X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer publikacji: 15748

Rodzina jako środowisko wychowawcze - referat

„ Nie ma skuteczniejszej drogi odrodzenia społeczeństw,
jak przez zdrowe rodziny”
Jan Paweł II

Rodzina to temat – rzeka. To tysiące ludzi, tysiące odmiennych osobowości marzeń, ideałów. Tysiące sytuacji. Jest pierwszym i najważniejszym środowiskiem wychowawczym dziecka. Jest wspólnotą w najgłębszym i najpełniejszym tego słowa znaczeniu, wspólnotą niezwykłą, stanowiącą model i normę dla wszystkich innych grup społecznych. Rodzina jest wspólnotą naturalną, opartą na miłości i wolnym wyborze dwóch osób pragnących dawać początek życiu i uzupełniać się we wzajemnej miłości. To związek wyłączny i trwały, bo tylko taka rodzina daje swoim członkom poczucie bezpieczeństwa, pewności jutra i świadomości, że się jest kochanym. Rodzina to nie tylko i wyłącznie środowisko wychowawcze, to także najbliższe człowiekowi środowisko życia, najbliższa mu grupa.
Nie ulega zapewne wątpliwości, iż rodzina stanowi dla dziecka ważne, pierwsze niezastąpione żadną instytucją społeczną środowisko rozwojowe, że „rodzinę można uznawać za kolebkę osobowości w bliskich interakcjach z rodzicami, rodzeństwem, czy dziadkami, dziecko rozwija podstawowe funkcje psychiczne i kształtuje strukturę osobowości; wzrasta w świat kultury danego społeczeństwa i przyjmuje normy zachowania się.”
Rodzina to na szczęście nie tylko majątek i kłopoty bytowe. To wspólnota duchowa, serca i myśli. Powinna zaspokajać ludzkie potrzeby psychiczne, emocjonalne i kulturowe. Nie jest to miejsce, gdzie się tylko nocuje i jada. Tu pragnie się przynieść troski, tu powinno się psychicznie odpocząć. Każda rodzina ma swój intymny, wewnętrzny, niepowtarzalny, różniący się od innych rodzin świat. I choć prawie w każdej rodzinie podobne są sprzęty i bukiet kwiatów na stole, to każda ma jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny klimat i cudowną psychiczną atmosferę, która daje każdemu szansę stworzenia czegoś nowego, własnego, czegoś na dziś i na jutro – na zawsze.
Rodzina to pierwszy wychowawca dziecka. To w niej odbywa się proces socjalizacji, czyli uspołecznienia. Wychowuje ona dziecko nie tylko dla siebie jako rodziny, ale przede wszystkim dla osobistego szczęścia jednostki i dla dobra ogólnego, społecznego. Otoczenie rodzinne odgrywa zasadniczą rolę w rozwoju zainteresowań, ukierunkowania uczuć dziecka oraz ukształtowania jego woli i myślenia.
Oddziaływanie rodziny nie tylko zaczyna się najwcześniej, ale i trwa najdłużej. Wprawdzie stopniowo coraz więcej godzin przebywa dziecko poza domem i z coraz szerszym kręgiem różnych środowisk ma do czynienia, to jednak cały czas trwa wpływ środowiska rodzinnego. Według Stefana Szumana „dzieciom potrzeba ciepła uczuciowego tak, jak roślinom potrzebne jest słońce”. Najwięcej tego ciepła może dzieciom dostarczyć kochająca się rodzina. Dlatego tak wielkie jest znaczenie wzrastania dziecka w rodzinie. Jest ona niezastąpioną w życiu dziecka i podstawą jego życia społecznego. Współczesny świat bardzo szybko się zmienia. Cywilizacja kształtuje jego oblicze i w tej ciągle przeobrażającej się rzeczywistości szczególnie dziecku powinno się stworzyć warunki do prawidłowego rozwoju. To właśnie ono narażone jest na wpływy i różnorodne bodźce z zewnątrz. I dlatego tak ważne jest najbliższe otoczenie, jakim jest prawidłowo funkcjonująca rodzina, w której panuje właściwa atmosfera emocjonalno-wychowawcza i kształtują się właściwe wzorce osobowe.
Rodzina to wielkie zatem słowo. Gdy człowiek wypowiada słowo rodzina ma przed oczyma pewien konkretny obraz. Kojarzy mu się z własnym domem, często z dzieciństwem. Tykanie zegara, krąg światła nad stołem, poczucie bezpieczeństwa i bliskości, godności i piękna, wzoru i ideału.
