X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 12294
Przesłano:

"Gość oczekiwany" - scenariusz na akademię z okazji świąt Bożego Narodzenia

„Gość oczekiwany” – inscenizacja w oparciu o dramat Z. Kossak- Szczuckiej

Scena przedstawia ubogą chatę

Zośka
(przerywa śpiew i zatrzymuje wrzeciono. Trzyma kłębek nici):
Matulu już skończyłam. Dajcie nową kądziel.
Matka
Wszystko wyprzędłaś córuchno, już nie ma.
Oj biedni jesteśmy! A jeszcze młynarz nas z chałupy foruje...
Z.
Matulu, co z nami będzie?
M.
Nie wiem, córeczko...
Z.
Chyba nas Bóg nie opuści?
M.
Chyba...
(Pauza, słychać gorączkowe kroki. Do chaty wpada Józef, zziajany, zdyszany, czerwony, nie może słowa przemówić, bełkocze).
J.
Małgośka! Zośka! Nowinę mam!
M. i Z.
Wiemy, młynarz nas z chałupy wygania!!!
J.
Takie głupstwo...
J.
Wielkie nas szczęście spotkało. Baby! Gość dziś do nas przyjdzie, Wielki Gość!...
M.
Spiłeś się chłopie, znowu?...
J.
Jak Boga chcę oglądać przy skonaniu, nie piłem, nie zwariowałem. Wiecie, kto dziś do nas przyjdzie?...
Jezus!
M. ( z rezygnacją): Połóż się, prześpij, potem nam opowiesz...
J.
Zaśbym zasnął? Wnet wszystko opowiem... Słuchajcie tylko... wczas wyszedłem, furmanek jeszcze nie było, więcem zaszedł...
M.
( przerywa z ironią): Do karczmy?...
J.
Gdzieżby znów! Małgośka!, ino słuchaj! Zaszedłem po chrust, żebyś miala co pod piec podłożyć...
Spotkałem młynarza, który znów upominał się o pieniądze.
Mówił, że nas zlicytuje. Ja go łap za nogę i proszę, żeby choć tydzień zostać pozwolił w chałupie. A on mnie kopnął jak psa i powiada: Obwieś się! Tom się chciał powiesić i postronek wziąłem...
M. i Z.
(ze zgrozą): Boże!...Boże!...
M. Zły cię kusił...
J.
Oj, kusił...mało nie skusił... Ale na kapliczkę spojrzałem, co tam w drzewach stoi, i dopierom pojął...
Jak nie zacznę płakać...Pana Jezusa o miłosierdzie prosić...Wszystko Mu powiadam, co i jak, i płaczę, jak ten robak w pyle leżę, aż tu do mnie zagadał...
M.
( oburzona przytrzymuja Józefa za ramię): Cicho, stary! Nie łżyj!
J. Jak zbawienia duszy pragnę, nie łżę!
M. Jakże by przemówił, kiedy z drewna?
J.
Człowiek z gliny, a chodzi i gada... Nie sztuka dla Boga cud zrobić... Dla mnie go zrobił, grzesznego...
Myślałem, że mi się zwiduje... Trzy razy do mnie mówił, bo nie wierzyłem. Dopieroż spojrzałem w górę, a tu święte usta drżą, jak żywe... I jeszcze raz powiedział: Przyjdę do ciebie, Józefie, dzisiaj przed wieczorem...
M. i Z.
( równocześnie) : Dzisiaj? Dzisiaj?!
J.
(gestykulując): Dzisiaj! Toć jasno mówię! Jezus do nas przyjdzie... Stwórca, co ciebie stworzył i ciebie, i mnie, co cały świat trzyma w garści, do naszej niskości przyjdzie...
Z.
( składa ręce)
Przyjdzie tutaj...
