: że jest ona nie dla nich, bo tyle, pokus, trudność... Jest czymś nieosiągalnym.
A przecież już dzieci z Arki Noego śpiewały: Taki duży, taki mały, może świętym być...Taki gruby, taki chudy, może świętym być... Taki ja i taki ty może świętym być...

SCENA I
Panuje zupełna cisza i ciemność. Słychać wzmagający się płacz. Zapala się słaby reflektor skierowany na człowieka klęczącego przed ołtarzem. Młodzieniec za chwilę podnosi głowę i przez łzy głosem wzburzonym mówi:

Chłopak: To nie ma sensu. Nic nie ma sensu. Moje życie... moja rodzina... to wszystko jest do niczego!!! Mój ojciec umie tylko się upić a potem wrzeszczy i czepia się bez powodu. Nic więcej.
A matka... jej nigdy nie ma. Jako dyrektor firmy zawsze gdzieś jeździ... KOCHANA RODZINKA. Tylko na zdjęciu to wszyscy są tacy mili! A w rzeczywistości... Pewnie nawet nie zauważyli, że mnie teraz nie ma. Kogo to obchodzi???

Zimno tu! I prawie nic nie widać!
Hej! Jezu ! Jesteś tam? Jesteś w tej skrzynce... w tym tabernakulum ? Nie odpowiadasz... Tak myślałem. Nie ma Cię tam. Już od dawna to wiem...wymyślili Cię księża!!! Ty nie mogłeś istnieć. Takich ludzi jak Ty po prostu nie ma... słyszysz? Tacy jak Ty po prostu nie mogą istnieć na tym beznadziejnym świecie! Nie mogą! Rozumiesz??? Nic nie rozumiesz!!! Nikt mnie nie rozumie. Co kogo obchodzi taki małolat? Nic!!!

SCENA II
Znowu płacze. Podchodzi do niego ksiądz, chwyta go za ramię.

Chłopak: Tak wiem... Jest późno... Przyszedł mnie ksiądz stąd wyrzucić, prawda?

Ks: Nie...Przyszedłem ci powiedzieć, że Panu Bogu jesteś bardzo potrzebny.

Chłopak: Ja, Bogu? Do czego?

Ks: Jest wielu takich jak ty i nikt nie chce im pomóc, nikt nie chce się nimi zająć.

Chłopak: Ja nie umiem... jestem zbyt młody.

Ks: Właśnie tacy ludzie są potrzebni. Trzeba tym młodym przywrócić nadzieję, okazać zrozumienie...I pokochać to, co się robi, a przede wszystkim pokochać Boga. A w to wszystko włożyć dużo radości i pracy.

Chłopak: Nie umiem! Nie spełniam żadnego z tych warunków. Nie potrafię!

Ks: Umiesz gwizdać?

Chłopak: Pewnie, że tak.

Ks: Z miłością jest jak z gwizdaniem. Trzeba wydobyć dźwięk, a to wcale nie jest takie trudne, trzeba tylko chcieć, a potem melodia sama się układa. Tylko naprawdę musisz chcieć. Wiem, że Twoja miłość jest zraniona, ale nie załamuj się. To doświadczenie sprawi, że będziesz lepiej rozumiał tych, którzy zostali skrzywdzeni. Będziesz umiał im pomóc.

Chłopak: Nie! Nie potrafię! Ja jestem przegrany! Rozumie ksiądz? PRZEGRANY!!! Moje życie nie ma sensu!

Ks: Ma....... Musisz tylko chcieć..........
Ksiądz wychodzi
SCENA III
Wchodzi Jezus i upada pod ciężarem krzyża

Chłopak: Co Ci się stało? Wstań! Pomogę Ci!

Jezus: Nie mogę.

Chłopak: Dlaczego?

Jezus: Bo Ty nie chcesz wstać. To twój upadek.

Chłopak podnosi Jezusa i razem siadają

Chłopak: Jaki mój upadek?

Jezus: Ile razy upadałeś ja upadałem z Tobą.
Ile razy byłeś smutny, byłem smutny z Tobą.
Ile razy byłeś bity, ja byłem bity z Tobą.
Ilekroć mnie szukałeś, byłem tuż obok.
Tylko Ty mnie nie chciałeś widzieć.
Uciekałeś przede mną.
Gdy krzyczałem, że Cię kocham-zagłuszałeś mój głos.

Chłopak: Dlaczego???
Dlaczego to wszystko robiłeś?
Dlaczego mnie kochasz?
Dlaczego???

Jezus: Zanim ukształtowałem Cię w łonie matki znałem Cię. Zaplanowałem Cię nim powołałem świat do istnienia. Dla mnie jesteś jedyny i niepowtarzalny. Nie ma drugiego takiego jak Ty. Uczyniłem Cię właśnie takim i takiego Cię kocham.

Chłopak: Przepraszam...

Jezus: Pamiętaj, że ja zawsze będę z Tobą, nawet gdy nie będziesz mnie widział, ani słyszał, gdy wszystko co zbudowałeś runie. Ja będę z Tobą! Co Ty będziesz przeżywał i ja będę przeżywał.

Chłopak: Boję się Panie, że gdy odejdziesz, nie będę czuł Twojej obecności, pomylę drogi, zginę, będę sam...

