X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 13874
Dział: Gimnazjum
Rozmiar tekstu: A A A

Scenariusz przedstawienia bożonarodzeniowego "Dary św. Mikołaja"

Opracowała Dorota Króliszewska
dla Zespołu Szkół w Murzasichlu

Scenariusz przedstawienia bożonarodzeniowego
„Dary św. Mikołaja”

(na podstawie scenariusza „Stara Bombka” – wzbogacony nowymi scenami)


Piosenka Pada śnieg. Na scenie stoją ogromne pudła, dziewczyny przesuwają je, zaczynają powoli otwierać, zapalają świeczki, wychodzą...

SCENA PIERWSZA
(Pudło rusza się - wychodzi z niego Stara Bombka (SB), przeciąga się)
SB: Ale jestem zmęczona i pognieciona... Jak ja wyglądam?! (patrzy w lusterko) Ups, przepraszam, nie przywitałam się: dobry wieczór Państwu.
(Drugie pudło się rusza - wychodzi z niego Bombka 2 (B2))
B2: Ale się dobrze spało, znów trzeba się pokazać i „dyndać”.
O, cześć! Już wstałaś? Jak zdrówko?
SB: Oj niedobrze, kości mnie bolą, powłoka pognieciona, brokat się sypie.
(Porusza się trzecie pudło, Nowa Bombka wychyla tylko głowę.)
B2: Popatrz na to... Coś nowego!
SB: Rzeczywiście, nie pamiętam tej sztuki... Uwaga, ludzie!!!
(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę, np. Jeden dzień w roku, szykują świąteczny stół, wieszają coś na choince, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).

SCENA DRUGA
(Z nowego pudła wychodzi Nowa Bombka (NB), rozgląda się zdziwiona, śliczna i błyszcząca, malutka i nowiutka. SB i B2 patrzą z dystansem i mówią.)
SB: O do choinki! Jaka nowiutka!!!
B2: (do NB) Ej Ty, jak się nazywasz?
NB: Do mnie mówisz? Nie wiecie kim jestem? No tak, jesteście już stare...
B2: (do SB) Słyszałaś?!!! Smarkula jedna !!!
SB: Bezczelna!
NB: Muszę więc Wam wyjaśnić, jestem NOWĄ BOMBKĄ. Teraz ja będę ozdabiać choinkę, mnie będą podziwiać.
SB: Pssst! Bądź cicho!...
(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę, wciągają nowe pudło ze świątecznymi ozdobami, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).

SCENA TRZECIA
SB: I co?!!! myślisz, że jesteś najważniejsza w czasie świąt?
NB: A nie widać? (puszy się)
4 pudło porusza się - wychodzi Aniołek (A)
A: Słyszę, że nastrój świąteczny rozkręca się błyskawicznie. (otrzepuje się i poprawia skrzydła) O czym ta rozmowa?
B2: Zobacz na tę Nową, myśli, że wie, po co tu jest.
A: I pewnie twierdzi, że będzie NA SZCZYCIE, w centrum! Typowe zachowanie „nowych”.
(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny z nowym kartonem, nucą sobie jakąś piosenkę, wieszają dalej ozdoby na choinkę, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).