M. A co z młynarzem?
J.
(radośnie): Furda młynarz! Niech robi, co chce!
Z.
( cała drżąca, nieśmiało)
Dzisiaj przyjdzie... Toć trzeba by izbę ustroić...
Czyściutko musi być wszędy...
M.
Poczęstunek by trzeba zrobić, może powieczerzać zechce?...
( zafrasowana) : Czym ja Go , nieboga, przyjmę?
Męki jeszcze jest ze dwie garści...Chowałam ją na zaklepanie polewki...
Z.
Placek można by z niej upiec, postny będzie, ale zawżdy ciasto...
J.
Może by kurę zarżnąć i upiec?
M.
Niesie się!( pauza) Dla Jezusa nic nie szkoda!
J.
Zośka! Czego beczysz?!
Z.
Bo Go nie zobaczę...
J. (poważnie): Nie zobaczysz Go, córeczko, ale poproszę, żeby bliziutko do ciebie podszedł i Ty go dotkniesz...On się nie pogniewa...
( bierze Józefa za ramię, stają przy drzwiach)
M. Słuchaj , no stary... Jakbyśmy Jezusa poprosili, może by Zośkę uleczył?
Z.
( dosłyszała)
Nie! Nie! Myślałby, że my Mu radzi, bo się czegoś spodziewamy...Przecie dość radości z tego, że raczy tu przyjść...
J.
(myśli głęboko)
Widzi mi się, że masz rację...
Z.
(płacze, łzy kapią jej do miski)
M.
Zośka, nie płaczże...
Z.
Ja nie płaczę z żalu teraz, ale z radości... Myślę i myślę, jak to będzie, kiedy przyjdzie...
M.
Może anioł Go zapowie?
J.
Albo gwiazda się pojawi?
( nakrywają stół, wszystko drewniane, jak w wiejskiej chacie)
J.
Cichajcie! Idzie ktoś...
M.
Pewnikiem On...
Z.
Jejej, jak mi serce bije!
( stukanie do drzwi)
Wszyscy troje.
A Słowo Ciałem się stało i zamieszkało między nami...
(Składają ręce, gotowi są paść na kolana. Cóż za zawód! W drzwiach otwartych szeroko przez Józefa, zamiast Oczekiwanego, staje brodaty, obdarty Dziad, żebrak)
J.
( nie tając zawodu): E, to wy dziadku?
M.
(macha ręką niechętnie, tylko Zośka stoi jak wryta, wpatrzona niewidzącymi oczyma).
Dziad (wtłacza się do izby, jest stary, zgarbiony): Niech będzie pochwalony!
Wszyscy: Na wieki wieków!
Dz. (patrzy na nich bystro): Nie w porę przyszedłem?...Jakoś mnie nijako witacie?...
Powiedzcie szczerze, od razu?...
M. Nic przeciw wam, dziadku nie mamy, nie...
Tylko myśleliśmy, że stuka ktoś inny, tośmy się zacukali...
Dz. Czekacie na kogoś? Oho, izba wystrojona jak na wesele?...
J. (z przejęciem): Na Wielkiego Gościa czekamy!
Dz.
Na kogo?
J.
Na Jezusa!
Dz.
To lepiej sobie pójdę... Nie będę tu przy majestacie Boskim gałganami trząsł...
Kulasy mi całkiem popuchły, to prawda, ale nie chciałem zawadzać...
M. Zostańcie dziadku, słońce nisko...Ostańcie...Popatrzycie na Jezusa razem z nami...
My też niestrojni...
Dz.
Bóg zapłać! Z radością zostanę! ( siada na ławie, wyciąga strudzone nogi)
J.
( stoi przy drzwiach, cały pochłonięty wypatrywaniem Gościa):
Powinien nadejść, bo powiedział, że przyjdzie przed wieczorem, a już zmrok...

