X Portal Edux.pl używa plików cookie. Korzystając z naszych stron wyrażasz zgodę na ich stosowanie zgodnie z ustawieniami swojej przeglądarki. Więcej informacji » tutaj «.

Numer publikacji: 10149
Dział: Gimnazjum
Rozmiar tekstu: A A A

"Zwyczajny cud" - scenariusz przedstawienia z okazji Wielkanocy

SCENA I

Osoby:
KSIĄDZ, KAROL, KAROLINA, MATEUSZ, MAGDA, KASIA
statyści:
DZIEWCZYNA I, DZIEWCZYNA II, CHŁOPIEC I, CHŁOPIEC II,
(razem 10 osób)

(sala lekcyjna, religia, akcja z przodu sceny)

KSIĄDZ
- Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

WSZYSCY
- Na wieki wieków amen!

KSIĄDZ I UCZNIOWIE
- Duchu Święty, który oświecasz serca i umysły nasze, dodaj nam ochoty i zdolności, aby ta nauka była dla nas z pożytkiem doczesnym i wiecznym. Amen.
(po przerwie)
- Rozpoczął się okres Wielkiego Postu poprzedzający najpiękniejsze święto - Wielką Noc zmartwychwstania Chrystusa. To On pozwolił się ukrzyżować dla naszego zbawienia. Poświęcił się za całą ludzkość - za ciebie, (wskazuje) za ciebie i za mnie.

KAROL
- Może poświęcił się za księdza, bo za mnie to raczej nie.

KAROLINA
- Za mnie chyba też nie.

KSIĄDZ
- Czemu tak sądzicie? Czy nadzieja na wieczne szczęście nie ma dla was znaczenia?

MATEUSZ
- Kiedy to będzie, jeśli w ogóle będzie. Od kiedy pamiętam, modliłem się, aby ojciec przestał pić. I co? Bił nas codziennie, zabierał pieniądze i wracał, kiedy nie miał za co pić. Później zaczął kraść, aż trafił do więzienia. Trochę nam się ulżyło, ale teraz drżymy, co będzie, gdy wróci. Ciekawe, dlaczego Jezus nie chce nam pomóc?

KSIĄDZ
- Nie mów tak. Wystawia cię na próbę, bo cię kocha.

MAGDA
- Księdza na pewno kocha. Ale jakoś Księdza nie wystawia na próbę!

KAROLINA
- Dziękuję za taką miłość. Moja matka ma bezwładne nogi, bo jechała pijana samochodem i spowodowała wypadek. Teraz mówi, że po to mnie urodziła, abym była jej nogami. Piękne powołanie, prawda? Cały dzień biegam po papierosy, po jedzenie, po alkohol, gdy przyjdą jej znajomi, sprzątam, piorę, prasuję i nóg nie czuję. Kiedy mam się uczyć? Nie mam czasu na przyjaźń, na spotkania, nie mam czasu na życie!

KSIĄDZ
- Nie masz racji, twoje życie jest szlachetne i pełne blasku.

KAROLINA
- Chętnie je księdzu odstąpię. Ja zadowolę się czymś bardziej pospolitym.

MAGDA
- Wszyscy mają pretensje, że nie chodzę do szkoły. A może ksiądz jest ciekawy dlaczego? Mamy z siostrą jedne buty. Ale dla matki problem nie istnieje. Mówi, że jakoś sobie poradzę.
Tak, Bóg mnie kocha.... tak samo, jak matka....

KASIA
- Przestańcie! Trochę przesadzacie.

KAROL
- A może woli ksiądz moje życie? Mieszkam w domu dziecka, bo rodzice mnie nie chcą. Dziękuję.