Rodzina to przede wszystkim rodzice – matka i ojciec, czyli wychowawcy i ich dzieci – wychowankowie. To krzątająca się po kuchni mama, która ma błysk w oku, który oznacza „Jestem przy was, niczego się nie bójcie”. To ona już w prenatalnym okresie „kształtuje nie tylko organizm dziecka, ale pośrednio całe jego człowieczeństwo”. Jest taką osobą, która towarzyszy dziecku na co dzień we wszystkich jego sprawach. Nawet wtedy, kiedy nie ma czasu na kontrolowanie postępów i na pomoc w nauce, na rozrywkę i spacery, nie pozostawia dziecka samego z jego problemami. U niej szuka się uznania, ona pomaga w rozwiązywaniu problemów i z nią najczęściej się rozmawia. Matka jest oparciem dla młodych niezależnie od sytuacji materialnej rodziny. Jest pierwszym i najsilniejszym obiektem miłości i prototypem wszystkich późniejszych związków miłości, najważniejszym dla rozwoju w okresie dorosłości.
Ojciec, jego rola ulega ciągłym przeobrażeniom. Współczesny ojciec coraz częściej przebywa z dziećmi już od ich wczesnego dzieciństwa. Pełni wobec nich wiele czynności, tradycyjnie uważanych za kobiece. Jednak należy podkreślić, iż ojciec jest znacznie rzadziej niż matka wymieniany jako partner w rozmowach.
Matka i ojciec, czyli rodzice, w największym stopniu odpowiedzialni są za wychowanie swoich dzieci, „ ponieważ dali im życie, w najwyższym stopniu są obowiązani do wychowania potomstwa i dlatego muszą być uznani za pierwszych i głównych jego wychowawców. To zadanie wychowawcze jest tak wielkiej wagi, że jego ewentualny brak z trudnością dałby się zastąpić. Do rodziców bowiem należy stworzyć taką atmosferę rodzinną, przepojoną miłością i szacunkiem dla Boga i ludzi, aby sprzyjała całemu osobistemu i społecznemu wychowaniu dzieci”.
Prawo – obowiązek rodziców do wychowania jest czymś istotnym i jako taki związany jest z samym przekazywaniem życia ludzkiego; jest on pierwotny i mający pierwszeństwo w stosunku do zadań wychowawczych innych osób, z racji wyjątkowości stosunku miłości łączącej rodziców i dzieci; wyklucza zastępstwo i jest niezbywalny, dlatego nie może być całkowicie przekazany innym, ani przez innych zawłaszczony.
To oni – rodzice w procesie wychowania swoich dzieci winni pamiętać o swoich postawach rodzicielskich, które wywierają istotny wpływ na ich samopoczucie i wzmacniają lub osłabiają proces kształcenia osobowości. Maria Ziemska wyróżnia następujące postawy rodzicielskie:
 akceptacja dziecka, czyli przyjęcie je takim, jakim jest, z cechami fizycznymi, usposobieniem, umysłowymi umiejętnościami i ograniczeniami;
 współdziałanie z dzieckiem, świadczące o pozytywnym zaangażowaniu i zainteresowaniu rodziców zabawą i pracą dziecka, a także wciąganie dziecka zajęcia i sprawy rodziców i domu odpowiednio do jego możliwości rozwojowych;
 dawanie dziecku właściwej dla niego, jego wieku rozumnej swobody; rodzice muszą z jednej strony chronić dziecko przed niebezpieczeństwami, które mogły by mu zagrażać w związku z przedwczesną samodzielnością, z drugiej strony nie mogą przesadnie hamować aktywności dziecka. Swoboda, jaką dysponuje dziecko, ma być rozumna. Znaczy to, że do kolejnych form samodzielnej aktywności dziecko musi być przygotowane oraz że jest to zawsze swoboda kontrolowana;
 uznanie praw dziecka w rodzinie jako równych, bez przeceniania i niedoceniania jego roli; rodzice ustosunkowują się do przejawów aktywności dziecka w sposób swobodny, dostosowując się do poziomu fazy rozwojowej, w jakiej dziecko się znajduje. Za niekorzystne, niewłaściwe wg autorki postawy uznać należy:
 postawę odtrącającą, nadmiernym dystansie uczuciowym, sprzyjającą kształtowaniu się takich cech jak: agresywność, nieposłuszeństwo, kłótliwość, zahamowanie rozwoju wyższych uczuć, zachowanie się aspołeczne;
 postawę nadmiernego wymagania i korygowania, ciągłej krytyki sprzyjającej kształtowaniu się takich cech jak: brak wiary we własne siły, niepewność, lękliwość, trudność w przystosowaniu się w środowisku rówieśniczym;
 postawę nadmiernie ochraniającą, która wynika często z ogólnie lękowego nastawienia jednego z rodziców lub obojga z nich do otaczającego świata; tacy rodzice w każdej sytuacji życiowej dostrzegają zagrożenie dla dziecka i starają się je przed nim uchronić.

