X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 13257
Dział: Gimnazjum

Scenariusz spektaklu nadania imienia Cypriana Kamila Norwida Gimnazjum nr 2 w Bochni

Scenariusz spektaklu nadania imienia Cypriana Kamila Norwida Gimnazjum nr 2 w Bochni

Akt I

Scena 1

Młodopolska kawiarenka , muzyka , przy stoliku trzech artystów w czarnych ubiorach, nastrój dekadencki , pesymizm . Wchodzi Miriam. Zafascynowany , ożywiony , niesie naręcze papierów.

Artysta 1: O! Czyżby Miriam wracał z podróży?
Artysta 2: No pewnie , że to Przesmycki!

Miriam podchodzi do stolika

Artysta 3: Witaj Zenonie, widzę , że jesteś czymś przejęty.
Miriam: Wracam z Wiednia. W czytelni tamtejszej biblioteki natknąłem się na lipskie wydanie Poezji Norwida. Ta poezja mną wstrząsnęła. Nie mogę pojąć jak taki poeta mógł przeminąć bez echa.
Artysta 1: A cóż to za nieudacznik, skoro nic o nim nie słyszeliśmy!
Artysta 2:Czyżbyś walczył dla niego o miejsce czwartego wieszcza??
Miriam : To , że o nim zapomniano nie świadczy o jego nieudactwie, a raczej o wybitności przekraczającej czas, w którym przyszło mu żyć. Nie był zrozumiały przez sobie współczesnych. Był poetą dialogu, pragnął zaangażować czytelnika w lekturę. Chciał uruchomić wszystkie jego zmysły, rozmawiać z nim.
Artysta 3: Ha! Niezrozumiałym czy odrzuconym może być każdy artysta. Co jest wyjątkowego wtej postaci? Co jest niezwykłego w jego tekstach? Miriamie, nie poznajemy cię! Jesteś jak zauroczony! Siadaj i opowiadaj.

Scena 2

Osoby : M Kalergis , Norwid, Miriam i jego towarzysze. Salon, pianino.

Miriam: Norwid uważał , że sztuka , a więc i piękno, ma swoje źródło w miłości. Jest :

„ Miłości - profilem,
Któremu na imię D o p e ł n i e n i e”

Zainspirowała go najgłośniejsza bodaj , obok Tristana i Izoldy, para tragicznych kochanków: Romeo i Julia. To oni są bohaterami liryku W Weronie.
Podaje tekst artyście .

Miriam: Weź przeczytaj , na pewno się zachwycisz...
Artysta 1 czyta:

Nad Kapuletich i Montekich domem,
Spłukane deszczem, poruszone gromem,
Łagodne oko błękitu.

Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,
Na rozwalone bramy do ogrodów –
I gwiazdę zrzuca ze szczytu;

Cyprysy mówią, że to dla Julietty,
Że dla Romea — ta łza znad planety
Spada... i groby przecieka;

A ludzie mówią, i mówią uczenie,
Że to nie łzy są, ale że kamienie,
I — że nikt na nie... nie czeka!
Artysta 2 : Hmm... niezłe
Artysta 3 : A była jakaś miłość w jego życiu?
Miriam:
Norwid , artysta , który tyle widział o miłości, nigdy się nie ożenił. Największa i najtragiczniejsza miłość jego życia to niewątpliwie Maria Kalergis. Były też inne ważne w jego życiu kobiety: Brygida Dybowska, Maria Trębacka, Zofia Węgierska , Joanna Kuczyńska, Maria Sadowska.
Artysta 1: Maria Kalergis powiadasz?
Miriam: Tak, ta słynna pianistka , przyjaciółka Franciszka Liszta.
M Kalergis gra.
Norwid recytuje:
Nie bluźń, żem zranił Cię, lub jeszcze ranię,
Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy;
I pochowałem łzy me, w Oceanie,
Na pereł więcéj...!
I nie m y ś l- jak Cię nauczyli w świecie
Świątecznych-uczuć ś w i ą t e c z n i -c z c i c i e l e,
I nie mów, ziemskie iż są marne cele
Lecz żyj- raz przecie...!
Podchodzi do Marii Kalergis i mówi : ( scena miłosna)
Norwid:
Daj mi wstążkę błękitną - oddam ci ją
Bez opóźnienia...
Albo - daj mi cień twój z giętką twą szyją;
- Nie! nie chcę cienia.
Kalergis odpowiada:
Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi
Garścią Fijołków i nic mu nie powie...

Jak gdy akacją z wolna zakołysze,
By woń, podobna jutrzennemu ranu,
Z kwiaty białymi na białe klawisze
Otworzonego padła fortepianu...