KSIĄDZ
- Ile w was goryczy i nienawiści. A pomyśleliście, że mogłoby być jeszcze gorzej?
(uczniowie śmieją się, rozlega się dzwonek, więc wychodzą).
Panie Jezu, dopomóż mi.
(ksiądz schodzi)


SCENA II

Osoby:
PIŁAT, ŻYD I, ŻYD II
Statyści:
MATKA BOSKA, NIEWIASTA I, NIEWIASTA II, ZWŁOKI
(razem 7 osób)

(W głębi widać krzyż, z którego zdjęto ciało Jezusa. Obok otwartego grobu, na ziemi złożono ciało, które tuli Matka. Niewiasty przygotowują Jezusa do złożenia do grobu.)

ŻYD I
- No i co? Jakoś Jezus nie zmartwychwstał. Od razu mówiłem, że to oszust.

ŻYD II
- Wielu uwierzyło, że wydarzy się coś nadzwyczajnego.

ŻYD I
- Masz rację. Trudno było patrzeć na jego cierpienie. Gdzież więc był jego ojciec? Dlaczego mu nie pomógł?

ŻYD II
- Tak to jest z tymi cudami. Mają miejsce wtedy, gdy nikt ich nie widzi.

ŻYD I
- Ano właśnie. Teraz chyba nikt nie ma wątpliwości. Żadnego cudu nie było!

ŻYD II
- Mam nadzieję, że jego uczniowie też to zrozumieli. A jak nie, to nimi też się zajmiemy.

ŻYD I
- Poncjuszu Piłacie, rozkaż ustawić straże przed grobem.

PIŁAT
- Czy nigdy nie przestaniecie prześladować tego Człowieka?

ŻYD II
- Jego przyjaciołom może przyjść do głowy, aby wykraść ciało. Wtedy wszyscy uwierzyliby, że zmartwychwstał.

ŻYD I
- Nie rozumiesz? Wtedy wszyscy uwierzą, że jest synem Bożym i królem żydowskim. Czy masz mało problemów?

PIŁAT:
- Róbcie, co chcecie. Postawcie swoje straże. Rozkażcie im, co chcecie. Nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
(Żydzi odchodzą.)


SCENA III

Osoby:
JEZUS, MARIA MAGDALENA, APOSTOŁOWIE I, II, III, IV, KLEOFAS, SZYMON-PIOTR
(razem 8 osób)

(W tle otwarty grób, płótna i chusty przed grobem. W stronę grobu idzie bardzo smutna, zamyślona Maria Magdalena. Apostołowie rozproszeni.)

MARIA MAGDALENA
- To pierwszy dzień po szabacie... Taki piękny świt! Dlaczego nie ma już Tego, który dla mnie tyle zrobił! Jedyny, którego kochałam prawdziwą, czystą miłością. Ach, jak boli! Muszę odwiedzić Jego grób, uklęknąć obok. To tak jakby przy nim być.
(Podeszła do grobowca i ze strachu krzyknęła)
- Nie!
(Kamień odsunięty, grób - pusty)

MARIA MAGDALENA
- Wykradli ciało Nauczyciela! Nie pozwalają nam nawet zapłakać nad Nim!
(rozpacza))
- Grób jest pusty! Nie ma już Jezusa w grobie!
(Apostołowie pobiegają do grobu))

PIOTR
- Kto mógł zrobić coś tak podłego!

APOSTOŁ II
- Wstydu nie mają, nie uszanują nawet uczuć Matki! Nauczycielu, nie zasłużyłeś na taki los.

APOSTOŁ III
- Chodźmy do miasta, posłuchamy, co ludzie mówią. Może uda się pojmać złoczyńców.

APOSTOŁ IV
- Kim On był naprawdę? Dlaczego umarł?

APOSTOŁ I
- Przecież był wielkim prorokiem, czynił znaki, nauczał, mógł wyzwolić Izrael, mógł działać.

APOSTOŁ II
- On umarł. To już koniec!

APOSTOŁ III
- Udajmy się do Galilei, jesteśmy Mu to winni.

KLEOFAS
- My pójdziemy do Emaus.