U źródeł określonej postawy dziecka leży jego akceptacja lub odrzucenie. Dziecko akceptowane jest częściej nagradzane, mniej karane i kontrolowane. Dziecko odrzucane emocjonalnie jest traktowane surowo, częściej karane, upominane i kontrolowane. Wzrasta w atmosferze upośledzenia i kształtuje się w nim poczucie gorszej „inności”. Na tym podłożu wyrastają uczucia wrogości do innych, postawy agresywne i niska samoocena. Dzieci odrzucone łatwo ulegają demoralizacji, gdyż szukając kontaktów zastępczych zbliżają się do kolegów w grupach przestępczych. Można rzec, że wskaźnikiem prawidłowych stosunków między rodzicami a dziećmi są:
 samopoczucie dzieci
 przekonanie o miłości rodziców
 samoocena znajdująca wsparcie w akceptacji dziecka przez rodziców
 postawy dzieci wobec innych ludzi.

Mając to na względzie rodzice- wychowawcy winni zawsze pamiętać, że wychowanie ich dzieci to sprawa doniosła i że to właśnie na nich ciąży wielka odpowiedzialność, bowiem „dzieci to przyszli obywatele naszego kraju i obywatele świata, którzy będą tworzyć historię, to przyszli ojcowie i matki, którzy kiedyś wychowywać będą własne dzieci. Trzeba, aby wyrosły na wzorowych obywateli, na dobrych i rozumnych rodziców. Ale to jeszcze nie wszystko: dzieci-to nasza starość. Dobrze wychowane dzieci będą szczęściem naszej starości, źle wychowane-przyczyną naszej późniejszej niedoli, łez i poczucia winy w stosunku do innych ludzi i kraju”. Temu trudnemu zadaniu może sprostać każdy człowiek , każdy ojciec i każda matka, ale sprosta wtedy, jeżeli rzeczywiście tego pragnie i na pewno będzie to praca miła, radosna, dająca szczęście i bez większego trudu. Rodzice – wychowawcy – starsi winni sprostać temu zadaniu, ponieważ cechuje ich zazwyczaj większy stopień doświadczenia życiowego, wiedza, kwalifikacje – a więc naturalny autorytet. I to tylko od nich zależy, czy ten autorytet będzie trafny, istotny, czy będzie oparty na znajomości życia dziecka, czy nie – fałszywy, oparty na sztucznych założeniach. Na pewno jest konieczny.
Makarenko mówi o kilku rodzajach autorytetu:
 autorytet przemocy – najstraszniejszy i najszkodliwszy, grzeszą nim najczęściej ojcowie, którzy ciągle krzyczą, chwytają za kij albo rzemień, na każde pytanie dziecka odpowiadają grubiańsko, za każde przewinienie dziecka wymierzają karę. To oni przyczyniają się do tego, że w domu panuje ciągły strach i nie ma mowy w nim o wychowaniu; jest kłamstwo, tchórzostwo i okrucieństwo;
 autorytet dystansu – dominuje on najczęściej w rodzinach inteligenckich, gdzie ojciec – głowa rodziny, przesiaduje w oddzielnym gabinecie, pokazuje się rzadko, osobno jada, osobno szuka rozrywek, polecenia przekazuje za pośrednictwem matki;
 autorytet samochwalstwa – odmiana autorytetu dystansu, lecz jeszcze bardziej szkodliwa; tu rodzice na każdym kroku pysznią się i nadymają, nie robią nic tylko opowiadają o swoich zasługach i patrzą z góry na innych ludzi. Pod wpływem takiego zachowania rodziców dzieci również zaczynają się chełpić;
 autorytet pedantyzmu – w tym przypadku rodzice zwracają większą uwagę na dzieci, więcej nad nimi pracują, ale są jak biurokraci. Są przekonani o tym, że powinny z drżeniem wysłuchiwać każdego ich słowa, że ich słowo – to świętość. Chłodnym tonem wydają rozporządzenia, a co zarządzą – staje się prawem;
 autorytet moralizatorstwa – w tym przypadku rodzice zadręczają dziecko naukami bez końca i budującymi rozmowami. Zamiast powiedzieć dziecku parę słów, najczęściej ojciec rozpoczyna nudną, uprzykrzoną przemowę; jest przy tym przekonany, że jego morały zawierają najwyższą mądrość pedagogiki. W tych rodzinach zawsze bywa mało radości i uśmiechu. Rodzice w oczach dzieci pragną uchodzić za nieomylnych;
 autorytet miłości – to najbardziej rozpowszechniony rodzaj fałszywego autorytetu. Rodzice uważają, iż dziecko powinno robić wszystko z miłości do nich. Rozumują oni tak: dzieci będą posłuszne, jeżeli będą kochały rodziców, żeby zaś na tę miłość zasłużyć, trzeba koniecznie na każdym kroku okazywać dzieciom własną rodzicielską miłość. Rodzice przesadzają z czułymi słówkami, ciągłymi pocałunkami, pieszczotami i wylewami miłości;