SCENA CZWARTA
(5 karton porusza się i wychodzi z niego ŁAŃCUCH – kilka dziewczyn trzymających się za ręce. Ogniwa łańcucha mówią na zmianę:)
Ł: Jak ślicznie!
Jak ładnie!
Jak miło!
Witaj!
Kupa czasu, co słychać?
(ściskają się, są zadowolone ze spotkania)
SB: Oj, jak zwykle ten Łańcuch. Teraz już spokoju nie będzie...
B2: (do Łańcucha) Skończcie wreszcie te powitania!
NB: (czesząc się i malując) Widać, że to prostaki, tandetne błyskotki...
Ł: (najeża się i wrogo patrzy na NB)
Coś Ty powiedziała?!...
Ty ...
B2: Ciii, ktoś idzie....
Ł: Kto to
? Kto to?
Kto to?....
(Wchodzi Dziewczynka z zapałkami. Zapala kilka innych świeczek)
NB: Nie wiesz, dziecko, że nie wolno się bawić zapałkami?!
SB: (do NB) A ciebie, kto nauczył się tak niegrzecznie odzywać? Najpierw trzeba przywitać gościa.
B2: No właśnie. Dobry wieczór, kim jesteś?
DZ: Jestem Dziewczynką z zapałkami.
Ł: Też mi, jakbyśmy nie widzieli, że ma zapałki...
SB: Cii, gaduły! (do DZ) Czego szukasz u nas w wigilijny wieczór?
DZ: Chciałam sprzedać trochę zapałek... (wchodzi w publiczność) Może pani kupi zapałki? Może Pan? Bardzo proszę...
B2: Może ludzie będą mieli dziś więcej serca i coś od niej kupią....
NB: Akurat! Zapałki będą kupować! Co innego, gdyby im zaproponować tak śliczną bombkę jak ja...
Ł: Ale ta mała jest przemądrzała!
I dumna!
I próżna!
SB: (woła do DZ) Dziewczynko, chodź to do nas. Pewnie jest ci zimno? Masz niezbyt ciepłe ubranie....
DZ: Oj, zimno bardzo, ale nie mogę wrócić do domu, Andersen napisał, że zamarznę na dworze.
B2: EE tam! Andersen się nie zna! Dziś Wigilia. nie pozwolimy, by coś złego ci się stało. Zostań z nami.
Ł: Prosimy
prosimy,
zostań,
zostań (otaczają DZ)
DZ: A właściwie czemu nie?...
NB: Phi, i tak nie jest ładniejsza ode mnie...
B2: A ta znowu swoje.
SB: Cicho, znów idą!
(Bombki zamierają w bezruchu. Wchodzą dziewczyny i nucą sobie jakąś piosenkę,.,dalej wieszają coś na choince, wynoszą puste pudła, gdy kończy się piosenka, schodzą ze sceny).

SCENA PIĄTA:
SB: Uwaga! Znów ktoś puka.
NB: Kolejny bezdomny... robi się tłoczno.
Ł: Ta znowu swoje!
Uciszcie ją
B2:Zapraszamy do nas.
(Wchodzi Gerda prowadząc apatycznego Kaja)
NB; Cóż to za stworzenie? Taki milczący, blady...
Ł:(Podbiega do Kaja) Co ci się stało?
Co masz w oku?
Dlaczego nic nie mówisz?
G: Nazywam się Gerda, a to mój brat Kaj.
Ł: O jej! Jaki jesteś zimny.
Zimny jak sopel lodu.
SB: Szybko! Ogrzejmy go! (Zarzuca koc na Kaja)
G: To nic nie da. Królowa Śniegu wbiła mu w oko i serce fragment ostrego szkła. Od tego czasu Kaj nic nie czuje i żyje w innym świecie.
NB: Och, cóż za tandetna historyjka.
SB: Nie masz za grosz współczucia.
Ł: Nadęta, samolubna bomba!
Uważaj bo zaraz pękniesz!
B2:A ja nie będę po tobie sprzątać.
G: Co mam robić? Kto mógłby mu pomóc?
DZ: Moje zapałki chyba na wiele się nie przydadzą.
A: Sami nic nie zdziałamy, ale dzisiaj jest wyjątkowa noc, która może sprawić cuda