SZYMON
- A my spróbujemy złowić trochę ryb.

APOSTOŁ I
- Dobrze, ale uważajcie na siebie. Wkrótce się spotkamy.
(Maria Magdalena patrzy na pusty grób i zaczyna płakać. Nagle pojawił się Człowiek)

JEZUS
- Czemu płaczesz, Mario ?

MARIA MAGDALENA
- Zabrali ciało Pana naszego.
- Ty to zrobiłeś? Błagam cię, powiedz, gdzie Go ukryłeś? Chciałabym Go tu przynieść, godnie pochować, pożegnać się .

JEZUS
- Mario! I ty zwątpiłaś? Serca moich uczniów, podobnie jak ten grobowiec, były puste. Nikt z nich nie pamiętał mojej obietnicy, że zmartwychwstanę. Ich wiara była tak mała, że nie potrafili uwierzyć w tak wielki cud.

MARIA MAGDALENA
(Jakby ją piorun poraził)
- To jest głos Jezusa, tak, Jezu! To przecież Twój niezapomniany głos przepełniony miłością. Nauczycielu!
(Wyciągnęła do Niego ręce. Jezus uśmiechnął się do niej)

JEZUS
- Nie zatrzymuj mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do mego Ojca. Ale jeszcze wrócę. Udaj się do moich braci i powiedz, że Mnie widziałaś. Nie jestem już wśród umarłych. Powiedz im: poszedł do swego ojca i naszego Boga.
(Maria pobiegła, śmiejąc się z radości)

MARIA MAGDALENA
- Widziałam Pana!(krzyczy)
- Powrócił! Naprawdę zmartwychwstał!
- Nie patrzcie tak! Jest mi wszystko jedno, czy mi uwierzycie. Widziałam Jezusa, naprawdę Go widziałam. Jego kochające oczy błyszczały przepełnione radością! Powiedział, że jeszcze go zobaczymy!

GŁOS
(zza kulis)
Przez 40 dni od zmartwychwstania Jezus udowadnia,
że żyje, tłumacząc sens swojej męczeńskiej śmierci.


SCENA IV

Osoby:
KLEOFAS, JEZUS, UCZEŃ I
(razem 3 osoby)

(w drodze do Emaus)

KLEOFAS
- Przed nami długa droga. Emaus nie leży tak blisko. Dziwne to wszystko, co mówiła Maria. Dlaczego ukazał się akurat jej?

UCZEŃ I
- To prawda. Ja też nie mogę zrozumieć. Może to sobie wymyśliła?

KLEOFAS
- Ale po co miałaby to robić? Kochała i szanowała Jezusa.

UCZEŃ I
- Ja tam niekoniecznie wierzę kobietom.

JEZUS
- O czym tak ciągle rozmawiacie ?

KLEOFAS
- Nie zauważyliśmy cię wcześniej. To dziwne. Wracasz drogą z Jerozolimy i nie wiesz co się tam stało?

JEZUS
- Co takiego?

UCZEŃ I
- Nie słyszałeś o Jezusie z Nazaretu? Był wielkim Prorokiem, czynił niesamowite rzeczy i tak pięknie przemawiał.

KLEOFAS
- A teraz już nie żyje. Został ukrzyżowany, jak złoczyńca. Nie mogę się z tym pogodzić. Taka szkoda.

UCZEŃ I
- Do tego kobiety, które dziś rano szły do Jego grobu mówią, że On powstał, że On żyje. Grób rzeczywiście jest pusty. Sam widziałem. Ale to przecież niemożliwe. Niemożliwe!

JEZUS
- Dlaczego nie wierzycie? On zmartwychwstał. Tak trudno wam uwierzyć w słowa proroków:
„Czyż Mesjasz nie miał cierpieć, aby wejść do swojej chwały?”.