 autorytet dobroci – najbardziej niemądry rodzaj autorytetu, bowiem dąży się w nim do uzyskania posłuszeństwa budząc miłość dziecka, lecz nie pocałunkami i wylewem miłości, tylko ustępliwością, miękkością i dobrocią. Rodzice występują wobec dziecka w postaci dobrego anioła. Na wszystko pozwalają, niczego nie żałują, nie skąpią. W takiej rodzinie prędko dzieci zaczynają po prostu rządzić rodzicami. Kiedy czasami rodzice próbują się sprzeciwiać jest już za późno;
 autorytet przyjaźni – bywa dosyć często; rodzice i dzieci zawierają pewnego rodzaju umowę, że będą przyjaciółmi i jeżeli jest to wszystko w granicach rozsądku – to jest piękne. Jeżeli przyjaźń przekroczy tę granicę – kończy się wychowanie dzieci, a zaczyna się wychowanie rodziców przez dzieci;
 autorytet przekupstwa – jest to najbardziej niemoralny rodzaj autorytetu, za pomocą którego kupuje się posłuszeństwo podarunkami i obietnicami. Rodzice często i bez żadnego skrępowania mówią do swoich dzieci: jeżeli będziesz posłuszny, grzeczny, kupię ci co będziesz chciał.
Reasumując powyższe nasuwa się pytanie: na czym powinien polegać prawdziwy autorytet ? Podstawą autorytetu na pewno powinno być samo życie, praca rodziców i ich postępowanie. Jeżeli rodzice pełnią tę pracę rozumnie, uczciwie, jeżeli stawiają sobie wielkie i piękne cele, jeżeli sami zawsze zdają sobie całkowicie sprawę ze swych czynności i postępków – to znaczy że posiadają autorytet rodzicielski. Należy pamiętać, iż istotny autorytet musi opierać się na działalności obywatelskiej rodziców, poczuciu obywatelskim, pomocy dziecku i odpowiedzialności za jego wychowanie. To rodzice sami muszą zrozumieć, że nie są w rodzinie absolutnymi władcami lecz tylko starszymi, odpowiedzialnymi członkami zespołu. Jeżeli będą tego pewni – to cała ich praca wychowawcza pójdzie właściwym torem. Na to wszystko nie trzeba dużo czasu, potrzeba tylko zainteresowania się dziećmi i ich życiem.
Dzieci na pewno to zauważą, bo bardzo lubią, jeżeli rodzice znają ich życie i szanują ich za to. I choć we współczesnym świecie tradycyjna rodzina ma mniejsze niż dawniej znaczenie w społeczeństwie, i choć nastąpił widoczny kryzys wielu tradycyjnych jej wartości i upadek autorytetu rodziców, to warto jednak pamiętać, że jest ona nadal ośrodkiem emocjonalnego i społecznego rozwoju i „ bez względu na to jaką masz rodzinę, jesteś jej potrzebny i ona Tobie”.
Mówiąc o rodzicach – starszych – bo tak bardzo często do nich się zwracamy należy też zauważyć, iż to właśnie ich cechuje określony stopień samodzielności w dziedzinie utrzymania się i zaspakajania potrzeb życiowych. To oni posiadają atrybuty władzy wynikające z naturalnego omówionego powyżej autorytetu, z wzajemnej miłości dzieci i rodziców, z wiedzy i doświadczenia, z praw rodzicielskich i praw ekonomii, a także – niestety – z siły fizycznej. Sprzeciwianie się władzy rodziców, to zwykle bunt, ucieczka, nierozerwalnie związane z kolosalnym ryzykiem dla „buntownika”. Można by powiedzieć, że wychowankowie – dzieci w rodzinie (do osiągnięcia niezależności bytowej) nie mają większego wyboru w ewentualnej konfrontacji z rodzicami – wychowawcami, a główną gwarancją ich konfliktowego wychowania jest z ich strony akceptacja i posłuszeństwo wobec rodziców. I to, czy będzie dominować bunt, czy posłuszeństwo w dużej mierze zależy od nich samych.
Czy po latach powiedzą o sukcesie wychowawczym, o szczęśliwej rodzinie, czy nie, to też ich zasługa. Aby osiągnąć taki sukces, wcale nie muszą kończyć Oksfordu. Mogą być prostymi ludźmi, którzy okazali się wspaniałym profesorem, posiadającym wewnętrzny takt i delikatność. Profesorem, który umie poprowadzić rozmowę – dialog i wysłuchać drugiego człowieka. To oni mogą powiedzieć, że szczęśliwa rodzina staje się każdego dnia i też to, że w wychowaniu nie mogli pozwolić sobie na urlop i powiedzenie: „ Jest OK. więcej zrobić nie mogę. Dałem z siebie wszystko. Jestem szczęśliwym ojcem, idealną matką”.
Kończąc rozważania na temat rodziny jako środowiska wychowawczego nie sposób nie wspomnieć o czynnikach środowiskowych, które mają wpływ na wyniki wychowawcze w rodzinach. Wg E. Jackowskiej należą do nich:
A) Czynniki społeczno-ekonomiczne, określające pozycję społeczną i ekonomiczną rodziny i jej poszczególnych członków:
 warunki bytowe rodziny – poziom dochodów, sytuacja mieszkaniowa,
 warunki utrzymania rodziny – zawód rodziców, źródła utrzymania nie związane z pracą zawodową jej członków,
 więź między rodziną a środowiskiem – więź z dalszą rodziną, więź sąsiedzka itp.

