z drżeniem ciała
czekam na spotkanie,
tak trudne są rozłąki.
a każdy dzień
układa nowe puzzle.
co jakiś czas
zaglądam w kąty,
łapię uciekające myśli –
dziwnie inaczej
jest bez ukochanych obok.
dobrze, że czasem
można zadzwonić,
na otarcie łez
popatrzeć w ekran
w znajome twarze.
bo wiem, że znajdę
w młodzieńczych oczach
małe tęsknoty
za tym, co utkaliśmy razem,
i miejsce dla mnie
w ich bijących sercach.
w życiu są pewne odejścia,
nieuniknione.
młode wyfruwają z gniazd,
a w czułych pożegnaniach,
między wierszami,
zostaje gorzka rozterka
i nadzieja,
że dobry Bóg
będzie czuwał nad nimi
nocą i dniem.