UCZEŃ I
- Zbliżamy się do wsi. Zostań i posil się z nami. Razem łatwiej znajdziemy nocleg. Jesteś bardzo mądry. Może objaśnisz nam jeszcze jakieś proroctwa?

JEZUS
- Niech tak będzie. (siadają, bierze do ręki chleb)
Ojcze, pobłogosław ten chleb, który z Twojej woli możemy spożywać.
(rozdaje chleb i znika)

KLEOFAS
- Widziałeś? To Jezus! To On! On naprawdę zmartwychwstał! Rozmawiał z nami i objaśniał proroctwa. Czemu Go nie zatrzymaliśmy?

UCZEŃ
- Musimy o tym opowiedzieć wszystkim! Wracajmy do Jerozolimy! Piotr, Jan, Jakub .... niech wszyscy się dowiedzą.

KLEOFAS
- Chodźmy natychmiast. Taka wieść nie może czekać. Chodźmy!
(w tle woda, łódź pośród oparów sugerujących fal)


SCENA V

Osoby:
JEZUS, SZYMON-PIOTR, TOMASZ, APOSTOŁ I, APOSTOŁ II, APOSTOŁ III, APOSTOŁ IV, APOSTOŁ V
(razem 8 osób)

(scena nad wodą)

SZYMON-PIOTR
- Weźmy się do roboty. Trzeba nałowić ryb. Tak czy owak - coś trzeba jeść.

APOSTOŁOWIE
- Idziemy razem z tobą. (wsiadają do łodzi)

SZYMON-PIOTR
- Chyba wszystkie ryby odpłynęły. Sieci są puste.

JEZUS
(z brzegu)
- Macie coś na posiłek? Chętnie bym coś zjadł.

APOSTOŁOWIE
- Niestety. Nie złapaliśmy ani jednej ryby.

JEZUS
- Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie.

SZYMON-PIOTR
- Akurat! Przecież to niemożliwe! Jak nie ma, to nie ma.

APOSTOŁ I
- Przestań! Rzeczywiście! W życiu nie widziałem tylu ryb! To cud! Tak! To mógł zrobić tylko Jezus! To nasz Pan!

SZYMON-PIOTR
- Masz rację. Zejdźmy na ląd. Przywitajmy się! To Pan!
(podchodzą do Jezusa, przyklękają)

JEZUS
- Witajcie. Oto chleb. Przynieście ryby, któreście złowili. Chodźcie, posilcie się.
(rozdaje im chleb)

APOSTOŁ V
- Jak miło. Z Tobą wszystko jest proste. Udany połów. I taki piękny poranek. Nauczycielu, dzięki Tobie znów czujemy się szczęśliwi. Zaufaliśmy Ci i nie zawiedliśmy się.

JEZUS
- Słusznie. Pamiętajcie, kto ufa Jezusowi, ten się nie zawiedzie.

PIOTR
Panie ... ja ... cały czas myślę o tym, jak cię zawiodłem.

JEZUS
Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli inni?

PIOTR
- Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

JEZUS
- Paś baranki moje (po chwili)
- Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?

PIOTR
(zasmucony)
- Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.

JEZUS
- Paś owce moje (po chwili)
- Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?

PIOTR
Tak Panie, zrozumiałem, że nie słowa, zapewnienia i obietnice są ważne. Ważne jest to, co mogę dla Ciebie uczynić. Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham.

JEZUS
Paś owce Moje. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz. Pójdź za mną! (znika)


SCENA VI

Osoby:
APOSTOŁ I, APOSTOŁ II, APOSTOŁ III, APOSTOŁ IV, APOSTOŁ V, JEZUS, UCZEŃ I, UCZEŃ II, PIOTR, KLEOFAS, TŁUM
(razem 12 osób)

(Apostołowie idą do Galilei. Na górze oczekuje ich Jezus)

APOSTOŁ V
- Ciekawe, co mówią o zmartwychwstaniu w Galilei. Ufam, że Jezus spotka się z nami.

