Średniowieczny model świętości – asceza zasługująca na podziw i szacunek, bo wymaga wytrwałości, heroizmu walki ze swoimi pragnieniami i słabościami, wystawiania siebie na nieustanną próbę. Męczeństwo na wzór Chrystusa, które zbliża do Boga i ma być jednym ze sposobów zapewnienia szczęścia wiecznego duszy po śmierci (grzesznego zresztą) ciała. Przykład Aleksego czy Szymona Słupnika to wzór do naśladowania. Tylko dla kogo? Może dla ludzi żyjących w średniowieczu, ale czy dla współczesnych?
Odpowiedź daje Stanisław Grochowiak w swoim wierszu. Postać świętego, który dwadzieścia siedem lat swojego życia spędził na stojąco, zostaje wpisana w zaskakujący kontekst okrutnego życia. Święty został powołany „na słup”, przeznaczenie chłopaka dopełniło się na szafocie. Jeszcze gorszy los spotkał dziewczynę, którą nienawistny tłum zgwałcił, obciął jej włosy i spalił ręce – powołana została „na gnój”. Jest jeszcze jeden bohater tych rozważań – podmiot liryczny będący poetą, powołanym „na bunt”.
Można oczywiście odczytać ten wiersz przez pryzmat średniowiecza. Była to bowiem epoka paradoksów i sprzeczności. Z jednej strony idee pełne żarliwej pobożności, które prowadziły do wyrzeczeń i niesłychanej wytrwałości w umartwianiu się. Drugie oblicze wieków średnich jest jednak pozbawione wrażliwości i ludzkich odruchów. Strach przed diabłem (i Bogiem) oraz obawa o los własnej duszy wyzwalały najgorsze instynkty, co prowadziło do licznych stosów ofiarnych, na których tracili życie najczęściej niewinni ludzie. Wszystko jednak dało się uzasadnić wolą Bożą. Takiej postawie wyraźnie sprzeciwia się poeta. Nie przypadkowo w kolejnych zwrotkach pojawia się opozycja: „powołał go Pan...” – „a ludzie...” . Bóg powołał nas do życia, jednak na pewno nie z jego woli taki srogi los spotkał dziewczynę i chłopaka. To już raczej wina ludzi żądnych krwi, którzy pewnie, gdy już ochłonęli, łatwo usprawiedliwili swoje „niechrześcijańskie zachowanie” tym, że „tak musiało być”. Nie, nie musiało!
Wiersz Grochowiaka prowokuje do wielu pytań. Oto niektóre z nich: Jaki sens miało cierpienie św. Szymona na słupie? Czy nie zbliżyłby się bardziej do Boga, gdyby uratował od straszliwego losu dziewczynę i chłopaka? Czy nie był egoistą, myślącym tylko o własnym zbawieniu? Czy można być świętym, nie troszcząc się o innych? Dlaczego bohater ucieka od ludzi? Przeraża go ich okrucieństwo, którym nie chce być „skażony”? Czy rozwydrzony tłum jest rzeczywiście ramieniem sprawiedliwości Boga? Są to pytania ważne, bo dotyczą istoty człowieczeństwa.
Podmiot liryczny jest poetą reprezentującym postawę humanitarną, której wyznacznikiem jest między innymi szacunek dla życia i dla drugiego człowieka, oczekującego od nas wrażliwości, współczucia czy pomocy w trudnych chwilach. Tego wszystkiego zabrakło tłumowi, ale i św. Szymonowi.
W utworze krytyce została poddana asceza jako recepta na uzyskanie zbawienia i życia wiecznego. Powoduje ona odbieranie sobie godności, uniemożliwia rozwój intelektualny i duchowy. Związana jest z ucieczką od ludzi, gdy tymczasem człowiekiem stajemy się nie tylko z powodu Boga, ale też przez drugiego człowieka. Ascezę uzasadniano koniecznością cierpienia na wzór Chrystusa, jednak przecież On nauczał, co to znaczy kochać innych, nawet wrogów (wspaniale ukazał to Bułhakow w powieści „Mistrz i Małgorzata” – Jeszua wszystkich uważał za „dobrych ludzi”, przez co odniósł zwycięstwo moralne nad Piłatem i zaskarbił sobie jego szacunek). Współczesny święty raczej oddaje własne życie dla ratowania innych, a nie kalkuluje, jak dostać nagrodę od Boga post mortem. W przejmujący sposób o takiej postawie opowiada Jan Józef Szczepański w swoim eseju Święty, którego bohaterem jest o. Maksymilian Maria Kolbe.
Niewątpliwie w życiu człowieka „radość się z troską plecie”. Cierpienie towarzyszy nam dosyć często i ma różne źródła: może być konsekwencją naszych błędnych decyzji, niekiedy jest dziełem przypadku lub zależy od nieprzewidzianych okoliczności. Filozofia franciszkańska uważa je za nieodzowny atrybut naszego losu. Dzięki niemu potrafimy docenić to, co posiadamy. Radość i smutek tak naprawdę nie pozostają w opozycji, ale się wzajemnie dopełniają. Cierpienie pozwala nam także dostrzec to, co jest wartościowe i ważne. Uczy mądrości życiowej i uszlachetnia. Wbrew stereotypom, nie jest także „karą za grzechy” (wyjaśnia to m. in. „Księga Hioba”). Ale asceza św. Szymona wydaje się być pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Takiemu cierpieniu należy się przeciwstawić. Poeta wyraża swój bunt również przeciwko biernej akceptacji zła i obojętności na cierpienie innych. Gniew tłumu jest przecież siłą destrukcyjną i prowadzi do kulminacji w postaci straszliwego samosądu, którego niczym nie da się usprawiedliwić.
Poeta ma być zatem obrońcą godności człowieka (zwłaszcza w sytuacji cierpienia), tolerancji, prawa do różnorodności światopoglądów oraz buntuje się przeciw narzucaniu pewnych schematów myślenia, które mogą okazać się absurdalne.
Używamy plików cookie i zbieramy dane m.in. w celach statystycznych i personalizacji reklam. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, więcej informacji i instrukcje znajdziesz 