Jezus: Daję Ci moją matkę. Ona będzie Twoją mistrzynią. Poprowadzi Cię wszędzie, tam gdzie masz dojść. Tylko musisz Jej zaufać. Gdy będzie Ci źle, przychodź do niej – to Twoja Matka.

OTO MATKA TWOJA!
MATKO OTO TWÓJ SYN, KTÓRY ZAGINĄŁ A ODNALAZŁ SIĘ

Chłopak: Panie gdzie jesteś? Zostawiłeś swój krzyż, nasz krzyż. To mój krzyż... Poczekaj!
Już idę!!!

SCENA IV
Świętość...
Mówisz niemożliwa, nierealna...?
Posłuchaj więc historii, która wydarzyła się nie tak dawno...

Miejsce - cela więzienia w Dreźnie.
Data - 24 sierpnia 1942 r. Godzina 20.30.

Dla pięciu młodych ludzi z Poznania to współrzędne niezwykłe, wyznaczają bowiem koniec ich niemal dwuletniej tułaczki po niemieckich więzieniach. Zostali oskarżeni o zdradę stanu
- młodzi Polacy zdrajcami Trzeciej Rzeszy. Oni jednak nikogo nie zdradzili. Uwięziono ich, ponieważ byli centralnymi postaciami w salezjańskim oratorium w Poznaniu, byli liderami katolickiej młodzieży. W więzieniu zachowali spokój i niespotykaną pogodę ducha.
Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku ogłosił tych pięciu młodych ludzi błogosławionymi Kościoła.
Oto treść jednego z listów napisanego tuż przed zgilotynowaniem. To list niezwykły, świadectwo wiary, która jest pełna nadziei - również w sytuacjach z pozoru przeczących jakiejkolwiek nadziei.

List (New day)
Nic na tym świecie wiecznie nie trwa
Wszystko w proch i tak obróci się
Popatrz wokoło tyle zła
Dziś dzieckiem mamo nie jestem już
To kim jestem zawdzięczam Ci
Za wszystko co mi dałaś: DZIĘKUJĘ!
Wiara, którą przekazałaś mi
Unosi niczym wiatr i ocala mnie
Wiara, którą przekazałaś mi
Unosi niczym wiatr i uwalnia mnie
Nadzieję trzeba zawsze mieć
By pokonać niejeden strach
Uleczyć serc zbolałych rany
Z modlitwą idę przez ten dziwny świat
Pokój w sercu mym jednak mam
Za wszystko co mi dałaś: DZIĘKUJĘ!
Wiara, którą przekazałaś mi
Unosi niczym wiatr i ocala mnie
Wiara, którą przekazałaś mi
Unosi niczym wiatr i uwalnia mnie/2x


KIM BYŁA POZNAŃSKA PIĄTKA?
Czesław Jóźwiak - lat 23
Edward Kaźmierski - lat 23
Franciszek Kęsy – lat 22
Edward Klinik – lat 23
Jarogniew Wojciechowski – lat 20
Byli tacy jak my: młodzi i pełni życia.
Byli zwykłymi chłopakami, pełnymi planów, marzeń, młodzieńczych figli, takimi, jacy wówczas chodzili po poznańskich ulicach, ale wspólne godziny spędzane w salezjańskim oratorium, poznanie księdza Bosko, jego duchowości i systemu wychowawczego opartego na wartościach płynących z wiary sprawiły, że pozbawieni byli buntu, nienawiści.
Nie zwątpili nigdy. Nawet w okrutnych warunkach, podczas więziennej gehenny, pozostawali apostołami. Nie załamało ich śledztwo, rozdzielenie po różnych celach, terror i uciążliwy głód. Pomimo udręczeń fizycznych, moralnych, stosowanych tortur, gdy tylko drzwi zamykały się za odchodzącym gestapowcem, wracały humor i pogoda ducha. Często współwięźniowie mówili, że są jacyś inni i pytali, czy przypadkiem nie jest im za dobrze w więzieniu.

Z ich historii płynie wielka miłość i nadzieja. Ta historia mogłaby wydarzyć się także dzisiaj, obok nas. Nie trzeba wojny i hitlerowskiego więzienia. Chodzi raczej o postawę, o radzenie sobie w sytuacjach trudnych, w dramatach życiowych. A takie dzieją się także teraz i mogą dotknąć każdego każdego z nas. Oni pokazują, jak sobie w takich sytuacjach radzić. Jak przejść okres próby, jak wyjść zwycięsko.

Tacy sami jak my (New day)
Zakochani jak Ty
Pełni życia i sił
Wierni Bogu do końca/2x
Nieważne ile masz lat,
Ważne byś, Bożą miał w sercu radość
Jak przed laty Pięciu z nich
Młodych tak, którzy umieli pięknie żyć
Każdy z nich wierzył, że dobrze jest
Żyć tak, jak uczył Bosko
Dziś zatrzymaj chwile te,
Może Ty, błogosławionym będziesz
Tacy sami jak my
Zakochani jak Ty
Pełni życia i sił
Wierni Bogu do końca/2x
Nieważne ile masz lat,
Ważne byś, uczciwie drogą kroczył swą
Jak przed laty Pięciu z nich
Wiernych tak, co w przyjaźni trwali
Każdy z nich wierzył, że warto jest
Być blisko łaski Bożej
Dziś zatrzymaj chwile te,
Właśnie Ty, błogosławionym będziesz
Tacy sami jak my
Zakochani jak Ty
Pełni życia i sił
Wierni Bogu do końca/4x

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.