Jak gdy osobie stojącej na ganku
Daleki księżyc wpląta się we włosy,
Na pałającym układając wianku
Czoło- lub w srebne ubiera jej kłosy...

Jak z nią rozmowa, gdy nic nie znacząca
Bywa podobnądo jaskółek lotu,
Który ma cel swój, acz o wszystko trąca,
Przyjście letniego prorokując grzmotu,
Nim błyskawica uprzedziła tętno-
Tak...
....lecz nie rzeknę nic- bo mi jest smętno.
Muzyka dalej rozbrzmiewa. Norwid i Kalergis schodzą ze sceny. Wyciszenie

Akt II
Scena1
W młodopolskiej kawiarni
Miriam: Norwid był poetą niezwykłym pod każdym względem. Również jego spojrzenie na ojczyznę odbiegało od typowego romantyzmu , który znamy z twórczości Słowackiego czy Mickiewicza. Los rzucał go w różne strony świata. Stał się poetą pielgrzymem , a w roku 1849 zamieszkał w Paryżu i definitywnie przyjął status migranta. Mimo wszystko ojczyzna ciągle powracała w jego twórczości, a symbole narodowe były wyrazem jego tęsknoty za krajem.
Rozbrzmiewa głośna mroczna muzyka wchodzą kolejno postaci w białych siermiężnych szatach , boso, muzyka ściszona postaci nieruchomieją.
Postaci niosą :
Duży bochen chleba
Krucyfiks
Bociane gniazdo
Maki
Słoneczniki
Zboże
Biblię
Garść ziemi
Szlachcic z herbem Norwidowskim
Krzyż drewniany

Przy ściszonej muzyce i scenografii z postaci – symboli następuje recytacja Mojej piosnki II
Recytator:

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
“Bądź pochwalony!”
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojéj...
Tęskno mi, Panie...
Scena 2
Nagle rozbrzmiewa polonez. Postaci – symbole wycofują się pod ścianę, ale w półkręgu są obecne na scenie. Robią miejsce dla tańczących par, czyli:

1. M. Kalergis i C.K. Norwid
2. Chopin z kobietą
3. Z. Krasiński z kobietą
4. A.Mickiewicz z kobietą
5. J.Słowacki z kobietą
6. Kossak z kobietą


Po tańcu zasiadają w saloniku urządzonym na styl romantyczny. Słuchają wykładu Norwid pt. Kraj a ojczyzna.

Norwid:

Dla kogo tylko kraj istnieje, dla tego nadzieją matka głupich, ten wszystko w obecną krępuje chwilę , mówi na zimno o wszystkim, bo w wszystko w materię przyobleka , wyjeżdża a granicę i wraca wolen od wzruszeń. Kraj to pojęcie geograficzno – administracyjno- ekonomiczno urzędowe, top obszar dla machin , to dane , które prostym arytmetycznym żyje działaniem. Ale machina trze się i skrzypi coraz bardziej... trzeba ją nasmarować , naprawić.. Któż się zabierze do tego? Zaczyna się odzywać i z ust reakcjonariuszów krytyka władzy kraj dzierżącej, a im władza nieprawsza , tym z nią gorzej. Spoza pojęcia „ kraj” wydobyło się wreszcie u wszystkich pojęcie „ojczyzny”-czegoś tajemniczego , co jest niematerialnym , a kryje w sobie moc twórczą. Ojczyzna – to nie tylko kategorie wyznania, ziemi, plemienia , języka, ekonomii: to życie wszystkiego , co nas pokochało, pocieszało , to żywi i umarli nasi, to pierwsza miłość i pierwsze niepokoje, to radość i smutki, poświęcenia i bóle, chleb słowa i chleb powszedni, wszystkie uczucia , potrzeby, pragnienie, tradycje...

Recytator 2: recytuje wiersz pt. „Moja ojczyzna”

Kto mi powiada, że moja ojczyzna:
Pola, zieloność, okopy,
Chaty i kwiaty, i sioła - niech wyzna,
Że - to jej stopy.
Dziecka - nikt z ramion matki nie odbiera;
Pacholę - do kolan jej sięga;
Syn - piersi dorósł i ramię podpiera:
To - praw mych księga.
Ojczyzna moja nie stąd stawa czołem;
Ja ciałem zza Eufratu,
A duchem sponad Chaosu się wziąłem:
Czynsz płacę światu.
Naród mię żaden nie zbawił ni stworzył;
Wieczność pamiętam przed wiekiem;
Kluch Dawidowy usta mi otworzył,
Rzym nazwał człekiem.
Ojczyzny mojej stopy okrwawione
Włosami otrzeć na piasku
Padam: lecz znam jej i twarz, i koronę
Słońca słońc blasku.
Dziadowie moi nie znali też innéj;
Ja nóg jej ręką tykałem;
Sandału rzemień nieraz na nich gminny
Ucałowałem.
Niechże nie ucza mię, gdzie ma ojczyzna,
Bo pola, sioła, okopy
I krew, i ciało, i ta jego blizna
To ślad - lub - stopy.