APOSTOŁ III
- Popatrz, Jezus oczekuje nas na górze, tak, jak zapowiedział!

APOSTOŁ II
- To On. Nie mam co do tego wątpliwości! Jak mogliśmy zwątpić!

UCZEŃ I
- Oto i On! Nasz Nauczyciel!

TŁUM
(przekrzykując się wzajemni )
- To On! To On! Szybciej! Czeka na nas!
(radośnie biegną w stronę Jezusa)

JEZUS
- Pokój wam. Jestem z was dumny. Teraz widzę, że wydorośleliście i zrozumieliście, kim jestem.
Piotrze, wybaczam ci twoje zwątpienie. Wiem, że teraz już mnie nie opuścisz. Jesteście zdecydowani, odpowiedzialni, sprawiedliwi, miłosierni i silni. Teraz mogę wam powierzyć swój Kościół.

UCZEŃ II
- Będziemy Ci wierni. Jesteśmy dość silni, by walczyć z Twoimi wrogami. Twoja miłość doda nam sił.
(Jezus stanął pośród nich niczym pasterz pośród stada)

JEZUS
- Daną mam wszelką władzę w niebie i na ziemi. W imię tej władzy mówię wam, byście szli na cały świat i nauczali wszystkich ludzi, a także chrzcili ich w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
(Jezus uściskał ich po kolei, uśmiechnął się do każdego)

APOSTOŁ I
- Ten uścisk i uśmiech zapamiętam na zawsze.

JEZUS
- Będę z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

APOSTOŁ II
- Jesteśmy spokojni, silni, niezwyciężeni, pełni wiary i miłosierdzia. Wierzymy, że będziesz z nami wszędzie.

APOSTOŁ III
- Tak, teraz sobie poradzimy ze wszystkim. Głęboko w to wierzymy.

JEZUS
- Kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. A kto żyje i wierzy we mnie, nie umrze na wieki. Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie.
W imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.
Wy jesteście świadkami tego.
Oto ześlę na was obietnicę mojego Ojca.
Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni mocą z wysoka.

APOSTOŁOWIE
- Niech się stanie wola Twoja.


SCENA VII

Osoby:
JEZUS, TOMASZ, 11 POZOSTAŁYCH APOSTOŁÓW
(razem 13 osób)

(Jezus pojawia się pośród uczniów)

JEZUS
- Pokój wam. Przybywam, by was utwierdzić w przekonaniu, że jestem wśród żywych, że zmartwychwstałem. Przyjrzyjcie się - to ja!
(pokazuje przebite ręce, bok; uczniowie cieszą się, że widzą Pana)

UCZEŃ I
- Panie, jak dobrze, że znów jesteś z nami! (inni potakują)

JEZUS
- Pokój wam! Jak mnie posłał Ojciec, tak i ja was posyłam! Przyjmijcie Ducha Świętego. Tym, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są im zatrzymane.
(odchodzi)

APOSTOŁ I
- Zobaczyliśmy Pana! To prawda, On zmartwychwstał!

APOSTOŁ III
- Niesamowite! Widzieliście? Na rękach ma rany, które nie krwawią.

APOSTOŁ IV
- A widziałeś jego bok? Myślisz, że jego to cały czas boli?

KLEOFAS
- Nie wiem, mój umysł tego nie ogarnia. Tylko Syn Boży mógł dokonać czegoś takiego.

TOMASZ
(dochodząc)
- Nie uwierzę, jeśli nie sprawdzę na jego rękach śladów po gwoździach, nie włożę swego palca w miejsce gwoździ i nie umieszczę swojej ręki w jego boku.

APOSTOŁ II
- Jak możesz, przecież wszyscy Go widzieliśmy!

TOMASZ
- Nie uwierzę, póki nie zobaczę!

JEZUS
(pojawia się znowu)
- Pokój wam! Unieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś też swoją rękę i włóż w mój bok. I przestań być niedowiarkiem, a bądź wierzącym.