B) Czynniki kulturalne, określające poziom kultury życia codziennego: wykształcenie rodziców i innych członków rodziny,
 wzorzec kulturalny obowiązujący w rodzinie, określający między innymi podział obowiązków domowych w rodzinie, zasady wychowania dzieci sposób spędzania wolnego czasu ,
 poziom potrzeb kulturalnych rodziców i innych członków rodziny.

C) Czynniki pedagogiczno-społeczne, określające strukturę rodziny, stosunki wewnątrzrodzinne, właściwości osobowości rodziców:
 struktura rodziny – skład osobowy, liczba dzieci w rodzinie,
 więź uczuciowa między dzieckiem a matką i ojcem,
 więź uczuciowa między matką a ojcem.

Na zakończenie przytoczę swoją refleksję jako osoby kochającej dzieci z całego serca – matki i nauczyciela. Zwracam się do Was drodzy rodzice, kochajcie swoje dzieci rozumnie, wymagajcie więcej od nich, wymagajcie dużo, rzecz idzie o żądanie wypływające z zaufania w nadziei, że dziecko zdolne jest do bardzo dobrych i bardzo wielkich rzeczy. Chodzi tu o wielkie oczekiwanie zrodzone z miłości nie instynktownej i nie ślepej, lecz mądrej i dojrzałej. Ono na pewno wychowuje najlepiej. Nie pozwólcie na to, aby Wasze dzieci wychowywała ulica, która wypacza ich rozwój osobowościowy. Nie pozwólcie na to, aby pogoń za pieniądzem i karierą zawodową zaburzył proces wychowania w Waszych rodzinach.



BIBLIOGRAFIA


1) A. Ziemska „Rodzina a osobowość”, Warszawa 1997
2) F. Kalinowska „Wychowanie do życia w rodzinie”, Piła 2002
3) S. Makarenko „Wychowanie w rodzinie”, PWN Warszawa 1949
4) T. Gordon „Wychowanie bez porażek”, PAX Warszawa 1994
5) Jan Paweł II „List do rodzin”, TUM Wrocław 1998
6) Praca zbiorowa pod redakcją T. Król „Wędrując ku dorosłości”, Impuls Kraków 1999
7) M. Przetacznik- Gierowska, G. Makiełło-Jarża „Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego”, WSiP Warszawa 1985




Opracowała:
mgr Danuta Nitka

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.