Po recytacji wychodzi dziewczyna i śpiewa piosenkę Niemena

Miriam do swoich towarzyszy: Twórczość Cypriana Kamila Norwida stała się wręcz kopalnią cytatów i myśli skrzydlatych:

Następnie scena zbiorowa w salonie. Postaci tańczące poloneza powstają . Rozmawiają między sobą słychać głośną muzyką i strzępy rozmów:

...Przeszłość - jest to dziś, tylko cokolwiek dalej....

...Ojczyzna jest to wielki - zbiorowy - Obowiązek....

...Czy ten ptak kala gniazdo, co je kala,
Czy ten, co mówić o tym nie pozwala?...

...Nie miecz, nie tarcz - bronią Języka, lecz - arcydzieła!...

...Słowo jest ogień - milczenie jest lawa...

...Autorów sądzą ich dzieła...

..Cisza jest głosów zbieraniem...

...Coś ty Atenom zrobił, Sokratesie?...

...Kto prawdę mówi, ten niepokój wszczyna...


...Odpowiednie dać rzeczy słowo....

...Ideał sięgnął bruku...


...Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie...

...Słowo jest czynu testamentem...

...Gorzki to chleb jest Polskość...

...Jesteśmy żadnym społeczeństwem
Jesteśmy wielkim sztandarem narodowym...

Postaci nieruchomieją, muzyka ledwo słyszalna głos zabiera Miriam.

Miriam: W Paryżu Norwid nawiązał lub odnowił znajomości z najwybitniejszymi przedstawicielami życia artystycznego i politycznego m. in .Mickiewiczem ( para ożywia się skina głową i schodzi ze sceny itd.) Słowackim , Krasińskim Kossakiem i Chopinem ,a także reprezentantami emigracji z innych krajów.

Akt III

Recytator zza sceny recytuje Fortepian Szopena , w trakcie powstaje pracownia Norwida w Paryżu, sztalugi , ryciny biurko sterty papierzysk , pióro

Byłem u ciebie w dni te, przedostatnie,
Gdy podobniałeś — co chwila, co chwila —
Do – upuszczonej przez Orfeja liry,
W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,
I rozmawiają z sobą struny cztery,
Trącając się,
Po dwie — po dwie —
I szemrząc z cicha:
“Zacząłże on
Uderzać w ton?...
Czy, taki mistrz, że gra?... choć — odpycha!”(...)

(...)Z marmurów łona,
Niźli je kuto,
Odejmą dłuto
Geniuszu — wiecznego Pigmaliona(...)

(...)O Ty! co jesteś Miłości-profilem,
Któremu na imię D o p e ł n i e n i e;
To — co w Sztuce mianują Stylem,
Iż przenika pieśń, kształci kamienie...
O! Ty — co w dziejach zwiesz się E r ą,
Gdzie zaś ani historii zenit jest,
Zwiesz się razem: D u c h e m i l i t e r ą,
I „consummatum est”.
O! Ty — Doskonałe wypełnienie,
Jakikolwiek jest Twój, i gdzie?... znak...
Czy w Fidiasu, Dawidzie, czy w Szopenie?


Miriam do swoich towarzyszy: Próbował zarabiać rzeźbiąc i rysując, wiele jednocześnie pisał. Starał się o druk utworów, wierząc , że przyniesie mu to zarówno pieniądze , jak i uznanie, lecz wszystkie te działania nie dawały oczekiwanego rezultatu.
Norwid, artysta wierny i konsekwentny, w poezji, grafikach, rzeźbach wyrażał swój pogląd na świat. By mówić o jego sztuce, trzeba znać warunki jej tworzenia. Obcowanie z nią jest więc dotykaniem konkretnej biografii i kultury, z której wyrosła. Norwid nie godził się na rutynę w sztuce, na pogoń za pieniądzem. Sztuka nie ma nic wspólnego z judaszowymi srebrnikami, z chwilowością. Jest bytem ponad. I w tym ponad zbliża się do stworzenia, do miłości. Dziedziny sztuki przenikają się, wypełniają. To nacisk położony na romantyczną ideę correspondance des arts. Wspólne są inspiracje artystów. Pokazuje Norwid, że i milczenie jest sztuką.

