X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 11262
Dział: Artykuły

Z fletem przez wieki

Rozmaitości fletowe.
Z humoru fletowego:
„ W sklepie Jasio zwraca się do ojca:
-Tato kup mi flecika!
- Nie kupię, bo będziesz mi przeszkadzał w pracy.
- Przyrzekam, że będę grał tylko wtedy, gdy zaśniesz.”

„Flet oswaja ducha i przenika do uszu, z trak powabnym tonem, że przynosi zadowolenie i pokój, aż do głębi duszy.”
PLUTARCH.

KORZENIE
Pewien uczony o nazwisku Miller (1868-1942), amerykański akustyk i wynalazca, uważał flet za najstarszy ze wszystkich instrumentów muzycznych. Dlatego badanie jego pochodzenia było dla niego równoczesnym studiowaniem historii człowieka i jego kultury.
Na początku flety przybierały proste formy i były to pewnego rodzaju piszczałki, czy fujarki, później przybierały coraz doskonalsze postacie.

MOJE ODKRYCIE GODNE UWAGI.
Mówi się, że flet powstał około 3 tyś. lat temu, a ja wam powiem więcej, że jest on jeszcze starszy. Jest to moje własne, małe, prywatne odkrycie, nie pisze się o tym w żadnych źródłach naukowych.
Czytając Biblię znalazłem miejsce, gdzie jest napisane, że Jubal był praojcem wszystkich grających na flecie, a był on siódmym pokoleniem licząc od Kaina, pierwszego dziecka, które pojawiło się na ziemi.
Trzeba wziąć pod uwagę, że w tamtych czasach małżeństwa miały potomstwo dopiero w wieku 70, 80, 90, czy 100 lat, nic dziwnego skoro najdłużej żyjący człowiek, o imieniu Matuzalem przeżył 969 lat, więc cieszono się być może długo najpierw sobą, a w następnej kolejności dziećmi, bo na to pozwalały ogólnie panujące warunki. Na dowód czego przedstawiam odkrycie uczonych, którzy znaleźli z tamtych czasów bursztyn, a w nim zawęźlone powietrze. Co się okazało po przebadaniu go? Gdybyśmy obecnie dysponowali podobnym jego składem, moglibyśmy biec bez zmęczenia 300 km. W wielu wypadkach uniknęlibyśmy spóźnienia na koncert lub popis naszej pociechy, omijając zatłoczone drogi, czy korki, pokonując odległość pieszo, pewnie i bez stresu.
Wracając do naszego wywodu, liczymy z grubsza jedno pokolenie na tamte czasy ok. 100 lat razy 7, wychodzi nam 700 lat. Kiedy weźmiemy pod uwagę, że od dzisiejszych czasów do Chrystusa mamy 2 tyś. lat, od Chrystusa do potopu ok. 2 tyś. lat (takie są obliczenia), a od potopu do początku stworzenia też ok. 2 tyś lat, mamy 6 tyś lat, minus z grubsza ok. 700 lat, to wychodzi na to, że flet powstał około 5300 lat temu.
Tak flety proste, jak i poprzeczne powstały mniej więcej w tym samym czasie.
Oprócz tych, które wymieniłem, m. In. Do rodziny fletów należą flety nacięciowe (kerbflöten- wrąb, karb), jak i fletnia pana zwana syringą lub syrinx.
Można sobie wyobrazić jak to było kiedyś, jak to skonstruowano pierwszą fletnię. Ktoś znalazł kawałek trzciny, dmuchnął, powstał dźwięk, skrócił, powstał wyższy, wydłużył, powstał niższy, złączył to wszystko razem i mógł mówiąc w szalonym skrócie, nieść światu powab pięknych melodii.
Mitologia w ten sposób mówi o jej powstaniu: „ Pokochawszy młodą Syrinx, córkę bożka Ladona, chodził za nią po całych dniach i prosił, żeby została jego żoną. Nieszczęśliwa dziewczyna, nie mogąc się pozbyć natręta westchnęła do bogów o pomoc, a ci przemienili ją w trzcinę. Widząc to Pan, bo o nim mowa, poznał, że jest brzydki i odrażający. Usiadł wśród owej trzciny i płakał żałośnie. Wiatr zaś potrząsał trzciną rosnącą nad brzegiem strumienia i Panowi zasłuchanemu w szum wiatru i szmer płynącej wody, zdawało się, że roślina wydaje takie smutne, żałosne dźwięki. Wyciął z niej kilka łodyg, zrobił z nich 7 piszczałek nierównej długości, połączył je w jednym szeregu i tak powstała ulubiona fujarka pastusza., zwana syryngą, a Pan wygrywał na niej swe żale za piękną nimfą.”
Początkowo flety były robione z różnych materiałów np. z drewna (heban, bukszpan, granatowiec), a rzadziej z porcelany, kryształu, czy kości słoniowej.
A propos kości, biskup Selwyn, swojego czasu będąc w podróży po Nowej Zelandii, pochwalił grę na flecie wodza plemienia Maori. Ten natomiast odpowiedział, że jest bardzo szczęśliwy grając na tym flecie, bo jest on zrobiony z piszczeli jego rywala, którego zabił i zjadł. (Chciałbym zobaczyć minę tego dostojnika duchownego i Twoją drogi czytelniku, bo i moja nie wyraża w tym momencie zbyt radosnego uniesienia. )
W początkach swojego rozwoju flety miały siedem dziurek. Być może nazwa Flet pochodzi ze starofrancuskiego „ Fluta”, co oznaczało Minogę żyjącą w morzu sycylijskim i posiadającą siedem otworów poniżej skrzeli.
Współczesny flet poprzeczny zawdzięcza swoją formę niemieckiemu konstruktorowi, który nazywał się Theobald Boehm. Miało to miejsce około 1830 roku. Dzięki niemu flet zyskał na intonacji, oraz można na nim sprawniej i wygodniej grać.
Współczesne flety wykonywane z metalu, najczęściej ze srebra lub argentanu (stop niklu, cynku i miedzi pokryty warstwą srebra), zyskały również na nośności i trwałości.
Wykonywane są również z platyny i złota.

