X Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz » tutaj «.

Numer: 53934
Przesłano:
Dział: Artykuły

O co pytają nas wielcy pisarze. "Moralność pani Dulskiej" Gabrieli Zapolskiej, czyli o dziedzicznym obciążeniu

Rodzice. Oni wydają nas na świat, opiekują się nami, nie zważając na nieprzespane noce. Pełni miłości chronią nas przed okrucieństwem świata, chcą nam zapewnić szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo. Następnie stają się najważniejszym autorytetem: jesteśmy z nich dumni i chwalimy się nimi przed rówieśnikami. Nadchodzi jednak taki moment, gdy zaczynamy obserwować uważniej ich zachowanie i dokonujemy konfrontacji wcześniejszych wyobrażeń z rzeczywistością. Dzieci w sposób szczególny odpłacają się swoim opiekunom - stają się ich pierwszymi i bardzo surowymi sędziami. Zbiega się to najczęściej z próbami określania przez latorośle własnej tożsamości i wyznaczania zakresu samodzielności.
Ciekawy materiał do analizy miał syn głównej bohaterki tragifarsy Zapolskiej. Matka okazała się być upiorną mieszczką. Tyranizuje całą rodzinę, zwłaszcza swojego męża, który znajduje się pod jej całkowitą kontrolą. Trzęsie kamienicą. Bez żadnego wahania wyrzuca z domu Lokatorkę, która z powodu zdrady męża chciała popełnić samobójstwo. Truć się z powodu mężczyzny?! Dulskiej nie mieści się to w głowie, zresztą patrząc na Felicjana trudno jej się dziwić. Narazić ją na skandal i śmieszność? Żeby chociaż naprawdę się otruła tymi zapałkami, to by jakoś wyglądało, ale Lokatorka przeżyła... Trzeba ją zatem wyrzucić z mieszkania, aby ludzie nie pokazywali sobie palcami kamienicy Dulskiej. Nie widzi jednak ona nic złego w tym, że mieszka u niej nierządnica. Przecież jest dyskretna i regularnie płaci za czynsz, a pieniądze od niej przeznaczane są na podatki.
W utworze można dostrzec wiele innych przykładów obłudy tytułowej bohaterki. Wystarczy przyjrzeć się wnętrzu jej mieszkania: salon „w stylu eklektycznym” łączącym różne style, niekoniecznie urządzony z dobrym smakiem, ale przecież będący wizytówką domu – o wystroju innych pomieszczeń, do których wstępu nie mają goście, lepiej nie wspominać. Podobnie jest ze strojem domowników. Gdy nie ma nikogo spoza kręgu rodzinnego, można cały dzień chodzić w szlafroku i z papilotami na głowie. Wątpliwym walorem Dulskiej mogą być też przejawy innych form oszczędności: nie marnuje pieniędzy na gazety czy też na wizyty w teatrze, mężowi wydziela cygara. Nawet córki ubiera jak małe dziewczynki, aby w tramwaju „nie przepłacać” za bilety. Dulską cechuje zatem podwójna moralność, umiejętność stwarzania pozorów oraz całkowity brak potrzeb duchowych.
Dostrzega to Zbyszek. Nie akceptuje zachowania matki, chce być inny niż ona. Postanawia się zbuntować i robi matce na złość. Lumpuje, wraca do domu nad ranem, celowo naraża na szwank nazwisko rodowe – chce, aby znajdowało się ono za jego sprawą na ustach innych, bo to najbardziej ugodzi w matkę. Ta jednak wpada na pomysł zatrzymania syna w domu – stwarza sprzyjające okoliczności do romansu ze służącą. Przynosi to chwilowo zamierzony skutek, ale pojawiają się komplikacje, bo Hanka zachodzi w ciążę. Dla Dulskiej nie stanowi to jednak problemu – cóż trudniejszego w tym, aby zwolnić służącą, nie ponosząc żadnych konsekwencji własnej intrygi? Ale Zbyszek postanawia ożenić się z matką nienarodzonego jeszcze dziecka. To kulminacja buntu przeciwko dulszczyźnie.
Czy jednak robienie komuś na złość może być trwałym fundamentem przemiany bohatera? Zdecydowanie nie! Już wcześniejsza forma przeciwstawiania się matce świadczyła o niedojrzałości młodzieńca oraz o bezradności wobec zastanej sytuacji. Nie stara się on postępować uczciwie, a hartu ducha nie mógł przecież odziedziczyć po ojcu. Właściwie miota się tylko w pułapce, w którą sam wpadł. Uświadomienie sobie konieczności pokonywania trudności związanych z utrzymaniem rodziny, opartej jeszcze na mezaliansie, przekonuje go ostatecznie, że czas pogodzić się ze swoją naturą i zrezygnować ze ślubu z Hanką. Przegrywa walkę, bo nauczył się już, że lepiej być człowiekiem obłudnym i prowadzić beztroskie życie niż silić się na uczciwość i zmagać z trudami egzystencji. Nie miał przecież innych wzorców zachowania od tych, które ukształtowały go w domu. Staje się taki sam jak jego matka.
Wpływ postaw rodziców widoczny jest także na przykładzie sióstr Zbyszka: jedna stała się cyniczna i stanowi replikę matki, druga – ma dobre serce, jest łagodna i nie potrafi iść przez życie rozpychając się łokciami, więc w przyszłości będzie musiała być uległa jak ojciec.
Wydaje się więc, iż nie ma ucieczki od wzorców osobowych i modeli postępowania wpajanych nam w dzieciństwie przez rodziców. Chcąc nie chcąc stajemy się ich naśladowcami. Jesteśmy do nich podobni nie tylko pod względem fizycznym, ale i psychicznym. Dlatego system wartości ceniony przez nich jest nie mniej ważny niż miłość, którą nam ofiarują.

O nas | Reklama | Kontakt
Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, ogłoszeń oraz reklam.
Copyright © 2002-2026 Edux.pl
| Polityka prywatności | Wszystkie prawa zastrzeżone.
Prawa autorskie do publikacji posiadają autorzy tekstów.