SCENA SZÓSTA:
(walenie do drzwi, łańcuch zagląda za kurtynę i uciecha z przestrachem)
Ł: A!!!
Ojej!!!
Duch!
Potwór!
Zjawa tu idzie!
(wszyscy chowają się po kątach)
N.B: Zamknijcie drzwi! Zamknijcie drzwi! Niech ktoś zadzwoni po policję!
(wbiega przestraszony Scroodge, w białej koszuli, szlafroku i mycce)
Sc: Ratunku! Gonią mnie! Widzieliście ich? Są straszne!
(do publiczności)
Sc: Pomóżcie mi się od nich uwolnić! Nie wiem czego chcą!
(słychać walenie w drzwi, St.B.1 podchodzi wystraszona i powoli otwiera kurtynę, wchodzą po kolei 3 duchy)
St. B2: Kim jesteście?
SB2: Czego tu chcecie?
NB: To chyba jakaś pomyłka. Mamy święta Bożego Narodzenia a nie Halloween!
(Duch 1 ubrany na biało, młody, z kwiatem róży w dłoni)
Duch 1: Jestem Duchem Wigilijnej Przeszłości. Sc: No właśnie! Jakiś stary duch wlazł mi do łoża, kiedy smacznie spałem! Oskarżę Cię o włamanie i uszczerbek na zdrowiu!
SB1: Dlaczego straszysz tego biednego staruszka?
Duch 1: Biednego staruszka? Nie znacie go? To Ebenezer Scroodge- człowiek- nie raczej wrak człowieka, który zaprzepaścił swoją młodość dla kariery! Odrzucił miłość do ukochanej kobiety dla pieniędzy!
( duch wskazuje oskarżycielsko na starca, wszyscy patrzą na Scroodge’a z niedowierzaniem)
SC: Eee, tam! Stare dzieje! Mam sklerozę! Kiedy to było! Przecież musiałem ciężko pracować! Nie jestem typem obiboka!
(zamyśla się z rozmarzeniem)
Ona była taka piękna... i kochana.... Ale nie rozumiała, że praca jest najważniejsza!!!
Duch 1: Teraz ona ma rodzinę: kochającego męża, dzieci i wnuków! Ty zaś jesteś sam!
(duch wychodzi z sali, Scroodge opuszcza głowę, wyjmuje z kieszeni zdjęcie ukochanej i patrzy tęsknie) walenie do drzwi... wchodzi duch 2 na biało, stary, podkrążone oczy, w ręku kula)
Scroodge zniecierpliwiony:
SC: No i proszę! Kolejny nieproszony! Lazł za mną po całym mieście!
Duch 2: Jestem Duchem Tegorocznej Wigilii.
SC.: Wigilia, wigilia! Wszyscy tylko biegają z prezentami i próbują się zwolnić wcześniej z pracy! Nienawidzę obiboków i darmozjadów! Mój asystent też prosił mnie o krótszy dzień w pracy!
Dobrze! poznajcie moje dobre serce! Zezwoliłem mu na wcześniejsze pójście do domu, ale pod warunkiem, że odpracuje tę godzinę w poniedziałek! I to z procentem! Gdyby tak każdy chciał skrócić sobie dzień pracy, straty były by ogromne!
Dlatego muszę trzymać rękę na pulsie! Gdyby było więcej takich rzetelnych ludzi , jak ja, świat byłby bardziej poukładany. Nieprawdaż?
Ł: Co za bezduszny człowiek!
A wydawał się taki miły!
Pracować w święta?
Co to za pomysł?
Cicho!
Cicho!
posłuchajmy co będzie dalej!
Duch 2: Starcze! Popatrz ! (pokazuje mu kulę) W tej to kuli ujrzysz tegoroczną wigilię.
(podchodzą stare bombki i łańcuch, zerkają do kuli)
Ł: O! Patrzcie!
Widać rynek!
I nasze sklepiki!
SB1: Wszyscy zamykają sklepy. Uśmiechają się!
SB2: Dzieci rzucają śnieżkami! Dorośli niosą choinki i prezenty!
NB: Cudownie! Czy któryś prezent jest dla mnie?
A: O! A to ciemna izdebka! Jak tu zimno i smutno!
Ł: Jakiś chłopiec leży w łóżku i bardzo kaszle!
SB1: Niedobrze to wygląda! Jemu potrzebny jest lekarz!
SB2 : Ktoś tam wchodzi! Jakiś pan niesie kilka gałązek jodełki. Nie stać go na choinkę...