ZNANE OSOBISTOŚCI Z HISTORII.
Jeśli ktoś zdecydował się grać na flecie , znajduje się w doborowym towarzystwie, bo grali na nim tacy ludzie jak: Leonardo da Vinci i genialny poeta angielski Byron, filozof Arthur Schopenhauer, królowie angielscy, a także Stanisław August Poniatowski, Józef Bonaparte brat Napoleona, a z kompozytorów Piotr Czajkowski. Grał na nim również hrabia Robsomen, który w kampanii napoleońskiej stracił lewą rękę i prawą nogę, potrafił znakomicie radzić sobie z grą na flecie, a słynny paryski flecista Berbiquier zachwycony kunsztem Robsomena, dedykował mu skomponowany przez siebie duet na 2 flety op. 46, wykonując z nim również inne utwory fletowe.

WPŁYW FLETU NA ZWIERZĘTA.
Znany jest wpływ dźwięków fletu na świat zwierząt. Dużo historii i różnych zdarzeń dotyczy poskramiania węży za pomocą dźwięków tego niezwykłego instrumentu.
Opowiem coś co się stało w 1920 roku na brytyjskim parowcu „ City of Hongkong”. Przewożono nim 80 okazów gatunku boa. Jeden z nich wydostał się z klatki na pokład, na wskutek nieuwagi posługiwacza, siejąc popłoch wśród załogi i pasażerów. Nie trwało to długo, gdyż jeden z marynarzy, grając na flecie uspokoił go i przywabił dźwiękami, które sprawiły, że wrócił z powrotem na miejsce.
Jaki wniosek można z tego wysnuć? My fleciści jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że w razie jakiegoś niepokoju, wyciągamy „flecik” i niebezpieczeństwo zażegnane.

Z humoru fletowego:
„ Muzyk z wielkim kontrabasem w ręku, bezskutecznie usiłuje wsiąść do zatłoczonego autobusu. W pewnym momencie mówi sam do siebie:-„ A przecież mogłem nauczyć się grać na flecie”.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2017 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.