TOMASZ
- Pan mój i Bóg mój.

JEZUS
- Wierzysz, ponieważ mnie ujrzałeś?

TOMASZ
(skruszony)
- Tak. Wybacz mi Panie.

JEZUS
- Szczęśliwi ci, którzy nie zobaczyli, a uwierzyli. (odchodzi)

APOSTOŁOWIE
(padają na kolana)
- Pan mój i Bóg mój.
Spotkanie z Tobą zmieniło nasze serca. Jesteśmy silni, napełnieni wiarą i miłosierni. Gotowi jesteśmy poświęcić życie za Jezusa.
Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
(rozchodzą się , scena zamienia się w szkolny korytarz)


SCENA VIII

Osoby:
KAROL, KAROLINA, KSIĄDZ, OJCIEC, MATKA, NAUCZYCIELKA, MAGDA, KASIA, POZOSTALI UCZNIOWIE
(razem 10 osób)

KAROL
- Kiedy będzie dyskoteka? Może przyszłyby jakieś fajne dziewczyny.

MATEUSZ
- Marzyciel. Przecież jest post. Nikt się nie zgodzi na dyskotekę.

KAROL
- No tak. Jedyna nadzieja to wolne na rekolekcje.

NAUCZYCIELKA
- Karol! Do dyrektora!

KAROL
- Co zrobiłem? Prowadzę przyzwoite życie. Nawet nie palę.

NAUCZYCIELKA
- Ktoś na ciebie czeka.
(w gabinecie stoi dwoje ludzi)

KAROL
- Mama? Tata? Co wy tu...

MATKA
- Spokojnie, synku. Dorosłeś szybciej niż my, ale my też w końcu zrozumieliśmy, że jesteś dla nas najważniejszy. Przeszliśmy terapię, oboje mamy stałą pracę, małe mieszkanko. Teraz wszystko zależy od ciebie: prosimy cię, zamieszkaj z nami.

KAROL
- Nigdy nawet nie marzyłem... Boże, jeśli to prawda, a nie sen...

OJCIEC
- Nie synku. Wybacz nam. Już nigdy cię nie zawiedziemy. Tylko z nami zostań!

KAROL
- Mamo! Tato! To najszczęśliwszy dzień w moim życiu!
(przytula się i biegnie do przyjaciół podzielić się nowiną)
- Ludzie! Wracam do domu! Wielkanoc spędzę z rodziną!

KAROLINA
- Życzę ci szczęścia. Naprawdę się cieszę. Wiesz, może i mnie się ulży. Ksiądz załatwił nam pomoc z caritasu. Przychodzi bardzo sympatyczna pani, która zajmuje się wszystkim.
I świetnie dogaduje się z mamą. Mam teraz dużo czasu. Odwiedzaj mnie, proszę!

KAROL
- Oczywiście. Chciałbym, żeby jeszcze Mateuszowi się udało. Zasłużył na lepsze życie.

MAGDA DO KASI
- Nic, tylko dzień dobroci dla nieletniego!

KASIA
- A może taki zwyczajny cud?

KAROLINA
- Masz rację, to zwyczajny cud.

KAROL
- Zwyczajny cud.

WSZYSCY
- Zwyczajny cud!

KSIĄDZ
(przysłuchując się rozmowie, podchodzi, uśmiecha się - zwracając się do wszystkich)
Proście, a będzie wam dane.


Wszyscy wychodzą na scenę, stają półkolem, śpiewają „Baranki”. Po pieśni wychodzi prawdziwy ksiądz, staje w środku i podsumowuje. Na koniec wszyscy śpiewają „Jezus zwyciężył”.
Zobacz w sieci:

shine shine shine by Maja Musznicka

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2014 Bartosz Musznicki, Elżbieta Musznicka.
Wszystkie prawa zastrzeżone. | Polityka prywatności | XHTML | CSS |
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.