(Scroodge się przepycha)
SC: Pokażcie, co to za czary mary!
Aaa, to mój pracownik! Ten obibok! Przyszedł do domu.
Ł: Oni nie mają co jeść!
Nie mają lekarstw!
Parzcie! Ta pani płacze!
A: Chłopiec umrze!
(wszyscy odwracają się i patrzą złowrogo na Scroodge’a)
SC: No co tak patrzycie! Przecież to nie moja wina! Powinni sobie radzić a nie czekać, aż oddam im ostatnie ciężko zaoszczędzone pieniądze!
( Duch wychodzi, wszyscy są oburzeni)
Ł: (płacząc) To nie może się tak skończyć!
Biedne dziecko!
Co możemy zrobić?
(wchodzi Duch3- stary straszny, poszarpane ubranie)
Sc: Teraz się boję! Zabierzcie go! (próbuje schować się za łańcuch, który wypycha go w stronę ducha)C
(Scroodge powoli podchodzi)
SC: Tam przecież nic nie ma! Noc na cmentarzysku.
Duch 3: Widzisz ten nagrobek- bez kwiatów i zniczy?
SC: Eee, taki brzydki, nie plewiony. Pewno leży tam jakiś bezdomny!
Duch 3: Tan jest napisane twoje nazwisko!
SC: Co??? Nie wierzę! Przecież ja żyję, mam rodzinę!
Duch 3: Jeśli w swoim sercu nie znajdziesz miejsca na miłóść , ciepło i miłosierdzie- skończysz w tym pustym grobie!!! Opuszczony przez wszystkich. Nikt nie zapali ci świecy, nikt cię nie wspomni!
SC: (Przerażony) Co ja mam zrobić! Jak to wszystko naprawić?
(klęka z płaczem) Pomóżcie mi się zmienić!!!
do ducha) Wiem już! Jeszcze dziś wieczorem pójdę do mojego drogiego asystenta, zaniosę mu cały kosz jedzenia, każę przywieść choinkę i drwa na opał. Ale przede wszystkim wypłacę mu podwyżkę za dobrą pracę. Będzie mógł kupić lekarstwa dla synka!
Ł: Brawo, panie Scroodge!
Wyśmienicie!
Cudownie!
A: To się nazywa cud Bożego Narodzenia!
(duch wychodzi, słychać płacz dziecka)
Ł: Mamy nowego gościa,
nowego gościa...
NB: Znów? Skąd oni się biorą?! Robią mi konkurencję...
(Na scenę wchodzi CHŁOPIEC z płaczącym dzieckiem zawiniętym w kocyk)
CH: No nie płacz już, no nie płacz... (Do zebranych) Płacze tak odkąd je znalazłem, czyli od rana...
NB: A ty kto?
CH: Jestem ............. Wyruszyłem w daleką podróż w poszukiwaniu cudownego kwiatu paproci, który spełnia życzenia, ale w lesie natknąłem się na tego bobasa. Nie mam pojęcia, skąd się wzięło tuż pod moimi nogami.
Ł: Pokaż,
pokaż,
pokaż!
(Wszystkie ozdoby podchodzą do dziecka i przyglądają się mu)
SB: Przecież to mały Jezus!
NB: A ty skąd niby to wiesz, co?
SB: Przecież co roku na choince leży obok mnie w kołysce! Poznaję go!
CH: Znacie go? To go weźcie! Ja szukam skarbu, a nie ryczącego dzieciaka.
B2: Aleś ty niemądry! Znalazłeś najcenniejszy skarb! Nie wiesz, że jeśli masz wiarę, to możesz wszystko? Dużo więcej niż ten twój kwiat paproci...
SB: Trzeba mu zaśpiewać kołysankę i ogrzać. Dziewczynko, weź zapałki i zapal świece, będzie cieplej.
(Dziewczynka zapala pozostałe świece, gaśnie światło, w tym czasie bombki siadają i śpiewają Balladę dla okruszka)
CH: Wreszcie, bo myślałem, że już nigdy nie przestanie płakać.
SB: To Jezus, który narodził się w Betlejem i Gdy dorośnie dokona dla ludzi czegoś bardzo ważnego.
Ł: Na pamiątkę jego urodzin ludzie obchodzą te święta.
Spotykają się z bliskimi,
zastanawiają się nad życiem,
śpiewają kolędy,
obdarowują się prezentami...