Z.( stojąc wciąż nieporuszona): Tatulu, kto jest w izbie?
J.
Nie słyszałaś? Dziadek Walenty.
Z.
(nieśmiało): Jezusa nie ma?
J.
Jeszcze nie ma.
Dz.
Co tak pachnie?
Bardzo jestem głodny. Dwa dni w ustach nic nie miałem...
Pięknie pachnie ta wieczerza...
M.(godnie):
Dla Jezusa! Ale dostaniecie i wy, dziadku, tylko Jezusa ugościmy...
Dz.
Aż mi w oczach ciemno i na wnętrzu skręca...
M.
On pewnikiem wnet nadejdzie, niedługo już waszego postu...
Dziad (powtarza w kółko): Głód, ciężka rzecz...
J. (podchodzi do żony, mówi): Daj od razu...Starczy dla Jezusa i dla niego...
M.
Ale dla nas już nie starczy...
J.
Trudno. My podjedliśmy rano ziemniaków, on podobno dwa dni w ustach nic nie miał...
M.
Niepięknie zaczynać, nim Gość przyjdzie...
J.
Niepięknie też głodnego nie poczęstować...
M.
( z rezygnacją) : To mu dam...( podchodzi do garnka. Do siebie mówi pocieszająco):
Pan Jezus w niebie ma zadość wszystkiego... Nie przyjdzie głodny...Dziubnie sobie po pańsku, to i może dla wszystkich starczy...
( żona stawia strawę na stół, dziad uradowany):
Dz.
Dobry rosół, dobry...
M.
Udał się. Choć bez soli...
J. (śmieje się):
Tyle, co z Zosinych łez...
Dz.
Czegoś płakała?...
M.
Smutno jej było, że Jego nie zobaczy...
Dz.
Nie urodził się jeszcze człowiek, co by Jezusa nie zobaczył, chyba, że sam nie chce...
Z.
(składa ręce):
Naprawdę? Nawet ślepy?!
Dz.
Taki najprędzej zobaczy...
No... ( do Józefa stojącego przy drzwiach) :
Nie przyjdzie już wasz Gość...
J.
Jakżeby nie przyszedł, skoro obiecał...
Dz. Bo już wieczór a Jego nie ma...
( po chwili):
A może On sobie z was zażartował? Może zapomniał?...
J. (na dobre rozgniewany):
Ej, dziadku, nakarmiliśmy was, ale kwita z naszej przyjaźni! Wstyd takie głupstwa gadać...
Będę czekać, choćby do samego rana...
Dz.
Dobrze prawicie, Józefie...
Z.
Matulu, co tak świeci?
M. Nic. Już nocka.
Dz.
Otwórz oczy! (odchodzi)
Pokój temu domowi!
Z. Ja widzę! Widzę!
J.
Rany Boskie! ( podrywa się wybiega z chaty, po chwili wraca zawiedziony):
Nie ma Go!... To był On!...
Z.
Matulu! Tatu! A co to takiego?!
M. J.
Cała skrzynia złota!
Już nie musimy się z chaty wynosić!
M. A ja się lepiej czuję!
Wszyscy:
Uczcijmy Go teraz!
( padają na kolana, matka szlocha, Zośka z zachwytem patrzy na światło. Józefowi kapią łzy...):
Na scenę wchodzi młodzież, śpiewa kolędę „Bóg się rodzi”.

Życzenia:
Już niedługo Wigilia. Każdy z nas zasiądzie przy rodzinnym stole. Będą życzenia, opłatek, wspólnie śpiewane kolędy... Będziemy czekali na Jezusa, takiego Malutkiego, Kochanego, Niewinnego...
Ale Pan Jezus może nadejść w postaci każdego człowieka – także opryskliwego, brudnego, potrzebującego naszej rady, czy po prostu uśmiechu...
Uczmy się przyjmować Go w każdej postaci...
Niech ta szczególna noc, poprzedzająca Boże Narodzenie, nie będzie wyjątkowa!
Niech trwa ona w naszych sercach na zawsze!...

Kolęda:
„Cicha noc, święta noc...”

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2019 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.