W pracowni pojawia się Norwid , krząta się , rzeźbi , szkicuje itd. Jest skupiony , wyciszony
Zza sceny słychać recytację fragmentu utworu Pióro :

Norwid:
O, pióro! Tyś mi żaglem anielskiego skrzydła
I czarodziejską zdrojów Mojżeszowych laską,
- Tylko się w tęczowane barwiąc malowidła,
Nie bądź papugą uczuć ani marzeń kraską -
Sokolim prawem wichry pozagarniaj w siebie,
Nie płowiej skwarem słońca i nie ciemniej słotą;
Dzikie i samodzielne, sterujące w niebie,
Do żadnej czapki klamrą nie przykuj się złotą.
Albowiem masz być piórem nie przesiąkłym wodą
Przez bezustanne wichrów i nawałnic wpływy,
Lecz piórem, którym ospę z krwią mięszają młodą
Albo za wartkie strzałom przytwierdzają grzywy.
Norwid nadal w swoim pokoju, recytuje Klaskaniem mając obrzękłe prawice, w trakcie recytacji powstają postacie symbole i ustawiaja się w pracowni Norwida , głowy spuszczone:
Norwid:
Dlatego od was... — o! laury — nie wziąłem
Listka jednego, ni ząbeczka w liściu,
Prócz może cieniu chłodnego nad czołem
(Co nie należy wam, lecz — słońca przyściu...).
Nie wziąłem od was nic, o! wielkoludy,
Prócz dróg zarosłych w piołun, mech i szalej,
Prócz ziemi, klątwą spalonej, i nudy...
Samotny wszedłem i sam błądzę dalej...


Piszę — ot! czasem... piszę n a B a b i l o n
D o J e r u z a l e m! — i dochodzą listy.
To zaś mi mniejsza, czy bywam omylon
Albo nie?... piszę — pamiętnik artysty,
Ogryzmolony i w siebie pochylon —
Obłędny!... ależ — wielce rzeczywisty!
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Syn — minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku,
Co znika dzisiaj (iż czytane pędem)
Za panowania Panteizmu-druku,
Pod ołowianej litery urzędem —
I jak zdarzało się na rzymskim bruku,
Mając pod stopy katakomb korytarz,
Nad czołem słońce i jaw, ufny w błędzie,
Tak znów odczyta o n, co ty dziś czytasz,
Ale on spomni mnie... bo mnie nie będzie!

Poeta kończy recytację i wychodzi przygnębiony. Głos zabiera Miriam . Postacie kierują wzrok w jego stronę.

Miriam: Norwid nie był ani klasykiem, ani romantykiem, ani parnasistą, ani pozytywistą, ani symbolistą. [...] Działając na skrzyżowaniu kilku prądów i szkół literackich, z których jedne już umierały, drugie rozwijały się, a jeszcze inne czekały na uzasadnienie, a przy tym mając zwielokrotnioną wrażliwość, dzięki swym zdolnościom i doświadczeniom artystycznym, Norwid nie dawał się wcisnąć – podobnie zresztą jak żaden genialny poeta- w jakąś konkretną szufladkę ani objąć jakąś jedną formułką. On był po prostu wielkim i właściwie niepowtarzalnym zjawiskiem, którego rodowód można było co prawda wyprowadzić z przeszłości i współczesności, ale które równocześnie rzutowało – a ściślej: mogło rzutować na przyszłość, nie należał bowiem do rodu wielkich prekursorów, niosących w swoim dziele zaród rzeczy nowych i nieznanych.

Tu powstają i zmierzają do wyjścia. Wychodząc, Miriam kontynuuje:

Największym jego tragizmem było też to właśnie, że tym wielkim „nowym” nie udało mu się obdarować współczesnych. ...
Pamiętajcie koledzy , że Norwid to....:

Postaci wymieniają opinie o Norwidzie, bawiąc się słowem, wykorzystują metodę echa , powtórzeń wchodzenia w słowa itp. :

Poeta ciągle dyskutowany
Poeta moralnego niepokoju
Kształt prawdy i miłości
Prometeusz XIX wieku
Poeta przeczuć
Wszechstronny artysta – poeta, malarz, rzeźbiarz, dramaturg, krytyk, publicysta, tłumacz, znawca sztuki
Poeta, do którego się wraca
Poeta wielkiego talentu i myśliciel głęboki
Poeta – pielgrzym
Prekursor nowoczesnego polskiego myślenia
Bard tragicznego pokolenia
Tęsknoty myśliciel
Poeta myśli i idei
Duchowa niezależność
Czar poetyckiej wymowy
Jeden z najczęściej cytowanych polskich poetów
Poeta oryginalny
Poeta ruin
Miłośnik prawdy
Poeta dialogu
Poeta sumienia

Powtarzają rundę, po swoich wypowiedziach kolejno powoli opuszczają scenę , aż do ostatniej postaci


W scenariuszu wykorzystano utwory Cypriana Kamila Norwida , w całości i we fragmentach.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.