NB: O, prezenty, ja lubię prezenty! Najlepiej te drogie!
(Wchodzi Mikołaj z workiem prezentów, wita się z dziećmi – publicznością, siada na fotelu)
M: (zwraca się do NB) Wiesz co, mała? Jesteś śliczna i nowa, ale głupiutka. Myślisz, że w święta najważniejsze są prezenty?
NB: No pewnie! Ty sam je rozdajesz! Chcesz mi powiedzieć więc, że prezenty się nie liczą?
M; Liczą, ale zupełnie inne podarunki!
Ł: A jakie,
jakie,
jaki?
NB: No właśnie, jakie?
M; Janku, jaki prezent chciałbyś otrzymać?
CH: Kwiat paproci, który sprawi, że będę bogaty!
M: A ty, nowa bombko?
NB: Ja? Ja bym chciała nowy brokat na sukienkę i wstążki do włosów!
M: (kiwa głową z politowaniem) I myślicie, że to są prawdziwe prezenty?
CH, NB: No tak....
M (zwraca się do DZ z zapałkami): Dziewczynko, a ty czego pragniesz?
DZ: Ja chciałabym mieć prawdziwych przyjaciół.
M (wyciąga z worka tekturowe serca i daje DZ i kilku osobom wśród ludzi) Zobacz, to twoi przyjaciele.
(Dz idzie do nich, wita się, siada wśród publiczności)
M: (Do Kaja): Mam dla Ciebie łzy miłości siostrzanej, uczucie, które potrafi roztopić nawet najtwardszy lód.
(Mikołaj daje flakonik łez)
SB i B2: A dla nas Mikołaju, też masz jakiś prezent?
M: Mam dla was specjalny prezent, proszę (wyciąga z worka słoneczka) – słońce pełne uśmiechu dla was i dla wszystkich wokoło.
( SB i B2 idą do publiczności i uśmiechając się rozdają słoneczka)
Ł: My też chcemy,
my też,
my też...
M: Bardzo proszę, dla was też coś mam (wyciąga z worka pomocną dłoń i płomyki).
(Ł idzie do publiczności i rozdaje dłonie i płomyki)
SC: Ja w ogóle nie zasłużyłem na żaden prezent...
M: Proszę- dla Ciebie mam miłosierdzie i współczucie.( wyciąga kartki w kształcie śnieżynek z napisami)
M: (zwraca się do NB i CH) Widzicie, ile radości sprawiły ludziom takie prezenty? (NB o CH kiwają głowami) Nieistotne są drogie prezenty, najważniejsze jest dać coś z siebie: życzliwość, uśmiech, miłość, przyjaźń.
SB: My jesteśmy tylko świątecznymi ozdobami, ale możemy pokazać ludziom, że najcenniejsze jest to, co mamy w naszej duszy, w sercu, a dzielenie się z innymi to największy skarb.
NB: Drodzy Ludzie! (zwraca się do publiczności) Nie bądźcie egoistami jak ja byłam, tylko otwórzcie się na drugiego człowieka. (Bierze dziecko)
CH: Miejcie zawsze dla siebie uśmiech, nie tylko w ten świąteczny czas. Podajcie pomocną dłoń, tym, co jej potrzebują, a wówczas zrozumiecie to, co ha – prawdziwy skarb to nasze serca.
M: Widzę, że wiele zrozumieliście. Mam wobec tego i dla was prezent (wyciąga z worka srebrne gwiazdy). To jest gwiazda nadziei, ta, której wyczekujemy w wigilijny wieczór. Niech wam przypomina o prawdziwym powodzie obchodzenia tych świąt – o Jezusie.(CH i NB idą do publiczności i rozdają im gwiazdy
SB: Te święta, to święta dobrych myśli, serca i miłości. To święta radości z narodzenia Jezusa, więc cieszmy się
Wszyscy : Wesołych, ciepłych świąt Bożego Narodzenia!
Zobacz w sieci:

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2014 Bartosz Musznicki, Elżbieta Musznicka.
Wszystkie prawa zastrzeżone. | Polityka prywatności | XHTML | CSS |
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.